tesla model 3 szary i czerwony
17

Gdybym stanął w kolejce po Tesla Model 3, byłbym rozczarowany

Nie tak to miało wyglądać. Powinny się rozpoczynać złote czasy korporacji Elona Muska, okres, w którym Tesla wchodzi na zupełnie inny etap działań, mocno zmienia skalę produkcji. Tymczasem firma zmaga się ze starymi problemami i co trzy miesiące powtarza, że w końcu będzie lepiej, że zaraz będzie produkować znacznie więcej aut. Już za chwilę, już za momencik. Wielu klientom pewnie to nie przeszkadza. Ale znajdą się i tacy, którzy zacisną pięści i zagryzą wargi, bo amerykański producent obiecywał im "budżetowy" samochód elektryczny w rozsądnym czasie...

Tesla zaprezentowała wyniki produkcji aut w ostatnim kwartale 2017 roku. Przy czym od razu zaznaczę, że dla firmy ważniejsze są liczby przedstawiające auta, które dostarczono w tym czasie do klientów. I tak w ostatnich trzech miesiącach dostarczono 29870 pojazdów, z czego 15200 stanowił Model S, 13120 Model X, a 1550 Model 3. Dla dwóch pierwszych aut był to najlepszy kwartał, poprawiono wyniki z poprzedniego kwartału oraz z analogicznego okresu roku 2016. W całym 2017 roku dostarczono ponad sto tysięcy samochodów, o 1/3 poprawiono wynik z roku 2016. Te rezultaty mogłyby cieszyć akcjonariuszy i fanów firmy, bo widać, że sprzedaż rośnie, że korporacja się rozwija. Na pierwszy plan wysuwa się jednak Model 3, z którym gracz wciąż ma problem.

Pamiętacie zapewne, że pół roku temu Elon Musk dość optymistycznie podchodził do prognoz dotyczących „taniego” elektryka. Jeszcze w sierpniu miało się ich pojawić sto, wrzesień miał przynieść 1500 aut, a grudzień już 20 tysięcy. Nie wierzyłem, ale byłem ciekaw, ile uda się zrealizować z tego planu. Już w podsumowaniu trzeciego kwartału w oczy rzucało się to, że jest obsuwa: w raporcie wspomniano o 220 dostarczonych pojazdach Model 3. Jednocześnie podkreślono, że firma zmaga się z wąskim gardłem produkcyjnym, że nawalił podwykonawca. Ale temat miał być szybko załatwiony, znowu podano „sympatyczne” prognozy na ostatni kwartał 2017 roku i pierwszy kwartał roku 2018.

W obu przypadkach zapowiedzi nie zostaną zrealizowane. W tym pierwszym już jest to jasne – nie mówimy o tysiącach aut tygodniowo, lecz o niespełna 2,5 tys. wyprodukowanych w całym kwartale (podkreślę: wyprodukowanych). Liczbę pięciu tysięcy samochodów tygodniowo uda się zrealizować dopiero pod koniec drugiego kwartału 2018 roku. I chciałbym napisać, że tak się pewnie stanie, ale… Przyznam, że nie rozumiem polityki Elona Muska i korporacji Tesla w zakresie prognozowania swojej produkcji. Przecież ten sam problem obserwujemy od lat, amerykańska firma rzadko dotrzymuje słowa. Problem z podwykonawcą? Cóż, trzeba to było wziąć pod uwagę. Przez kolejne lata wadzi podwykonawca?

Już teraz można napisać, że buńczuczne zapowiedzi dotyczące wyprodukowania pół miliona aut w 2018 roku, należy włożyć między bajki. Przy okazji zastanawiam się, czy ten poziom produkcji firmie uda się zrealizować w bieżącej dekadzie. Uwidacznia się problem, o którym pisałem w pierwszej połowie 2016 roku: duża liczba zamówień na Model 3, może być dla korporacji przekleństwem. Bo chociaż te setki tysięcy klientów nie wpłaciły wielkich zaliczek, to część z nich mogla się wstrzymać z zakupem nowego auta, by poczekać na budżetowego elektryka. Tymczasem to oczekiwanie mocno przeciąga się w czasie. To nie jest dobra reklama.

Jeśli nadal będzie to wyglądało w ten sposób, sytuację może w końcu wykorzystać konkurencja, która zacznie dostarczać na rynek podobne modele. I co wtedy? Zniknie przewaga w postaci wcześniejszego startu firmy Tesla na rynku elektryków, pojawi się wada w postaci małej skali i niewystarczającego zaplecza. Chyba, że starzy wyjadacze nie będą się spieszyć, bo stwierdzą, że na razie i tak jest to zbyt wąska nisza. Przy produkcji na poziomie stu tysięcy aut rocznie, korporacja Muska świata nie zwojuje. I nie zmieni tego fakt, że akcje producenta mocno podrożały w ostatnich kwartałach.

Media piszą już o pickupie z logo tego producenta, lecz trudno spodziewać się go na rynku w bliżej określonej przyszłości. Model 3 to absolutny priorytet. A w kolejce są jeszcze Tesla Semi i nowy Roadster, które zaprezentowano jesienią ubiegłego roku. Kalendarz z gumy nie jest, moce produkcyjne też nie są. Firma będzie oczywiście przekonywać, że nie chce się skupiać na ilości, lecz jakości, ale… nic innego jej nie pozostało. Gdyby Model 3 trafił na rynek później i z wadami, wyglądałoby to naprawdę źle. Tymczasem, może przynajmniej dowiemy się od rzeszy kierowców, że warto było czekać…

  • Driggooziz

    Jak na razie samochody elektryczne okupują kategorię drugiego samochodu, Tesla jest modna, więc wydaje mi się, że ludzie są skłonni poczekać.

    • Ciekawa kwestia: dla ilu kierowców Tesla (lub inny elektryk) to faktycznie drugie auto, a dla ilu stała się pojazdem podstawowym?

    • Driggooziz

      Nie wiem czy ktoś jest w stanie prowadzić rzetelne statystyki, więc ciężko wykazać ile osób przerzuciło się głównie na drugiego w kolejności zakupionego elektryka. Zaś biorąc pod uwagę obecne koszty elektryków jak i problemy związane z zasięgiem, wątpię, żeby ktoś, kogo stać na jeden samochód wybierał akurat samochód elektryczny.

    • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

      W usa często jest to pierwszy i nawet jedyny samochód.
      Nie chodzi mi o to, że wszyscy mają teslę tylko, że jak już kupują to sprzedają poprzedni

  • LooZ

    Meh, znowu półprawdy i przekłamania.

    Przypominam, że Tesla nie zrealizowała PRZYŚPIESZONYCH terminów. Pierwotne terminy to:
    – start produkcji Modelu 3 na koniec 2017; (w co przecież tacy jak ty i tak nie wierzyli pisząc o starcie produkcji na koniec 2018 (!));
    – 500k samochodów w 2020;

    Oczywiście, nie ma powodów do specjalnej radości, ale nadal mówimy o działającej linii produkcyjnej i firmie która celuje w 2018 w 350k samochodów. Wyraźne odblokowanie produkcji nastąpiło w ostatnich paru tygodniach i można się spodziewać ciągłego wzrostu produkcji odpowiednio do 2.500 (do końca marca) tygodniowo, potem do 5.000 do końca czerwca i 10.000 do końca grudnia.

    „Najgorsze” jest to, że Model 3 zbiera fantastyczne recenzje zarówno za jakość wykonania jak i za doskonały komfort jazdy. Będzie się sprzedawać jak ciepłe bułeczki.

    • Gdzie te przekłamania? I wskaż proszę, gdzie pisałem o starcie produkcji na koniec 2018 roku.

    • LooZ

      „Tacy jak ty”, czyli którzy temat Tesli śledzą od czasu do czasu.

      > nie mówimy o tysiącach aut tygodniowo, lecz o niespełna 2,5 tys. wyprodukowanych w całym kwartale

      Mówimy o tysiącu aut tygodniowo, bo udało się osiągnąć produkcję na poziomie 142 aut dziennie.

      > Przecież ten sam problem obserwujemy od lat, amerykańska firma rzadko dotrzymuje słowa.

      Co znaczy „od lat” – od lat w czym nie dotrzymują słowa? Co znaczy „rzadko”? Oczywiście, jak każda firma Tesla ma mniejsze lub większe wpadki, ale nie kłamią nigdy w takich detalach jak:
      – zasięg;
      – prędkość;
      – przyśpieszenie;
      – czas ładowania;
      – wytrzymałość baterii;

      Fakt, takie priorytety jak aktualizacja przeglądarki czy automatyczne wycieraczki przesunęły się w czasie, no ale co zrobisz.

      > Przez kolejne lata wadzi podwykonawca?

      Jakie kolejne lata? O czym piszesz? Przypominam, że Tesla PRZYŚPIESZYŁA produkcję Modelu 3, a nie opóźniła.

      > Przy okazji zastanawiam się, czy ten poziom produkcji firmie uda się zrealizować w bieżącej dekadzie.

      Tutaj przydać się może magiczne coś zwane analizą. Bierzemy wtedy np produkcję Tesli w ostatnich latach, patrzymy jak ona wygląda rok do roku, potem patrzymy jakie moce produkcyjne osiągnęła teraz, jakie osiągnie moce w złym przypadku, a jakie w dobrym. W skrócie – więcej danych = lepsze wnioski. Ty natomiast uprawiasz czystej wody publicystykę, „bo mi się wydaje”.

      > Jeśli nadal będzie to wyglądało w ten sposób, sytuację może w końcu wykorzystać konkurencja, która zacznie dostarczać na rynek podobne modele. I co wtedy? Zniknie przewaga w postaci wcześniejszego startu firmy Tesla na rynku elektryków, pojawi się wada w postaci małej skali i niewystarczającego zaplecza.

      Tutaj natomiast znowu wychodzi śledzenie tematu Tesli „od tematu do tematu”. Poświęć godzinkę, poczytaj, to może załapiesz, czemu konkurencja nie zacznie dostarczać „podobnych modeli”, a już na pewno nie w dużo większych ilościach. Podpowiem – konkurencja produkuje obecnie dziesiątki tysięcy sztuk elektryków i nie ma na rynku baterii, które mogliby kupić. Druga pod względem wielkości fabryka baterii ma powstać (!) pod Wrocławiem i będzie produkowała baterie dla…. 50k samochodów rocznie.

    • „Tacy jak ty”, czyli którzy temat Tesli śledzą od czasu do czasu.”

      Po tym fragmencie musiałem przerwać lekturę. Zaraz się okaże, że tweety Muska to też moje dzieło…

  • Bozz

    Ja wolę trzymać za Teslę kciuki zamiast bić pianę i szukać dziury w całym.

  • raiun

    „Tymczasem to oczekiwanie mocno przeciąga się w czasie. To nie jest dobra reklama.” Raczej każdy kto trójkę zamawiał wiedział o tym, że trochę na nią poczeka (nawet kilka lat) :)

    • Daniel Markiewicz

      zamówiłem i sobie czekam, im później tym więcej na nią pieniędzy odłożę więc nie spieszy mi się wcale, choć chciałbym „late 2018” jak to mi strona od pół roku mówi a to coraz mniej realne. gorzej z amerykanami którym się spieszy bo im się zaraz odpis od podatków może skończyć

  • Michał

    Całe szczęście, że Pan nie stanął dopiero byłby lament :D

  • Mateusz Wojtkiewicz

    Kolejny bezwartościowy artykuł siejący ferment wciąż w oparciu o to samo – opóźnienia produkcji. Jak się robi coś nowego to bywa że są opóźnienia. I to nie 5 lat tylko raptem kilka miesięcy. Jak Boeing miał 3-letnie opóźnienie związane z 787 też pisałeś jak to Boeing zawiódł świat? A już wyssane z palca spekulacje dot. produkcji modelu w przyszłości to poziom poniżej żenady. Serio po 3-miesiecznym opóźnieniu można stwierdzić jaka będzie produkcja aż do 2020 roku? Magia jakaś…

    • Daniel Markiewicz

      no ale to co kwartał trzeba jakiś przedruk z zagranicznej prasy zrobić. za tydzien Tesla poda wyniki za cały rok łącznie z finansami za Q4 to przeczytamy jeszcze raz to samo i poczekamy do marca

  • Tobiasz Wujek

    Problem Tesli niedługo rozwiąże się sam jak większość stanów USA i kraje europejskie w których były stosowane dopłaty zaczną z nich rezygnować albo je ograniczać. Sukces Tesli i umiarkowany sukces innych elektryków opiera się na cenach po dopłatach od państwa i odpisach podatkowych więc na ich miejscu jak najwięcej inwestował bym w nowe akumulatory w celu obniżenia kosztów produkcji i zwiększenia zasięgu.

    • Daniel Markiewicz

      uważasz ze dopłaty to problem Tesli? samochód za 100tys dolarów więc te kilka dolarów znaczenia nie ma. jeśli dopłaty znikną to dobici zostaną pozostali producenci, samochody klasy premium dadzą sobie rade.

    • Tobiasz Wujek

      Dopłaty to nie problem dla modeli S czy X, bo to kupią pasjonaci albo ludzie z klasy wyższej, którzy chcą pokazać, że są eko.

      Dopłaty mogą za to być problemem dla Tesla model 3,na którą trzeba czekać najdłużej, która kosztuje bazowo 35 tys. dolarów minus 5-7,5 tys dopłat. Dla amerykanów klasy średniej cena w okolicach ~30 tys. będzie do zaakceptowania, bliżej 40 tys. już niekoniecznie, bo samochód w pełni elektryczny to wciąż pewnego ograniczenia i można te pieniądze wydać lepiej.