117

Smartwatche miały być hitem. Wyniki sprzedaży pokazują, że będzie o to trudno

Od kilku lat poszukiwana jest nowa gałąź elektroniki, segment, który mógłby pociągnąć rynek, gdy sprzedaż smartfonów zacznie hamować (co już obserwujemy). Przez jakiś czas wydawało się, że taką działką będą tablety, potem pojawiły się hybrydy łączące sprzęt mobilny z pecetami, do tego biznes gadżetów ubieralnych. W nim wiodącą rolę miały odgrywać smartwatche, ale chyba niewiele z tego wyjdzie: najświeższe wyniki tego biznesu pokazują, że spawy nie wyglądają dobrze - kilka milionów urządzeń w trzy miesiące wrażenia raczej nie robi.

Sprzedaż smartwatchy spadła. Wydarzenie istotne i warte odnotowania, ponieważ do takiej sytuacji doszło po raz pierwszy. Trzeba też zauważyć, że wydarzyło się to dość szybko – przecież to młody segment IT, dopiero od paru lat można o nim mówić w miarę poważnie. Co sprawiło, że sprzedaż już spadła? Wystarczy jedno słowo: Apple.

Rynek czeka na nowego Watcha. Albo i nie czeka

Liderem tego rynku jest korporacja z Cupertino. Może i pojawiła się na nim ze sporym opóźnieniem, ale szybko rozbiła bank. O ile tak można określić zaistniałą sytuację. Apple zdobyło kilkadziesiąt procent rynku, w drugim kwartale poprzedniego roku kontrolowało ponad 2/3 biznesu. Ale w poprzednim kwartale, czyli rok po wielkim wejściu, kolorowo już nie było – sprzedaż smartwatchy tego gracza mocno spadła. Na dobrą sprawę, smartwatcha – na tym polega problem. Firma zarządzana przez Tima Cooka nie odświeżyła tego produktu, a to sprawiło, że klienci wstrzymują się z zakupem – czekają na jesień, prawdopodobnie wtedy zobaczymy nowego Watcha. Efekt jest taki, że wyniki spadły z 3,6 mln sprzedanych sztuk do 1,6 mln – różnica jest dość wyraźna.

Zastanawiam się przy tym, czy nowy Watch może mocno zmienić sytuację w drugiej połowie roku, czy klienci masowo ruszą po niego do sklepów? Co takiego Apple może zaproponować w nowszej wersji, jak ulepszy zegarek, by stał się atrakcyjny? Rozumiem, że to Apple, część klientów kupi nowy produkt, bo zazwyczaj tak robi, lecz dotychczasowe rezultaty sprzedaży pokazują, że ta grupa nie jest aż tak liczna, jak mogłoby się wydawać. Dzisiaj trudno wyobrazić sobie rozwiązanie, które byłoby tzw. czynnikiem wow, magnesem przyciągającym portfele. Apple pewnie pozostanie liderem tego rynku, lecz kolejny raz będzie musiało pogodzić się z faktem, że nie udało się mocno zdywersyfikować źródła przychodów – dominującą rolę w ich biznesie nadal odgrywa iPhone.

Sprzedaż smartwatchy innych firm to porażka

Skupiłem się na Apple, bo to lider rynku, ale warto rzucić okiem na cały biznes. Sprzedaż smartwatchy w poprzednim kwartale spadła do 3,5 mln sztuk. Pozostali producenci nie zdołali nadrobić strat korporacji z Cupertino. Co ciekawe, pozostałe firmy z wielkiej piątki poprawiły wyniki i to z solidnym stylu, o minimum 25%. Trzeba jednak zauważyć, że ich rezultaty nie są imponujące – to kilkaset tysięcy sztuk sprzedanych w kwartale. Łącznie Samsung, Lenovo, LG i Garmin sprzedały mniej niż milion inteligentnych zegarków w okresie od marca do czerwca. Mniej niż milion – to pokazuje, jak słaby jest rynek. Przepaść, jaka dzieli go od rynku smartfonów jest kolosalna. Na tym tle nawet uśmiercany przez niektórych rynek PC wygląda bardzo dobrze.

Ciekawe, jak rynek prezentowałby się, gdyby Apple nie wprowadziło do sprzedaży Watcha? Mówilibyśmy o segmencie, który w ciągu kwartału sprzedaje mniej niż 2 mln urządzeń? I wokół tego narobiono tyle szumu? O tym biznesie mówiono, że jest wielkim zagrożeniem dla rynku klastycznych zegarków, nawet tych z wyższej półki? Co prawda pisałem już, że sprzedaż tradycyjnych zegarków spada, ale podkreślałem, że nie musi to być efekt zmian technologicznych – sprzedaż smartwatchy prawdopodobnie nie wpłynęła mocno na ów biznes. A czy rynek ma szansę urosnąć w zauważalny sposób, gdyby poważnie podeszły do niego właśnie firmy produkujące tradycyjne zegarki, starzy wyjadacze z segmentu czasomierzy? Dobre pytanie. W jakimś stopniu pewnie podkręciliby wyniki, ale szaleństwa się nie spodziewam. Mogą zatem wyjść z założenia, że gra nie jest warta świeczki. Interes z kopyta raczej nie ruszy…