Marry our daughter – to miejsce, gdzie rodzice mogÄ… „sprzedać” za mąż wÅ‚asnÄ… córkÄ™. PomysÅ‚ na tego typu serwis jest aż tak absurdalny, że nie chce mi siÄ™ wierzyć, aby byÅ‚ on prawdziwy.

ZakÅ‚adajÄ…c jednak, że nie jest to żart – Marry our daughter oferuje możliwość znalezienia dla naszej córki męża. Mąż ten musi być raczej osobÄ… zamożnÄ…, ponieważ przy każdym ogÅ‚oszeniu wystawiona jest cena wyrażona przeważnie w dziesiÄ…tkach tysiÄ™cy dolarów.


Tanio sprzedam?

Autorzy tego małego koszmarku twierdzą, iż nawiązują do Biblijnych tradycji związanych ze swataniem młodych kobiet (większej bzdury nie czytałem już dawno)

Co ciekawe, w serwisie możemy znaleźć nawet kilka ofert – i jak powtarzam, jeÅ›li nie jest to żart – to sÄ… to prawdopodobnie dzieci nieco upoÅ›ledzonych rodziców, którzy myÅ›lÄ…, że w ten sposób znajdÄ… odpowiedniego partnera dla swojego potomstwa.

Zastanawiam się, czy oferty (nawet, jeśli chodzi teoretycznie o zamążpójście) niepełnoletnich dzieci z wypisaną ceną w dolarach, nie są czymś co w Stanach Zjednoczonych jest nielegalne?

KiedyÅ› dziwiÅ‚y nas oferty matrymonialne w internecie, potem serwisy randkowe, teraz wszystko to staÅ‚o sie normalnoÅ›ciÄ… – mam jednak nadzieje, iż marryourdaughter.com nie wyznacza nowych kierunków rozwoju.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://asen.wikidot.com Asen

    No nie wiem… chciaÅ‚em zÅ‚ożyć (PropozycjÄ™)… na peÅ‚noletniÄ… kandydatkÄ™ :), ale skrypt nie dziaÅ‚a…

  • BP

    Problem z serwisami typu online dating albo online social dating polega na tym, ze kazdy w porze duzego nasycenia rynku (patrz USA) szuka jakiejs niszy (dlatego powstaje serwisu dzielace userow na podrupy tematyczne), ktora przyniesie zyski, bo w przeciwienstwie do Polski w USA karty na rynku serwisow datingowych (czy social dating) sa rozdane.
    To coÅ› jak z nasyceniem Web 2.0 – juz mase pomyslow zrealizowano, wiec w czasach banki – tworzy sie byle co i dla byle kogo, bez wartoÅ›ciowego contentu a tymbardziej bez modelu biznesowego (co sie tyczy 90% serwisow web 2.0, czy datingowych w Polsce) – na zasadzie – nie wazne czy pomysl jest dobry czy glupi – a noz ktos go kupi :)

  • http://historiaimedia.org mw

    to najprawdopodobniej fake przygotowany przez jedną z organizacji pozarządowych, która chce zwrócić uwagę na kwestię handlu kobietami w krajach azjatyckich i arabskich.

    dowodzić tego może skład meta:

    meta name=”keywords” content=”preteen, virgin, sex, teens, marriage, marry, slave, matchmaker, bride, mail-order, underage, young, money, naked, child, kids, daughter, teenage, juvenile, escort, buy”

    efekt całej kampanii będzie chyba dosyć duży. pozdrawiam!

  • Tomasz Florczak

    Czasami czytam tutaj bardzo madre wpisy czasami troche mniej… Ten niestety nalezy do tych drugich, Jesli chcialbys pretendowac do czolowego polskiego bloga recenzujacego przedsiewziecia internetowe spod znaku web 2.0 to polecam wiecej chlodnej logik i mniej emocji…
    Dla mnie model biznesowy tego serwisu jest bardizej niz oczywisty..
    Nie mam zadnych watpliwosci ze on moze byc nie na serio..
    Wykopales jakis serwis (bycmoze dla Mormonow) i krytykujesz oni takie brzydkie rzeczy robia i mowisz ze sa uposledzenie (Mormoni akurat nie sa, nie wiem kto jest grupa docelowa bo sie takimi odchylami nie interesuje).., patrzac z punktu widzenia naszej kultury (w tym i z mojego) jest to zboczone i dziwne… Lecz to jest krytyka odnoszaca sie do jakies tam kultury, a nie do serwisu ktory jedynie jest jakims tam odzwierciedleniem ludzkich relacji…
    Sory nie chce mi sie tego ladnie redagowac, ale chyba wiesz o co mi chodzi…

  • Tomasz Florczak

    jesil to jest jakas akcja spoleczna to w takim razie inna sprawa, aczkolwiek ja nie widze zadnych przeslanek zeby tak sadzic..

    TF

  • http://www.pytamy.pl hazan

    @Tomasz,

    O jakiej ty kulturze mówisz ? – ja krytykujÄ™ ideÄ™ serwisu który obejrzaÅ‚em. Nie zauważyÅ‚em tam oznaczeÅ„ zwiÄ…zanych z żadnÄ… kulturÄ… ani religiÄ… (a ty?).

    Polecam czytać dokładniej to co piszę, i nie interpretować inaczej niż jest to napisane.

    Ps. Nie pretenduję do żadnego miana blogera specjalisty, myślę logicznie i pisząc to nie odczuwałem żadnych emocji.