52

Spotify ma już 50 mln płacących użytkowników – 10 mln nowych co pół roku

Niebywały sukces tej aplikacji do słuchania muzyki, która przekonuje do siebie coraz większą rzeszę użytkowników. Pamiętając, że Spotify cały czas udostępnia wersję darmową i tak grono płacących subskrybentów powiększa się w imponującym tempie.

Spotify pochwaliło się na Twitterze, iż ma już 50 milionów takich użytkowników.

Dla przypomnienia w marcu 2016 roku Spotify przekroczyło granicę 30 mlionów użytkowników, by już pół roku później ogłosić 40 milionową bazę płacących subskrybentów.

W takim tempie za dwa, trzy lata będą świętować 100 milionów. I bardzo dobrze, to świetny sposób na odsłuchiwanie ulubionych kawałków muzycznych w wygodnej formie, czy to na urządzeniach mobilnych czy na desktopie, bez reklam i w dobrej jakości. A pamiętajmy, że niedługo powinno być w bezstratnej jakości.

  • Zdzisław Dyrman

    Nie dziwię się. Jest tanio, wygodnie i multiplatformowo, w tej chwili to chyba najlepsza tego typu usługa na rynku.

  • Henryk

    Od czasu spotify przestalem kupowac CD jak i rowniez szukac alternatywnych zrodel. Jak ktos ma spotify za free i nie chce skuchac reklam to na osx moze sobie zainstalowac spotifree https://github.com/ArtemGordinsky/Spotifree

  • Grzegorz93

    Najbardziej opłaca się pakiet rodzinny. W internecie aż pełno tego typu ofert. Nawet za ok. 100 zł można mieć Spotify na rok.

  • Samuraj

    Ogólnie streaming jeszcze mocno kuleje swoim rozmachem. Nie ważne która firma.
    Streaming powinien ogarnąć cały świat, a co to jest 50mln dla Spotify ?
    Jak będzie 500mln albo miliard to będzie coś.

    • Adam Misiura

      50 mln płacących subskrybentów. Kto wie czy słuchających ze free nie jest ze 200 milionów.

  • Eugeniusz

    I bardzo dobrze, to świetny sposób na odsłuchiwanie ulubionych kawałków muzycznych w wygodnej formie, czy to na urządzeniach mobilnych czy na desktopie, bez reklam i w dobrej jakości.

    Szczególnie „wygodny” to sposób jak lubisz biegać i żeby posłuchać ulubionej muzyki musisz taszczyć 5 calowego klocka, a żeby zmienić utwór musisz go wyjmować i się pier*olić w przeciwieństwie do takiego odtwarzacza mp3 na którego wrzucam muzykę, chowam do kieszeni, a chcąc zmienić utwór robię to bez wyjmowania z kieszeni, poza tym pliki te nawet zapisane offline nigdy nie będą twoje – przestaniesz płacić i goodbye.

    • Od tego są playlisty

    • Eugeniusz

      Załóżmy, że takową posiadam – jest w niej 30 utworów – leci kawałek nr 3, a mam ochotę posłuchać nr 5 to i tak muszę się pier*olić i wyjmować telefon, podczas gdy na mp3 robię to bez wyjmowania i to można nazwać wygodnym sposobem.

    • Marx

      AndroidWear

    • damianglu

      Jak masz szrot nie słuchawki to może musisz się pier***. Ja jednym dłuższym przytrzymaniem przycisku przeskakuje z piosenki na piosenke. Jednk przycieśnięcie i zwiększam głośność i zmiejszam.

    • damianglu

      Oczywiście chodzi mi o przycisk na słuchawkach :) Żadnego smartphonea nie trzeba wyjmować.

    • Eugeniusz

      Do biegania? Sennheiser mx 365 co prawda nie są to słuchawki z wyższej półki ale szrotem bym ich nie nazwał. Oczywiście mógłbym zainwestować w lepsze słuchawki z pilotem lecz nadal będę zmuszony do targania 5 calowego klocka.

    • damianglu

      Nie skusi cię info o tym że dobiegania są fajne playlisty? ;-)

    • Eugeniusz

      Jak producenci telefonów powrócą do produkcji smartfonów z ekranem 3,5-4 cale z sensownymi parametrami tak jak to zrobił Apple (iPhone SE) to być może zmienię zdanie bo jak na razie zdecydowanie wygodniejszym rozwiązaniem jest dla mnie odtwarzacz mp3 :)

    • EL Wu

      Ja wciąż czekam na parowozy, a oni jak na złość pendolino puścili.

    • Eugeniusz

      Parowozy jeszcze po Polsce jeżdżą, a oprócz nich EU07 i inne pociągi.

    • Alot

      a co to jest smartphonea?

    • damianglu

      O biedny kur*** nie wie co to smarfon. Tylko te płyty kupuje bo się boi że mu zabraknie 20 zł co miesiąc i „zostanie bez muzyki ten co przestanie płacić” hahahaha

    • mleczaj wełnianka

      cóż dla mnie wygodniej jest nosić jedno urządzenie niż dwa. Korzystając ze spotify dodatkowo mogę odtwarzać muzykę na sprzęcie stacjonarnym przez spotify connect gdzie telefon pełni rolę pilota. I to jest prawdziwy kiler future proponowany przez spotify.

    • Eugeniusz

      Z tym, że to drugie urządzenie wielkością przypomina pudełko zapałek, a więc nie zajmuje dużo miejsca w kieszeni, a podczas takiego biegania jest zdecydowanie lepszym i wygodniejszym rozwiązaniem ale oczywiście każdy korzysta z tego co lubi.

    • mleczaj wełnianka

      bieganie- no dobra – specyficzne dość zastosowanie – nie lubię biegać z muzyką bo przedewszystkim denerwują mnie słuchawki – a dokładnie szum w uszach. Chyba ze w czapce – wtedy daje to rade.

      ja tami maiłem kilka odtwarzaczy – Sanse fuze, clip, m230, jakiegoś creativa – za zadnym w sumie nie tęsknie. Fuze była fajna ale tak czy inaczej w konfrontacji ze smartfonem i spotify poległa.

    • Eugeniusz

      Dlaczego specyficzne, poza tym, to że Ty nie lubisz biegać z muzyką nie znaczy, że ktoś nie lubi, a prawdę mówiąc większość osób biega z słuchawkami na uszach, co do samych odtwarzaczy sam mam Sanse Clipa do którego wgrałem Rockbox (zapewne nie wiesz, że takie coś istnieje) i nie dość, że dostała nowe życie to jeszcze jej możliwości zwiększyły się co najmniej o 100% w stosunku do oryginalnego oprogramowania wszystkie smartfony jakie do tej pory miałem (budżetowce i średniaki) leżą i kwiczą.

    • Legion

      Oczywiście wszystkie twoje piosenki na MP3 są z legalnego źródła.. prawda? ;)

    • Eugeniusz

      Oczywiście – Energy Mix bo słucham głównie klubowej muzyki, a tak poza tym słyszałeś o takim czymś jak własny użytek osobisty?

    • Legion

      Słyszałem, „własny użytek osobisty” może jest legalny ale tak czy siak przez to wykonawca nie zarobi. Sam nawet choć korzystam ze Spotify to kupuje płyty czy pliki audio prosto od twórców żeby ich wesprzeć.

    • mleczaj wełnianka

      nawet wtedy gdy używałem sansy nie maiłem ochoty ma wgrywanie innego softu . Widać uznałem ze nie czuje takiej potrzeby.
      Nikt ci nie broni uzywać playera ale fakty sa takie ze wiekszość ludzi którzy kiedyś taki sprzęt mieli obecnie uznali ze go nie potrzebują. To samo z aparatami kompaktowymi.

    • Eugeniusz

      A to błąd bo wtedy zapewne Twoje zdanie byłoby zupełnie inne („Fuze była fajna ale tak czy inaczej w konfrontacji ze smartfonem i spotify poległa.”), a w ramach ciekawostki dopowiem, że Rockbox nie zastępuje oryginalnego oprogramowania lecz jest instalowany obok. Mi nikt nie broni używania playera tak jak Tobie nikt nie broni korzystać ze Spotify. Odtwarzacze mp3 straciły na popularności w momencie w którym pojawiła się obsługa mp3, slot kart pamięci w telefonie, nie mówiąc smartfonach ale nadal jak widać jest na nie zapotrzebowanie skoro producenci typu Sandisk i inni je produkują – tak samo jest z aparatami – jednemu wystarczy ten wbudowany w smartfona (szczególnie jak ma jakiegoś dobrego średniaka czy flagowca), a drugiemu jednak nie i wybierze sprzęt do tego przeznaczony czyli aparat cyfrowy bądź też lustrzankę.

  • Oddy

    Próbowałem subskrybować, ujęła mnie wieloplatformowość i wygoda, jednak gdy zacząłem z uśmiechem na twarzy tworzyć playlisty z moich ulubionych kawałków uśmiech zniknął. Niestety mimo (jak podają różne strony) obszernej biblioteki wielu kawałków brak, a im mniej mainstreamowa muzyka tym większe szanse że kawałka na spotify nie uświadczymy (przykłady Tool kompletnie brak, Owsey album To The Child Drifting Out At Sea, Android Lust album Stripped and Stitched). Niektóre kawałki są jednak nieaktywne, czytałem że tak się dzieje gdy Spotify traci licencje, po prostu wyłącza dostęp do albumow. Nie uśmiecha mi się mieć muzyki którą kolekcjonuje się latami i naglę ją stracić bo…licencja. Spotify nie jest źródłem na którym można polegać a szkoda bo chciałbym odkrywać muzykę na podstawie rekomendacji opierających się na ulubionych kawałkach. Jestem kimś komu zależy na „mojej” muzyce, jestem gotów na kilka kompromisów ale nie aż tyle, może kiedyś.

    • Kuba S

      To, że nie ma Tool to tylko zasługa hipokryty Keenana :P Nie lubi streamingu, ale APC czy Puscifer na Spotify są :)

    • Oddy

      Powód dla mnie jest nieistotny, istotne jest że tego nie ma.

    • Kuba S

      Głupota nie boli :)

    • Oddy

      Po tym komentarzu domyślam się że masz w tym długodystansowe doświadczenie, dlatego wierze na słowo.

    • Alot

      Czytam Twoje komentarze, wierzę na słowo.

  • damianglu

    Uwielbiam streaming. Już nawet nie chce wracać pamięcią ile musi się człowiek namęczyć z plikami mp3. Nie trzeba zgrywać, szukać piratów, bawić się w okładki i tagi. Spoko miałbym za darmo jakbym pozostał przy mp3 czy flac ale 20 zł za tą wygode? Opłaca się ;)

  • Jacek Sklepowicz

    Nie wiązałbym się specjalnie ze Spotify. Lubię tą usługę, kiedyś korzystałem gdy była pionierem. Ale ich sytuacja finansowa jest kiepska. Pisze się, że rok temu musieli zaciągnąć pożyczkę 1 mld USD uwarunkowaną wejściem na giełdę. A na takową pewnie nie wejdą szybko, chociażby dlatego że mają straty i w całości ich biznes jest uzależniony od ciągłości kontraktów z wytwórniami. Mogą zniknąć dość nagle.

    • Kuba S

      Serio? Chłopie słuchaj muzyki, a nie zajmuj się pierdołami :/

    • Jacek Sklepowicz

      Słucham, nawet dużo. Ale playlisty wolę już odkładać gdzie indziej niż w Spoti.

  • Marcin

    Podali ile osób płaci pełną stawkę? Bo może być sporo kont próbnych za złotówkę na 3m.

  • Zygfryd

    50mln, Zaiks pewnie dostał bólu d… bo na tym łapska nie położy :)

  • Alot

    Znam o niebo lepszy sposób – własne płyty.

    Zrozumie to tylko ten, kto zostanie bez muzyki gdy przestanie płacić abonament.

    • Adam Misiura

      Bo opłaca mu się bardziej kupić jedną płytę o równowartości abonamentu? xD

    • Alot

      Załóżmy, że płacisz 19,90 PLN miesięcznie. Po dziesięciu latach, wydałeś 2388 PLN i przesłuchałeś setki tysięcy utworów. Ale przestałeś płacić i już nie masz czego słuchać.

      W tym czasie ja kupiłem 120 płyt, i dysponuję min. 120 h muzyki.
      Przy założeniu, że kupowałem tylko jedną płytę miesięcznie.

      120 h muzyki oznacza 10 dniową ‚pętlę’.
      Ty w tym czasie słuchasz sąsiadów, hałasu za oknem albo szumu w rurach.

    • Adam Misiura

      Ja w tym czasie dalej płacę abonament i słucham najnowszej płyty jakiegoś zespołu a ty się zapętlasz w tym, co ci zostało, bo nie masz innego wyjścia.

    • damianglu

      Haha szach mat!!!

    • Alot

      Uproszczę komunikat, bo widać nie rozumiesz.
      W momencie, gdy z jakichś powodów przestaniesz płacić lub usługa przestanie być dostępna, będziesz sobie mógł słuchać szumu wody w rurach.
      A jak pokazuje historia internetu, usługi jednego dnia są, a innego już nie.

      Spotify się nie bilansuje, więc szansa na to, że utrzymają się na rynku kolejne 5 czy 10 lat, jest malejąca do zera.
      Więc szybciutko słuchaj na zapas, póki masz.

      Aaaaa. Zapomniałem, że nie da się słuchać na zapas.

    • Adam Misiura

      Pominę już fakt, że Spotify wróżono upadek zaraz po wejściu na rynek muzyczny a tymczasem rośnie mu baza użytkowników, w tym i tych płacących. Ty z kolei nie rozumiesz jednej dziury swojego argumentu. Wiesz co to za dziura? Zakładasz, że ja z jakichś powodów przestanę płacić abonament albo usługa będzie niedostępna. Zakładać sobie możesz wszystko, ja w tym czasie dalej płacę. Usługa pada, zaczynam korzystać z innej a Ty zaczynasz się martwić czy ci płyty się nie porysują od tego słuchania na pętli. Bo pamiętaj, że nie da się słuchać zepsute płyty, nawet na zapas.

    • Alot

      Baza użytkownków płacących rośnie.
      Ale rośnie też baza muzyków, którym trzeba płacić. Coraz więcej.
      I rok do roku Spotify informuje o coraz większej stracie. Jak myślisz, ile lat właściciel będzie jechał na stratach?

      Mam ten komfort, że mogę sobie legalnie zrobić kopię płyty, czy to w postaci CD do codziennego słuchania czy też mp3 do urządzenia przenośnego.
      Nie mam też obaw, że moja muzyka zniknie z dnia na dzień z katalogu, bo sobie bezpiecznie stoi na półce.

      Aaaa i nie muszę mieć intenetu, żeby słuchać muzyki. Wiesz jakie to przyjemne.
      Nie wiesz? No tak, gdy nie ma internetu, nie masz muzyki.

    • Adam Misiura

      Jezusie… Mamy XXI wiek, możliwość słuchania offline, chmury i dziesiątki serwisów do słuchania muzyki. Można znaleźć ulubiony kawałek w parę chwil. Słyszałeś chociaż o jednej z tych możliwości czy się będziesz nawijał argumentami jakbyś się urodził wczoraj albo miała nastąpić nuklearna zagłada i pozostanie ci słuchanie płyt poprzez jeżdżenie po ścieżkach płyt własnymi zębami?

    • Alot

      Aż tak słabo z argumentami, że musisz Jezusa wzywać?

      Oczywiście, że słyszałem.
      Ale czy to coś zmienia dla osoby, która zostanie bez dostępu do muzyki z chwilą gdy przestanie płacić?

    • Adam Misiura

      Nie masz się czego czepić to nawet wtrącenie z Jezusem ci przeszkadza… Dociera do Ciebie, że w dzisiejszej dobie można słuchać milionów kawałków za grosze i Twój argument można pobić o kant dupy? Jeśli jesteś aż tak biedny to i płyt bez prądu nie posłuchasz, bo cię na opłacenie rachunków. Chyba, że – jak już wcześniej wspomniałem – potrafisz ich słuchać jeżdżąc zębami po ścieżkach.

    • damianglu

      Naprawdę? Tylko 120 płyt? Ja przez miesiąc mam 35 mln utworów na wyciągnięcie ręki a ty jedną płytę w miesiącu? Jakoś nie chce mi się czekać 10 lat żeby mi się to opłacało.

    • Alot

      Naprawdę? Napisałem trzy proste zdania a Ty nic z tego nie zrozumiałeś?

      Po co bierzesz udział w dyskusji, skoro nie rozumiesz co piszą rozmówcy?