logo spotify
31

Spotify się ugięło! Nie ma premium – nie ma nowości

Jednym z kluczowych założeń leżących u podstaw funkcjonowania Spotify od zawsze był ten sam katalog dla użytkowników płacących oraz niepłacących. Teraz ulega to zmianie - twórcy serwisu w końcu się ugięli.

Można było się spodziewać, że Spotify nie uda się zbyt długo forsować modelu polegającego na oferowaniu takiego samego katalogu utworów dla użytkowników premium oraz tych korzystających z bezpłatnej wersji serwisu. Moment zmian właśnie nadszedł. Nowa umowa zawarta między serwisem a Universal Music Group wymusza na Spotify pewne ustępstwa. Od teraz artyści (a właściwie wydawcy) będą mogli decydować, czy nowe albumy będą od samego początku dostępne dla wszystkich użytkowników, czy może ci korzystający z darmowej wersji usługi uzyskają do nich dostęp z dwutygodniowym opóźnieniem. Oznacza to, że, opłacając abonament, będziemy mieli dostęp do bardziej obszernej bazy.

Dość sprytnie ujęto to w komunikacie prasowym, który mówi o „wcześniejszym dostępnie dla użytkowników premium”. Jakkolwiek by jednak tego nie ująć, wszyscy wiemy na czym będą polegały „nowe narzędzia dla artystów i wydawców”. Są one wynikiem trwającego już dłuższy czas konfliktu między Spotify a dystrybutorami. Ci ostatni wymuszali na serwisie właśnie takie zmiany i najwyraźniej dopięli swego. Póki co mówimy tylko o jednej wytwórni, ale nietrudno się domyślić, że za nią pójdą zarówno Warner jak i Sony. Jak na razie płacący użytkownicy mogą spać spokojnie – dystrybutorzy nie szykują żadnych niespodzianek dla nich. Nie powinno zatem być mowy o żadnych obostrzeniach czy podwyżkach.

Otwartą kwestią pozostaje to, czy nowe umowy Spotify z wytwórniami przyczynią się do poszerzenia oferty. Jak wiemy, niektórzy artyści świadomie zrezygnowali z obecności w katalogu usługi, tłumacząc to niezadowalającymi stawkami. Najgłośniejsze tego typu „wyjście” miało miejsce w 2014 roku, kiedy to do Apple Music przeszła Taylor Swift z całą swoją dyskografią.