32

Spojrzenie na przyszłość przez ciemne zwierciadło

No i kolejny rok za nami... Co prawda media nie wieściły nam kolejnej zagłady, jak to raz na jakiś czas potrafią, ale to jeszcze nie oznacza, że wcale do żadnej nie dążymy. Ośmieliłbym się nawet stwierdzić, że liczba czarnych scenariuszy wzrasta z roku na rok, a my nic nie robimy, by temu zapobiec. Jak? Zastępując zdrowy rozsądek nowoczesną technologią.

W zasadzie każdy z nas ma niedaleko swojego miejsca zamieszkania szkołę z boiskiem. Jeśli jesteście z mojego (Orwellowskiego) rocznika lub okolic, to na pewno pamiętacie, że w każdy ciepły dzień boiska były praktycznie zapełnione. Ja, żeby zagrać w kosza musiałem często wkręcić się w już rozpoczętą grę i rywalizować przez to ze starszymi i lepszymi od siebie. To były bardzo ważne doświadczenia. Nauczyły mnie asertywności, pewności siebie i ułatwiły przyszłe kontakty z obcymi ludźmi.

Jak to wygląda teraz? Gdy w minione lato chciałem znów pograć na asfalcie zamiast na parkiecie i skorzystać z uroków pogody, to okazało się, że wszystkie boiska w mieście należą do mnie. Ani żywej duszy praktycznie. Owszem, gdzieniegdzie zdarzało się po kilka osób grających w piłkę nożną, ale to były wyjątki. Bardzo młode wyjątki. Co z młodzieżą licealną? Wystarczy wejść do dowolnego centrum handlowego lub KFC/McDonalda i tajemnica szybko zostanie rozwiana.

Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany…

Tutaj nasuwa się pytanie – co się zmieniło na przestrzeni ubiegłych lat? Technologia się zmieniła. Komputer już nam nie służy do rozerwania się podczas sesji w Diablo 2 czy Starcrafta. On stał się naszym centrum rozrywek, naszym głównym zajęciem. Zresztą z telefonem jest podobnie, już nie służy nam tylko do dzwonienia i do pisania smsów. Teraz to narzędzie do oglądania faili i lajkowania zdjęć znajomych. Mam nieodparte wrażenie, że jakby istniały telefony tylko dla młodzieży, to można by je pozbawić modułu GSM i nikt by tego nawet nie zauważył.

Wiem, że to nie są dla was jakieś prawdy objawione i skoro jesteście na tyle świadomymi użytkownikami technologii, że czytacie Antyweb, to sami też to widzicie. To przecież nie są zmiany, które zaszły w ciągu roku. To był długi proces i nie odbył się bez naszego udziału. To my – jako społeczeństwo – zachłysnęliśmy się tymi wszystkimi dobrami i uczyniliśmy z nich nieodzowny element naszego życia. Nie potrafimy już żyć bez prądu. Jesteśmy od niego uzależnieni tak samo jak od wody i jedzenia. W dzisiejszych czasach nie trzeba ani jednej rakiety, by położyć kraj na kolana. Wystarczy przejąć cyfrową władzę nad elektrowniami i patrzeć na sceny żywcem wyjęte z filmu/książki „Droga”, gdzie ludzie bez prądu dziczeją i wszystkie normy społeczne upadają na samo dno.

Wizje przyszłości

Jednak nie każdy czarny scenariusz naszej przyszłości musi być rodem z filmu katastroficznego. Przeważnie wystarczy człowiekowi ułatwić życie do granic możliwości, a on z braku wyzwań wyłączy racjonalne myślenie i zacznie cofać się w rozwoju. Głównie o tym jest moja ulubiona seria z gatunku sci-fi pt.: „Black Mirror” (Czarne Lustro).

Serial został stworzony przez Charliego Brookera – scenarzystę, satyryka i twórcę programów krytykujących aktualne trendy medialne. To wszystko idealnie się przekłada na ogólny (mocno krytyczny)wydźwięk „Czarnego Lustra”. Brooker niesamowicie trafnie kreśli na ekranie przyszłość, która jest przeważnie na wyciągnięcie ręki, a nawet jeśli sięga w przyszłość dalej niż najbliższe lata, to bez problemu da się zauważyć, że nasza aktualna rzeczywistość to realne podwaliny ukazanej przyszłości.

Cały urok tych wizji polega na tym, że nie atakują nas z siłą bomby atomowej (jak wspomniana „Droga”), ale zgrabnie zszywają nasze aktualne zachowania i marzenia z – wydawać by się mogło – niechybnymi ich konsekwencjami. To jest największy urok „Czarnego Lustra” – pokazuje nam odbicie naszej przyszłości, ale takie, w którym jesteśmy w stanie rozpoznać nas samych. Wielokrotnie sam nie mogłem uwierzyć w to co widzę i jednocześnie wyjść nie mogłem z szoku, gdy zastanowiłem się jak niewiele do tego brakuje.

Najchętniej bym opisał kilka przykładów, ale nie chcę wam odbierać radości z odkrywania i wyrobienia sobie o nich własnej opinii, bowiem nie wszystko tam jest od razu podane na tacy. Czasem różnice w stosunku do naszej rzeczywistości są tak subtelne, że odkrywamy je dopiero pod koniec odcinka, podczas gdy w kolejnym odcinku już od pierwszej minuty widzimy rozbieżności.

My już jedną nogą jesteśmy w tych czarnych scenariuszach

Wiecie co mnie zmartwiło po obejrzeniu wszystkich odcinków? To, że prawie każdy z obejrzanych scenariuszy był niemal namacalną i niesamowicie realną wersją naszej przyszłości. Prawdopodobnie to co nas czeka, będzie zlepkiem tych wizji i technologia prędzej czy później pozbawi nas kolejnej części człowieczeństwa na rzecz komfortu i efektywności.

Porzuciliśmy autorytety na rzecz celebrytów, wartościową muzykę na rzecz teledysków z twerkującymi „tancerkami”, umiejętności rozwiązywania technicznych problemów na rzecz idiotoodpornych systemów i ostatecznie… zdolność kulturalnej komunikacji na rzecz bezmyślnego hejtu. Oczywiście nie dotyczy to każdego i są to tylko tendencje ogółu społeczeństwa, ale z drugiej strony, takie przykłady można dalej mnożyć.

Nie chcę nikogo nawracać, ani indoktrynować. Daleko mi do tego, bo sam uwielbiam nowe technologie, ale warto choć raz w roku się zastanowić nad tym w jaką stronę to wszystko zmierza i czy to jest na pewno pożądany przez nas kierunek. Czy nasze dzieci – mimo większej wygody – będą szczęśliwsze od nas gdy osiągną nasz wiek?

Rewelacyjnie to wszystko podsumowuje jedno, trafne zdanie znalezione w internecie: „Żałuję, że nie spędziłem więcej czasu ze swoim komputerem – nie powiedział na łożu śmierci nikt, nigdy”.

P.S.: Jeśli jeszcze nie widzieliście „Czarnego Lustra” a zamierzacie je obejrzeć, to zacznijcie od drugiego odcinka. Pierwszy jest mocno kontrowersyjny i nie każdemu podejdzie :)

Photo: alphaspirit/Depositphotos.

  • slythia

    Boiska niedaleko mnie są niemal zawsze zajęte, nawet zimą.

    • Marcin Matysik

      W jakim mieście?;)

    • slythia

      Warszawa. Boiska wiecznie zajęte, na placach zabaw mniejsze dzieciaki a w Łazienkach lury. Nawet przy obecnej pogodzie.

      Nie narzekałabym aż tak na dzisiejszą młodzież, byłaby to w dodatku hipokryzja. Gdzieś od gimnazjum czy liceum i mi nie chciało się bezsensownie biegać.

    • Marcin Matysik

      Ja spędziłem cały okres dorastania na boisku i graniu w domu w proporcjach 50/50 i teraz uwierzyć nie mogę własnym oczom w wakacje. Zazdroszczę pełnych boisk :)

  • Dzidronka

    Zdecydowanie zgadzam się z tym o czym pisze Marcin, szczególnie że sama jestem z pokolenia, które w młodości większość rzeczy robiło „analogowo” a wolny czas spędzało głównie na podwórku. Moje dzieciństwo czy młodość w porównaniu do tej u dzieci współczesnych jest kompletnie inne i nie do końca wiem czy im współczuję czy niekiedy zazdroszczę takich udogodnień i dostępu do technologii. Zgadzam się też z opinią odnośnie serialu, który w moim odczuciu jest genialny i nietuzinkowy i jest jedną z niewielu obecnie produkcji, która po skończonym seansie zostawia człowieka z głową pełną myśli i obaw nad zbliżającą się przyszłością. Mało, który film czy serial zmusza do takich refleksji jak ten.. Myślę, że Ci którzy pamiętają pełne boiska i czasy sprzed dostępnego powszechnie internetu zastanawiają się podwójnie, bo sami byli w przeciągu ostatnich 30 lat świadkiem ogromnej ilości zmian i rewolucji technologicznych, zarówno tych spektakularnych jak i takich wkradających się powoli i niezauważenie do naszej rzeczywistości…
    Ps. Pierwszy odcinek ostatniego sezonu jest bardzo fajny, tylko nieco specyficzny w odbiorze ;) Nie ma co go pomijać ;)

  • mój nick

    Serial mocno nierówny. W sumie nie serial a mini seria, bo każdy odcinek to w sumie zamknięta historia. Ten ze świnką był mocny:-)

    • Marcin Matysik

      Mocno nierówny, ale czasem tak genialny, że ze świeczką szukać takich błyskotliwych pomysłów nawet w pełnometrażowkach :)

    • mój nick

      Zgadzam się. Jeszcze specjalny świąteczny mocno wbił mnie w fotel, choć przeczuwałem, że coś się święci:)

    • Świąteczny najlepszy z całości…

  • IdontgiveaF

    Odcinek „Nosedive” skojrzył mi się trochę z jednym z odcinków Communityhttps://en.wikipedia.org/wiki/App_Development_and_Condiments .
    Ze wszystkich chyba ten mnie najbardziej przeraził, choć w sumie pokazuje to co w realnym życiu (ostracyzm, słuszny bądź nie) tylko spotęgowany technologią.

    P.S.: Jeśli jeszcze nie widzieliście „Czarnego Lustra” a zamierzacie je obejrzeć, to zacznijcie od drugiego odcinka. Pierwszy jest mocno
    kontrowersyjny i nie każdemu podejdzie :)

    Ja bym to ujął inaczej – jeśli pierwszy odcinek wam z jakiegoś powodu nie podejdzie, nie rezygnujcie z tej serii bo każdy odcinek jest inny i porusza inne tematy :)

    • Marcin Matysik

      Żebyś wiedział, że taka była pierwsza wersja mojego tekstu przed ostateczną edycją, ale ostatecznie postanowiłem, że lepiej dla niektórych będzie, jeśli po prostu zaczną od drugiego :]
      A do mnie z ostatniego sezonu najbardziej przemówił „Man against fire”. To jest tak genialne i racjonalne, że niemal na pewno już od dawna trwają pracę nad takim rozwiązaniem :)

  • aaaa

    A to chyba źle szukasz bo pod moim balkonem nawet jak śnieg pada zawsze grają na orliku. I to w małym Szczecinie.

    • chris

      ‚Maly Szczecin’ jest trzecim pod względem zajmowanej powierzchni i siódmym pod względem liczby ludności miastem Polski. :)
      Zrodlo:
      https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Szczecin

    • Marcin Matysik

      Też jestem ze Szczecina ;)
      Jeden zapełniony orlik wiosny nie czyni ;)

    • asd

      W sumie gra w jedną osobę na boisku nie jest ciekawa. Spotykają się wszyscy na jednym :)

  • LoadGamePL

    Dobrze, że Windows 10 ciągle dba o to, abyśmy rozwijali umiejętności rozwiązywania technicznych problemów ;)

    • Marcin Matysik

      Windows 10 jest tysiąc razy stabilniejszy od Win98 ;)
      Tak często robiłem reinstalki Win98, że w pewnym momencie znałem Cd-Key na pamięć ;)
      Największą bolączką Windowsa 10 są zbyt wcześnie wypuszczane aktualizacje, ale też nie każdy ma z nimi problemy. Ja na stacjonarce i lapku nie miałem żadnych cyrków z tym systemem.

  • witoslaw

    san junipero

    najlepszy odcinek i moim skromny zdaniem to byl film SF ktory byl najlepszym filmem SF 2016 roku, ten odcinek mial w sobie wszystko co potrzeba

    • Marcin Matysik

      Też mi się niesamowicie podobał.
      Był na tyle nietypowy, że przez połowę odcinka człowiek się zastanawiał gdzie tam jest aspekt Sci-Fi. Poza tym był rewelacyjnie zagrany.
      Dla osób o takiej wrażliwości gorąco polecam serial Sense8 rodzeństwa Wachowskich.
      To był serial, o którym sam zawsze powtarzam, że ma wszystko co potrzeba ;)

    • Sense8, czyli jedyna scena gejowskiego seksu jaką widziałem, która mnie autentycznie nakręciła. :x

  • cube

    Jak można „patrzeć przez zwierciadło”?

    • IdontgiveaF

      A tytułowe zwierciadło (black mirror) to faktyczne zwierciadło, czy przenośnia? :)

    • cube

      Sorry, taki mamy język ;)… Wolę myśleć, że to przejęzyczenie rodem z „Autek 2″…

  • sdsdsd

    >Porzuciliśmy (…) wartościową muzykę

    Litości. Zapoznaj się z terminem „selection bias”. Beznadziejna muzyka z każdej ery ginie po prostu w mrokach dziejów.

  • Radosław Krośnicki

    Ten serial jest genialny. Nienawidzę go. Jest istnym arcydziełem, gdzie każdy odcinek pozostawia po sobie kaca moralnego, a przez resztę dnia człowiek go analizuje i próbuje dojść do siebie. Każdy kolejny odcinek coraz bardziej utwierdzał mnie w przekonaniu, że chyba lepiej by było, jakby ludzkość jednak doprowadziła do swojej zagłady.
    Zdecydowanie polecam go każdemu.

    • Rex

      Daj spokój, po co każdy ma być przekonany, że lepiej będzie jak doprowadzimy do zagłady. Będzie zagłada.

    • Radosław Krośnicki

      Choćby po to, żeby nie dopuścić do realizacji scenariuszy przedstawionych w Black Mirror.

    • Rex

      No to może obejrzę. Bo szczytne idee lubię ;)

  • mn

    Nie jest tak źle. Przynajmniej tam gdzie mieszkam, boiska przy ładnej pogodzie są pełne dzieciaków.

  • Juras

    Twoje rozważania są słabe i powtarzalne. Gdybyś wziął jakiś felieton kogoś sprzed 50 lat, jego wydźwięk byłby dokładnie taki sam, tylko zabawki inne. Czemu słabe? Muszą być słabe boś młody i obserwujesz akcję ze swojej ograniczonej wiekiem perspektywy. Na dodatek doszedłeś do dziwacznych wniosków, czyli krótko mówiąc pisząc zobaczyłeś kozę, a piszesz, że widziałeś psa.

    Wbrew temu co piszesz, młodzież nie jest teraz głupsza, jest wręcz odwrotnie. Dostęp do mediów, zabawek sprawił, że mają dostęp do wszystkiego. Kontakt ze wszystkim rozwija człowieka.

    W latach powiedzmy 80-tych, miałeś dwa kanały telewizji polskiej, nie miałeś internetu, nie miałeś niczego. Twój kontakt z rzeczywistością ograniczał się do kolegów z podwórka. To wszystko. W związku z tym faktem, twoje możliwości poznawcze ograniczały się do podwórka i dwóch idiotycznych kanałów telewizyjnych. Przy dobrych układach mogłeś jeszcze pojechać nad Bałtyk celem poszerzenia swoich możliwości poznawczych.

    Przyszłość raczej jest weselsza. Już sam internet daje ci takie możliwości, o jakich kiedyś mogłeś tylko pomarzyć. Możemy podróżować, mamy dostęp do wszystkiego, żyjemy co raz dłużej i w co raz to lepszych warunkach. Nie ma ani jednej chwili z przeszłości sugerującej, że może być gorzej, bo ciągle jest tylko lepiej, a ty tu o jakiś wizjach czarnych na temat przyszłości. Nawet nie ma żadnej przesłanki mogącej sugerować, że podążamy w jądro ciemności. Owszem, problemy są, ale one były i kiedyś, choć i one się zmieniają, jedne zanikają inne się pojawiają. Normalny proces.

    Świat się zmienia, jedne rzeczy zastępują inne. Tak było, jest i będzie. A już ta twoje teoria, daj wygodę człowiekowi, a się uwsteczni….totalna bzdura. Człowieku rozejrzyj się, piszesz na blogu niby technologicznym, ktoś to wszystko wymyśla o czym piszecie, to ma być objaw uwsteczniania i braku wyzwań? Wiesz ile nowych ciągle sportów powstaje? Dlaczego? Bo ludzie mają czas i szukają nowych wyzwań.

    Podsumowując. Twój tekst jest całkowicie bezsensowny, po prostu napisałeś stek bzdur. Dziwię się, że Grzegorz taki tekst puścił w eter. Naprawdę. Wszystko co napisałeś jest to jedna wielka bzdura. Wykazałeś się całkowitym brakiem postrzegania rzeczywistości, logiki, wyciągania wniosków.

    No jedno tylko zdanie poddam analizie :) tak dla jaj przed obiadem.

    „Porzuciliśmy autorytety na rzecz celebrytów, wartościową muzykę na rzecz
    teledysków z twerkującymi „tancerkami”, umiejętności rozwiązywania
    technicznych problemów na rzecz idiotoodpornych systemów i ostatecznie…”

    – jakie miałeś autorytety wcześniej (wcześniej to znaczy kiedy)?
    – twoim autorytetem jest jakiś celebryta? ( ile masz lat?)
    – co słuchałeś wcześniej, bo teraz oglądasz teledyski z gołymi dupami?
    – jakie to wcześnie rozwiązywałeś problemy techniczne (i po kiego grzyba je rozwiązywałeś)

    Naprawdę stary, ty po prostu pobredziłeś jak szalony. To tylko jedno twoje zdanie z całego tekstu. I nie wiem dlaczego pisałeś w nim w liczbie mnogiej.

    • Marx

      no wreszcie jakaś sensowna opinia. Mimo, iż serial jest świetny, to wnioski opisane w artykule są z tak zwanej koziej d..y.
      Każde starsze pokolenie narzeka na młodzież, że „kiedyś to było lepiej”. Było inaczej, ale wcale nie lepiej. A ci co tak gadają to po prostu stare ramole.
      Ja np wolałbym się urodzić teraz, albo za 50 lat, kiedy technologia przestanie być tak beznadziejne głupia i zacznie być wygodna dopracowana i użyteczna. Pamiętam, że wszelkie objawy skomputeryzowania bardzo mnie interesowały. Wreszcie, zamiast bezsensownie włóczyć się po mieście, mogłem zrobić coś swojego. A jak pojawił się internet, to dopiero było super. Wreszcie nie byłem ograniczony do ułomnych „ziomali”. Wreszcie mogłem czerpać wiedzę z całego świata. Wreszcie miałem dostęp do ludzi, którzy byli zainteresowani tym co ja.
      To jasne, że brak aktywności fizycznej ma zły wpływ na zdrowie. Ale czasami to cena, która musimy zapłacić za to, aby być mądrzejsi.

      Czy spotkania wirtualne np na Skypie są gorsze od tych w realu? Jeśli są „zamiast” – być może tak. Ale jeśli rozmawiasz codziennie z synem, który na codzień mieszka i pracuje w Londynie, to takie spotkanie jest lepsze – bo jest.
      Zamiast biadolić – udoskonalajmy technologie. Czyńmy ją poddaną, aby nam służyła.