Marissa Mayer (szefowa wszystkiego co w google związane jest z wyszukiwarką) podczas spotkania Web 2.0 Summit ogłosiła, że Google na podstawie umowy z Twitterem będzie zamieszczać statusy z tego serwisu w wynikach wyszukiwania. Jest to ważny dzień dla Twitter jednoczesne partnerstwo z Microsoftem i Google to chyba wymarzony układ dla każdego w tej branży. Nie ma natomiast na razie informacji czy Google udało się też porozumieć z Facebook, który mimo iż nie jest mikroblogiem to jednak “produkuje” dużo więcej treści czyli tak zwanych statusów.
To jednak nie wszystkie nowości od Google. Mayer podczas swojego wystąpienia poinformowała również o nowym projekcie o nazwie Social Search, który już niedługo ma być uruchomiony w ramach Google Labs. Social Search ma pozwolić nam na podgląd wyników dla zapytań od znajomych z naszych serwisów społecznościowych. Podstawą do tego narzędzia jest profil Google, który powinien być starannie uzupełniony o informacje o innych serwisach w jakich mamy konto. Dla przykładu jeśli podam, że jestem użytkownikiem serwisu FriendFeed i Twittera Google sprawdzi kto jest moimi znajomych w tych miejscach i pokaże mi jak rozumiem również wyniki z wyszukiwań tych osób.
Nie wiem czy do końca dobrze zrozumiałem ideę Social Search, na razie opis tej usługi jest dość lakoniczny. Jeśli jednak okaże się, że Google na podstawie serwisów społecznościowych i szukania sieci znajomych chce poprawić wyniku wyszukiwania to może być to dość ciekawy eksperyment.
Trzeba jednak założyć, że Google nie będzie miało dostępu do wszystkich informacji. Dla przykładu w Facebook chyba można zastrzec sobie, że nasze informacje nie są dostępne na zewnątrz. Może to być jedne z powodów dla których Google na razie nie podpisało umowy z Facebook na integracje z wyszukiwarką.
Zastanawiające jest też jak w czasach ogólnej integracji wszystkiego z wszystkim użytkownik będzie radził sobie z kontrolą nad własnymi danymi? Będzie to zapewne coraz trudniejsze i coraz mniej intuicyjne. Wprawdzie wszyscy użytkownicy serwisów społecznościowych sami dobrowolnie zgadzają się na regulaminy i sami decydują, co jest publiczną informacją a co ich prywatną. Nie wiem tylko czy mają oni świadomość, że za chwilę będą uczestnikami Big Brothera, który wprawdzie nie pokaże tego co robią w toalecie ale za to wszyscy będą wiedzieli, że właśnie z niej skorzystali.
Mam nadzieję, że przesadzam.

Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

[...] reklama Espel przed chwilą AntyWeb | » Social Search od Google – co będzie dalej? antyweb.pl/…-search-od-google-co-bedz… [...]
Umowa z Bing i z Google zapewnią Twitterowi piękny ruch przez kolejne lata. Tym samym nie dziwię się, że właściciele nie chcą go jeszcze sprzedać.
[...] antyweb.pl 10:26 AntyWeb | » Social Search od Google – co będzie dalej? antyweb.pl/…-search-od-google-co-bedz… Pokaż reakcje /* */ inne strony z tej witryny + obserwuj co [...]
Sami się podkładamy, żeby pajęczyna nas oplotła.
Możemy się jeszcze poruszać czy już tylko szamotać w kokonie ?
@Rafal:
Tak, tylko że za ten ruch trzeba zapłacić, a przy braku modelu biznesowego raczej ciężko będzie (nie mówiąc o kolejnych zastrzykach dofinansowania)
Ależ przecież mnie to wogóle nie interesuje ! –
Co mnie obchodzą wyniki wyszukiwania frazy “dupa mariny” – mnie interesuje ( lub -by), że dziesiąty link w tych wynikach był tym wartościowym.
A więc “social search” widział bym na zasadzie feedbacku od znajomego, że na taki temat takie odnośniki znalazł i dla niego były one wartościowe.
Ale coś takiego już istnieje (no może w nie doskonałej formie) czyli twitter i inne diggo podobne.
[...] antyweb.pl/social-search-od-google-co-bedzie-dalej wzbudza zainteresowanie! Pokaż reakcje /* */ inne strony z tej witryny + obserwuj co pisze [...]
W temacie sieciowego Big Brothera – polecam bardzo dobry (pokazywany na tergorocznym Waszawskim festiwalu filmowym) dokument “We Live in Public” o nieco już zapomnianej osobliwości internetu jaką był Josh Harris- twórca Pseudo.com, bodajże pierwszej internetowej telewizji na świecie i “the greatest Internet pioneer you’ve never heard of” – jak reklamują go w filmie.
Dokładnie 10 lat temu Pan ten zorganizował w Nowym Jorku olbrzymi eksperyment, zamykając setkę artystów w bunkrze oplecionym kamerami – opis przypomina nieco reality show, ale całe przedsięwzięcie – choć podobne w założeniu – było raczej jego osobistą wizją i przepowiednią tego, co internet i sieciowe społeczności zrobią z naszą prywatnością. Taki Facebook, tylko na żywo i to 10 lat temu :)
Może zachęci Was trailer :) http://www.youtube.com/watch?v=_XSTwfdFwIY
Nie bardzo rozumiem, po co komu opisy z twittera jako wyniki wyszukiwania oprócz sytuacji, że słyszałem że X napisał Y i wiedząc co napisał mogę go odszukać. Za to opisy mogą posłużyć do celów pozycjonowania w taki sam sposób jak zaplecza SEO artystów, bo wystarczy założyć ileśtam fikcyjnych kont i przeprowadzić zgraną akcję promocyjną dla jakiejś strony/serwisu.
Social Search mógłby być dobrym narzędziem dla lobbystów. Wpisujesz nazwisko “ważnej osoby”, zaś algorytm wskaże jego profile w społecznościowkach i przez jakie osoby do niego dotrzeć. :)