SNES mini
23

Lepszej konsoli w takiej cenie z równie bogatą biblioteką gier długo nie znajdziecie — recenzja SNES mini

Najgorętsza konsola która w 2017 pojawiła się na rynku? Dla mnie — SNES mini! Nie ma 4K, nie ma HDR, ale ma gry, które po tych wszystkich latach wciąż bardzo pozytywnie zaskakują. Podobnie zresztą jak sam sprzęt.

Konsola na miarę XXI wieku

Kilka miesięcy temu dzieliłem się z Wami moimi wrażeniami z NES Mini, 8-bitowej konsolki Nintendo, która po latach wróciła w blasku chwały i… problemów z dostępnością. O tym że doczeka się ona godnego następcy który zabierze nas w erę 16-bitowych hitów od Nintendo wiedzieliśmy już od wielu miesięcy, a — niestety — sytuacja z dostępnością (czy może raczej niedostępnością) się powtórzyła. Mimo wszystkich przeciwności losu, udało mi się zakupić sprzęt i… co tu dużo mówić, jestem zachwycony. To kawał świetnej maszyny, która swoim rozmiarem i możliwościami rozczuli nawet największych twardzieli!

SNES mini - pudełko

SNES mini naprawia to, czego zabrakło u młodszego brata. Zawartość pudełka

Pudełko z konsolą jest równie niewielkie, co w przypadku NES mini. Ale różni je jeden bardzo istotny szczegół — tutaj znalazło się miejsce nie dla jednego, a dwóch kontrolerów — co na pewno ucieszy wszystkich miłośników zabawy z przyjaciółmi. A że twórcy zadbali o solidny wybór tytułów dla dwóch graczy, to uwierzcie mi, że sprzęt ten nie bardzo będzie miał czas, aby pokryć się warstwą kurzu. Poza padami, w pudełku znajdziemy również kabel HDMI, kabel zasilający (micro USB), instrukcję oraz — rzecz jasna — konsolę. Niestety, tym razem również zabrakło miejsca dla zasilacza, czy może raczej przejściówki, który pozwoliłby na podłączenie konsoli do gniazdka, bez potrzeby zajmowania kolejnego portu USB w naszym telewizorze. Cóż, dobra wiadomość jest taka, że zawsze można takie oficjalne akcesorium dokupić — jednak koszt rzędu 60 złotych prawdopodobnie wielu śmiałków skutecznie odstraszy.

SNES mini



SNES mini to więcej doskonałej zabawy na podobnych zasadach

NES Mini pokazał, w jaki sposób chce zapewnić łatwy powrót do klasyków. I SNES mini tylko (a może jednak aż?) kontynuuje tę tradycję, serwując nam oparte na tych samych zasadach menusy, podobny sposób wyboru gier, a także te same opcje wyświetlania, czyli 4:3, pixel-perfect oraz okraszone zestawem filtrów, który ma w jak najwierniejszym stopniu „emulować” doświadczenia z ekranów CRT. Nie zabrakło tam zatem charakterystycznych linii i rozmycia, które było chlebem powszednim przed laty.

SNES mini także daje możliwość przerwania i zapisania gry w dowolnym momencie — niestety, ze standardowymi kontrolerami to wciąż nie jest proste zadanie. Bez resetu urządzenia się nie obędzie, bo dopiero wówczas zyskujemy dostęp do stosownej funkcji. Poza czterema slotami zapisu dla każdej z produkcji, Nintendo zaoferowało nam tym razem również opcję cofnięcia czasu o kilkadziesiąt sekund — fajny gadżet, który pozwoli naprawić popełnione podczas rozgrywki błędy i ruszyć dalej bez konieczności rozpoczynania całej zabawy od początku.

SNES mini to najwyższa półka pod kątem proponowanych gier. Warta każdej złotówki

Mini sprzęty od Nintendo to zamknięte konstrukcje, gdzie nie mamy szansy dokupić żadnych dodatkowych gier. Dlatego ich listy od początku mają kluczowe znaczenie — i tym razem naprawdę nie bardzo jest się do czego przyczepić. Zestaw zaprezentowany przez twórców oferuje 21 produkcji, wśród których lwia część to hity z najwyższej półki. Jeżeli kiedykolwiek interesowaliście się 16-bitową konsolką Nintendo to jestem przekonany, że gier takich jak Super Mario World, Super Punch-Out!, Mega Man X, F-Zero, Final Fantasy VI, EarthBound czy Donkey Kong Country przedstawiać wam nie muszę. To hity które po dziś dzień wypadają fantastycznie w praktyce, a nie tylko we wspomnieniach starych wyjadaczy. Warto też mieć na uwadze, że to pierwszy raz, kiedy gracze mają możliwość zapoznania się z nigdy niewydanym Star Fox 2.

Pady spisują się na piątkę z plusem!

W przypadku takich urządzeń dużym „ale” pozostaje kwestia wykonania i oferowanych doń akcesoriów. Na szczęście Nintendo raz jeszcze zaserwowało nam kontrolery, które nie tylko kształtem i wyglądem, ale także wykonaniem, przypominają swoich starszych braci, których mogliśmy nabyć do oryginalnej konsoli. Specjalnie zrobiłem szybkie porównanie i… różnicy nie zauważyłem żadnej, poza „wyrobieniem” plastiku. Moje pady od SNESa i Super Famicoma swoje już przeżyły, dlatego trudno wymagać, aby mogły się w tej materii równać z dopiero co wyjętymi z pudełka. Poza tym różnic nie stwierdzono, co bardzo mnie cieszy. Zresztą na poniższym zdjęciu starego pada zdradza tylko grubość kabla (tak, to ten po prawej):

SNES mini pady — porównanie

Skoro emulacja, to tylko idealna. Taka jak ta tutaj

Dla wszystkich miłośników oryginalnych sprzętów, emulacja to zawsze trudny orzech do zgryzienia. No, o ile w ogóle zdecydują się dać mu szansę. W przypadku mini konsol Nintendo, po raz kolejny otrzymaliśmy idealną emulację, do której… po prostu nie można się przyczepić. No ale trudno się dziwić — to żadne próby zapaleńców, ale oficjalny produkt od twórców platformy. I jak widać — stawianie na oryginalne rozwiązania ma w tym przypadku bardzo dużo sensu, bo… to po prostu działa. Nie ma mowy o gubionych warstwach, dziwnych efektach czy błędach. A nawet jeżeli na ekranie dzieje się coś nie tak, to tylko dlatego, że na oryginalnej konsoli wyglądało to identycznie — i tak, mam tutaj na myśli ciebie, Super Ghouls ‚n Ghosts!

Gry sprzed lat na nowoczesnym telewizorze wciąż wyglądają super

Jednym z największych koszmarów miłośników gier retro (poza dostępnością i cenami), jest kwestia obrazu. Obrazu, który na współczesnych telewizorach wygląda po prostu źle — przynajmniej tak długo, jak nie mamy drogich upscalerów. Sam zagrywam się na SNES mini na wysokiej jakości ogromnym telewizorze — 65″ Samsungu Q8C. Na co dzień konsumuję na nim dużo materiałów ze wsparciem HDR, które dostępne są w 4K. Tutaj mówimy o znacznie niższej rozdzielczości (720p) i braku takich wodotrysków. Mimo wszystko każda z gier, niezależnie od trybu wyświetlania, wygląda naprawdę świetnie, za co należą się twórcom sprzętu ogromne brawa.



Czy warto kupić SNES mini?

16-bitowa konsolka Nintendo to kawał historii. To na niej debiutowały hity, które zmieniły tę gałąź rozrywki — m.in. Final Fantasy VI czy Super Mario World. To sprzęt, który był poza zasięgiem wielu Polaków w czasie swojej świetności. I niezależnie czy chcielibyście sięgnąć po niego by zapoznać się z tą historią, czy po prostu targani nostalgią zapewnić sobie powrót do przeszłości — jak najbardziej warto jest to uczynić. Wybór jest jest świetny, samemu sprzętowi naprawdę nic nie można zarzucić, a zestaw z dwoma kontrolerami to strzał w dziesiątkę. Największym „ale” pozostaje polska cena — jak wiadomo, urządzenie wycenione zostało na 80 dolarów / 80 funtów / 80 euro. Niestety, lokalny dystrybutor sprzedaje ją znacznie drożej i w polskich sklepach urządzenie potrafi kosztować nawet 700 złotych. To, moim zdaniem, cena nieco przesadzona. Ale za około 100 euro można kupić sprzęt już z wliczoną przesyłką do Polski, dlatego jeżeli jesteście zainteresowani — warto uzbroić się w odrobinę cierpliwości i spróbować upolować go kilkaset złotych taniej. I jeżeli miałbym wskazać największy zarzut w stosunku do SNES mini, to byłaby to właśnie lokalna cena, która… potrafi zwalić z nóg.

  • a

    Na aliexpress pełno klonów mini konsoli NES za nieduże pieniądze. Wkrótce i SNES się pojawi.

    • Kamil

      Pytanie tylko, czy te klony działają równie dobrze? Bo o tym, że tamtejsze gry wgrane są bez licencji też nie można zapominać ;)

    • stefan

      Niech sie martwią psychofani Nintendo, ktorzy kochają przepłacać za grafikę i sprzęt sprzed trzech generacji.

  • Jacek

    Cena rzeczywiście z drzewa za tę cenę w Polsce dalej będa robić RetroPie https://www.thingiverse.com/thing:2477774

    • Kamil

      Problem z nim jest taki, że raczej nikt (nieliczni?) będą tam grać w legalne gry. Druga rzecz — kwestia jakości emulacji. Trzecia — pady, to jednak nie to samo, co oficjalny produkt nintendo :)

    • Jacek

      ja nie mówię że lepiej tylko że taniej. Sam bym kupił młodemu snesa mini jednak za 700 kupie 2ds xl z grą

    • Kamil

      2DS XL to świetny wybór. No i biblioteka gier — wspaniała. 3DS to moja ulubiona konsola wszech czasów, dlatego jak najbardziej pochwalam. Tym bardziej, że sporą część biblioteki SNES mini będziesz mógł nabyć w eShopie na tym sprzęcie :)

    • stefan

      I bardzo dobrze ze beda grac w DARMOWE gierki.

      Jak Nintendo Polakowi, tak Polak pazernemu Nintendo.

    • Kamil

      Darmowe ≠ ukradzione ;)

  • d

    „Mini sprzęty od Nintendo to zamknięte konstrukcje, gdzie nie mamy szansy dokupić żadnych dodatkowych gier.” – nie do końca prawda. Taka może była intencja Nintendo ale na szczęście im nie wyszło – jest odpowiedni soft dla mini NES: https://github.com/ClusterM/hakchi2 . Można zmieścić setki gier jak ktoś ma (google pomoże).

    • Kamil

      Problem polega na tym, że wtedy to robi się mało legalne. No i z tego co wiem, dla SNES też robią podobne modyfikacje — i nawet dziękują Nintendo, które w SNESie pozwoli wrzucić romy w rarach. Jednak to kompletnie inna bajka, no a sam traktuję SNESa mini jako zamkniętą konstrukcję. Z taką myślą kupowałem i jest mi z tym dobrze, bo wybór gier jest fenomenalny :)

  • Reaver

    Co z grami typu Street Fighter i Mortal Kombat? Czy da sie wgrywac dodatkowe gry czy tylko te co sa w pamieci?

    • Michał Rawluk

      Oficjalnie nie. Nieoficjalnie tak.
      Street Fighter 2 jest w konsoli oficjalnie.

  • stefan

    Ostatnio kupilem pada SNES retro na USB za jakies 20 zł na a****. Dziala i wyglada jak oryginał, bardzo fajny. Emulator SNES mam za darmo.

    Ta konsola byłaby ok ale za jakies 190zł a nie 600.

    • Kamil

      Skąd ten pad? Bo jeżeli mówisz o chińszczyźnie z Aliexpress, to jednak inna klasa produktu. Wiem, bo też kiedyś testowałem :)

    • stefan

      tak sobie tłumacz. Jakość wykonania bardzo przyzwoita, przeszedłem nim Super Metroida i nie oszczędzam a nie ma śladów użycia i niczym nie różni sie od oryginału.

    • Kamil

      OK, Tobie nie zamierzam ;)

  • Iboy

    Snes Mini to marzenie każdego kolekcjonera retro. Ja jestem fanem więc dla mnie radością jest możliwość gry w 8 i 16 bitowe hity. Tu ta konsola się nie sprawdzi. Nesa Mini sprzedałem po 2 dniach. Wku…ł mnie krótki kabel i ograniczona biblioteka gier. Zdecydowałem się na zakup Shield TV i otworzyły się wrota nieba. Emulacja Nesa, Snesa, Genesis, Sega CD, PSX to 100 % oryginału. Duży plus to bezprzewodowy kontroler z możliwością podpięcia pod niego słuchawek ( nocne granie), dostępność wszystkich gier (pomijam ich legalność, wersja Chrono , Zeldy w wersji PL, MK, Flashback), super wygoda. Dodatkowo Netflix, Showmax i kilka klasyków z Pc : Doom3,HL2, RE5 PL, MGS 2 i masa androidowego szaleństwa. Dodatkowo kupując nowy TV zawsze mam pewność najnowszego softu android TV. Minus to cena, która wynosi sumą wydanych pieniędzy na 2 ostatnie Mini konsole Nintendo. I nie piszcie że RetroPie jest tańsze bo to często zwiedzający się soft, który faktycznie graficznie jest dopracowany. I tylko tyle.

  • Cyr4x

    Jak przełączam ten artykuł w tryb czytania w Firefox, to mi wyskakuje recenzja o PES 2018.

    • Kamil

      Musiałeś być już daleko w tekście i pojawił Ci się… po prostu kolejny, którym jest recenzja PES :)

    • stefan

      Bez sensu to jest. Stary tryb wyświetlania pojedynczego artykułu był lepszy. Teraz nigdy nie wiesz co czytasz, bezsensowny layout. Jakis idiota zgapil modę od zachodnich pudelkow.

  • Jednego nie rozumiem w podejściu Nintendo do wersji mini i dziwię się, że większość recenzji nie traktuje tego jako wadę – braku bezprzewodowych padów. W końcu to sprzęt mający umożliwić granie w klasyczne gry ale na nowoczesnym sprzęcie. Więc odległość od telewizora często jest spora a domownicy odzwyczajeni od walających się kabli. Do tego, w NES mini pojechali już zupełnie z długością kabla ale i przy SNES kabel może być za krótki. Nie kumam tego. Ja już nawet na oryginalnym NESie i SNEsie gram na bezprzewodowych padach dzięki fajnym przejściówkom a tutaj w rozwiązaniu dedykowanym do użycia dla tych którzy chcą grać w retro ale wcale nie mają ochoty obcować z oryginalnym sprzętem z wszystkimi jego zaletami ale i wadami, dostajemy podróż do epoki kabli. Wojtek.

  • mandari

    Lubię takie powroty do przeszłości, zwłascza w takim stylu – niezmienionym, co najwyżej z drobnymi poprawkami. A jak cena za granica to faktycznie około 400 złotych, to może się nawet skuszę teraz.