3

Snapchat na zakupach. Niebawem zacznie sprzedawać ludziom kanapy?

Gdy w Polsce zajadaliśmy się jeszcze karpiem, kaczką i makowcem, media za Oceanem donosiły o przejęciu, jakiego dokonał Snapchat. Amerykańska firma zamierza wydać kilkadziesiąt milionów dolarów na izraelski startup zajmujący się rzeczywistością rozszerzoną. Łatwo połączyć ten biznes z obecną działalnością wschodzącej gwiazdy social media. A Snapchatowi takie "łączenie" jest bardzo potrzebne - za kilka miesięcy korporacja może wejść na giełdę i potrzebuje dowodów na to, że w nieodległej przyszłości zacznie zarabiać.

Snapchat planuje IPO na wiosnę przyszłego roku. Przynajmniej taka wersja dominuje dzisiaj w medialnym przekazie. Więcej na ten temat pisałem na początku listopada:

Snapchat, ściślej Snap Inc., wybiera się na giełdę – to nie jest tajemnica. Do debiutu dojdzie prawdopodobnie w pierwszej połowie przyszłego roku, a firma planuje z niego pozyskać kilka miliardów dolarów. Ile konkretnie? Oto jest pytanie. Obecnie biznes wyceniany jest na około 18 mld dolarów, ale przed IPO wynik ma być podkręcony, w bardzo optymistycznym scenariuszu planuje się dobić do 40 mld dolarów, realnie zakłada się 25 mld dolarów. To i tak wielkie pieniądze, będziemy mieli do czynienia z jednym największych debiutów w ostatnim czasie, zwłaszcza na rynku technologicznym.[źródło]

Aby podkręcić wspomniany wynik, należy na sobie skupić uwagę inwestorów i przekonać ich, że ten interes ma sens i powinien się zwrócić. W tym celu dokonuje się np. przejęć, jednym z nich jest akwizycja w Izraelu. Amerykanie zamierzają ponoć wydać od 30 do 40 mln dolarów na Cimagine Media – firmę, która powstała w roku 2012 i zatrudnia dzisiaj 20 osób. Tworzy platformę mobilną opartą o chmurę i skupia się na rzeczywistości rozszerzonej. W wielkim skrócie można napisać, że umieszcza w przestrzeni wirtualne przedmioty, by pokazać ludziom, jak wyglądałyby tam one w realu. Korzysta z tego np. Coca-Cola, klientami izraelskiego startupu są gracze z rynku AGD czy meblarskiego. Nie trzeba sobie tego wyobrażać, wystarczy obejrzeć filmy umieszczone w tekście, by zrozumieć, w czym rzecz.

Dlaczego Snapchat jest zainteresowany tym przedsiębiorstwem? Powodów może być kilka. Wspomina się, że na bazie tego startupu, korporacja może budować w Izraelu centrum badawczo-rozwojowe. Do dyspozycji będzie miała szereg specjalistów, bo tych w przywołanym państwie nie brakuje, jednocześnie uda się to pewnie zrobić taniej, niż w Dolnie Krzemowej. Przyczółek w Tel Awiwie lub okolicach może się okazać naprawdę dobrą inwestycją, to doby punkt do szukania kolejnych ciekawych startupów i wartościowych specjalistów. Skoro już o tych mowa – przejęcie Cimagine może być podyktowane chęcią „skaptowania” twórców startupu. To podobno kilka mocnych nazwisk, które w dziedzinie AR mają sporo do powiedzenia. Korporacji może zależeć na tym, by ten zespół pracował pod jej skrzydłami, a nie np. dla Facebooka, który podgryza coraz mocniej Snapchata.

Wreszcie jest samo narzędzie. Amerykański gigant social media już wcześniej wszedł na pole AR, ale do tej pory kończyło się głównie na zabawie, ludzie doklejali sobie do głowy psie uszy czy granaty z pomocą przeróżnych filtrów. Teraz firma może przejść od zabawy do poważniejszych spraw. Zyska narzędzie, które może zainteresować producentów czy sklepy. W połączeniu z solidnym zasięgiem, Cimagine może się stać rozpoznawalne i częściej używane. Snapchat zrobi krok w kierunku monetyzowania serwisu, społeczność w końcu zacznie przynosić zyski. O tym, że jest to możliwe, najlepiej świadczy przypadek Facebooka. Chociaż są i przykłady mniej udane, wystarczy wspomnieć Twittera.

Przejęcie ciekawe i zastanawia, jak Amerykanie zamierzają wykorzystać ten biznes. Wyciągają portfel tylko po to, by robić szum przed IPO albo ubiegają konkurencję czy mają poważne plany względem izraelskiej firmy? Może przyszedł już czas, by serwis zaczął dojrzewać…?


Niedawno uruchomiliśmy serwis z Pracą w IT! Gorąco zachęcamy do przejrzenia najnowszych ofert pracy oraz profili pracodawców