Początkowo smartfony musiały zadowolić się wyjątkowo skromnymi zasobami. Nie będę tu wspominał o samych procesorach, a skupię się na ilości pamięci – w przeszłości zdarzały się nawet modele ze 128 czy 256 MB RAM. Obecnie nawet najtańsze telefony oferują w większości 1 GB. Najpopularniejsze pozostaje jednak optymalne 3 GB, co idealnie sprawdza się na co dzień. Przy dobrze skonstruowanym oprogramowaniu więcej stanowi nawet swojego rodzaju przerost formy nad treścią. Szczególnie do tej grupy zaliczę ostatni pomysł Vivo.

Cyferki górą

Nie da się ukryć, że niektórzy producenci walczą o klienta przede wszystkim pięknie prezentującą się specyfikacją. Dużo rdzeni, megapikseli, tych całych gigabajtów – patrząc na dane techniczne można się zakochać. Przynajmniej dopóki nie zagłębimy się we wszystkie detale, które pozwolą dostrzec pewne niedoskonałości. W końcu wiele chińskich firm właśnie zdołało zdobyć klientów wykorzystując magię liczb.

Muszę jednak zauważyć, że w ostatnim czasie znacznie osłabło parcie na bycie pierwszym w zaoferowaniu jeszcze większej ilości pamięci operacyjnej, chociaż nie trwało to zbyt długo. Obecnie w sprzedaży można kupić telefony z 8 GB RAM, np. OnePlus 5T. Co śmieszniejsze, tyloma też dysponuje wiele laptopów czy hybryd, a jednocześnie ich użytkownicy nie mają na co szczególnie narzekać, więc w sumie w smartfonach nie potrzebujemy tym bardziej więcej.

Vivo pierwsze

Wszystko wskazuje na to, że koncern BBK Electronics zamierza rzeczywiście zawojować rynki na całym świecie. Ich marki, Vivo i Oppo, mają pojawić się w Europie, jako pierwsi zaimplementowali ultradźwiękowy skaner linii papilarnych w telefonie, ale wciąż mają apetyt na więcej. Podobno Vivo Xplay 7 zostanie wyposażony w aż 10 GB pamięci operacyjnej! Jakby to wciąż było zbyt mało zaskakujące, to dodam, że na dane ma mieć 512 GB – każdy czułby się zadowolonej z tak ogromnej przestrzeni na pliki. Nawet dałoby się przeżyć bez kart pamięci.

Owszem, jeżeli premiera takiego urządzenia dojdzie do skutku, to firmie uda się zwrócić na siebie wzrok całego technologicznego świata. W końcu od nich pochodzi OnePlus, więc znają się dobrze na budowania napięcia i zainteresowania przed samą prezentacją. Trzeba jednak na to również chłodni spojrzeć. Po pierwsze takie ilości pamięci przełożą się na wysoką cenę smartfona – szczególnie nośniki wewnętrzne wysokiej klasy należą do kosztownych. Wątpię, aby w tym przypadku było inaczej.

Ślepy zaułek

Po drugie gdzie bylibyśmy w stanie wykorzystać aż 10 GB RAM? Gwarantuję, że nie w używaniu na co dzień, ponieważ oprogramowanie nawet by na to nie pozwoliło, tj. wykorzystałoby dostępne zasoby, jednak w tle nie mogło by działać kilkanaście, kilkadziesiąt aplikacji. Jest to całkowicie zrozumiałe. W innym przypadku procesor pozostałby ciągle obciążony, a to wszystko w połączeniu skróciłoby odczuwalnie czas pracy. Myślę, że można się wyrzec wyższej wydajności i wielozadaniowości w imię dłuższego działania z dala od ładowarki.

GDDR5X

 

Producenci nie mogą już zbyt bardzo rozwijać swoich produktów pod tym względem. Przynajmniej dopóki nie rozwiną się docki do nich, które pozwolą stworzyć z nich wydajne komputery. Do takiej rewolucji mobilnej nam jeszcze sporo brakuje. Sądzę jednak, że wraz z wejściem sieci 5G, chmura obliczeniowa się spopularyzuje i takie rozwiązania zyskają nowych użytkowników. Tak też widzę naszą przyszłość.

Jednak obecnie więcej niż już 6 GB RAM pozostaje sztuką dla sztuki. Ważniejsze okazują się inne parametry: rodzaj kości pamięci, jej taktowanie, szybkość pamięci wbudowanej, podręcznej procesora oraz samych rdzeni obliczeniowych CPU i GPU. Niestety lub stety, nie da się tego pokazać na slajdach czy reklamach. Ot, przystępny czasowo pomysł na jakieś wyróżnienie się.

źródło: Weibo przez Pocketnow