16

Słuchawki do grania i muzyki za mniej niż 300 zł? Da się? Da się!

Jakie powinny być słuchawki dla gracza? Przede wszystkim uniwersalne. Dlaczego? Ponieważ oprawa dźwiękowa gier nierzadko nie ustępuje w niczym oprawie filmowych „blockbusterów”. To już nie jest kilka sampli na krzyż z muzyką „na jedno kopyto”. Muzykę tworzą profesjonalni kompozytorzy a za odgłosy otaczającego świata odpowiedzialni są wcale nie gorsi od nich specjaliści. To już nie jest dodatek. To często podstawa tworzenia dobrego klimatu gry.

Dlatego też słuchawki do grania mają przed sobą trudne zadanie. Muszą jednocześnie być zdolne do oddania impaktu strzałów/uderzeń, subtelne na tyle, by odgłosy tła były zawsze słyszalne i muzykalne jednocześnie, byśmy czasem z zachwytu nad muzyką odłożyli pada/myszkę i po prostu siedzieli w zachwycie nad geniuszem kompozytora. Problem w tym, że rynek audio jest.. jakby to delikatnie powiedzieć… kapryśny i zbyt drogi jak na poziom skomplikowania sprzętu. Czasem zdarza się znaleźć wartą każdej złotówki perełkę, ale przeważnie to czysta loteria.

A co mamy tutaj? Superluxy HMC 631 – Jedne z najbardziej opłacalnych słuchawek do progu co najmniej dwukrotności ich ceny.

Budowa

Prawie wszystkie elementy słuchawek są wykonane z plastiku. Na szczęście nie jest to typowy, kruchy plastik. Ten zastosowany w HMC 631 jest bardzo gruby i solidny. Nie trzeszczy, ani nie skrzypi. Jest taki jaki być powinien. Superlux wiedział gdzie można ciąć koszty, a gdzie w całościowym rozrachunku to się nie opłaca, dlatego pałąk jako jedyny element – jest metalowy. (choć nad głową jest pokryty plastikiem) Gwarantuje to wysoką żywotność szkieletu i brak obaw o przypadkowe uszkodzenie.

Nausznice są wykonane z materiału skóropodobnego i gwarantują dobre wyciszenie otoczenia, kosztem komfortu termiczego w cieplejsze dni. Oj tak, Superluxy potrafią zrobić z uszu saunę w gorące dni, ale jest to cena, którą chętnie płacę za świetne tłumienie dźwięku z i na zewnątrz plus mocny bas. Tak, producent mógł zastosować znacznie lepiej oddychający welur i pewno nawet cena by pozostała taka sama, ale nie dość, że bas by był przez to słabszy, to i izolacja by się pogorszyła. A nie oszukujmy się – my, dorośli gracze lubimy słuchać głośno i gramy najczęściej po nocach :]

Mikrofon

Jest zintegrowany i w żaden sposób nie możemy wyregulować jego położenia. Cóż, przynajmniej go nie zgubimy. Choć chętnie bym dopłacił np. 10% wartości słuchawek za możliwość jego odpięcia. Mógłbym wtedy obejrzeć film i nie wyglądać przy tym jak kontroler ruchu lotniczego :]
Ważne, że dobrze zbiera dźwięki i nawet w ogniu bitwy drużyna nie miała problemów ze zrozumieniem mojej mowy. Nie jestem w stanie wypowiedzieć się co do wytrzymałości mikrofonu na upadki, bo ani razu mi omawiane słuchawki nie upadły.

Przewód

Jest zwykły, z dwiema wtyczkami mini-jack, bez oplotu, opcji wymiany ani innych bajerów. Za to ma dwa dwa metry i jest z pilotem, który posiada – na początku użytkowania trzeszczącą – regulację głośności i blokadę mikrofonu. Obie funkcje są bardzo przydatne i po pewnym czasie korzystałem z nich już odruchowo. Jednak węglowe potencjometry (mowa o pokrętle regulacji głośności) mają to do siebie, że potrafią z czasem zaśniedzieć od nieużywania i upływu czasu, więc przezornie radzę chociaż raz na jakiś czas go poużywać prewencyjnie. Mój, po wyjęciu słuchawek z pudełka, trzeszczał strasznie, ale wraz z użytkowaniem mu to przeszło. Więc uprzedzam – nie zdziwcie się przy pierwszym odsłuchu.

Dopasowanie

Ciekawy pomysł mieli chińczycy na dopasowanie słuchawek do czaszki słuchacza, nie powiem. Zacznijmy od tego, że nie ma tu ŻADNEJ regulacji. Żadnego suwaka, stopniowanego oporu, niczego na co byśmy mieli wpływ. Za to są dwie osobne, elastyczne poduszki, które odkształcając się dopasowują się do naszej głowy. To w połączeniu z niemałą wagą (350 g) potrafi zmęczyć z czasem, ale zważywszy na cenę, można to przeboleć. Ważne, że muszle mają sporo (56-58 mm) miejsca na uszy i raczej nikt nie powinien narzekać na ich rozmiar.

Gwoli ścisłości, muszę nadmienić, że pod względem komfortu użytkowania jestem wyjątkowo rozpieszczony przez Sony MDR-1A i w porównaniu do nich większość słuchawek jest albo cięższa, albo mniej wygodna.

Dźwięk

Teraz czas na najważniejszą kwestię, czyli brzmienie. Muszę przyznać, że jestem bardzo miło zaskoczony tym, co teraz można uzyskać w słuchawkach za 250 zł. Nie spodziewałem się aż tak dopracowanego charakteru brzmienia. Przeważnie słuchawki dla graczy wyglądają znacznie lepiej niż grają, ale tutaj jest zgoła inaczej.

Wszystkie niżej opisane cechy są rozpatrywane przez pryzmat ceny i trzeba mieć to na uwadze.

Niskie tony/basy

Są takie jak powinny być w słuchawkach dla graczy. Zamknięta budowa słuchawek doskonale wpłynęła na ich moc. Najlepsze jest jednak to, że są obecne, silne kiedy trzeba, ale bez niepotrzebnego zasłaniania innych pasm, ani dudnienia. Przyznam szczerze, że pod kątem basu wole je nawet od moich MDR-1A, bo w Superluxach jest znacznie lepiej dawkowany i bardziej uniwersalny. HMC 631 świetnie też oddają różne gatunki broni w CS:GO, jak i potrafią zjeżyć włosy na karku podczas epickich scen z Metal Gear Solid V. Naprawdę nie ma tu się do czego przyczepić i ciężko mówić inaczej niż w samych superlatywach. W filmach jest tak samo. Chcecie rozmachu w „Avengersach”? Proszę. Wolicie subtelność rodem z „American Beauty”? Bas wam niczego nie zasłoni i pojawi się tylko kiedy trzeba. Tak to właśnie powinno wyglądać we wszystkich słuchawkach.

Średnie tony/wokale

Są nawet trochę przed basem, ale minimalnie. Nie odczuwam tego jako bolączkę czy wadę, ale zamierzoną przez producenta cechę, która ułatwia pozycjonowanie dźwięku w grach. Za to brzmią zaskakująco naturalnie jak na kwotę, którą trzeba zapłacić za słuchawki. Wokaliści brzmią tak jak powinni, z dobrym tembrem i wypełnieniem. Może słychać pewne pogrubienie, może nie słychać drżenia głosu albo strun tak jak w kilkukrotnie droższych modelach innych producentów, ale w tej kwocie to i tak brzmi ponadprzeciętnie i bardzo muzykalnie.

Wysokie tony

Są, ale trochę utemperowane. Dlaczego? By żaden dźwięk nie szeleścił, nie syczał ani nie kłuł w uszy. Cierpi trochę na tym scena dźwiękowa, bo większość rzeczy słyszymy przez to głównie między uszami i brakuje efektu trójwymiarowości (głównie w muzyce). Mimo to, nie przejmujcie się tym wszystkim, bo tak naprawdę, to ich mankamenty można usłyszeć tylko, gdy jesteśmy przyzwyczajeni do znacznie droższych słuchawek, więc nawet nie każdy to zauważy. Za to mamy charakter brzmienia, który nigdy nie jest ostry, ani nieprzyjemny. Zawsze możemy słuchać tak głośno jak lubimy i nigdy nie ściągniemy nagle słuchawek z powodu nieprzyjemnego dźwięku.

Konkluzja

Za 249zł dostajemy słuchawki grające rewelacyjnie jak na swoją cenę z pewnymi kompromisami w budowie. Słuchawek używam (tak, to jest test prywatnego sprzętu) od przeszło roku i celowo opisuję je dopiero teraz, aby sprawdzić co się w tym czasie popsuje. I wiecie co się popsuło do tej pory? NIC. A wiecie ile razy zdarzało mi się naprawiać ich poprzedniki za 500 zł (renomowanej marki) w ciągu roku? TRZY razy! Z czego raz musiałem wydać prawie dwieście złotych na nowszy pałąk, który miał wytrzymać dłużej. Padł po miesiącu.

W związku z czym pytanie zdaje się nasuwać samo: „Czy marka pochodząca z chin ma powody do wstydu?”

Nie ma.

Dane techniczne:

  • Przetwornik: dynamiczny 51 mm
  • Konstrukcja: wokółuszna, zamknięta
  • Złącze: 2x minijack stereo 3.5 mm
  • Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 kHz
  • Ciśnienie akustyczne (SPL): 102 dB
  • Impedancja wejściowa: 40 Ohm
  • Długość przewodu: 3 m
  • Masa: 350 g
  • Cena: 249 zł
  • Kolory: Biały, szary, czerwony

Platforma testowa:

  • PC z kartą dźwiękową Sound Blaster X-FI Platinum
  • Laptop Lenovo Yoga 900
  • Konsola Sony Playstation 4