18

Slack potrzebuje mocnego odświeżenia. I to szybko

Wielokrotnie pisałem o Slacku jako usłudze, platformie, która w znaczny sposób zmieniła moją (i nie tylko) organizację pracy. Jednak coraz częściej odczuwam zmęczenie tym sposobem komunikowania się w ramach projektów, w których uczestniczę i zauważam, że ogromne możliwości integracji usługi nie zakrywają irytujących wad. Slack zwyczajnie przestaje zdawać u mnie egzamin. Ale korzystać z niego muszę.

Bo przecież nie powiem w Antywebie, że: „Ok, Grzegorz. Spadamy ze Slacka, przestał mi się podobać”. Nie powiem w kilku innych projektach, że dokonujemy migracji, bo coś mi nie odpowiada. Z platformy muszę korzystać odgórnie, kijem Wisły nie zawrócę. Toteż cierpię z powodu kilku bardzo ważnych bolączek Slacka. I nie wygląda na to, że będzie lepiej.

Slack i ginące powiadomienia

Godziny, w których „jestem” w pracy to 9 – 22. Wtedy nawet, jeżeli z czymś wyrobię się wcześniej, mogę się spodziewać nagłego „zwrotu akcji” i szybkiego odwrotu do biurka lub potrzeby wyciągnięcia laptopa i napisania czegoś „na już”. Uczestniczę w kilku teamach na Slacku, toteż powiadomień jest bardzo dużo. Jeżeli jesteście w podobnej sytuacji, jak ja – powiedzcie mi, wiecie gdzie jest centrum powiadomień dla Slacka? Nie ma? No, właśnie.

Powiadomienia często giną, słabo synchronizują się między urządzeniem mobilnym i smartfonem, a ponadto – nie ma dla nich jednego miejsca, w których mógłbym sobie je usystematyzować. Nie jest to problemem, jeżeli uczestniczycie tylko w jednym projekcie, Slack dotyczy tylko jednego teamu i nie ma kłopotów z ogarnięciem tego, co się pojawiło w ostatnim czasie. Ale spróbujcie zrobić sobie przynajmniej odrobinę zaległości, wróćcie do Slacka i najlepiej zacznijcie przeglądać powiadomienia z kilku teamów. Zgubicie się. Ani nie jest to szybkie, ani wygodne. A i zdarza się, że Slack zgłasza mi w windowsowym zasobniku powiadomienie, a tego po prostu nie ma. Następnie okazuje się, że coś mi umknęło i musi mi o tym ktoś zwyczajnie przypomnieć.

slack

A teraz spróbuj coś wyszukać. Dramat

Jeszcze ciekawiej robi się, gdy chcesz coś w Slacku wyszukać. Ten mechanizm w platformie równie dobrze mógłby w ogóle nie funkcjonować i nikt by po nim nie płakał. O ile znalezienie konkretnej wzmianki w konswersacji nie jest trudne, tak odnalezienie wklejonego linku, pliku to już kompletna katorga. Chyba, że plik zostanie opisany bardzo konkretnymi tagami (ale do ciężkiej anielki, kto w ogóle to robi?).

Desktopową appkę dla Windows wyrzuciłbym przez okno. Gdyby się dało

Ja doskonale wiem, że jest to typowa „przeklejka” z webowej wersji Slacka i nie mam z tym żadnego problemu. Ale, mam ogromne zastrzeżenia do jej działania. Zdarzało się wcześniej, że niektóre aktualizacje „ubijały” mi Slacka i musiałem go przeinstalować po to, żeby w ogóle chciał działać. Zdarza się ponadto tak, że muszę aplikację przeładować, bo zawodzi odświeżanie wewnątrz aplikacji i jedyne co widzę, to czarne pola poprzecinane przez kilka obszarów, które ładują się poprawnie. Dodatkowo, nie wszystkie powiadomienia pokazują się – zwłaszcza po tym, jak na chwilę je wyłączę, a następnie uruchomię ponownie. Wygląda to tak, jakby Slack nie nadążał za tym, co chcę z nim zrobić i zwyczajnie wszystko się krzaczy.

Nie jest tego sporo. Mógłbym do tego dodać wątki w konwersacjach, ale nie jest to dla mnie aż tak koniecznie, jak typowo trywialne sprawy związane bezpośrednio z działaniem platformy. Slack od dłuższego czasu nie był odświeżany i to po prostu widać – firma chwali się zarobionymi pieniędzmi, ogromnym sukcesem, integracjami. Ale to nie wszystko. Trzeba jeszcze aplikację utrzymać tak, aby nikomu do głowy nie przyszło jej zmieniać.