61

Siostry Godlewskie już szturmują telewizję. Niestety, to także nasza wina

Od lat obserwujemy zmagania starych i nowych mediów: te pierwsze przekonują, że wciąż reprezentują jakość, że nie znajdzie się w nich masy śmieci właściwych dla Sieci. Z kolei przedstawiciele tej ostatniej zapewniają, że nowe czasy wymagają nowego podejścia do odbiorcy i linearne przekazywanie treści czy strumień informacji kierowany tylko w jednym kierunku, to droga donikąd. Kto jest lepszy? Gdy patrzę na zainteresowanie, jakie wzbudzają w obu przypadkach siostry Godlewskie, stwierdzam, że te kanały są warte tyle samo. Niewiele.

Siostry Godlewskie stały się hitem polskiego Internetu. Zaczęło się pod koniec ubiegłego roku, gdy jedna z nich umieściła w mediach społecznościowych film z próbką popisu wokalnego. Udostępniło to grono moich znajomych na Facebooku. Wszyscy oczywiście działali „dla beki”. Efekt był taki, że doczekaliśmy się virala, szybko okazało się też, że ten występ to dopiero zapowiedź szerszej ofensywy. Sieć cieszyła się już nie tylko z obecności jednej „domorosłej artystki” – wyśmiewała „siostry glonojady”, bo tak chyba najczęściej określano obie panie. Patrzyłem na to wszystko i pod nosem powtarzałem, że za miesiąc zobaczymy je w telewizji, a za kwartał będą miały swój program. Myliłem się.

Myliłem się, ponieważ nie musieliśmy czekać tak długo – wczoraj dowiedziałem się, że panie zawitały do programu Pytanie na śniadanie. Pojawiły się oczywiście głosy oburzenia, bo nie dość, że promuje się beztalencia, osoby z ewidentnym parciem na szkło (i tylko tym), to jeszcze robi to telewizja publiczna, która ma podobno realizować jakąś misję. Ale TVP i tak była krok za konkurencją – siostry Godlewskie ponoć wcześniej odwiedziły Dzień Dobry TVN. Spełniła się pierwsza część złej wróżby, podejrzewam, że i realizacji drugiej możemy się doczekać. Panie z Internetu (przyznam, że nie mogę się ich doliczyć – ponoć sióstr jest więcej niż dwie) nie muszą od razu dostawać programu w TVN czy TVP, ale nie zdziwię się, jeśli angaż zaproponuje im mniejsza stacja. Plan zostanie zrealizowany: rozpoczną celebryckie życie.

Niektórzy spytają pewnie, po co o tym piszę, może nawet zarzucą, że i ja pompuję ten temat. Podkreślę zatem, że siostry Godlewskie są tu przykładem, przed nimi były podobne przypadki, za chwilę pojawią się kolejne. Ludzie słusznie są oburzeni, bo promuje się bylejakość. I pojawia się pytanie: do kogo należy mieć pretensje? W pierwszej kolejności ludzie mogą wskazywać na Internet, bo to faktycznie „kocioł”, w którym znajdziemy wszystko, także treści bardzo niskich lotów. A za sprawą social media to się rozprzestrzenia. Błyskawicznie. Ilekroć Grzegorz pisz o nowych „gwiazdach” (czyt. idiotach), których dało nam to medium, zastanawiam się, czy świat byłby lepszy bez globalnej pajęczyny.

Za chwilę przychodzi jednak inna myśl: a może gorsza jest telewizja, szerzej stare media? Bo ona niby nabija się z Internetu, przekonuje nierzadko, że to coś złego i niepoważnego, ale potem promuje bohaterów w stylu siostry Godlewskie. Przodują w tym zwłaszcza telewizje śniadaniowe, które mogłyby pokazywać wartościowych twórców z cyfrowego świata, ale wolą półgłówków i beztalencia. I niby się z tego nabijają, ale jednocześnie walczą o to, u kogo taka postać pojawi się najpierw. Takie zachowanie uznaję za naprawdę słabe – to gorsze od „internetowego kotła”. Sieć może i promuje głupotę, lecz tego raczej nie da się powstrzymać: tu każdy może wrzucać treści, na tym polega urok i zadanie tego medium. Z telewizją jest inaczej, tam trzeba być zaproszonym. W tym świecie powinny funkcjonować odpowiednie filtry. A jeśli przepuszczają one siostry Godlewskie, żywą Barbie, Popka i przeróżnych blogerów czy jutuberów, to coś jest nie tak.

W tej smutnej spirali ważną rolę odgrywają też… zwykli ludzie. My. Siostry Godlewskie czy podobne im „ciekawostki” nie trafiłyby do programu telewizyjnego, gdyby nie te miliony odsłon. I jeśli ktoś przekonuje, że udostępniał wspomniane treści „dla beki”, musi mieć świadomość, że to nie ma znaczenia: liczy się efekt. Licznikowi na Facebooku czy YouTube nie robi różnicy, czy ktoś ogląda to na poważnie, dla żartu, przez przypadek – dodaje odsłony i pokazuje światu, że ów film cieszył się dużą popularnością. Chcesz sprzedać znajomym kolejnego cudaka z internetów? Śmiało! Tylko potem nie dziw się, że piszą o nim portale, że pojawia się w telewizji, że trafia na okładkę gazety, a w końcu wydaje książkę. Przyłożyłeś do tego rękę. Dosłownie i w przenośni…

A zatem: chcesz lepszego Internetu, lepszej telewizji? Zastanów się, w co klikasz, co udostępniasz i jaki będzie efekt nabijania się z „dziwaków”.

  • Linkyop

    IKS DE.

  • Artur Łukasz

    i karuzela kręci się dalej, na antywebie też złapią kilka odsłon gratis.

    • Wolałbym je łapać czym innym ;) I mam nadzieję, że ludzie się opamiętają, zrozumieją, że ta „beka” prowadzi do promowania takich cudaków

    • Mári

      o fuj… dobre nowinki o redaktorach (y)

    • grzesiek

      O blogerach chyba?

    • Marian Paździoch syn Józefa

      To po o tych glonojadach piszecie? Później wielkie zdziwienie, że poziom telewizji czy portali spada a sami to gówno promujecie.

    • Piszemy, żeby ludzie zrozumieli, że udostępnianie tego w mediach społ też jest złe

    • Marian Paździoch syn Józefa

      Pisząc o nich tylko robicie im reklamę w myśl zasady „nie ważne jak mówią byle nazwiska nie przekręcali”. Jak każdy portal napiszecie o byle gównie byle tylko klikalność była.

    • Pisząc o nich prosimy, by ludzie w przyszłości nie klikali w takie treści „dla jaj”, a potem nie dziwili się, że z beki robi się kłopot

    • Marian Paździoch syn Józefa

      Ale tym ludziom tylko o to chodzi aby ktoś o tym pisał. Jeżeli tego nie rozumiesz to jest jeszcze głupszy od nich.

    • Chyba się nie dogadamy ;)

    • Alot

      Ale co tu jest do dogatywania? Macie nie pisać o takich rzeczach.
      Rolą redaktora jest nie tylko pisać ale też UMIEĆ wybierać tematy istotne dla jego czytelników.

      Jeśli tego nie rozumiesz, może weź dłuższy urlop od pisania?

    • Artur Marciniak

      A ja bym prosił o oznaczanie autorów też na FB – serio wtedy znowu ściągnę adblocka z Waszej strony. Sikorski, Winiarski, Stach, reszcie serdecznie dziękuję.

    • Ewa Cieślak

      Jedyny skuteczny sposób to być tym pierwszym, który nie udostępni i nie napisze. W przeciwnym razie tylko wpisujesz się w trend…

    • Maciej Janoszko

      Robicie to, co złe, żeby inni zrozumieli, że to złe. Osobliwe.
      Prawda jest taka, że niezależnie od kontekstu publikacji, ludzie klikną żeby wyrobić sobie zdanie. Gdybyście nie pisali o nich w ogóle, miałyby te kilka tysięcy odsłon mniej.

    • Wielkie_Nieba

      Marian, uspokój się! Przecież wiadomo, że to się klika. :)

    • Maciej

      Ale proszę Cię.
      Nie bądź taki, bo wszyscy wiedzą, że tekst napisany na bazie popularności sióstr i nie był ostrzegawczy. To, że napiszesz, żeby nie oglądać, to nic nie zmieni. Ktoś, kto widział, to nabił odsłony tym kobietom. Ty napisałeś o tym i ktoś, kto nie widział dowiedział się o nich i gugluje.
      Masz jakiś udział w tym, a tłumaczenie się nic nie da, bo wiadomo, że ma się klikać. Ja to rozumiem i wiele osób to rozumie, ale nikt nie będzie sobie dał wmówić, że jest inaczej, bo wtedy kłamiesz.

    • Anonim

      Stary, walą mnie te panny, ale właśnie podpisałeś się z imienia i nazwiska nad postem, który publicznie nazywa te panie „cudakami”. Serio? Wołam @Grzegorz Marczak

    • Kamil Ro. Dzióbek

      „Wolałbym je łapać czym innym ;) ”

      To czemu nie łapiesz? Tematy się w internecie skończyły? A może musiałbyś się naszukać i piec razy tyle napisać by nabić tyle odwiedzin. Zwykła ekonomia Tobą kieruje. No i złapiesz trochę odsłon jak ludzie będą wpisywać „siostry g” w Google. Może tak nowe osoby tu trafią? Szkoda nie wykroić sobie kawałka tortu.
      Ale dobrze, że chociaż w tytule się przyznałeś, że popularność sióstr to twoja wina.

    • Alot

      Trzeba włączyć autora Sikorskiego do klubu autorów nieczytanych.

    • Alot

      Więc łap, kto Ci zabrania?

      A jeśli nikt i nic, to czemu piszesz o siostrach?

  • łukasz Jedryszczyk

    No a ja pierwsze słyszę o nich o teraz muszę wpisać w google i pewnie zobaczyć na YouTube o co chodzi a gdyby tego tekstu nie było miał bym spokój 😀

    • Nie, nie musisz tego robić. I będziesz miał spokój.

    • łukasz Jedryszczyk

      Niestety ciekawość jest silniejsza szczególnie że brak zdjęć w artykule😀

    • Nie wiń zatem nas ;) I nie miej potem pretensji – tego nie da się odzobaczyć ;)

    • Adam

      Ja Was winię. Też o nich nie słyszałem, ale przez Was mnie zaciekawiły więc je wyszukałem. O jakież było moje rozczarowanie gdy je usłyszałem. A po chwili przypomniałem sobie, że przeczytałem o nich u Was, to i na Was się rozczarowałem.

    • A zaciekawiły Cię, bo napisaliśmy, że są super? Nie, napisaliśmy, że to coś złego, a mimo to szukałeś. Niczym pięciolatek, któremu tłumaczy się, że zapałki mogą być niebezpieczne…

    • zapadazmrok

      Mnie zaciekawił fakt poruszania tematu. Skoro o nich piszesz, to chcę być na bieżąco i wiedzieć o czym piszesz. Tyle.

    • Ewa Cieślak

      Bo ludzie są jak pięciolatki. Naprawdę!

    • Kamil Ro. Dzióbek

      „A zaciekawiły Cię, bo napisaliśmy, że są super? Nie, napisaliśmy, że to coś złego, a mimo to szukałeś. ”

      Przecież jesteś redaktorem bloga. Wiesz jak działają clickbaity. Generuja w ludziach niedoinformowanie i coś podobnego do ciekawoąć. Np „znany bloger techniczny obciągał psu” generuje pytanie „jaki to był bloger?”. Ewolucyjnie przetrwały osobniki doinformowane i ciekawe (o ile ciekawość można zaspokoić bez śmierci). Taka jest natura ludzka. Ty ją wykorzystujesz od lat do zdobywania klików.
      Tutaj analiza popularnonaukowa jak działają klickbaity:
      https://www.youtube.com/watch?v=MBPenJe8hIE

    • łukasz Jedryszczyk

      Zresztą widzę że już ma dostać jakiś program tv „gry małżeńskie”

    • nie ma ratunku dla tej cywilizacji ;)

    • zapadazmrok

      Ja identycznie. „To także nasza wina” jakże wymowne.

  • doogopis

    „ale wolą półgłówków i beztalencia. ”
    Już tłumacze!
    „Nie możemy mówić poważnie, bo poważnie to znaczy nudno. A nudno, to te barany wezmą pilota i przełączą […]. Widz w Polsce wybaczy wiele, bardzo wiele. Ale jednego nigdy, przenigdy nie wybaczy- tego, że go potraktujemy poważnie […]. Ludzie nie są tacy głupi jak nam się wydaje, są dużo głupsi… […].
    No to teraz rozumiecie? Dostajecie programy odpowiadające waszemu intelektowi.
    „pokazywać wartościowych twórców z cyfrowego świata”
    Ciekawe którzy to? 3 osoby na krzyż nie mogą być nonstop w tv!
    Taniec z gwiazdami? Tak? Czy Szkoła? Policjanci?

  • aha

    siostry pedałki costam robia na youtube – antyweb opisuje – emocje siegaja zenitu

    siostry pedałki costam robia w tv – antyweb opisuje – emocje siegaja zenitu
    siostry pedalki costam robia w [tu wstaw cokolwiek] – antyweb OPISZE PO RAZ 1000 – emocje siegna zenitu

  • EL Wu

    Zenek Martyniuk i inne plebejskie gwiazdy również zawitają na AW?

    • A potrzebujesz tego?

    • EL Wu

      Tak, jak również tekstów o pieskach i petardach w Sylwestra. Chętnie będę zaglądał na „najgłupszy blog o technologiach w Polsce”.

    • jansava

      To akurat prawda. Na codzien czytam dobreprogramy.pl ale raz na miesiac wpadam tu dla beki zobaczyc co gimbaza odjaniepawla.

  • Aleksander Stellar

    Dobrze wiedzieć, że autor jest wkurzony, że innym ludziom śmie podobać się co innego niż jemu. Ciekawe czy na znajomych lubiących inne żarcie niż on też się wkurza.

    „I mam nadzieję, że ludzie się opamiętają, zrozumieją, że ta „beka” prowadzi do promowania takich cudaków”
    Miło by Ci było gdyby ktoś nazwał Cię „cudakiem” tylko dlatego, że interesują Cię bardzo mocno gadżety?

    • To Jaws

      raczej, że ludziom podoba się byle co, i to byle co jest promowane jako ‚aj waj’ zajebiste. czytanie ze zrozumieniem sie kłania, no chyba, że trafiliśmy na fana siostrzyczek ;)

    • Aleksander Stellar

      Czytanie ze zrozumieniem? Przecież własnie potwierdziłeś to co napisałem „jak tak może być, że innym podoba się coś co autorowi tekstu się nie podoba.”.

    • „Ciekawe czy na znajomych lubiących inne żarcie niż on też się wkurza.”

      Gdy widzę, że któryś znajomy zamawia w restauracji jedzenie, którego nie lubię, ostentacyjnie wstaję i wychodzę bez słowa. Potem piszę oficjalny list informujący o zakończeniu znajomości.

    • Aleksander Stellar

      Tak też myślałem.

  • drozdek

    A ja o siostrach Godlewskich, dowiedziałem się z powyższego artykułu. Nigdy o nich nie słyszałem. Przeczytałem tylko początek i dałem sobie spokój. Życie jest zbyt piękne, żeby zajmować się bzdurami…

  • B.B.Wolf

    Cholera, chcąc lepszego internetu powinienem był ominąć ten artykuł, który myślałem, że powie mi coś czego nie wiem albo chociaż będzie satyrycznie przyjemny 😉

  • ziewam

    Wyjmij kij z dupy, to jest rozrywka.

  • Krzysiek

    To już innych tematów nie ma? Naprawdę? Wszystko i wszyscy schodzą na psy, te dwie co mają parcie na szkło i portal wg którego warto o tym napisać. Straciłem właśnie bezcenne 5 minut mojego życia! Żądam zwrotu ;)

  • Marek Wierzbicki

    Nie „nasza”, tylko takich mediów jak antyweb i pokrewne. Czyli „wasza”

  • czym się różni Pnś od tego tekstu?
    Tam zaprosili dla beki, tutaj wyśmiewają.
    To media i to media. To promuje i tamto promuje.

  • Remmick

    Opublikowanie tego artykułu było bardzo nierozważnym ruchem, nieważne jaki ma wydźwięk – liczy się nagłówek. Liczyłem że na tym portalu takie coś się nie pojawi. Przyczynić się do unicestwienia głupoty można tylko w jeden sposób – przemilczeć to! Nie oglądam kretyńskich filmików na społecznościówkach więc mam spokój ducha i nie chcę o nich czytać na AW.

  • Kamil Ro. Dzióbek

    1. Siostry śpiewają kolędy. To takie katolickie i polskie. Misją TV jest krzewienie katolicyzmu.
    2. Przypierdalasz się do nich i inni też, tylko za wygląd. To naprawdę słabe. Ciekawe jakbyś się cieszył gdyby w twojej rodzinie był defekt genetyczny. I by was wyzywali od „cudaków”, jak to sam robisz.
    3. Telewizja przegrywa z internetem i by z nim wygrać upodabnia się do niego.
    4. Robisz to samo co TV na popularności sióstr chcesz podbić oglądalność, no ale w tytule się przyznajesz.

  • Darth Artorius

    Dzięki Wam niestety dowiedziałem się o tych paniach. A naprawdę nie miałem pojècia że istnieją. Czyli wina AW.
    Nie można czytać spokojnie o technologii bo promujecie dziwne rzeczy.

  • LinekPark

    Heh. Wreszcie wiem, co to było na memie na jbzd, ironicznie dziękuję! 🤣 https://uploads.disquscdn.com/images/0e268c7fc44d61d13946e3182018a9a2a85d4854e29e4d8d2f067692aff08fcf.jpg

  • Shakuahi

    „A zatem: chcesz lepszego Internetu, lepszej telewizji? Zastanów się, w co klikasz, co udostępniasz i jaki będzie efekt nabijania się z „dziwaków”.” – A „zastanów się o kim piszesz”? Ja pisałam ostatnio w innym komentarzu, że nikt tak nie promuje patologii na YouTube jak antyweb i teraz znów… Nie oglądam telewizji śniadaniowych (właśnie z powodu niskiego poziomu), mam chyba wspaniałych znajomych, bo u nikogo nie widziałam tych dziewczyn i znów o istnieniu nowego, dziwnego nazwiska dowiaduje się nie z pudelka, nie z TVN a z antywebu, strony, na którą zaczęłam wchodzić bo technogolie. I oczywiście nie muszę wchodzić w takie nagłówki i nie będę już więcej, żebym przynajmniej ja się nie przyczyniała do popularności tego typu artykułów.

    • Alot

      Są autorzy na AW, których czytać po prostu nie warto. Sikorski zrobił duży krok w tę stronę.
      I tych wartych czytania jest coraz mniej i mniej.

    • Shakuahi

      Ja jestem troszkę rozerwana w tym obwinianiu. Bo z jednej strony wiadomo, napisała konkretna osoba, zły redaktor. Ale z drugiej strony domyślam się, że ów redaktor przed kimś odpowiada, dostaje za zadanie nabić ileśtam milionów wyświetleń miesięcznie i kto tu jest winny? Przełożony? Redaktor? A może my, czytelnicy? Wszak jeśli artykuł o Godlewskich nabije milion wejść i tysiąc komentarzy a ten o nowej karcie graficznej tysiąc wyświetleń i pięć komentarzy to ciężko mieć pretensje do osoby, która zarabia na życie wyświetleniami by bawiła się w jakieś ideologie.

    • Alot

      Ilu czytelników zrezygnuje z czytania AW po kilku tekstach jw.?
      Czy milion jednorazowych odsłon jest wart ich utraty? Trwałej.

      Czy pisanie na takie tematy jw. to dobry ruch autora, mając na uwadze jego reputację?
      Zatrudniłabyś takiego klikoroba bez ambicji?

      Są autorzy, którzy kojarzą się z bylejakością i już po nazwisku wiesz, że nie warto klikać. Szczęsny, Kralka, Grabiec… sądzisz, że Sikorski chce być w klubie autorów nieczytanych?

  • Kropek

    Proste dlaczego. Płaci się za wyświetlenia, a youtube, facebook, spotify nie lubi negatywnych opinii a nawet jakby to i tak to ignoruje i nie wiąże z tym ile monet wypłaci twórcy.

  • jansava

    Piszcie,w tytule ze o kurwizje chodzi bo myslalem juz ze rzeczywiscie byly w jakiejs telewizji..

  • Martin B

    Bonusik BGC ZAWSZE NA PROPSIE