53

TVP sprzedała serial Amerykanom. Polacy nie chcieli go oglądać

Dobry polski serial? Pojawią się głosy, że to oksymoron. Przynajmniej dzisiaj. Zalała nas fala paradokumentów, oper mydlanych i produkcji importowych - czasem dobrych, czasem naprawdę kiepskich, ale tanich. Są wyjątki? Okazuje się, że tak. I, co ciekawe, za jednym z nich stoi TVP. Jakiś czas temu okazało się, że amerykański producent jest zainteresowany serialem Artyści. Możliwe, że adaptacja przyciągnie duże ryby zza Oceanu. Paradoks będzie wówczas polegał na tym, że to, co chwyciło w Ameryce, okazało się niszowym projektem nad Wisłą...

Serial TVP? Przed oczami pojawiają się obrazy z Klanu, historie rodziny Mostowiaków albo opowieść o psie służącym w policji (to zresztą produkt z importu). Ostatnio natomiast atmosferę podgrzewa nowa produkcja: Korona królów – telenowela historyczna, która na ekrany telewizorów powinna trafić na początku przyszłego roku. Drwiłem już z tego serialu i będę to pewnie robił nadal, na tym polu nie jestem wyjątkiem, ale postanowiłem trochę zrehabilitować TVP. Nie jest tak, że spółce nic nie wychodzi – skoro piszemy o wpadkach (także tych potencjalnych), warto wspomnieć i o dobrych wieściach.

A w gronie tych ostatnich są doniesienia sprzed kilku tygodni: TVP podpisała umowę przedwstępną z Intrigue Enrtertaiment, amerykańskim producentem filmowym i telewizyjnym z Kalifornii. Dotyczy ona sprzedaży praw do adaptacji serialu Artyści. Takie wieści pojawiły się przy okazji tegorocznej edycji targów telewizyjnych MIPCOM w Cannes. To największa branżowa impreza, pojawiają się na niej stacje telewizyjne, producenci, dystrybutorzy, agenci – to tam kupuje i sprzedaje się filmy, seriale, animacje, formaty. Telewizja Polska wybrała się na imprezę z pakietem produkcji, udało się przyciągnąć kupca do Artystów. Brawo.

Czy serial powstanie? Trudno stwierdzić. Przyjdzie czas na pilota, możliwe, że skusi on graczy z amerykańskiego rynku. Gdy patrzę na listę partnerów Intrigue Enrtertaiment, widzę naprawdę duże podmioty – serial ma szansę trafić pod skrzydła znanej stacji czy serwisu streamingowego. Brzmi super, prawda?

TVP nie jest zatem skazana na kiepskie tytuły – sama potrafi wyprodukować coś, co zainteresuje nawet firmę zza Oceanu, światowej stolicy seriali, filmów. Tu jednak pojawia się ciekawostka: Artyści byli chwaleni przez krytyków i widzów, serial wysoko oceniono, lecz… miał on mizerną oglądalność. Przyznam bez bicia, że sam go nie oglądałem, lecz niejednokrotnie rekomendowano mi tę produkcję: bo dobry scenariusz, bo powiew świeżości, bo dobra gra aktorska, bo niespodzianka. Sprawdziła to jednak relatywnie niewielka grupa ludzi – w czasie nadawania serialu na TVP 2 (piątek późnym wieczorem) jesienią ubiegłego roku, uwagę odbiorców przyciągały inne kanały.

Efekt jest taki, że drugi sezon serialu prawdopodobnie nie powstanie. Odhaczono misyjność, może ktoś to kupi i nakręci swoją wersję serialu, ale TVP mówi pas. I nie jest to wyłącznie wina telewizji – skoro ludzie nie chcą tego oglądać, to nie ma sensu na siłę ich uszczęśliwiać. Sprawa wydaje się prosta. Nie można cały czas przekonywać, że winni są „oni”: producenci, stacje telewizyjne, scenarzyści, reżyserzy, aktorzy… Część winy powinni wziąć na siebie odbiorcy. Czyli my.

Kilka miesięcy temu zastanawiałem się, czy powstawałyby u nas dobre seriale, gdyby branża miała więcej pieniędzy. Przyjąłem, że kasa to nie wszystko, bo Izrael czy Skandynawia eksportują seriale, chociaż nie są to produkcje o wysokich budżetach. Liczy się pomysł. Artyści to potwierdzają. Obawiam się jednak, że nadal będą oni stanowić wyjątek, sympatyczny przerywnik. Kolejny pojawi się za kilka lat. Albo i nie. Sprzedaży seriali raczej to nie nakręci. Czy towarem eksportowym zostanie Korona królów? Wątpię, ale życzę powodzenia.