AOL w okolicach grudnia uruchomił ciekawą platformę dla freelancerów. Ciekawa o tyle, że jest to podobno wystawiony na zewnątrz kawałek systemu używanego przez redakcję tej sieci serwisów internetowych. Seed.com bo o ten serwis chodzi to miejsce gdzie zarówno autorzy tekstów, zdjęć i graficy mogą podjąć się zlecenia i dzięki temu zarobić pieniądze poprzez publikację swojej twórczości w ramach sieci serwisów AOL.
Z tego co rozumiem (bo serwis praktyczne nie jest dostępny z naszego kraju) to Seed.com jest pewnego rodzaju CMS-em, który przeprowadza twórcę przez proces akceptacji i publikacji treści w wybranych serwisach AOL. Jednocześnie daje dziennikarzom AOL możliwość złożenia zamówienia na obecnie interesujący ich temat. Oczywiście oprócz tego każdy artysta czy pisarz ma w serwisie konto wraz z pełnymi portfolio, statystykami wyświetleń swoich artykułów czy zdjęć itp.

Model niemal idealny bo takie dziennikarstwo na zlecenie już teraz jest uprawiane przez wiele klasycznych wydawnictw a jeśli zastosujemy do tego celu internet to koszty będą jeszcze spadać. Niestety w propozycji AOL są jednak małe haczyki. Większość “projektów” do których zbierane są prace nie jest płatna z góry – wynagrodzenie dla twórcy jest to połączenie kombinacji ilości odsłon reklam jakie przy materiałach są publikowane. Może się więc okazać, że na pieniądze przyjdzie twórcom dość długo czekać. Z drugiej strony podobno pojawiają się oferty płatne z góry (oczywiście po tym jak tekst zostanie zaakceptowany) i wtedy wynagrodzenie jest bardzo atrakcyjne.
Ciekawy model na częściowy outsourcing dziennikarzy portalu internetowego. Nie wszystko oczywiście da się w ten sposób zastąpić ale nie ma się też się co oszukiwać, że redakcje portali internetowych to śmietanka dziennikarstwa. Poza tym potencjał obywatelskich dziennikarzy jest już sprawdzony w boju (oczywiście niektórzy powiedzą, że to sprzeczne z ideą itp. – większość jednak może chcieć się sprawdzić).
Wyobraźmy sobie, że Agora wystawia kawałek swojego CMS-a na zewnątrz (o ile on się do tego nadaje) i proponuje autorom podobny układ – napisalibyście swój tekst czy też zrobili zdjęcie na zlecenie? Opłacało by się w ten sposób poprowadzić niektóre serwisy tematyczne?

Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

“Większość “projektów” do których zbierane są prace nie jest płatna z góry – wynagrodzenie dla twórcy jest to połączenie kombinacji ilości odsłon reklam jakie przy materiałach są publikowane.” – przy normalnych zamówieniach przez polskie serwisy (i prasę) też nie ma płatności z góry. Zwykle kasa wpada dopiero po publikacji, chociaż są wyjątki, np. Onet.
Sam model rozliczania za odsłony jest podobno praktykowany w USA.
IMHO to jest taki crowdsourcing. Coś co rynek projektowania graficznego zrównało do komicznego poziomu walki gimnazjalistów ścigających się z licealistami o grosze, które nijak nie pozwalają wyżyć.
I tak już teraz dziennikarze są traktowani przez redakcje jak ostatnie szmaty, a tego typu inicjatywy tylko zachęcą kolejnych skuszonych “łatwą pracą” i obietnicami do grzęźnięcia w bagnie kilkudolarowych zarobków. Jedyni którzy na tym skorzystają to wszelkiego rodzaju attention whores, no i oczywiście AOL.
a skąd taka opinia na temat seed.com – znasz szczegóły?
“attention whores” dobre! chociaż internet, a w szczególności jego wielki brat Gogel, poniekąd z nas wszystkich robi w/w.
“Wyobraźmy sobie, że Agora wystawia kawałek swojego CMS-a na zewnątrz (o ile on się do tego nadaje) i proponuje autorom podobny układ”
no tak, ale z Agorą jest ten problem, że ona ma swoją “misję” i jedyną słuszną wykładnię. takie ich prawo oczywiście. ale wątpię aby bardzo krytyczny tekst na temat PO w sprawie cenzury internetu przeszedł przez ich weryfikację pozytywnie. inaczej by się sprawa miała gdyby chodziło o PiS, hehe. czasami zdarza się dziennikarzom wrzucić na gazeta.pl coś “pod prąd” ale oni zazwyczaj wiedzą lepiej jak zarządzać wiedzą czytelników ;) także dziennikarstwa obywatelskiego to raczej nie nadwyręży.