16

Ścieżki certyfikacji dla administratorów sieciowych

Mimo, że wiedza broni się sama warto ją poprzeć odpowiednim papierkiem. Po pierwsze zanim będziesz miał okazję potwierdzić swoje umiejętności w rozmowie z kimś wykwalifikowanym Twoje CV będzie oglądane przez o wiele mniej wykwalifikowaną panią z HR (nie mylić z Kadrową, Kadrowe to fest baby, które same potrafiły ogarnąć to, z czym teraz sobie nie […]

Mimo, że wiedza broni się sama warto ją poprzeć odpowiednim papierkiem. Po pierwsze zanim będziesz miał okazję potwierdzić swoje umiejętności w rozmowie z kimś wykwalifikowanym Twoje CV będzie oglądane przez o wiele mniej wykwalifikowaną panią z HR (nie mylić z Kadrową, Kadrowe to fest baby, które same potrafiły ogarnąć to, z czym teraz sobie nie radzą zastępy HRówek w korporacyjnych zagródkach). Po drugie miło jest mieć wydrukowany na wysokiej klasy papierze dokument, który ładnie wygląda nad biurkiem.

Autorem wpisu jest Bartosz Cieszewski.

Chciałbym tu napisać o trzech ścieżkach certyfikacji, które według mnie są bardzo ciekawe, a zawarta w tych ścieżkach wiedza jest nieoceniona. Skupię się też na pierwszym stopniu certyfikacji, jako że ten cykl jest o początkach kariery w IT.

CISCO

Tej firmy nie trzeba przedstawiać. To oni wymyślili Router i wyznaczają standardy w sieciowym świecie, a CCNA (Cisco Certified Network Associate) jest dla wielu pierwszym zdobytym i najbardziej cenionym certyfikatem. Generalnie drzewo certyfikacji jest bardzo rozbudowane i składa się z ogólnych sieci, security, wireless, Data Center i wielu innych. Podstawowa, i najchętniej wybierana ścieżka to Routing & Switching.

R&S zaczyna się od ICND1, które wraz z ICND2 składają się na popularnego „eNejA”. Można zdać te dwa egzaminy osobno, lub od razu podejść do certyfikacji CCNA. Osobom, dla których temat sieci jest w miarę świeży polecam ten pierwszy wybór. Zakres materiału CCNA jest ogromny i naprawdę może przytłaczać. Jednak mając już lekkie obycie i doświadczenie w pracy sieciowej wszystko zaczyna się składać do kupy i zadziwiające jest jak bardzo wiedza z poszczególnych semestrów się ze sobą zazębia. Jest jeszcze jeden powód, dla którego CCNA R&S jest tak cennym certyfikatem – zawarta w nim wiedza jest uniwersalna. Oczywiście CISCO chce sobie wychowywać swoich inżynierów i spory nacisk jest położony na IOS (Internetwork Operating System, nie mylić z jabłkowym iOS) a nawet słyszałem, że zasady licencjonowania mają być włączone do curriculum. Wciąż jednak gros wiedzy zawarty w tej ścieżce to wiedza dotycząca podstaw działania sieci, szczegóły protokołów routingu czy protokołów związanych z siecią LAN oraz security. Jest to na tyle uniwersalna wiedza, że w materiałach Juniper’a jest mnóstwo odnośników do rozwiązań CISCO (kokieteryjnie określanego jako „Other Vendors” w materiałach oficjalnych czy też prosto z mostu „Just like CISCO” podczas szkoleń).

Rozwinięciem poziomu Associate w CISCO jest Professional, a zwieńczeniem ścieżki Expert. Paradoksalnie wiele osób uważa, że CCNP (Cisco Certified Network Professional) łatwiej jest zdać od CCNA, mimo że pełny certyfikat R&S jest podzielony na trzy egzaminy (Switching, Routing oraz Troubleshooting). Wywodzi się to z tego, że wszystko co zawiera w sobie CCNP jest tak naprawdę rozwinięciem i uszczegółowieniem wiedzy z poprzedniego etapu.

Cena egzaminów ICND1/2 to 150 dolarów za każdy, natomiast pełny CCNA to 295 dolarów.

Więcej informacji.

JUNIPER

Mniej ceniony od CISCO, ale uważam go za bardzo ciekawy głównie ze względu na diametralnie inne (lepsze?) podejście do konfiguracji urządzeń. Juniper projektując swoją ścieżkę i jej merytoryczną zawartość zakłada, że będą do niej podchodzić ludzie z konkretnym doświadczeniem i wiedzą na poziomie CCNA. Co prawda pierwszy egzamin (Junos) wymaga pewnych podstaw (chociażby liczenia sieci, czy znajomości protokołu TCP) ale o wiele większy nacisk tu jest położony na konfigurację urządzeń i filozofię stojącą za codzienną obsługą pudeł Juniper’a. Z premedytacją użyłem tu słowa filozofia – ludzie stojący za Juniperem wywodzą się z CISCO i włożyli bardzo dużo trudu, aby się od tych źródeł odróżnić. Osoby pracujące w sieciach wiedzą, że znając podstawy obsługi IOS nie jest trudno znaleźć odpowiedniki komend na urządzeniach innych producentów. Z Juniperem jest inaczej – naprawdę trzeba wiedzieć jak i czego szukać, ale jak już się nabierze biegłości to przez głowę przechodzą myśli czemu inni tak nie mają (chociażby mechanizm Rollback’ów czy pokazywanie w którym miejscu konfiguracji się właśnie znajdujesz). Ja po zdaniu swoich certyfikatów miałem dość długą przerwę w kontakcie z tym producentem i pewne rzeczy zwyczajnie wyleciały mi z głowy. W pewnym momencie musiałem przypisać pewien port na switch’u do konkretnego VLANu. Temat banalny i wałkowany przeze mnie wielokrotnie na różnych pudłach (CISCO, HP, Brocade, Huawei…) przysporzył mi kolosalne trudności i sporą ilość google’owania.

Ścieżka Juniper’a wygląda podobnie do CISCO, i podobnie jest rozwijana. Uwagę zwraca szczególnie droga związana z Security (Juniper ma bardzo dobrą linię Firewalli) oraz Service Provider. Koszt podejścia do pierwszego stopnia to 100$.

Więcej informacji.

F5

O F5 i ich Loadbalancer’ach chcę napisać z tego powodu, że niedawno otworzyli swoje podwoje nad Wisłą. Sama idea i wiedza stojąca za Loadbalancingiem (rozkładaniem obciążenia) bardzo mnie zafascynowała i poświęciłem trochę czasu aby się tymi pudłami (a raczej ich wirtualnymi odpowiednikami) pobawić. F5 jest na początku tworzenia swojej ścieżki i niestety nie mogę zbyt wiele o niej powiedzieć. Ważne jest jak bardzo ułatwia naukę swoich technologii (wychowywanie inżynierów) pozwalając po rejestracji na ich stronie ściągnąć obrazy LoadBalancerów BigIP w celu postawienia u siebie wirtualnych maszyn i ćwiczenia ich technologii. Mają też genialnie rozwiniętą i pielęgnowaną społeczność pozwalającą na prawie natychmiastowe otrzymanie lub znalezienie pomocy (w przeciwieństwie do Juniper’a, gdzie znalezienie informacji o tym jak wygenerować CSR na Wireless Controller MX-2800 było drogą przez mękę).

Póki co F5 oferuje dwa poziomy certyfikacji Admnistrator oraz Technology Specialist. Pierwszy certyfikat zdobywa się po zdaniu dwóch egzaminów, z których każdy kosztuje 135$.

Więcej informacji.

Inni Producenci

Wspominałem wcześniej o wychowywaniu sobie inżynierów. Branża wydaję się wyglądać tak, że jak ktoś wyprodukuje pierwszego lepszego switch’a to od razu chce wydawać certyfikaty (czekam na ścieżkę certyfikacji obsługi TPLinków ;) ). Alcatel, Huawei, Brocade – można się certyfikować w każdej z tych technologii. Pytanie czy warto? Ja uważam, że nie. Nie przypadkowo wspomniałem tu o CISCO, na którym wzoruje się większość producentów sprzętu sieciowego oraz Juniperze, który robi wszystko, aby od CISCO się odciąć. Znając obsługę systemów IOS i JUNOS oraz uniwersalną wiedzę o protokołach każdy sobie poradzi na pudłach przeróżnych producentów.

Brain Dump’y

Brain Dump’y to gotowe zestawy pytań z egzaminów z podanymi na tacy odpowiedziami. Nie chcę tu ani potępiać ani chwalić tej metody zdawania egzaminów – zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Foto Hacker using laptop. Lots of digits on the computer screen via Shutterstock