Samsung Q8C
45

Zamienili mój telewizor Sony na Samsunga. To plusy i minusy tego rozwiązania

Kilka tygodni temu napisałem krytyczny tekst, w którym przyznałem wprost, że nigdy więcej nie sięgnę po Android TV. Aktualizacje sprawiły, że korzystanie z modelu Sony stało się dość kłopotliwe. Kilka dni później otrzymałem propozycję przetestowania na własnej skórze Tizena. I powiem wam, że... naprawdę będzie mi się z nim trudno rozstać.

Jakie to wielkie i przemyślane urządzenie!

Na starcie podpowiem, że z porównaniem do 40″ Bravii z Android TV — 65″ Samsung Q8C to zupełnie inny wymiar. Tegoroczny model to sprzęt o kilka klas wyższy — i widać to na każdym kroku. Wykonanie, oprawa, podstawka, pilot — wszystko stoi na najwyższym poziomie. Do tego zastosowane w nim technologie takie jak wsparcie 4K, HDR i świetne głośniki robią swoje, a efekt WOW wywołuje od wejścia. To sprzęt, którym od pierwszych chwil zauroczeni byli wszyscy odwiedzający mnie znajomi. I choć 65″ to do mojego mieszkania zdecydowanie za dużo i sam wybrałbym odrobinę mniejszy ekran, to samemu urządzeniu trudno odmówić rozmachu. Tym bardziej, że im dłużej z niego korzystam, tym bardziej jestem zauroczony intuicyjnością i prostotą oferowanych rozwiązań.

Cztery rzeczy, które od razu spodobały mi się w Samsungu Q8C z Tizenem

Nie potrzebuję oceanu aplikacji — wszystkie najważniejsze są zawsze pod ręką!

Android TV to system, który każdy może dostroić idealnie pod siebie, instalując nie tylko aplikacje ze sklepu Google Play, ale także własne APK z zewnętrznej pamięci. Tutejszy wybór jest dużo mniejszy, ale… tak naprawdę wszystko to co najważniejsze jest pod ręką. Aplikacje za pośrednictwem których możemy słuchać radia, cały zestaw dostępnych w Polsce serwisów VOD itp. A co najważniejsze, wszystkie one działają wyjątkowo sprawnie i żadna nie sprawia problemów. Jestem w stanie przyznać, że Player.pl na telewizorze z Tizenem to najszybszy wariant aplikacji, z jakiego kiedykolwiek przyszło mi korzystać. Jednak i tutaj zabrakło tak podstawowej funkcji, jaką jest… wyszukiwanie.

Mniej kabli, więcej spokoju. Wszystko to dzięki One Connect

One Connect to jeden z tych elementów, które czynią telewizor Samsunga najfajniejszym ze znanych mi tego typu urządzeń. Na co dzień mam podłączonych do mojego odbiornika kilka konsol, zdarza mi się też sięgać po zewnętrzne dyski, które pozwalają na łatwe pokazanie m.in. zdjęć rodzinie. Pajęczyna kabli za ekranem to standard. Chociaż to powoli zaczyna się zmieniać — telewizory Samsunga są na to idealnym przykładem. Z ich TV wychodzi raptem jeden cienki, przeźroczysty, światłowód. A wszystko inne podłączamy do specjalnego modułu, w którym znalazł się pokaźny pakiet złącz HDMI, USB, LAN itp. Dzięki temu można całość zręcznie ukryć nawet kilka metrów od TV. Pozwoli to pozbyć się z widoku pajęczyny kabli,  która teraz może dyskretnie zniknąć w odmętach naszych szafek, a nawet jeszcze dalej. Standardowy kabel ma 5 metrów długości, ale opcjonalnie można nabyć nawet trzykrotnie dłuższe akcesorium.

Sprawność działania i świetny pilot

Kontroler do tego telewizora to niewielkie, zręcznie wykonane urządzenie, które pokazuje że nawet otwieranie klapki na baterię można zrobić wygodnym i efektownym. Kilka przycisków wystarcza by obsługiwać ten potężny sprzęt. Sprzęt, który działa zaskakująco sprawnie. Tizen udowadnia, że telewizory nie muszą być ślamazarne — i robi to w nieprzekombinowanej, czytelnej, minimalistycznej formie. Aż miło popatrzeć!

Tryb gry i jego niski input lag

Jak to dla gracza — nie bez znaczenia pozostaje dla mnie kwestia input laga. Samsung Q8C ma specjalnie przygotowany tryb, który pozwoli znacząco go zmniejszyć. I co istotne — nie trzeba się specjalnie specjalnie rozbijać i przedzierać przez opcje, aby dotrzeć do odpowiedniej funkcji. Co ważniejsze — ta działa fenomenalnie i oferuje czas reakcji na poziomie 20/24 ms, co jest naprawdę świetnym i jak najbardziej satysfakcjonującym mnie wynikiem. No i nie będę ukrywał, że okazywało się niezwykle pomocne przy moich zmaganiach w Cuphead, które to ogrywałem właśnie na tym ekranie!

Dwie rzeczy, które zdziwiły i rozczarowały mnie w tym telewizorze

One Connect ma jedno „ale”, którego się… kompletnie nie spodziewałem

Firma chwaląc się bardzo praktycznym rozwiązaniem jakim niewątpliwie jest One Connect nigdy nie wspominała (albo po prostu mi to umknęło), że ta magiczna skrzyneczka do działania potrzebuje dodatkowego zasilania. Patrząc na to teraz, z perspektywy użytkownika — jest to jak najbardziej logiczne, ale dopóki nie przyszło mi z niego korzystać, to po prostu o tym nie pomyślałem. Szczegół i drobnostka, jednak sześciogniazdkową listwę przy TV mam zawsze wypełnioną po brzegi i tym razem… po prostu zabrakło mi w niej miejsca. Dlatego jedna z konsol chwilowo musiała trafić do szafy. Oczywiście jeżeli z jednej strony zestawimy plusy tego rozwiązania, a z drugiej konieczność zagospodarowania jednego gniazdka więcej nagle okaże się, że to faktycznie drobny szczegół. Ale tak jak mówię, to rzecz, która mnie zdziwiła.

Wbudowany odtwarzacz wideo zdecydowanie nie należy do najlepszych na rynku

Tutaj jestem jestem pewnie dość niemodelowym użytkownikiem. Mam grono bliskich znajomych, którzy często podsyłają mi swoje zmontowane materiały z użyciem niestandardowych kodeków i kontenerów. O ile VLC lub KODI dają sobie z nimi radę, to samsungowy player nie jest w stanie ich ujarzmić. Tak jak mówię — mowa tutaj o nieco bardziej wyszukanych zestawach, które sprawiają problemy nawet wielu komputerowym kombajnom multimedialnym…

Telewizor z Tizenem na co dzień? Bardzo chętnie!

Myślę że tak naprawdę w każdym urządzeniu na rynku można znaleźć jakieś szczegóły, które niekoniecznie przypadną nam do gustu. Na pewno daleko mi do modelowego użytkownika, czego doskonałym dowodem jest jest sięganie po niestandardowe kodeki i kontenery. No i tak jak wspomniałem — 65″ bestia to przy moich obecnych warunkach zdecydowanie za duży sprzęt. Jednak pomimo początkowej rezerwy do wygiętych ekranów… po kilku dniach przywykłem do tego rozwiązania i okazało się naprawdę przyjemnym w obejściu.

Nie ma się co czarować — Samsung Q8C to sprzęt najwyższej klasy, za którym idzie również wysoka jakość wykonania. Ciężki (zestaw w kartonie waży około 30 kg., także montaż w pojedynkę okazał się sporym wyzwaniem), ale wykonany z dbałością o najdrobniejsze szczegóły. Fenomenalna matryca i serwujące nam na co dzień wysokiej jakości dźwięki głośniki to jedne z tych elementów, które potrafią urzec już od wejścia. Dodajmy do tego sprawnie działający system operacyjny, dostępny na wyciągnięcie ręki zestaw aplikacji ze wsparciem najpopularniejszych usług, przemyślany, minimalistyczny, pilot. Kropką nad i jest pakiet designerskich rozwiązań (m. in. kilka rodzajów uchwytów, na których możemy zamontować sprzęt). Po szybkim zsumowaniu wszystkiego okaże się, że mimo jakiś drobnych mankamentów — to naprawdę świetne urządzenie. I wbrew obawom graczy — nie tylko do oglądania filmów i seriali w najwyższej jakości, ale także do gier wideo — przy których mi na co dzień asystował.

Nie będę ukrywał, że jeżeli teraz miałbym wybierać między Androidem a Tizenem w telewizorze, to zdecydowanie postawiłbym na ten drugi. Ale moja przygoda z telewizorem Samsunga powoli dobiega końca, a już niebawem rozpoczynam testy kolejnego modelu, który nie bazuje… na żadnym z powyższych!