Recenzje tegorocznej linii telewizorów firmy Samsung otwieramy na AntyWeb średnim modelem z linii QLED — a mianowicie Q7F. Przez ostatnich kilkanaście dni testowałem 55-calowy wariant urządzenia. Urządzenia z którym... polubiliśmy się od razu!
  1. Pierwsze wrażenia
  2. Jeden kabel, minimalistyczny wygląd i ogromny One Connect
  3. Stary, dobry, Tizen, który teraz można skonfigurować za pomocą aplikacji
  4. Q-Engine — jest jeszcze lepiej!
  5. Podsumowanie

Samsung QLED Q7F

Pierwsze wrażenie — jaki on ciężki!

Rzeczą która zdziwiła mnie już na starcie gdy odbierałem Samsung QLED Q7F od kuriera, była waga sprzętu. Rzadko zdarza się by 55-calowe modele były tak ciężkie — okazało się jednak, że winną jest tutaj podstawa. Przezorny zawsze ubezpieczony — a nie da się ukryć, że ta mimo że wizualnie może sprawiać wrażenie lekkiej, jest solidną podporą. A jako że nie jest zbyt szeroką, bez problemu będzie można ją stabilnie ustawić nawet na wąskich szafkach czy komodach.

samsung q7f 2018
samsung q7f 2018
samsung q7f 2018

Jeden kabel, minimalistyczny wygląd i ogromny One Connect

Jedną z największych zmian w nowej linii telewizorów Samsung jest pozbycie się kabla zasilającego. Od teraz do telewizora podłączamy tylko jeden kabel, który prowadzi do modułu One Connect — dopiero ten podłączamy do prądu. Dla wszystkich ceniących sobie minimalizm to doskonała wiadomość: bo choć już wcześniej mówiliśmy tylko o dwóch kablach, to jednak ograniczenie ich liczby do jednego, starającego się wtopić w każde wnętrze jest dużym krokiem naprzód.

Niestety — jak się pewnie domyślacie, konsekwencją tych działań jest rozbudowanie modułu One Connect. I jeżeli, tak jak ja, nigdzie go nie ukrywacie, to możliwe że jego wielkość będzie dla was sporym „ale”. Sprzęt, mimo że posiada cały szereg wejść, a opcjonalnie może leżeć nawet 15 metrów od telewizora (standardowa długość kabla One Inisible Connection w zestawie to, jak zwykle, pięć metrów). Rozumiem z czego to wynika, jednak nie da się ukryć, że w nowych modelach jest on po prostu ogromny — a i do najlżejszych nie należy. Jest na tyle duży, że jedna z odwiedzających mnie znajomych pomyliła go z… małym soundbarem. Nie, nie żartuję.

samsung q7f 2018
samsung q7f 2018
samsung q7f 2018
samsung q7f 2018
samsung q7f 2018
samsung q7f 2018
samsung q7f 2018
samsung q7f 2018
samsung q7f 2018

Samsung postawił jednak mocno na design — i w tym aspekcie jest naprawdę dobrze. Malutkie ramki, minimalistyczna stopka, cienka konstrukcja — to elementy, na które patrzeć będziemy częściej, niż na One Connect. I te wypadają znakomicie, podobnie jak minimalistyczne logo, które umieszczono po środku telewizora w jego środkowej części. Dodam też, że stopka — choć na pierwszy rzut oka może wydawać się dość wysoką — to pozwala umieścić moduł OC pod telewizorem.

Stary, dobry, Tizen, który teraz można skonfigurować za pomocą aplikacji

Jedną z nowości w nowej linii telewizorów Samsung jest wsparcie ich nowej aplikacji — Smart Things. Za jej pośrednictwem nie tylko możemy obsługiwać telewizor, ale także go skonfigurować. Cały proces jest dziecinnie prosty i pozwala zaoszczędzić wyklikiwania haseł na pilocie, co — niezależnie od tego jaki kontroler mamy w dłoniach — nigdy nie należało do najwygodniejszych. Podobno to rozwiązanie jest także w stanie zaimportować dane dla niektórych aplikacji, które znalazły się w telewizorze — bez konieczności ponownego się tam logowania. Piszę podobno, ponieważ platformy z których korzystam (tj. Netflix i YouTube) takiej opcji nie miały.

Kup Samsunga Q7F w Vobis.pl. Sprawdź ofertę!

Sam Tizen za bardzo się nie zmienił. Tegoroczne telewizory doczekały się trybu Ambient, którego ambicją jest pozwolić sprzętom wtapiać się w nasze wnętrze i uniknięcie standardowej, wcale niemałej, czarnej plamy w pomieszczeniu. W praktyce rozwiązanie to nie bardzo do mnie przemawia. Choć wierzę, że nie zabraknie ludzi dla których taka wirtualna ramka do zdjęć czy ekran pełen najświeższych wiadomości ze świata może być atrakcyjnym dodatkiem. Tym bardziej, że użytkownicy dostają ogromne pole do manewru w kwestii ich dostosowania do własnego widzimisię — wszystko to również z poziomu aplikacji.

Niestety — choć to wciąż znany i lubiany Tizen, który pod względem wyglądu czy szybkości działania się nie zmienił, to zmieniła się nieco zawartość sklepu z aplikacjami. I jest jeden brak, obok którego trudno przejść obojętnie — a mianowicie aplikacja HBO Go, która nie jest nań dostępna. Jest to o tyle dziwne, że nawet w pakiecie Smart Pack (w ramach którego użytkownicy mogą liczyć na kilka miesięcy testowych dostępów do popularnych usług VOD za darmo) platforma jest dostępna — zakładam zatem, że dodanie aplikacji jest tylko kwestią czasu*. No ale na tę chwilę — trzeba uzbroić się w cierpliwość, albo dodatkową przystawkę.

Q-Engine — jest jeszcze lepiej!

Nie ma co ukrywać, że technologia QLED jest w stanie zaoferować bardzo dobrą jakość obrazu — nawet jeżeli mówimy tu o sprzęcie z krawędziowym podświetlaniem. Porównywanie matryc QLED do konkurencji nie ma za dużego sensu, bo pewne rzeczy po prostu trudno zestawić. Sam jednak byłem bardzo pozytywnie zaskoczony telewizorem Q7F: poziomy czerni oraz kontrast pozostawiły po sobie świetne wrażenie — bo mimo kropek kwantowych i podświetlania obszarów, wciąż mówimy przecież o LCD. Matryca jest jasna, co najlepiej obrazują materiały z HDR (Q HDR 1500). Jestem pod wrażeniem jak przez ten rok podniosła się jakość ekranu — nawet przy wysokiej jasności ekranu i czarnych tłach clouding specjalnie mu nie doskwierał. co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Kąty widzenia w miejscu gdzie testowałem telewizor również były jak najbardziej — nasycenie barw wypadało fajnie nawet z dużego ukosa.

Jedną rzeczą która, niestety, wciąż się w telewizorach Samsunga nie zmieniła, jest kwestia local dimmingu. Jeżeli często oglądacie filmy z napisami, to musicie przygotować w sobie spore pokłady cierpliwości, bowiem takowego w opcjach wyłączyć się nie da (można tylko zmienić jego intensywność), a telewizor cały czas rozjaśnia i ściemnia — w zależności od jasności scen i pojawiającego się tekstu. W starszych modelach wielu użytkowników rozprawiało się z tą kwestią w menu serwisowym, ale no… nie o to chyba do końca chodzi, prawda?

Samsung kontynuuje swoją tradycję robienia telewizorów uniwersalnych — takie które pozwolą nam się cieszyć płynnym obrazem przy wielkich widowiskach sportowych, obejrzeć ulubiony film w domowym zaciszu, ale także cieszyć się grami w najwyższej jakości. W trybie gra telewizory QLED z tegorocznej linii oferują input lag na poziomie nawet 15 ms!

Jakość dźwięku w telewizorze Samsung Q7F również nie pozostawia wiele do życzenia. 4.2-kanałowe głośniki o mocy 40 W idealnie sprawdzają się w praktyce — choć nie ma się co czarować, że nigdy nie zastąpią one wysokiej jakości soundbarów.

Podsumowując

Jak już wspominałem — Samsung Q7F w tegorocznej linii jest modelem pośrednim w całym zestawie. Dostępny jest w czterech wariantach (49″, 55″, 65″ i 75″). Uniwersalne urządzenie, które ma szansę zadowolić zarówno miłośników kina, graczy, jak i tych którzy po prostu chcą obejrzeć telewizję. Stylowa oprawa i tylko jeden kabel to elementy, które z pewnością zaintrygują miłośników dobrego wzornictwa. Dla każdego coś dobrego!

Sprawdź ofertę na testowany model w Vobis.pl!

*Aktualizacja: skontaktowała się z nami firma Samsung, która poinformowała nas, że aplikacja HBO Go dla tego modelu przechodzi właśnie proces certyfikacji i w przeciągu kilku najbliższych dni powinna być już dostępna!