logo samsung
44

Rok 2016 jednak nie był dla Samsunga aż tak bolesny. A perspektywy na 2017 są naprawdę dobre

Decydenci, ale i szeregowi pracownicy Samsunga czekali pewnie na zakończenie roku 2016, druga połowa była naprawdę kiepska, pojawiły się problemy z produktami, w tym z flagowym smartfonem, był i skandal polityczno-finansowy. Gorzej być nie może. Ale z doniesień medialnych wynika, że końcówka roku nie była tak zła, jak mogłoby się wydawać. Korporacja wykręciła niezłe wyniki, a perspektywy na kolejne kwartały są naprawdę dobre. O ile nie przytrafi się kolejny blamaż...

Samsung niebawem ma poinformować, jaka była przyczyna problemów z Galaxy Note 7. Kilka tygodni temu pisałem, że firma nadal tego nie wie i wyglądało to naprawdę źle. Ale karty w końcu mają zostać wyłożone na stół. Ważne, by nastąpiło to przed premierą Galaxy S8. I to na długo przed. Firma musi zapewnić klientów, że wie, co się wydarzyło i rozwiązała ten problem. Jeśli wierzyć doniesieniom z rynku, produkcja nowego flagowca ma ruszyć w marcu, w kwietniu trafi on do sprzedaży. Co ciekawe, pojawiają się już pogłoski o planowanej wielkości produkcji: wstępnie ma powstać 10 mln sztuk.

Podejrzewam, że na tym się nie skończy, że Samsung jednak będzie mógł się pochwalić dobrymi wynikami S8. Korporacja zaliczyła wpadkę, lecz nie taką, która odciągnęłaby miliony klientów – niektórzy przecież nie chcieli się rozstawać z Note 7, który stwarzał zagrożenie… Perspektywy nie są złe – zwłaszcza, gdy spojrzy się na prognozy dotyczące końcówki roku 2016. Piszę „prognozy”, ponieważ Samsung nie podał jeszcze konkretnych wyników. Analitycy spodziewają się jednak, iż mógł to być najlepszy kwartał na przestrzeni ostatnich lat.

Afera z Note 7 uderzyła mocno firmę po kieszeni (i będzie to robić jeszcze przez jakiś czas), ale nie oznacza to, że Samsung przestał sprzedawać sprzęt mobilny. Jednocześnie bardzo dobre wyniki wykręcał segment korporacji odpowiedzialny za podzespoły. Gdy parę lat temu sprzedaż smartfonów Samsunga uległa skurczeniu i przyszedł wstrząs finansowy, to właśnie komponenty ratowały raporty finansowe. Teraz jest podobnie, widać wyraźnie, że koreańska korporacja stoi na dwóch (przynajmniej) silnych filarach. A to odróżnia ją np. od wielkiego partnera i rywala zarazem, czyli Apple – gdyby sprzedaż iPhone’a doznała turbulencji, firma odczułaby to naprawdę mocno. Nie pomogłyby Watch, iPad czy komputery.

Jeżeli przyjmiemy, że sprzedaż podzespołów nadal będzie dobra i jednocześnie poprawią się wyniki segmentu mobilnego, wygaszony zostanie pożar z Note 7, to 2017 rok zapowiada się naprawdę dobrze. A swoje może dołożyć i RTV, które mają reprezentować np. telewizory QLED i AGD, które staje się coraz bardziej smart. Pojawia się przy tym pytanie o dalsze poczynania firmy – niedawno dowiedzieliśmy się, że wykłada ona kilka miliardów dolarów na przejęcie korporacji Harman. Pojawia się szansa na dodatkowe zyski.

Dochodzimy zatem do wniosków, którymi dzieliliśmy się już wcześniej: kryzys wywołany przez istotny produkt, nawet ten najważniejszy, może wyrządzić spore szkody takiemu gigantowi, jak Samsung, ale nie jest w stanie poważnie go osłabić. Nie mamy tu do czynieni z jakimś głębokim problemem, który nęka giganta od lat, lecz z wpadką. Kosztowną, lecz usuwalną. W tym roku pewnie wszystko wróci do normy i koreański gracz przestanie być pośmiewiskiem – konkurencja musi być na to gotowa.


Niedawno uruchomiliśmy serwis z Pracą w IT! Gorąco zachęcamy do przejrzenia najnowszych ofert pracy oraz profili pracodawców