samsung powerbot star wars
3

A biuro posprzątał nam sam Lord Vader. Testujemy inteligentny odkurzacz Samsung POWERbot Star Wars

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to po prostu głowa Lorda Vadera na kółkach i jej głównym zadaniem jest jeżdżenie po mieszkaniu oraz wydawanie dźwięków z Gwiezdnych Wojen. Tymczasem Samsung POWERbot Star Wars to bardzo sprawnie działąjący robot sprzątający Samsunga, który spodoba się nie tylko fanom kultowego kosmicznego uniwersum.

Zacznijmy od tego, w jaki sposób robot widzi otoczenie. FullView Sensor to wysokiej jakości czujnik, dzięki któremu POWERBot zlokalizuje i ominie nawet małe przeszkody. Wykryje też narożniki pomieszczeń, które dla pewności trzykrotnie wyczyści. Puszczałem sprzęt i w domu, i w biurze, ani razu się nie zablokował i faktycznie sprawnie omijał napotkane przeszkody.

Edge Clean Master to taka mała nabieraczka, która wysuwa się przy krawędziach ścian i wyciąga z niej zanieczyszczenia. Niby tylko bajer, a jednak efektywny.

Kolejny zastosowanym systemem jest Visionary Mapping Plus. Korzystając z kamery cyfrowej odkurzacz tworzy mapę domu i wytycza najefektywniejszą ścieżkę sprzątania. Co więcej, wydawało mi się, że lokalizował rozsypany przeze mnie ryż i zamiast jeździć bezmyślnie po całym pomieszczeniu, skupił się właśnie na nim.

Nikt nie przepada za czyszczeniem odkurzacza, w przypadku Star Wars Powerbot będziecie to robić rzadziej. System Cyclone Force kieruje drobne zanieczyszczenia do drugiej, zewnętrznej komory, dzięki czemu odkurzacz dłużej pracuje na pełnych obrotach, a filtr nie brudzi się tak szybko.

Sprzęt dysponuje szeroką szczotką, dzięki której łatwiej wyczyści duże powierzchnie. Co więcej, w dużej mierze szczotka ta sama się oczyści, dzięki mechanizmowi przesuwającemu kurz z jej krańców do środka, gdzie działa największa siła ssąca. I faktycznie, w porównaniu z innymi sprzętami tego typu, rzadziej ją czyściłem.

Odkurzaczem Star Wars Powerbot można sterować na trzy sposoby. Z panelu na samym urządzeniu, pilotem lub aplikacją. W przypadku tej ostatniej podłączenie sprzętu jest banalnie proste – wpinamy go po prostu jako gadżet do appki Samsung Connect i sterujemy nim z jej poziomu. Podobał mi się też pilot – dobrze leży w dłoni, przyciski są duże i czytelne. Nie wygląda też jak kiepskiej jakości plastikowy bubel dorzucony gratis. Sterownik przyda się też do jednej z najfajniejszych funkcji odkurzacza – sprzątania miejscowego. Czerwony, wskaźnikiem rozkazujemy Vaderowi gdzie ma posprzątać.

No i te star warsowe bajery, czyli arsenał dźwięków znanych z kultowych filmów. Tak, ten Vader oddycha w swój specyficzny sposób i wypowiada fragmenty kwestii z Gwiezdnych Wojen. Zapytacie pewnie czy to się może znudzić. Nie, nie może.

Materiał powstał we współpracy z firmą Samsung.