25

Obejrzałem film na kinowym ekranie LED i nie chcę już wracać do projektora

Technologia w kinach zatrzymała się na 3D i nie idzie do przodu? Bzdura. Choć nie słyszymy o niej tak wiele jak o telewizorach, tu też sporo się dzieje. Odwiedziłem jedno z kin w Seulu by obejrzeć film na kinowym ekranie Samsung Cinema LED Display. I za sale z projektorami już dziękuję.

Na zaproszenie firmy Samsung, miałem niedawno przyjemność pojechać do Korei Południowej i spędzić kilka dni w Seulu. Przy okazji materiału ze zdjęciami robionymi Galaxy Note 8 wspominałem, że jednym z punktów wyjazdu była wizyta w koreańskim multipleksie. Cel był jasny – sprawdzenie w akcji jednego z dwóch (drugi znajduje się w Bangkoku) ekranów Samsung Cinema LED Display. Ok, brzmi jak coś ciekawego – ale co to w zasadzie jest?

Ekran Samsung Cinema Screen ma wymiary 10,24 x 5,4 metra i wyświetla obraz w rozdzielczości 4K (4096 x 2160 pikseli). Maksymalna jasność, jaką potrafi osiągnąć to 146fL/500nit i jest to zdecydowanie więcej niż tradycyjne projektory kinowe. Mamy tu też tak popularny ostatnio HDR, którego brak chociażby w grach staje się już dla mnie powoli sporym minusem.

Mogłoby się wydawać, że taki ekran w sali kinowej to problem jeśli chodzi o sferę audio – i faktycznie, nie da się umieścić za nim głośników. Harmen Professional Solutions’Cinema Group we współpracy z Samsung’s Audio Lab przygotowali jednak przystosowany do takich kin autorski system.

Jak to wygląda?

Co ciekawe Samsung Cinema LED Display zamontowano nie w jakimś pokazowym kinie, do którego zwykły widz nie ma dostępu, ale w normalnym multipleksie. O ile oczywiście za normalne można uznać kino znajdujące się ogromnym, dziewięciopiętrowym centrum handlowym w piątym co do wielkości budynku na świecie (Lotte World Tower – 555 metrów). Do sali kinowej nie prowadziły czerwone dywany, było to po prostu jedno z pomieszczeń w tym przybytku – jak możecie domyślić się po wymiarach ekranu na pewno nie największe. Jedyne, co zdradzało nową technologię, to umieszczone przed wejściem materiały informacyjne. Sama sala natomiast została bardzo przyjemnie podświetlona, fotele w Korei mają zdecydowanie wygodniejsze niż nasze multipleksowe rozwiązania.

Zaczęło się od reklam, których było trochę mniej niż u nas. No i oglądało się je zdecydowanie przyjemniej – to Azja, tam wszystko wydaje się ciekawe, a spoty (choć nie zrozumiałem z nich nic) stawiają na lekkość i humor.

Ekran zrobił się czarny, pojawiły się na nim białe napisy. Powiem tak – czerń, której w kinie jeszcze nie widziałem, a kontrast z bielą wypadł rewelacyjnie. Kiedy natomiast wjechały pierwsze kadry czułem się jak w domu, przed ekranem wielkiego, świetnego telewizora. Tam gdzie w kinie z projektorem obraz wydaje się wyprany, czasem poszarzały – tu soczyste kolory cieszyły oczy. Zazdroszczę mieszkańcom Seulu – to nie jest pokazowa sala, tu nie trzeba mieć zaproszenia. Fakt, bilety są podobno trochę droższe, ale mając taką salę w Warszawie, chętnie bym za tę przyjemność dopłacił.

Oczy przyzwyczajają się do dobrego

Największe było oczywiście pierwsze wrażenie, później wzrok przyzwyczaił się do obrazu, dzięki czemu mogłem w pełni skupić się na filmie. Koreański thriller – no cóż, raczej nie zostanę ich miłośnikiem, chociaż do zbudowania odpowiedniego klimatu świetnie udało się wykorzystać wspomniany wyżej system audio JBL Sculpted Surround. Różne kina to oczywiście zawsze różne odczucia audio i mówiąc szczerze, bałem się trochę innego podejścia do rozmieszczenia nagłośnienia. Niepotrzebnie – momentami bywało za głośno (lub różnica między spokojnymi fragmentami a tymi bardziej dynamicznymi była zbyt duża), ale generalnie system dał radę.

Chcę go w Polsce

W dobie usług oferujących dostęp do filmów w domu i wciąż rosnącej popularności seriali, kina zdają się tracić na popularności. Sęk w tym, ze to jedyne miejsca gdzie można tak wcześnie obejrzeć filmy, czując jednocześnie niepodrabialny klimat kina. Ale czy to w ogóle się rozwija? Po boomie na 3D mam wrażenie, że wszystko wyhamowało, a i ludzie znudzili się zakładanymi na nos okularami uwypuklającymi obraz. Dlatego cieszę się, że mogłem na własne oczy zobaczyć nowe rozwiązanie, bo w wielkich salach gdzie wszyscy zajadają się popcornem, potrzebne są zmiany.

Czy wyższa jakość wyświetlanego obrazu sprawi, że będę chodził do kina częściej? Tak, jakość w zwykłych polskich multipleksach, w porównaniu z jakością na dobrym domowym telewizorze, często kłuje w oczy. W przypadku ekranu Samsung Cinema LED tej różnicy praktycznie nie ma – czernie wgniatają w fotel, wzrok skupia detal i nasycone kolory – czyli coś kompletnie innego niż w zwykłym kinie. Pozostaje odpowiednia promocja tego rozwiązania i…przywiezienie go do Polski, na co bardzo liczę. Kilka dni temu ogłoszono, że firma stawia taki ekran w kinie Arena Cinemas Sihlcity w Zurychu, więc sprzęt jest coraz bliżej naszego kraju.

Napiszę krótko – Samsung Cinema LED robi wrażenie i możę się okazać, że pchnie kina na wyższy poziom. Czego oczywiście sobie i Wam życzę.