5

Trzy wielkie firmy budują nowy samolot. To może zmienić branżę lotniczą

Godzinami można mówić o tym, że ropa naftowa traci na znaczeniu, że jako paliwo w transporcie w końcu zacznie ustępować innym rozwiązaniom. Trzeba mieć na uwadze, że dotyczy to głównie transportu szosowego - póki co trudno sobie wyobrazić, że na tym polu zachodzą wielkie zmiany np. w lotnictwie. Nie oznacza to jednak, że firmy siedzą z założonymi rękami i liczą na to, że sytuacja nie będzie się zmieniać: trzej przemysłowi giganci łączą siły, by stworzyć samolot hybrydowy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w przyszłej dekadzie ta maszyna będzie wozić pasażerów.

Samolot hybrydowy to ambitny projekt. Mogłoby się wydawać, że skoro jakieś technologie zastosowano w samochodach, łatwo będzie je przenieść do innych maszyn, także tych latających, ale sprawa nie jest taka prosta. Co nie oznacza, że firmy się tego nie podejmują – zaledwie kilka tygodni temu pisałem o startupie Zunum Aero zgłębiającym ten temat:

Podstawowe paliwo stanowiłaby energia elektryczna zasilająca silniki, paliwo w ciekłej formie byłoby swoistym zabezpieczeniem. Akumulatory mają być instalowane w skrzydłach, przewiduje się, że szybkie ładowanie pozwoli maksymalnie wykorzystywać samolot w powietrzu i nie uziemi go na długie godziny. Należy dodać, że mowa o maszynie, która na pokład zabierałaby 12 pasażerów – to raczej maluch. Dopiero w kolejnej dekadzie miałby się pojawić samolot zabierający na pokład kilkadziesiąt osób.[źródło]

Startup wspomina o zasięgu do 1100 km oraz prędkości ok 550 km/h. To osiągi dla początkowej fazy projektu, z czasem miałyby się poprawiać. Czy to ma sens? W październiku wspominałem, że chyba ma, a przynajmniej dostrzegł to Boeing, który postanowił zainwestować w firmę. Okazuje się, że podobnymi rozwiązaniami zainteresowany jest też europejski konkurent amerykańskiego koncernu: Airbus. Wraz z korporacjami Rolls-Royce oraz Siemens opracowuje on samolot hybrydowy. Projekt o nazwie E-Fan X zakłada wykorzystanie w testach przerobionego samolotu BAe 146. Sprawa o tyle ciekawa, że nie dotyczy maszyny kilkunastoosobowej: ten model zabiera na pokład nawet ponad stu pasażerów.

Obecnie maszyna posiada cztery silniki odrzutowe, ale wspomniane trio zamierza jeden z nich zastąpić silnikiem elektrycznym. A jeśli wyniki eksperymentu będą zadowalające, przyjdzie czas na wymianę kolejnego silnika. Samolot hybrydowy bez dwóch zdań: połowa napędu po staremu, połowa oparta o energię elektryczną. W roku 2020 mogłoby dojść do testów takiego rozwiązania, w połowie przyszłej dekady odbyłby się lot komercyjny. Niektórzy stwierdzą pewnie, że to odległa perspektywa, ale przypominam, że mowa o branży, w której czas płynie inaczej niż np. w segmencie smartfonów – podkreślam ów fakt pisząc o samochodach, w lotnictwie działa to jeszcze wolniej.

Do rozwiązania jest naprawdę wiele kwestii, a jedną z podstawowych stanowi źródło zasilania: stosowane obecnie akumulatory są drogie, duże i przede wszystkim ciężkie. Co to za innowacja, gdy zestaw baterii poważnie dociąży maszynę i pozwoli jej przelecieć niewielką odległość? Kolejne firmy, które będą liczyć na przełom w biznesie akumulatorowym. Ale kto wie – może Elon Musk i Tesla zaskoczą branżę? Pisząc o cenach modelu Semi, wspominałem, że nijak mają się one do obecnych kosztów i możliwości baterii. Czyżby korporacja szykowała niespodziankę? A jeśli tak, to czy skorzystają z niej inni?

Pojawia się oczywiście pytanie, czy branżę zainteresuje samolot hybrydowy. Odpowiedź jest prosta: jeśli to będzie się opłacać, to tak. Koszty paliwa mają wielkie znaczenie w tym biznesie – ich ograniczenie poważnie wpłynie na wyniki firm z sektora i pojawią się zamówienia na takie maszyny. Dlatego do gry weszli zarówno Airbus, jak i Boeing. Niejako przy okazji mogą się pojawić także inne korzyści: mniej zanieczyszczeń powietrza czy niższy poziom hałasu – czynnik, który zainteresowałby np. ludzi mieszkających obok lotnisk. Wszak na tę kwestię wskazuje się, gdy podejmowany jest temat budowy nowego lotniska pod Warszawą – osoby mieszkające w okolicach lotniska Chopina nie byłyby już prześladowane rykiem silników.

W tym przypadku istotny jest fakt, iż za projekt nie bierze się startup: to nie grupa inżynierów szukająca finansowania, lecz trzej giganci. Każdy ma długą historię, zastępy zdolnych i doświadczonych ludzi, opatentowane technologie, pieniądze na kontach, wpływy i siłę przebicia. Jeśli te korporacje będą chciały wprowadzić zmiany na rynku, dokonają tego. Samolot hybrydowy nie zabierze nas na wakacje w roku 2019, zwłaszcza te w odległych miejscach świata, ale w końcu i tu dojdzie do przetasowań…

  • PN27

    Trzy silniki odrzutowe i jeden śmigłowy? Nadąży za pozostałymi?

    • Nie wiem, jak oni chcą to rozwiązać – to już zadanie dla speców z trzech wielkich firm…

  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    Hm, biorę. Idę szukać na Ali

  • regoat

    a nie lepiej na wodór