151

Koniec z szarżami na szosach? Przymusowy tempomat ograniczy prędkość jazdy samochodu

Szarże na szosach prowadzą do wielu wypadków, a te nierzadko kończą się ciężkimi uszkodzeniami ciała lub nawet śmiercią. W samym tylko 2016 roku śmierć na unijnych drogach poniosło ponad 25 tysięcy osób, spora część z nich straciła życie z powodu niedostosowania prędkości do warunków na drodze, brawury kierowców. Czy można ją utemperować wykorzystując rozwiązania techniczne? Można. I niewykluczone, że urzędnicy UE pójdą w tym kierunku. A jeśli nie oni, zrobią to firmy...

Samochód nie musi być w pełni autonomiczny, by narzucać kierowcy niektóre rozwiązania. Przecież już dzisiaj działają w nim przeróżni asystenci (przeróżne asystenty) i nierzadko to oni decydują o zachowaniu auta na drodze. Część kierowców jest zadowolona z takich dodatków, część je przeklina. Nic nie wskazuje jednak na to, by rozwój w tym kierunku miał być przerwany – o postęp będą walczyć i producenci, i organy unijne.

Wspominam o tym, ponieważ w Sieci krąży informacja o inteligentnych tempomatach, które mają się stać przymusowe już za kilka lat. Producenci byliby zobowiązani do ich instalowania, kierowca powinien (choć nie musi) wykorzystywać to wsparcie. Na czym polega? Z pomocą GPS ów asystent ustalałby gdzie się znajduje i jaka jest dopuszczalna prędkość na tej drodze. Poinformuje kierowcę, jeśli zostanie ona przekroczona, a jeśli ten nie zareaguje… pojazd sam zacznie hamować. Miałyby się pojawić pewne wyjątki (np. przy wyprzedzaniu), ale ogólny wydźwięk jest jasny: pojazdy będą miały większą władzę, by w ten sposób chronić ludzi przed nimi samymi, ich lekkomyślnością.

Zaraz podniesie się alarm: urzędasy z Brukseli znowu chcą namieszać! Spowodują wzrost cen aut, ograniczą naszą wolność. Powinni się zająć prawdziwymi problemami, a nie prędkością jady! Widziałem już wypowiedzi tego typu. Sęk w tym, że owe ograniczenia/nakazy… nie są czymś pewnym. Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu podjęła ten temat i zaproponowała uczynienie pakietu rozwiązań standardowymi, ponieważ odpowiednie przepisy w tej kwestii nie zmieniały się od poprzedniej dekady. Tymczasem świat motoryzacji poszedł w tym czasie do przodu, pojawiły się nowinki, które warto wprowadzać, by zadbać o bezpieczeństwo obywateli. Chodzi nie tylko o inteligentny tempomat, ale też np. asystenta informującego o konieczności zapięcia pasów w całym aucie czy rozwiązania dla ciężarówek – by stały się bardziej bezpieczne dla innych uczestników ruchu drogowego.

Jeśli zaczniemy się zagłębiać w doniesienia z Brukseli, okaże się, że przemocą nie będziemy „uszczęśliwiani” wspominanymi tempomatami. Możliwe, że stanie się to standardem, ale prawda jest taka, że producenci… już wprowadzają to rozwiązanie. Nie tylko koncerny z UE – podobnie robią Amerykanie czy Japończycy. Chichot losu może polegać na tym, że ktoś będzie się sprzeciwiał „unijnym zapędom”, ale jednocześnie skotysta z tych wszystkich asystentów w swoim nowym aucie. Bo dali mu to producenci, a nie nakazali urzędnicy. Dowcip będzie tym większy, że to właśnie biznes będzie nam narzucał takie „udogodnienia”. Jak? Wystarczy wspomnieć o producentach aut czy ubezpieczycielach, którzy zdobędą informacje na temat naszej jazdy i na tej podstawie będą ustalać składki ubezpieczeniowe lub decydować o gwarancji.

Ktoś może się zżymać na zakusy unijnych instytucji, lecz po pierwsze, działają one w naszym interesie (25 tysięcy ofiar na drogach to jednak sporo i warto działać, by tę liczbę redukować), a po drugie, docelowo auta i tak mają być autonomiczne. Czy chcą tego urzędnicy? Pewnie tak, lecz to nie od nich wyszła ta inicjatywa. Kiedy pojazdy nie będą już potrzebowały nas do prowadzenia, narzucą nam warunki jazdy i niewiele będzie można z tym zrobić. To Tesla, Ford, VW i Toyota zdecydują czy maszyna będzie się stosować do przepisów czy też je zignoruje. Chyba nie muszę pisać, który scenariusz wydaje się bardziej prawdopodobny. W obliczu tych zmian, inteligentny tempomat, który zaraz może wywołać poruszenie, wydaje się czymś naprawdę niewinnym.

Samochód będzie za nas decydował i trzeba się z tym pogodzić

  • sith44

    Witamy w IV Rzeszy. Orwell miał jednak rację.

    • Masta_Rasta

      Orwell pisał o Rzeszy? IV Rzesza wprowadzała inteligentne tempomaty? To nowość, co piszesz…

    • A ta IV Rzesza już istnieje czy to dopiero ma powstać? ;)

    • Masta_Rasta

      To ta, która miały zapoczątkować nazistowskie zombie z Norwegii

      https://uploads.disquscdn.com/images/1d0cea07a21b9d2209d085b73fcb6bc7cb6b52ea52f15b5d6a1668fafdd38f38.jpg

    • sith44

      Po prosto to kwestia tego, że Państwo wie od Was lepiej co jest dla Was najlepsze i do czego macie się stosować. A państwa totalitarne uwielbiają śledzić i kontrolować wszystko. Szczypta historii i już. Odnośnie Orwella to była przenośnia dot. tematów które poruszał w swoich powieściach, patrz Rok 1984.

    • Albo jesteśmy cywilizowanym społeczeństwem albo dzikusami. Skoro zgodziliśmy się na pewien kompromis w wolności na wspólnych drogach (kompromis polegający na ustanowieniu przepisów ruchu drogowego, w tym ograniczeń prędkości), to dlaczego nie mamy się zgodzić na skuteczną egzekucję tych zasad? Anarchia? Prawo jest dla innych, a nie dla mnie? Czy jeszcze inaczej to uargumentujesz?

    • Zagłoba

      Wydaje mi sie (oczywiście dopuszczam możliwość, że mogę sie mylić) że bycie cywilizowanym społeczeństwem nie jest czymś zero-jedynkowym. W Mezopotamii też mieli cywilizacje co nie zmieniało faktu że ich życie opierało sie na prawach talionu. Cywilizacja jest zbudowana przez ludzi, a ludzie są z natury ułomni (źli, głupi, grzeszni)
      Zgodziliśmy sie na kompromis i bdb. Myślę ze pisząc o tym kompromisie masz na myśli ogolnie przyjete prawo normy i zwyczaje? Problem z prawem jest taki, że prawo jest jak płot – żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, a bydło przynajmniej się nie rozłazi, gdzie nie powinno.

      Oczywistym jest, że ograniczenia predkosci sa potrzebne. Potrzebne są służby które z całą surowości będą czuwać nad ograniczeniami i karać dotkliwie. Jednak nie podzielam zdania jakoby oprogramowanie miało sterować prędkością pojazdu.

      NIe powiniśmy szybko biegać po chodniku bo możemy potrącic np osobe starsza. Ale czy nie powinniśmy uciekać przed niebezpieczeństwem ? Bieganie po chodniku jest niebezpieczne dla nas i dla innych ale to nie powód żeby dać sobie pętać nogi.

      Gdy moja żona zacznie przedwcześnie rodzić chciałbym móc wezwać karetke i być pewien że dowioza ja bezpiecznie i szybko do szpitala. Ale tak nie jest i nie bedzie. Ponieważ karetka bedzie podwozic jakiegoś pijanego leszcza który sie zle poczuł po imprezie na której swietował wprowadzenie swojego wynalazku zdalnie ograniczajacego predkosc w samochodach osobowych.

    • Szymon

      A nie sądzisz, że istotny jest też nieco inny punkt widzenia. Zobacz. Jeśli wsiadasz do autobusu, akceptujesz, że jedzie on w określony sposób. Po pierwsze zatrzymuje się na przystankach, po drugie jedzie z określoną maksymalna prędkością i nie oczekujesz, że się to zmieni. Gdy tymczasem wsiadasz do samochodu nagle okazuje się, że prawo, którego powinieneś bezwzględnie przestrzegać chciałbyś swobodnie łamać nie bacząc na innych. Co ciekawe argumentujesz to moim zdaniem bardzo słabo, bo porównywanie samochodu pędzącego 80 w terenie zabudowanym nawet w calu nie ma się do szybko biegającego człowieka po ulicy, który w razie potrzeby jest w stanie zatrzymać się dosłownie niemal w miejscu, a nawet jeśli nie, to sam nie jest ze stali w przeciwieństwie do samochodu.

      Ciekawym punktem widzenia jest taki. Jeśli podchodzisz do prawa jazdy, to ubiegasz się o pozwolenie na prowadzenie pojazdu typu samochód w zgodzie z obowiązującym prawem i wszelkimi ograniczeniami. Coś na zasadzie: wsiadasz do autobusu dalekobieżnego i nie masz opcji dojechać do celu szybciej niż przewiduje to rozkład jazdy. Koniec kropka, tak działa ten środek transportu. Przyzwyczailiśmy się jednak, że samochód tak nie działa, że podchodzimy do prawa jazdy i niby deklarujemy akceptowanie ograniczeń, a w praktyce skrzętnie je omijamy.

      I gdyby to miał naprawdę jakiś głęboki sens, pewnie bym miał inne zdanie, ale… często jeżdżę drogą między Ząbkowicami Śląskimi, a Wrocławiem. Na tyle często, by dokładnie określić jakie są czasy przejazdu. W szczycie, gdzie tłok jest dość duży i z racji wielu zakrętów na całej trasie niemal ani razu nie udaje się wyprzedzić czas przejazdu plasuje się na poziomie 1h 20 min (czasem ciut więcej). Z kolei jadąc w momencie kiedy szczęśliwym trafem samochodów jest jak na lekarstwo, czas spada do 1h 05 min (czasem ciut mniej). Mamy więc różnicę 20 minut, ale ona dotyczy jazdy w dwóch skrajnie różnych sytuacjach. Załóżmy jedak, że jedziemy w szczycie i powinniśmy jechać tę 1h 20 min. Ile w takiej sytuacji zyska gość, który przy każdej okazji maksymalnie przekracza prędkość i wyprzedza na trzeciego? Nie wierzę, by zyskał na tej trasie więcej niż 5-10 minut.

      I tu pojawia się zasadnicze pytanie. Dlaczego jego 10 minut ma być więcej warte niż moje życie? W końcu zasadniczo starając się o prawo jazdy ZGADZAMY SIĘ na ograniczanie naszej wolności (którą wielu komentatorów tutaj myli z bezgraniczną swobodą) przepisami prawa. ZGADZAMY SIĘ. I nagle potem pojawia się wielkie larum, gdy ktoś realnie chciałby wyegzekwować od nas coś, na co się zgodziliśmy przystępując do egzaminu.

      Mylenie wolności z możliwością przekraczania prędkości jest straszną hipokryzją. Tym bardziej mnie to uderza, kiedy podnoszę jeszcze jeden istotny fakt. Jeśli jest gość, który jedzie trasą długości 100 kilometrów ze średnią prędkością 80-90 na godzine (załóżmy, że są idealne warunki jezdne), to gość, który jedzie 120 na godzinę na całej trasie zyska raptem kilka minut, a to tacy właśnie wariaci najczęściej się spieszą. Im się wydaje, że jakoś dramatycznie szybciej dostali się do celu a to jest bzdura.

      Miałem nawet kiedyś taką dyskusję. Obok mnie jedzie pasażer. Widzę, że samochód przede mną (jadący coś koło 90 na godzinę) zwalnia. Odstep między mną, a nim z 50-100 metrów, czyli coś koło jednego słupka drogowego – dosć by w razie potrzeby zaregować. No więc ja od razu zwalniam, bez podjeżdżania mu do zderzaka, cały czas utrzymując taką samą prędkość jak on. Kawałek dalej gość przyspiesza i ja też i nadal jest taka sama odległość. Pasażer pyta: Ty czemu tak wolno jedziesz? I co się okazało? On miał WRAŻENIE, że jadę wolno tylko dlatego, że nie trzymałem się zderzaka tego drugiego, że zwalniałem wczęśniej niż on by to zrobił. W ogólnym czasie przejazdu jego sposb jazdy niczego by nie zmienił poza obniżeniem bezpieczeństwa.

      Dlatego nie przesadzałbym z tymi tempomatami. One NIE OGRANICZAJĄ wolności, egzekwują jedynie to do czego jesteśmy zobligowani, czy nam się to podoba, czy nie.

      ———————————

      Ciekawy jest ten argument o dowożeniu kogoś do szpitala. Można by to rozwiązać w prosty sposób. W samochodzie instalujesz mechanizm OFF, który jednak zapisuje miejsce, czas i godzinę wystąpienia takiego zdarzenia, a potem (po fakcie dojechania do szpitala) policja może sprawdzić, czy użyłeś „emergency” w wyższej konieczności i tyle.

    • Zagłoba

      Zgadzam sie z tym co napisałeś. Tez uważam, że uzyskując prawo jazdy uzyskujemy pozwolenie na poruszanie się drogami zgodnie z przepisami a nie na jezdzenie autem jak mi sie podoba.

      Problem dla mnie tkwi w elektronicznym ograniczeniu a nie w ograniczeniach wogole.
      Uważam nawet że liczba kontroli na drogach powinna być większa (oczywiście po uporaniu się z korupcja w policji)

      Z elektronicznym kagańcem istnieje niebezpieczeństwo że można go zdalnie kontrolować i np sparaliżować komunikację (wojna atak terro) można to zrobić i bez tego elektr ogranicznika ale to bylby kolejny slaby pkt.

      Przycisk OFF używany ze świadomością późniejszej kontroli przez policje bylby dobrym rozwiązaniem gdyby właśnie nie ryzyko że jakiś operator może mi zdalnie wyłączyć ten off wtedy gdy najdzie mu taka ochota.

      Posiadanie prawa jazdy kat B stało się w dzisiejszych czasach czymś oczywistym, czymś co niemal się należy każdemu. A tak nie powinno być. Moim zdaniem uzyskanie tego dokumentu powinno być poprzedzone nie tylko testami z teorii i jeżdżeniem po mieście ale bardzo restrykcyjnymi egzaminami w ekstremalnych warunkach typu mata poślizgowa do tego sprawdzenie koordynacji ruchowej etc dopiero po odsianiu ludzi którzy nie nadają się do prowadzenia samochodu i stanowią bezpośrednie zagrożenie szukajmy dalszych pomysłów

    • Szymon

      Widzisz, ten problem, o którym piszesz jest nawet dużo szerszy i tempomaty to pikuś – zagrożenie widzę gdzie indziej. Popularyzują się samochody elektryczne. W razie wojny paliwo zatankujesz sobie do kanistra, baniaka, cysterny, od biedy nawet wydestylujesz i weźmiesz ze sobą, prądu już nie weźmiesz, nie naprawisz takiego silnika itd. I teraz jeśli dojdzie, a pewnie tak będzie, do sytuacji, w której dajmy na to ponad połowa ludzi będzie jeździła elektrykami staniemy w obliczu wielkiego ryzyka. Prąd płynie w kablach. Podczas wojny wystarczy zaatakować elektrownie lub główne linie przesyłowe, a tych ochronić się nie da, bo rozciągają się tysiącami kilometrów po całym kraju, by sparaliżować totalnie komunikacją zwykłych ludzi. Wówczas ci którzy będą jeździli zwykłymi samochodami na ropę, gaz, czy benzynę będą w strasznych opałach, bo niemal każdy będzie chciał im taki pojazd podpierniczyć.

      I to o czym mówisz to bardziej zagrożenia wynikające ze stworzenia tzw. globalnej wioski niż tempomatów samych w sobie.

      A z racji tego, że jestem programistą, coś tam wiem o bezpieczeństwie sieci i mówiąc bardzo, ale to bardzo delikatnie: bezpieczeństwo tak naszych danych jak i nas samych jest niemal zerowe. Jeśli nasze życie oddajemy komputerowi (autopilot lub komputer pokładowy samochodu) z góry musimy zakładać, że jesteśmy zagrożeni.

      Pytanie jest jedno. Jak ten tempomat będzie działał. Jeśli on będzie działał na takiej zasadzie jak w niektórych samochodach elektrycznych to nie jest to jakiś strasznie wielki problem. Kamery wokół samochodu „czytają” znaki drogowe i dostosowują prędkość do tego, co im się narzuci. To jeszcze jest ułomne, ale gdyby było lepsze, na działanie tempomatu nie ma wpływu zewnętrzny operator tylko świat otaczający samochód. To jest jedna kwestia. Druga kwestia: ten przycisk off według mojego pomysłu miałby wysyłać info do centrali, ale jednocześnie fizycznie odcinać tempomat.

      Jeśli nawet jednak tempomat mógłby być sterowany z zewnątrz, stanowi to kilkaset razy mniejsze zagrożenie niż autopilot umożliwiający SKRĘCANIE KIEROWNICĄ. Tempomat OGRANICZA prędkosć, w najgorszym wypadku bedziesz jechał 5 na godzinę, a autopilot sprawi, że wjedziesz pod ciężarówkę.

      Inna zupełnie kwestią są badania, o których mówisz. One są niestety nierealizowalne. Wiesz dlaczego? Dlatego, że ci ktorzy przekraczają prędkość o 30 kilometrów w terenie zabudowanym, to nie są ludzie chorzy psychicznie. Oni często są dojrzałymi ludźmi, mającymi rodziny, dzieci, żony, mężów, odpowiedzialnosć za dom, prace, pracowników itd. Oni zakładają, że skoro tysiąc razy udało im się tę trasę przejechać i nic się nie stało to uda się za 1001 razem. I wtedy pod koła wpada matka z dzieckiem, ale jest już za późno.

      Sęk w tym, że ograniczenia prędkości same w sobie nie ratują życie, nie podnoszą bezpieczeństwa w każdej sytuacji, a często są wręcz czymś co uprzykrza życie. Ograniczenia prędkości są jedynie zabezpieczeniem prewencyjnym na wypadek nagłego hamowania itd. W 90% przypadków nie mają znaczenia, bo daną ulicę w mieście można przejechać tak z prędkością 50 km na godzinę jak i 150 by nic się nie stało.

      To jest główny powód, dla którego tak kontrowersyjne są te ograniczenia w ogóle i dla którego większość ludzi je ignoruje. Nie rozumieją idei przyświecającej ich tworzeniu.

      To trochę jak z prędkością na autostradach. Ludzie mówią: ZNIEŚMY JE! Przecież można zapier**8alać. A potem wygląda to tak:

      https://www.youtube.com/watch?v=Ljw1_EB3Pbg

    • Bękart Mroku

      „samochodu pędzącego 80 w terenie zabudowanym”
      Toś rozbawił :D Pędzący 80 km/h :P
      Widzisz 50 km/h w mieście jest kompletnym debilizmem, który to wynika, z przeświadczenia pieszych o tym że łażą po łące i mogą mieć wszystko w d…e a samochód ma się zatrzymać jak krowa lezie.
      Jezdnia jest dla samochodów i na niej ruch powinien odbywać się płynnie i szybko.

    • Szymon

      Troll.

    • Bękart Mroku

      A merytorycznie? Nie umiesz ogarnąć samochodu to nie jeździj. Jeśli przeraża Cię więcej niż 20 km/h. Przepisy mamy dostosowane do średniowiecza. Samochody są coraz lepsze. Problem nie w prędkości a w idiotach pieszych. A jak ktoś jest idiotą nie należy go chronić skoro sam się nie chroni.
      Skąd w ludziach taka chęć do równania w dół?

    • Szymon

      Wiesz, ja bardzo nie lubię takiego rodzaju ludzi, którzy w sieci grają impertynenckich gburów, którzy każdą wypowiedź drugiej strony przekoloryzowują tylko po to, by udowodnić swoją wyższość i swoje racje, a to właśnie robisz.

      Jest mi niezmiernie daleko do jeżdżenia 20 na godzinę, wprost przeciwnie jeżdżę zdecydowanie bardziej dynamicznie niż większość kierowców, czego przykładem może być ruszanie na zielonym, gdzie w zdecydowanej większości przypadków będąc już kilkadziesiąt metrów za skrzyżowaniem widzę jak kierowcy za mną dopiero się zbierają.

      Jest mi również bardzo daleko do ordynarnego przestrzegania przepisów i jeżdżenia 50 km na godzinę na prostej drodze, która formalnie jest terenem zabudowanym, a w praktyce jest drogą w szczerym polu z widocznością kilometra w każdym kierunku.

      Jednocześnie jest mi bardzo daleko do pędzenia wąską gęsto zabudowaną drogą zaraz obok szkoły, przy której niemal codziennie dzieciaki bezpardonowo wbiegają na przejście dla pieszych. Grunt to rzeczowa i świadoma, trafna ocena sytuacji.

      Co więcej, z mojej perspektywy ogromna większość ograniczeń prędkości jest zupełnie bezsensowna (GDYBY wszyscy kierowcy jeździli tak co najmniej tak jak ja). Problem w tym, że większość kierowców to tzw. niedzielni driverzy, którzy jeżdża do pracy, do kościółka, na zakupy, do szkoły i na tym sprawa się kończy. I teraz jeśli z mojej perspektywy świat idealny to taki w której nie istnieje ograniczenie prędkości do 50 na całym terenie zabudowanym tylko każda ulica ma swoje dostosowane do warunków i potrzeb ograniczenia (ustalane ZDROWOROZSĄDKOWO, a nie z dupy), to z perspektywy tych niedzielnych kierowców oznaczałoby to totalną katastrofę. Łatwiej idiocie powiedzieć: jesteś w mieśćie jedź 50 niż jesteś w mieście bacznie obserwuj znaki.

      Zatem to nie jest chęć równania w dół, ale świadomość tego jak wielkie są braki w umiejętnościach innych kierowców. Nie tylko pod kątem umiejętności prowadzenia samochodu, ale również wychodzenia z opresji czy nawet trafnej oceny sytuacji. Nie jestem w stanie policzyć ile razy uratowałem komuś życie oceniając sytuację lepiej niż on i ZAKŁADAJĄC, że popełni jakiś durny błąd.

      A z racji tego że bardzo dużo jeżdżę w trasie po polskich drogach wiele się naoglądałem i z ogromną ochotą wielu kierowcom zainstalowałbym takie tempomaty w ramach kary za popełniane występki. Bo jedno to naginanie przepisów, gdzie można uznać, że ktoś kto robił znaki był idiotą, a drugie brak wypadku wynikający tylko i wyłącznie z szczęścia w danej chwili.

      PS: Powiedziałbym nawet, że ograniczenia prędkości są dla idiotów, którzy nie potrafią trafnie oceniać sytuacji. Tylko co poradzisz, że tak ich dużo na drogach?

    • Bękart Mroku

      Skąd wiesz, że coś udaję? :D A przekoloryzowanie jest metodą pokazania błędu. Taka lupka ;-)

      Piszesz całkiem sensownie ale czemu chcesz równać w dół?
      Czemu chcesz leczyć grypę zamiast na nią nie zapaść? Może drogą nie jest ograniczanie a uczenie myślenia?
      Skoro ktoś nie myśli o własnym zdrowiu i włazi pod koła rozpędzonego samochodu to czemu chcemy za wszelką cenę go ratować?

    • Szymon

      Ponieważ ten ktoś może być 6 letnim dzieckiem, które czystym zbiegiem okoliczności dosłownie wyrwało się matce i ona nie miała najmniejszej szansy temu zapobiec.

      Powtórzę raz jeszcze to co pisałem w poprzednich komentarzach. Ograniczenia prędkości NIE RATUJĄ życia. Biorąc pod uwagę sumę wszystkich przejazdów dowolnych pojazdów w danym miejscu w 99,9999999999999% ograniczenia te nie mają żadnego zastosowania, ale zdarza się czasem ten jeden przypadków, w którym wydłużenie drogi hamowania o raptem 20 metrów rujnuje czyjeś życie. Zatem ograniczenia prędkości same w sobie niczego nie zmieniają, one nie są jak leczenie grypy, są działaniem PREWENCYJNYM, więc Twoje porównanie jest zupełnie błędne i to w podwalinach.

      A pod kątem uczenia myślenia :) nie wiem ile masz lat, ale wykazujesz się jeszcze bardzo daleko posuniętym idealizmem. Niestety pozbawiony jestem tak głębokiej wiary w ludzi, co wynika z bardzo wielu lat doświadczeń. Większość jest niereformowalna. W znaczeniu takim, że nie są w stanie poradzić sobie bez nakazów i zakazów.

    • Bękart Mroku

      Wypadki były są i będą co by ludzie nie zrobili.
      Przyczyną wypadków jest niemyślenie ludzi. Co robimy, usuwamy przyczynę? Czy maskujemy objawy prewencją? Może dzięki takiej prewencji osiągniemy cel ale prawdziwej przyczyny nie wyeliminujemy. Czyli leki przeciw objawom a nie unikanie choroby.
      A wytłumacz mi jak dziecko może się wyrwać matce przy ulicy? Mój ma już 9 lat i nadal przy przejściu trzyma się dorosłego. Czuje respekt do jezdni. Ale był tego uczony od pierwszego kroku jaki zrobił. A jak rodzicom nie zależy na bezpieczeństwie własnych dzieci to mi tym bardziej.
      Może i jestem idealistą, wierzę w ludzi. Tylko czemu tymi nakazami i zakazami krępujemy również tych co sobie bez tego dobrze radzą?
      Może czas na wprowadzenie kast? :D

    • Szymon

      Strasznie bijesz pianę. Męczące to. Gadanie dla samego gadania. Stawianie tez, które nie mają żadnego zastosowania w rzeycziwstości i pitolenie o czymś, comożna nazwać utopią (zróbmy tak by wszyscy prawidłowo – czyli tak jak ja – myśleli itp.). Nie do końća interesują mnie takie dywagacje.

    • Bękart Mroku

      Walczę tylko ze szkodliwymi poglądami równania w dół. Jeśli ktoś nie nadąża to zostaje z tyłu. I tyle.
      Do tego takie pisanie, że pieszego należy chronić nawet jak on sam nie dba o siebie jest szkodliwe. Bo później jeden lub drugi się naczyta i łażą po mieście jak krowy. Ostatnio mi koleś wlazł pod koła i zdziwiony czego od niego chcę bo przecież jest przejście. Jego szczęście, że akurat nie miałem czasu na stratę paru godzin na komisariacie.
      Nie można ludzi utwierdzać w przekonaniu, że ktoś za nich pomyśli. To jest szkodliwe.

    • Szymon

      Hahahahha :) teraz to mnie rozbawiłeś :) wojowniku o świadomą wolność uciśnionego ludu :) buahahahahahhahahaha :D padłem :) buahahahaha :) parę takich butnych jak TY znałem :) przestali tak pitolić w momencie, w którym doszło do czegoś, czego nie byli w stanie przewidzieć :) niezależnie od tego jaką posiadali inteligencję. Jak pisałem to jest takie mielenie ozorem dla samego mielenia, z takiego gadania zwyczjnie nic nie wynika, poza oczywiśćie wzrostem samooceny i mniemania, że walczysz o żę tak to przekoloryzuję zbawienie świata :)

      Ludzie kupują ubezpieczenie przed pożarem nie dlatego, że są głupi ale dlatego że wiedzą, że wypadki się zdarzają. I to działa tak że ogromnej większości ludzi którzy te ubezpieczenia płacą nic się nie dzieje przez całe życie a jednemu z drugim chata płonie i dzięki ubezpieczeniu nie mają tak przeje**ane jakby mogli mieć.

      Tak samo jest z ograniczeniami prędkości. Tu nie chodzi ani o inteligencję ani o jej brak, ale o to że kiedy podczas deszczu i słabej widoczności najedziesz na coś ostrego, rąbnie Ci opona i zarzuci Tobą na drugi pas, 30 km na godzinę różnicy w prędkości może (choć nie musi) TObe i / lub komuś uratować życie. Jeśli tego nie rozumeisz, to z całym szacunkeim ale należałoby stwierdzić, że to nie inni są tępymi krowami łażącymi po drogach, ale Ty, bo nie rozumiesz idei tego rodzaju ograniczeń. Są jak to ubezpieczenie. Obiektywnie rzecz ujmując dla większości ludzi ubezpieczenie jest marnotrawieniem ich pieniędzy. Ja na przykład jestem freelancerem i nie płacę skłądek na ubezpieczenie społeczne i ZUS. Od 11 lat nie byłem u lekarza. Czyli to by oznaczało, że zaoszczędziłem ponad 130 tys. zł. Tylko co z tego jeśli coś się spieprzy trafię do szpitala i dostanę rachunek na dwa razy tyle? To jest ryzyko, które podejmuję, ALE to jest ryzyko, które odziałuje niemal wyłącznie na mnie.

      Ty i Twoja ocena sytuacji drogowej rzutuje już na innych na drodze i z całym szacunkiem, ale przy takiej Twojej bucie nie zaufałbym Ci ani w calu. Prowadzenie samochodu wymaga pokory. Wobec siebie i innych, a nie buty i znieważania, a wręcz poniżania wszystkich wokół i uznawania, że ich życie nie jest wiele warte tylko dlatego, że nie są tak inteligentni i madrzy jak Ty. Nie kupuję tego. Wiesz dlaczego? Bo bliska mi osoba zawdzięcza życie komuś kogo życie według Ciebie ma niewielkie znaczenie (w sensie takim, że ze względu na takich ludzi nie powinnismy w pewnym sensie myślec za nich).

    • Bękart Mroku

      Jak pisałem wypadki zawsze będą. A ubezpieczenie od pożaru jest dobrowolne. Więc nie porównuj z wymuszonym ograniczeniem. Wprowadzonym aby krowy mogły łazić jak chcą. Wiesz, że stojący samochód spowoduje najmniej szkód? Może dla dobra wszystkich wprowadźmy nakaz stania. Wtedy prawie napewno spadnie ilość wypadków z udziałem samochodów. No chyba, że idioci zaczną rozbijać się o stojące samochody. Po prostu uważam, że problem można rozwiązać w inny sposób mniej dotkliwy dla wszystkich. Bo idąc tym tropem to i noży w domu powinniśmy zakazać. Wczoraj uważałem bardzo a jednak skaleczyłem się krojąc mięso. Ot zwykły wypadek, ale dla mojego bezpieczenstwa może lepiej zakazać?

    • Szymon

      Wiesz co? :) Ty naprawdę masz rozumku tyle co kot napłakał :) I naprawdę aż mi Ciebie jest szkoda :) kończę na tym temat.

    • Bękart Mroku

      U jak mi przykro. Argumenty personalne. Obrazić rozmówcę. Czekałem tylko. Niestety nie podałeś żadnych merytorycznych powodów ograniczeń prędkości. Sama ideologia.

    • Szymon

      Słuchaj chłopczyku. Myślę, że przydałoby Ci się wrócić do podstawówki, gdzie uczono czytania ze zrozumieniem. Argumentów merytorycznych miałeś całkiem sporo włącznie z filmem poniżej, który czarno na białym pokazuje różnicę w długości drogi hamowania dla danej prędkości.

      JEDYNE, co podałeś w zamian to stek bzdur na temat tego, że nie należy się nikim przejmować i że zdecydowanie ważniejsze jest to byś mógł robić co się Tobie żywnie podoba niż ludzkie życie. Więc z czym ja mam tu niby merytorycznie dyskutować? Z pogardą, którą obrzucasz ludzi? Czy może ze wszystkimi faktami, które skrzętnie pomijasz, bo nie pasują do Twojej teorii? A może z kompletnym brakiem życiowego doświadczenia, które jeśli by było wlałoby z Ciebie choćby odrobinę pokory?

      Jak sam napisałeś wcześniej. Koloryzowanie może mieć na celu pokazanie czegoś. Ja wolę walić prawdą prosto w pysk. Dyskusja z Tobą jest poniżej poziomu, którego oczekuję, bo jesteś zwyczajnie zbyt głupi. Przy czym głupota to nie jest OBELGA, jak raczyłeś stwierdzić. Głupota jest pewnym stanem umysłu, który wpływa na naszą percepcję, to jak oceniamy sytuacje i jakie wnioski z nich wyciągamy. Jest mi bardzo daleko do obrażania ludzi w sieci, natomiast jeśli ktoś wykazuje się brakiem elementarnej empatii jedyne co mogę zrobić to urwać dyskusję.

      Mielisz ozorem byle mielić, a prawda jest taka, że w całym tym Twoim potoku słów o tym jakim to Ty dobrym kierowcą nie jesteś, nie podałes nawet jednej RECEPTY na to w jaki sposób znieść limity ograniczeń nie doprowadzając do dramatycznego zwiększenia ilości wypadków samochodowych.

      Sorry chłopczyku ale w kwestii merytoryki jesteś wygadanym szczeniakiem, który niestety nie potrafi dyskutować na poziomie. Wielu już takich spotkałem, którzy mają bardzo ale to bardzo wysokie mniemanie o sobie, a jednocześnie w praktyce, mają niewiele do powiedzenia. Czemu? Nie wiem, może za długo siedzicie w internecie i za mało dzierżycie na swoich barkach odpowiedzialności za siebie i innych. Nie mam bladego pojęcia, ale nie bedę pochwalał mówienia, ze jak ktoś ginie to ginie, chu* z nim, mam prawo zapier** tyle ile mi się podoba.

    • Bękart Mroku

      Znowu obrażanie. Dajesz dalej :P
      Dyskusją na poziomie nazywasz obrażanie rozmówcy? Cóż widać inne poziomy. Ale jak zauważyłeś jestem idealistą i wierzę w Ciebie. Może kiedyś zrozumiesz.
      ” Dyskusja z Tobą jest poniżej poziomu, którego oczekuję, bo jesteś zwyczajnie zbyt głupi. ”
      Niestety chyba powyżej poziomu który jesteś w stanie osiągnąć. To, że czegoś nie rozumiesz nie znaczy, że to jest głupie. To tak na przyszłość. Korzystaj, że ktoś chce Ci udzielić dobrej rady. I podziękuj tak wymaga kultura. Ale Ty chyba nie bardzo wiesz co to.

      No i co z tego że droga hamowania jest dłuższa przy większej prędkości? Co z tego wynika? Jak nie wlezie to droga hamowania nie ma znaczenia. Czego nie pojmujesz?
      A tam gdzie ma znaczenie to po prostu wypadek.
      Jakoś ludzie ulegają poparzeniom a nie zakazujemy gotowania czy pieczenia. Mało dzieci ściągnęło na siebie wrzątek?
      Idziemy w złym kierunku. Wszędzie chronimy, wszędzie zakazujemy a nie uczymy myśleć. Niedługo ludzie będą potrzebowali instrukcji żeby się wypróżnić. Bo bez nie będą potrafili.

      Co do odpowiedzialności to nie znasz mnie i nie wiesz za co odpowiadam. Na pewno za dużo więcej niż życie jakiegoś gnoja który sam go nie szanuje.
      Wlazł jego wina. A jak zdarzy się wypadek to trudno. Wypadki były, są i będą. Nigdy nie wyeliminujemy ich w 100%.
      I wszędzie trzeba powtarzać, że zbędne ograniczenia to zło.

    • Szymon
    • sith44

      Przeczytaj to co napisał Zagłoba, gdyż w pełni ujął to co chciałem przekazać. Odpowiem Ci cytatem Benjamina Franklina: „Gdy dla tymczasowego bezpieczeństwa zrezygnujemy z podstawowych wolności, nie będziemy mieli ani jednego, ani drugiego.”.

      I opowiedz sobie na pytanie do którego momentu będziesz godził się na ograniczenie wolności, może poza Orwellem warto jeszcze raz zajrzeć do „Procesu” Kafki.

    • regoat

      skoro sie ludzie rizbijają i zabijają bo tracą kontrolę nad pojazdami to znaczy ze trzeba to caly czas unowoczesniac zeby wypadki nie miały miejsca. to jest chyba oczywiste

    • sith44

      Nie wiem jak dla Ciebie, dla mnie unowocześnienia nie jest równe ograniczaniu wolności, Przeczytaj to co napisał Zagłoba, trafił w samo sedno, tego co chciałem przekazać.

    • regoat

      Heheh ograniczenie wolności dobre. Więc przepisy drogowe też ograniczja twoja wolność. Lepiej przeprowadź się do Indii . Tam jeżdżą jak chcą .

    • sith44

      Tu nie chodzi o przepisy drogowe to tylko kierunek w jakim zmierzaja zmiany. „Dzisiaj” przymusowe tempomaty a jutro bez pozwolenia nie bedziesz mogl wyjsc z domu.

    • regoat

      Albo będzie postnuklearny świat i i bedzie prawo silniekszego . Ktos przyjdzie z maczeta i obetnie ci glowe .głupie gadanie .

    • EL Wu

      Głupie państwo zabrania mi jeździć po mieście 200 km/h.

    • Darth Artorius

      Powoli powstaje… można to nazwać Rzeszą, państwem Wielkiego Brata itp.
      Auta nawet prymitywne „wyją” kiedy nie zapniesz pasów. Potem tempomaty, śledzace gpsy, przymusowe kamerki nad lusterkiem. KONTROLA…

    • regoat

      ludzie muszą być kontrolowani inaczej zamieniaja sie w zwierzęta

    • Janek

      Az mi Ciebie nie szkoda! Jak mozna byc tak slepym i naiwnym?! Nic nie zrozumiales z historii i systemow totalitarnych na swiecie. Moze kiedys zrozumiesz..

    • regoat

      To zabawny jesteś. System totalitarny nie polega na tworzeniu systemu który będzie mógł , ale nie będzie musiał ,asystować człowiekowi podczas jazdy samochodem . W samolocie też piloci mogą sobie robić co im się podoba z maszyną, czy mają systemy które im pomagają ?

    • Zagłoba

      Jesteś człowiekiem, czy gdyby Cię nikt nie kontrolował zmieniłbys się w zwierze?

    • regoat

      Heheh oh. Ludzie dostosowują się do prawa i norm społecznych bo wiedzą , że spotka ich kara . Przecież ty wiesz jak to wygląda. Nie zadawaj głupich pytań .

    • sith44

      Ty tak na poważnie ? Jak Ci każą zabijać bliźniego bo takie zostanie ustanowione prawo to też się dostosujesz ?

    • regoat

      A ty tak na poważnie ? Wiesz co to jest zdrowy rozsądek?

    • sith44

      Nie wiem czy obserwujesz „otoczenie” ale zdrowy rozsądek i urzędnicy/politycy to nie idzie w parze. Zdrowy rozsądek szarego obywatela ma się nijak do tego co jest mu narzucane.

    • Jakub Śliwiński

      o czym wy niektórzy gadacie ? Przecież widać na przykładzie dnia codziennego że prawo które z reguły powinno być równe wcale takie nie jest. Przepisy też są niedzisiejsze dostosowane pod najsłabsze jednostki które w ogóle nie powinny siedzieć za kierownicą. Z jednej strony rozwój coraz szybszy a z drugiej równanie w dół. Ponadto nie oszukujmy się ludzie będą ginąć w taki czy inny sposób. Jeśli chcemy żeby jazda była całkowicie (teoretycznie) bezpieczna cały transport powinien w ciągu chwili stać się autonomiczny. Kaganiec elektroniczny nic nie pomoże a wręcz może pogorszyć sprawę. W Polsce jest od 15-19 mln aut na chwilę obecną. Załóżmy dolną granicę czyli że np. Kierowców jeździ 12 mln. Przy 2 993 wypadkach w 2016 zakończonych śmiercią i 33 tysiacach wypadków ogólnie to jakiś śmieszny procent dla którego na wszystkich chcemy założyć kaganiec. Orwell jak się patrzy. Ja rozumiem że ludzkie życie jest cenne ale ludzie zawsze ginęli i ginąć będą. Pogódźmy się z tym. To naturalna kolej rzeczy. Predkość jest tylko pochodną. Wyeliminujmy z gry słabe jednostki i zobaczymy jak nagle spadnie liczba wypadków w tym śmiertelnych. Nie każdy ma dryg i umiejętności prowadzenia auta a przepisy u nas są takie, W Niemczech inne czy na Słowacji itd. Czy tam żyją lepsi lub gorsi a może inni obywatele ? coś co szkodzi nam nie szkodzi im ? Rozsądna płynna szybka prędkość dobrego kierowcy nie zabija tylko bezmyślność.Czemu nie ma statystyk ile wypadków spowodowanych jest nieogarnięciem.

  • Masta_Rasta

    Jeżdżąc dość okazyjnie po Polsce i takiej na przykład Belgii sadze, że to dobre rozwiązanie. W Polsce z oczywistych względów, w Belgii ze względu na ich zwyczaj jazdy zderzak w zderzak.

    • Konrad

      Powodzenie przy wyprzedzaniu auta.

    • EL Wu

      Po co masz wyprzedać auto, skoro jedziesz z maksymalna dozwoloną prędkością?

    • Bękart Mroku

      Nie wiesz? Nie prowadź.

  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    Wystarczą mi autonomiczne samochody :) Bardziej ufam komputerom niż „umiejętnościom” ludzi. Zresztą nie jesteśmy biologicznie przygotowani do jazdy powyżej chyba 50km/h

    • Ciekawe jest to, że nadal masa ludzi obawia się tych komputerów w samochodzie, a nie boi się ludzi, którzy potrafią złamać wszystkie możliwe przepisy…

    • Masta_Rasta

      Zaraz będzie wysyp komentarzy tych, którzy jeżdżą „szybko ale bezpiecznie”

    • Każdy Polak rodzi się z tym darem ;)

    • Emiel Rohelec

      Bardziej tych, co wiedza ze wszyscy naokolo jezdza zle, ale oni maja doswiadczenie i wiedza „na co moga sobie pozwolic” ;) A tak w sumie to najgorsi kierowcy jakich znam, to ci, ktorzy sie upieraja, ze sa „doswiadczeni”. Przypadek?

    • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

      Bo wiesz, oni mają szybsze reakcje niż jakiś tam komputer:D

      https://storage.googleapis.com/sdc-prod/v1/safety-report/waymo-safety-report-2017-10.pdf

    • Lata praktyki + wrodzony talent ;)

    • Pamiętajmy, że każdy kto jedzie wolniej od nas to lamus i zawalidroga. A każdy kto jedzie szybciej to pirat drogowy. I to działa niezależnie od naszej prędkości, która jest zawsze odpowiednia.

    • YY

      bo naprawa zkomputeryzowanego auta jest droższa i trudniejsza…

    • Bękart Mroku

      Nie komputerów. A inwigilacji na każdym kroku. Kiedy kontrola myśli? Bo przecież pomyśleć, że koleżanka ma fajne piersi to już molestowanie.

    • YY

      odkąd pierwszy raz zawiesił mi się Windows wiedziałem że nigdy nie zaufam komputerom:)

    • olo

      Piszesz o kobietach ?

  • gom1

    Ciekawe jak samochód odróżni wyprzedzanie od dynamicznego przyspieszania.

    • Masta_Rasta

      Zmiana pasa ruchu?

    • gom1

      Zmiana pasa ruchu?

      Dobry trop, tylko co dalej? Ile dostanę czasu na wyprzedzanie? Do momentu powrotu na swój pas?

    • Masta_Rasta

      No, bo te glupole z Tesli, Google czy Ubera nad tym nie pomyslaly

    • gom1

      No, bo te glupole z Tesli, Google czy Ubera nad tym nie pomyslaly

      Nie wiem co pomyśleli głupole z Tesli, Google i Ubera. Wiem, co mogą powymyśleć europejscy urzędnicy.

    • Masta_Rasta

      Poważnie sądzisz, że UE wprowadzi zakaz wyprzedzania albo prawnie skróci jego czas trwania?

    • gom1

      Poważnie sądzisz, że UE wprowadzi zakaz wyprzedzania albo prawnie skróci jego czas trwania?

      Ja naprawdę boję się pomysłów, które rodzą się w głowach EUrzędników.

    • Masta_Rasta

      Gdyby nie ci urzędnicy i EU to jeszcze bys płacił za roaming i stał w kolejce po wizę do Niemiec…

    • gom1

      Gdyby nie ci urzędnicy i EU to jeszcze bys płacił za roaming i stał w kolejce po wizę do Niemiec

      Za to mógłbym mieć legalny anty-napad, mógłbym w słoneczny dzień jeździć bez świateł i nie musiałbym regularnie wyskakiwać na obwodnicę, żeby przedmuchać DPF w miejskim przyrządzie do przemieszczania się.

    • Masta_Rasta

      Super, faktycznie mnie przekonałes, wolałbym mieć antynapad niż podróżować po 20+ krajach bez przeszkód…
      A nie masz daytime running lights w swoim samochodzie? Aka kocie oczy czy inne LEDy?

    • gom1

      Mam chińskie świeczki kupione u Janusza na Alledrogo. Naprawdę chcesz bronić nieomylności EUrzędników?

    • Masta_Rasta

      Powazny interlokutor z Ciebie…

    • gom1

      Powaga mi się skończyła przy „głupolach z Tesli, Google i Ubera”.

    • Masta_Rasta

      Nie poznalbys ironii nawet się zaczaiła i kopnęła Cię w pupę

    • Emiel Rohelec

      Nikt ich nie broni. Pisza, ze maja tez dobre pomysly. Jak wszyscy urzednicy dostaja zjeby za to co zrobili zle, a tego co zrobili dobrze nikt nie zauwaza, bo „sie nam nalezy”.

    • Grzegorz Krycki

      Akurat jazda na światłach w dzień to nie wymysł UE tylko nasz, a jak ktoś nie widzi samochodu znad przeciwka, to niech idzie do okulisty. Bo jak by tak dokładnie przebadać wszystkich kierowców to sporo by miała wpisana kod 01.01 w PJ.

    • raptor72

      Ciekawe czy przewidzieli zderzenie z jastrzębiem podczas takiego manewru?

    • Emiel Rohelec

      Przeciez wystarczy wykryc, czy zblizyles sie do jakiegos obiektu, a potem czy ten obiekt przeniosl sie na prawo, a potem czy zostal w tyle. W ten sposob wymusi sie tez jazde wlasnym pasem. Z reszta problem jest raczej malo dotkliwy, bo przy zalozeniu ze system wykryje z jaka predkoscia mozna jechac, to nie bardzo sie nawyprzedasz, bo inni prawdopodobnie beda jechac z ta sama (maksymalna )predkoscia. W takim przypadku wyprzedzania raczej w ogole nie bedzie. Jesli sie trafi jakis emeryt ktory ma fantazje jechac 30 km/h, to nie ma sensu sie martwic „ile masz czasu”, bo wyprzedzisz go raczej szybko.
      Z reszta taki system zwyczajnie wymusi zmiane przyzwyczajen i bedzie zniechecal do wyprzedzania. Ja np nie wyprzedzam praktycznie nigdy, chyba ze trafi sie jakis kombajn, albo dziadek w matizie. Nie wyprzedzam i zyje;)

    • gom1

      Boję się sytuacji, w której system stwierdzi, że wyprzedzanie trwa za długo i odetnie mi „zasilanie”. Samochód ma wspomagać kierowcę, ale nie może mu przeszkadzać. Niech sobie wyje, niech sobie pika, niech raportuje do ubezpieczyciela moją niebezpieczną jazdę, ale „ręce” precz od gazu, kierownicy i hamulca.

    • Prorok

      Do tego są potrzebne dodatkowe systemy, sam limiter prędkości to przy takich cudach do wykrywania tego co piszesz to pikuś :P

    • Sett

      A jak są dwa pasy w jednym kierunku? A jak nie ma pasów namalowany na jezdni? A jak leży śnieg i pasów nie widać głupie i tyle choć do miasta może by się przydało

    • Gorzej, gdy wyprzedzasz „na pęd”, bo jeździsz wolnossącym. Tam trzeba odpowiedniego momentu nabrać jeszcze przed zmianą pasa.

    • Przecież będzie inteligentny ;)

    • Tomek

      inteligentny inaczej ? :)

    • YY

      Nie odróżni… przez pierwsze lata będzie masa błędów i wypadków z tego powodu

  • Adf

    Zawsze się dziwiłem jak można zarejestrować w PL auto, które może jechać >140km/h.

    • Emiel Rohelec

      Bo mozesz wjechac nim na tor;)

  • Mailosz

    Tylko że ruch drogowy musi – i jest – być regulowany. Nie wolno ci wyjechać na drogę autem bez jednego koła, ważnego przeglądu, świateł itp. Niedługo dodadzą do tej listy tempomat, ale to nie będzie żadna rewolucja od strony prawnej.

    • Nie będzie. Tymczasem już czytałem, że UE podnosi rękę na naszą wolność ;)

    • YY

      Też wiem, że nie będzie, ale przeraża mnie to, że jakby było to znaleźliby się tacy, co by temu przyklasnęli!

  • Patryk

    Dobry pomysł ale muszą też dać ludziom miejsce gryzie mogliby się wyszaleć jak np tory samochodowe.

    • To już może być pole do popisu dla firm

    • NieMaFasshion

      Samochod nie jest do „Szalenia”. Osoba, ktora chce sie w samochodzie „wyszalec” powinna od razu oddac prawo jazdy. Jadac samochodem bierzesz odpowiedzialnosc za wszystkich uzytkownikow ruchu. Np male dzieci, innych kierowcyow, nawet psy i koty. Szalec mozesz we wlasnym zakresie w miejscu wyznaczonym. Urzednikom nic do tego i nic tu nie musza;)
      Chcesz pojezdzic szybko – jedziesz na tor i najwyzej zabijesz samego siebie;) Tam jest dla ciebie miejsce. Na drogi wpuszczamy sie tylko tych, ktorzy wiedza, ze auto to nie zabawka.

    • Patryk

      Jak ktoś jeżdzi jakimś parchem, który ledwo przyśpiesza albo jest całkowicie pozbawiony chęci adrenaliny to może dla niego bez znaczenia. Gdy masz coś mocniejszego to jak widzisz kawałek autostrady bez jakiegokolwiek ruchu to czasem jest ochota przekroczyć te 140 km/h a na pewno nikomu tym nie zaszkodzisz oprócz siebie w takiej sytuacji.

    • YY

      Jak ktoś jeździ parchem to się wlecze i powoduje korki… przez co innym bardziej się śpieszy i potem wyprzedzają i nadrabiają gdzie się da… taka jest przyczyna wypadków.
      Ergo jakby wywalić z dróg wszystkich niedzielnych kierowców, to wszystkim żyłoby się lepiej.

    • Piotr Pytyński

      Co ma typ auta do bycia niedzielnym kierowcą? Tzn 80-letni dziadek co raz na tydzień jedzie do szpitala/kościoła/marketu musi jeździć 40-letnim Polonezem, nie może pojechać BMW albo Porsche i nadal jechać 30km/h? Są też tacy co zaiwaniają 20-kilkuletnimi Golfami, wyprzedzając na 3-ciego i za niedzielnych się nie uważają… Im wolno się poruszać po drogach? Ostatnio zwróciłem uwagę na SUV’a jadącego za mną, marka i tym są tu nieistotne. Istotne jest kto prowadził… Laska, która siedziała za kierownicą wystawała z nad niej o pół głowy i pewnie miała maksymalnie dosunięty fotel. Czy takie auto jest dla niej odpowiednie? Przecież ona w nim nic kompletnie nie widzi i w ten sposób również powoduje zagrożenie dla innych.
      Tak więc wg mnie typ auta nie dyskwalifikuje kierowcy z prawa do poruszania się po drogach. To kierowca jest tu słabym ogniwem. Takie wspomaganie tempomatem nie byłoby złe. Od jazdy szybciej są tory wyścigowe, a drogi krajowe i autostrady są (ponoć) budowane dla konkretnych prędkości (profilowanie zakrętów, nawierzchnia) i przy wyższych prędkościach zachowanie pojazdu nie jest przewidywalne. Oczywiście jest margines ale jak ktoś zasuwa 200km/h na drodze zbudowanej z myślą o podróżach z prędkościami 140-150km/h to sam się prosi o kłopoty. A takie ‚nadrabianie gdzie się da’ guzik daje i niejednokrotnie spotkałem się z sytuacją gdzie ktoś mnie i inne auta wyprzedzał na 3-go, a potem do celu (który okazywał się ten sam co mój) dojeżdżał całe 3 minuty wcześniej albo widziałem go na skrzyżowaniu 3 auta przede mną. Jaki to ma sens?
      W swoim aucie mam tempomat i ogranicznik prędkości, np mogę ustawić ogranicznik w mieście na 50km/h i nie będzie istotne czy wcisnę gaz mocniej czy słabiej, auto pojedzie max 50km/h. Za to w razie potrzeby mogę wcisnąć pedał do samej podłogi (jest wyczuwalny przeskok po drodze, nawet na postoju) i ogranicznik jest omijany, a na desce rozdzielczej zapala się ostrzegawcza lampka. Spodziewam się, że w przypadku tych inteligentnych tempomatów będzie podobna sytuacja, gdzie w razie potrzeby będzie można wcisnąć mocniej gaz i auto mimo wszystko przyspieszy. W przypadku konieczności wyprzedzania, może nie będzie to notowane ale w razie nadużycia skończy się pewnie wysłaniem informacji do ubezpieczyciela, że kierowca nie stosuje się do przepisów, czego następstwem będzie wyższa składka na ubezpieczenie.

    • YY

      Masz rację. Nie typ auta, ale charakter kierowcy się liczy… ale przywołam przykład znajomego, który powodował korki jeżdżąc niesprawnym autem, które przy 70ciu by się rozleciało… a jemu żal kasy na naprawę i będzie se jeździł 50 na ekspresowej. Serio! Dobrze, że w końcu sprzedał auto, bo OC za dużo go kosztowało:)

      „w razie nadużycia skończy się pewnie wysłaniem informacji do ubezpieczyciela”

      Proponuję jeszcze udostępnianie im informacji medycznych, o diecie trybie życia żeby w ogóle mieli milion powodów, by nie wypłacać nam kasy. Starczy że już teraz uzyskiwanie odszkodowania to ciężka walka.

    • Tomek

      „w razie nadużycia skończy się pewnie wysłaniem informacji do ubezpieczyciela”

      W Anglii ubezpieczyciele oferuja juz takie urzadzenia rejestrujace telemetrie auta. Na podstawie danych z tego urzadzenia moga Ci podwyzszyc, obnizyc lub w ogole anulowac polise. W zamian oferuja nizsza kwote ubezpieczenia. Problem jest w tym, ze firmom ubezpieczeniowym sie nie ufa poniewaz zawsze sprobuja znalezc powod do nie wyplacenia odszkodowania albo w ogole anuluja Ci polise w polowie twojego wakacyjnego wyjazdu…

    • YY

      takie pomysły raczej zaufania nie podniosą…

    • Barbara

      niczego nie musza dawac

      prawo jazdy jest PRZYWILEJEM a nie obowiazkiem

      jesli nie umiesz sie zachowac powinienes je utracic, jesli nie umiesz zadbac o swoje nerwy sam bez pomocy dziwych akcji to juz kwalifikuje sie do pomocy lekarskiej

    • Patryk

      Aha czyli takie osoby jak np. Robert Kubica, Krzysztof Hołowczyc albo nawet z zagranicy Michael Schumacher, Colin McRae potrzebują pomocy psychicznej bo lubią sporty samochodowe??

      Dawno się tak nie uśmiałem.

    • borysses

      Szumi i Robert ciagle pomocy potrzebuja…

    • Daniel Stawicki

      Polecam amatorskie rajdy samochodowe, bardzo fajna zabawa.

    • Patryk

      Tak kiedyś przeszło mi to przez myśl. Masz jakieś doświadczenie w tym temacie?

    • Jego Mać

      producenci niektórych aut organizują takie imprezy regularnie

    • YY

      Dobry pomysł, ale muszą wywalić z dróg tych, którzy jadą wolniej niż maksymalna dozwolona prędkość, blokują lewy pas, nie używają kierunkowskazów i nie potrafią dynamicznie ruszać spod świateł:)

      Kiedy ci wszyscy niedzielni kierowcy będą mieć zakaz wjazdu na drogę, to wtedy pozostali nie będą mieli po co szarżować:)

    • mglamowski

      „Kiedy ci wszyscy niedzielni kierowcy będą mieć zakaz wjazdu na drogę, to wtedy pozostali nie będą mieli po co szarżować:)”

      Więc przekraczasz maksymalną dozwoloną prędkość, bo… ktoś inny jedzie za wolno? Żeby się średnia zgadzała? Co to za brednie?

      Problemem są oczywiście nie tylko ci, którzy tę prędkość znacznie przekraczają (jazda z prędkością o 10-15 km/h wyższą niż ograniczenie to, moim zdaniem, nie jest szarżowanie), ale też ci, których wymieniłeś. Nie zmienia to jednak faktu, że najniebezpieczniejsi są ci, którzy pędzą z prędkością 80 km/h lub więcej na ograniczeniu do 50 km/h, które jest tam nie bez powodu i ci, którzy uważają się za nieomylnych mistrzów kierownicy, których żadne przepisy nie dotyczą, nie wspominając już o dobrych zwyczajach.

    • YY

      Uważam, że na dwupasmówkach, gdzie przejścia dla pieszych są ze światłami, ograniczenie do 50 jest niepotrzebne i spokojnie można jechać 70-100, bo pieszy przecież wie, kiedy może wejść, a kiedy nie.
      A jak wejdzie nie przepisowo, to niech ginie pod kołami i tyle! Nawet dzieci! Przykro mi, ale mnie mama nauczyła, żeby uważać na samochody i patrzeć w obie strony nawet na jednokierunkowej! A skoro ja to rozumiałem jako gówniarz z podstawówki, to inni też na pewno potrafią! To nie jest trygonometria, ani fizyka stosowana:)

      Przekraczam prędkość i wyprzedzam w niedozwolonym miejscu, żeby ten baran, który jedzie przede mną znalazł się za mną i mnie nie wkurzał:) Pewnie sam wiesz że na drodze ludziom często puszczają emocje.

    • mglamowski

      Tak, emocje czasem puszczają, ale trzeba nad tym pracować i panować nad nimi, bo wykonując taki manewr powodujesz większe zagrożenie niż ten baran, który nie umie w samochód. Też czasem robię głupoty przez takich ludzi, ale staram się z tym walczyć, bo to nic mądrego.

      Co do dwupasmówek i przejść ze światłami, to się zgadzam, chociaż ograniczenie do 70-80 km/h, moim zdaniem, by wystarczyło i takie często jest. To nadal obszar zabudowany, więc trzeba mieć na uwadze, że może wydarzyć się coś nieprzewidzianego, a karą dla dziecka, które wybiega na jezdnię za piłką, nie patrząc na boki, nie powinna być śmierć. Mniejszym złem jest niższa prędkość.

    • YY

      Śmierć nie powinna być karą dla nikogo, ale ja nie chcę cierpieć z powodu czyjejś głupoty. Jadę, cokolwiek robię przepisowo – mam wyje… :)

      Jestem takim draniem, że do śmierci dziecka pod kołami dołożyłbym jeszcze odszkodowanie od jego rodziców dla kierowcy za wgniecenia na zderzaku:) Serio. Nie nauczyli dziecka, to niech mają.

      Sam kiedyś wbiegłem pod auto, bo tata stał po przeciwnej stronie ulicy… jak to zobaczył, to przy wszystkich ludziach dostałem takie lanie, że będę je pamiętał do końca życia, podobnie jak ten wstyd i to żeby nie wbiegać na jezdnię.

      No i zawsze można budować bezpiecznie, np: stawiając ogrodzenia w odpowiednich miejscach, a nie dookoła osiedli i ładnie skoszonych trawników:)

    • mglamowski

      Nie nazwałbym konieczności zachowania ostrożności cierpieniem. Jeżeli to takie cierpienie, to proponuję komunikację miejską – można się odprężyć, oglądać widoki za oknem i nie trzeba uważać na cokolwiek, ani pilnować prędkości.

      Nie widzę nic złego w żądaniu odszkodowania za wgniecenia na zderzaku od rodziców dziecka, które je spowodowało. Ktoś musiałby za to zapłacić i jeżeli nie byłaby to moja wina, to na pewno nie powinienem to być ja. Jednak staram się robić wszystko, żeby do takiej sytuacji nie doszło i nie przekraczam dozwolonej prędkości za bardzo. A kiedy już przekraczam, to bardzo uważnie obserwuję sytuację na drodze i w jej okolicy i gdy widzę kogoś niepewnego w jej pobliżu (pijanego człowieka, dziecko, psa, kota, gołębia itp.), to zwalniam i nie cierpię z tego powodu.

    • YY

      Jak ci dziecko wbiegnie przy 50ciu to też możesz je zabić. Wszystko zależy od sytuacji.
      A komunikacja miejska ma taką wadę, że może koło ciebie usiąść ktoś kogo nie chcesz tam widzieć… np: ktoś to śmierdzi

  • ofca

    Skrupulatnie odkladam pieniazki na jakiegos „klasyka” i gdy go zakupie, zostanie ze mna do konca zycia :)

    Dla mnie motoryzacja sie konczy. Samochody autonomiczne, ubery, hybrydy, elektryki, jezdzace tablety – to nie moja bajka :)

    Aktualnie na mojej liscie sa:

    1. Audi RS4 B7 (sedan) – bezapelacyjny lider, od momentu wejscia na rynek to auto sni mi sie po nocach
    2. Audi S4 (B5 z 265-konnym 2.7 BiTurbo, w ostatecznosci moze tez byc B6 lub B7 z 344-konnym V8; oczywiscie tez sedany, obowiazkowo z manualna 6-biegowa skrzynia). S4 B8 z 333-konnym V6 z kompresorem i 6-biegowym manualem to ostateczna opcja, jakbym nie znalazl pozostalych generacji w dobrym stanie
    3. Audi S5 z 354-konnym V8 i 6-biegowa skrzynia
    4. Nissan GT-R (jak szalec, to szalec :D )
    5. BMW M3 (E46 albo E90, sedan, z manualna skrzynia oczywiscie)

    Tak to sobie wymyslilem :)

    • Emiel Rohelec

      Szanuje:) Dla mnie jednak jest zupelnie naodwrot. Dla mnie auto to narzedzie, i dooma mi sie by:
      1) Nie uzywalo paliwa (nienawidze smrodu)
      2) Samo dbalo o swoje przeglady
      3) Nie warczalo (nigdy nie lubilem dzwiekow silnikow)
      4) Wymagalo ode mnie jak najmniej czynnosci – najlepiej zeby samo mnie gdzies zawiozlo. Nie lubie prowadzic i mnie to nudzi.
      5) Samo sobie znalazlo parking i dalo sie wzywac zdalnie.

      Takze – dla mnie motoryzacja dopiero sie zacznie;) Ale rozumiem kolekcjonerstwo. Stare auta sa super (jak stoja i moge na nie patrzec). Mam nadzieje ze uzbierasz wszystkie z listy;)

    • ofca

      > Mam nadzieje ze uzbierasz wszystkie z listy;)

      Wystarczy mi jedno :)

      > Ale rozumiem kolekcjonerstwo. Stare auta sa super (jak stoja i moge na nie patrzec)

      Rozmumiem, ze to zupelnie nie Twoja bajka, ale przejazdzka jednym z tych aut moglaby calkowicie zmienic Twoje postrzeganie tego typu samochodow :)

      Rowniez zycze spelnienia marzen – Twoje jest bardzo realne, moje moze sie nie spelnic (nie ze wzgledu na kase, ale np. jakies regulacje, ktore wycofaja auta spalinowe z ruchu np. za 15 czy 20 lat)

    • ofca

      BTW, to nie sa stare auta, najstarsze sa z drugiej polowy lat 90-tcyh, ale te nowsze jeszcze kilka lat temu byly w produkcji (np. S4 i S5 B8).

    • Akki

      Ale paskudne trupy, zapewne kroluja obecnie po wsiach, jak kiedys stare bety, jedynie nissan sie broni

    • Grzegorz Krycki

      A Golfa w tedeiku nie?

    • EL Wu

      Czyli coś jak konie. Kiedyś każdy miał, teraz tylko stoją jako hobby (z wyjątkiem górali).

  • Tomek Niewinnian

    Koniec czasów kiedy auto było symbolem wolności i niezależności.

    • Masta_Rasta

      Czyjas wolność i niezależność kończy się w momencie, w którym nawet dwutonowa puszka, w której podróżuje moja rodzina nie będzie w stanie zapewnić jej bezpieczeństwa bo ktoś chce skorzystać z wolności i niezależności jadąc 50cm za mną 130 na godzinę.

    • Tomek Niewinnian

      To są kretyni i żadne tempomaty nie pomogą bo Mirek ze szwagrem zaraz sobie go wyłączą. Niektórzy nawet po spowodowaniu wypadku niczego się nie nauczą – patrz najsztub

    • Masta_Rasta

      Co prawda to prawda, jak znam życie, to pojawia się warsztaty pana Zenka, w którym i w Tesli zrobią tryb wyprzedzania na trzeciego. Tyle, że zapewne będzie to trudniejsze niż teraz. I o to chodzi.

    • Tomek Niewinnian

      Nadal wierzę że lepiej edukować niż wszystkich karać. A jeśli karać to bardzo boleśnie ale tych którzy przekraczają przepisy. Chodzi o to że zaraz nie będzie można jeździć kilkuletnim autem bo normy nie te bo tempomat nie taki..

    • Masta_Rasta

      Edukacja nie dział jak widać na przykładzie ostatnich dwudziestu ponad lat. Poza tym przepisy obowiązują zawsze dla nowych samochodów, tak jak np zakaz rejestracji spalinowych w Holandii za parę lat. Nikt mowi, że zabronią Ci jeździć spalinowym.

    • ofca

      Statystyka jest jednak za tym, ze ilosc wypadkow maleje pomimo wzrostu ilosci samochodow na drogach (edukacja jest tu pewnie tylko jednym z czynnikow, do pozostalych zaliczylbym mimo wszystko poprawiajaca sie jakosc sieci drogowej no i same auta):

      http://www.policja.pl/dokumenty/zalaczniki/1/1-104076_g.jpg

    • Adam

      Szkoda, że pokazałeś dane ograniczone do 2012 roku. Bo tak się wesoło składa, że o ile na świecie liczba wypadków dalej spadała, to w dzikiej Polsce mamy to: http://www.brd24.pl/spoleczenstwo/rzadowy-raport-2016-r-wzrosla-liczba-wypadkow-drogach-rannych-ofiar-przyczyny/

    • ofca

      > Szkoda, że pokazałeś dane ograniczone do 2012 roku

      To nie bylo zamierzone, nawet nie zwrocilem uwagi na fakt, ze wykres konczy sie na 2012.
      Faktycznie, przytoczone przez Ciebie dane lekko zmieniaja ten idealny obraz :/

    • Jego Mać

      to oczywisty efekt masowego usuwania fotoradarów po nastaniu władzy PiS

    • Emiel Rohelec

      Zwykle sie zgadzam. Tu jednak nie. Nic mi po tym, ze odsetek kretynow na drogach spadnie, kiedy wystarczy jeden by wjechac czolowo w auto mojej zony… Jesli chodzi o ruch drogowy, to uwazam, ze nie powinno byc litosci. Laweta za szybka jazde i odbieranie prawa jazdy tym, co jezdza i gadaja przez telefon za kierownica (albo sie maluja SIC!). Edukacja edukacja, ale trwa ona dlugo. Ja chce czuc sie bezpiecznie na drodze TERAZ.

    • Symbolem wolności i niezależności był i jest motocykl. Coś Ci się pomyliło ;]

    • Tomek Niewinnian

      Na motocyklistów też coś wymyślą

    • motocykle są mniej uzależnione od tej całej elektroniki niż samochody ;]

    • Tomek Niewinnian

      I oby tak zostało. Ale widziałem już autonomiczny motocykl..

    • gom1
  • Emiel Rohelec

    Podoba mi sie. Chcialbym tez by taki system uniemozliwial zaparkowanie w niedozwolonym miejscu:) Ja ta jestem za.

  • mleczaj wełnianka

    dobry pomysł pod warunkiem ze będzie też działać w drugą stronę i uniemożliwi jechanie 65 km/h tam gdzie się jedzie 90…

    • Piotr Pytyński

      Ograniczenie 90km/h nie zobowiązuje do jazdy z tą prędkością tylko zabrania jechania z wyższą. Co za tym idzie wolno mi jechać te 65km/h na drodze, gdzie dopuszczalne jest 90km/h. Są różne sytuacje kiedy jest taka konieczność… Awaria jakiegoś układu, delikatny ładunek, czy chociażby złe warunki pogodowe. Prędkość należy dostosować do warunków i umiejętności, a nie zawsze gnać ile fabryka dała czy urzędnicy w danym miejscu zezwolili.

    • mleczaj wełnianka

      przecież to jest oczywiste. Tak sobie napisałem bo po prostu denerwują mnie typy co jedzą 70-80 na prostej a na zakrętach zwalniają – o kolejne 10. Albo tacy co na prostej cisną ile wlezie a w zakrętach hamują na makasa.
      Tak naprawdę nie chodzi o prędkość ale o płynność ruchu. Nic mnie tak nie irytuje jak zmiany tempa bez przyczyny i nietrzymanie stałej prędkości przez pojazdy jadące przede mną.

  • Barbara

    Pomysl dosc glupi

    Ale za to mam lepszy

    Wycofanie przymusoweych czujnikow cisnienia w oponach bo to tez glupie

    Obowiazkowy system awaryjnego hamowania – takie systemy sa juz po 2-3tys. jako opcja u wiekszosci marek. Ilosc kolizji spadlaby w normalnych krajach do w sumie zera w ciagu 5-7lat w polsce w ciagu 20-25lat az ostatni golf po niemcu zgnije.

    Rozpoznawanie znakow jest slabe i moze tylko przyspozyc wypadkow. Awaryjne hamowania zwlaszcza w miescie do 60tki uratuje pelno ludzi do tego zbankrutuja blacharze

  • Barbara

    https://www.youtube.com/watch?v=AJ4WXgWaNgs

    koszt 2-3tys.
    kilkanascie lat i w UE przynajmniej zachodnim kazda wzmianka o ofierze na drodze bylaby wstrzasem na poziomie obecnych „incydentow” z emigrantami ekonomicznymi z afryki

  • Sławomir Lech

    W stanach nawet ciężarówki nie mają tachografów, jest sporym nadużyciem mówienie ze to wejdzie. Autonomiczne samochody będą duzo szybciej od Europy, ale to nie jest ograniczanie wolności.

  • YY

    Unijnym urzędnikom już dawno odbiło. Najpierw poszło zalecenie, żeby budować drogi, tak by nie pozwalały na rozwijanie dużych prędkości (czyt. budować złe, niewygodne drogi). Teraz proponuje się obowiązkowe tempomaty ograniczające prędkość… a w przyszłości oczywiście autonomiczne samochody, które zmuszą nas siłą do przepisowej jazdy.
    Wiem, że na razie to tylko teoria i nikt nam siłą nie wyhamuje auta… ale najgorsze jest to, że gdyby to zrobił, to wielu ludzi (w tym autor) by się ucieszyło z tego powodu!

    Tak. Jak cały ruch drogowy będzie autonomiczny to wszystko będzie pięknie, ale na to sobie jeszcze poczekamy, a podczas okresu przejściowego będziemy wszyscy cierpieć i to mocno. W ogóle rozwala mnie to, że za największe zło uznaje się nadmierną prędkość… w kraju gdzie pełno ludzi jeździ bez prawka, albo po pijaku, a kultura jazdy praktycznie nie istnieje.

    Wymuszanie pierwszeństwa, jazda bez kierunkowskazów, blokowanie lewego pasa, ruszanie spod świateł tak długo aż znów zapali się czerwone… i oczywiście piesi wchodzący pod koła, bo to kierowca zawsze jest winny… ale najgorszy jest zawsze ten, co jedzie 70 na dwupasmówce przez miasto, bo przecież powinien 50… że o tych kanaliach jadących 150 na ekspresowej nie wspomnę:)

    Ja bym poszedł w innym kierunku i zwolnił z obowiązku szczególnej ostrożności np: uniewinniał kierowców, którzy zabiją pieszego, gdy ten nieprzepisowo wejdzie na jezdnię (np: na pasach, ale na czerwonym). Nawet jak rozjadą dziecko, bo wiecie co? Jak byłem mały to nie wbiegałem pod auta, bo raz dostałem za to od ojca takie lanie, że będę pamiętał do końca życia!
    Teraz oczywiście tata poszedłby siedzieć za przemoc domową, a kierowca za niezachowanie ostrożności… co za chore poglądy…

  • Jego Mać

    po części się z tym zgadzam. Jeżdżę fajnym autem z silnikiem o mocy 250 KM, sześć do setki i takie tam. I w miejscowościach dbam o to by nie jechać zbyt szybko. Z drugiej strony włos się na głowie jeży gdyby to auto dać 18-latkowi który całe swoje dzieciństwo spędził przed komputerem grając w strzelanki i pościgi po chodnikach.

  • regoat

    Bardzo dobrze. Przepisy powinny kierować motoryzacje w kierunku unikania kolizji i przede wszystkim wypadków

  • Andrzej Kalinowski

    Jeszcze w kiblach montujcie kamery i mikroczipy do podcierania…

  • Iks

    Polska w UE jest na pierwszym miejscu pod względem uśmiercania przez łamanie przepisów drogowych zapewne głównie dzięki powszechnemu przyzwoleniu tzw. policji na łamanie tychże przepisów wespół ze śmiesznymi mandatami, więc taka regulacja to przede wszystkim szansa, żeby ograniczyć bandytyzm na polskich drogach.

  • Bękart Mroku

    A kiedy asystent „wdech wydech”?

  • Bulitl

    „Kiedy pojazdy nie będą już potrzebowały nas do prowadzenia, narzucą nam warunki jazdy i niewiele będzie można z tym zrobić.”

    Jeżeli oddam stery w ręce jakiegoś komputera pokładowego danego auta będą mnie interesowały dwie rzaczy.
    Po pierwsze, żebym zajechał bezpiecznie i w „jednym” kawałku.
    Po drugie, żebym zajechał na czas.

    I tu prawdopodobnie producenci aut będą współpracować z producentami wszelkiej maści domowych „gadżetów” typu telefony, zegarki, domowi asystenci po to żebym mogł zaplanować sobie kolacje u cioci Jadzi na 18, która mieszka 30 km ode mnie a asystent przypomni mi, że za 15 min najpóźniej musze wyjechać bo „samochód” zgłasza jakieś utrudnienia na drodze.

  • Danceqwerty

    W sumie chcą, to niech będzie więcej udogodnień. Tylko po co prawo jazdy? Czy ktoś jeżdżący tego typu autami, będzie po tem mógł, umiał jeździć normalnym autem?

    Chyba lepiej skupić się na innych sprawach, czy nie?

    Kiedyś czujnik się zepsuje (tym więcej tym wieksza na to szansa) i nie da rady nigdzie pojechać. Oby tak, nie 👎było.

  • przem

    Z tego co wiem to tempomat utrzymuje tylko pojazd na zadanej prędkości bez konieczności używania pedału przyspieszenia a ogranicza prędkość ogranicznik.

  • Od kiedy ten tempomat będzie? Bo piszecie w tytule że tak będzie, stąd moje pytanie.