sąd online
17

Państwo wprowadza rozprawy online – takim nowinkom kibicuję

Burzliwym tematem stała się ostatnio reforma sądownictwa, nie brakuje pomysłów na to, jak zmienić ten segment państwa, by żyło się nam lepiej. Nie słyszałem jednak, by skupiano się w znacznym stopniu na aspekcie technicznym problemu, na wprowadzaniu nowinek, które mogłyby ułatwić wszystkim udział w rozprawach. Tymczasem w dalekich Chinach Internet ma być narzędziem, które przyspieszy proces i sprawi, że strony nie będą musiały się przemieszczać. Pomysł brzmi naprawdę dobrze.

Sąd online – pojawią się pewnie głosy, że to nie przystoi, bo osłabia powagę urzędu, że akurat ta sfera naszego życia nie powinna się przenosić do świata cyfrowego. Nawet, jeśli w grę wchodzi przede wszystkim łączenie stron sporu. Ja do grona takich ortodoksów nie należę: kiedyś na potrzeby procesu musiałem kilka razy przejeżdżać pół kraju i nie wspominam tego zbyt miło. Jestem przekonany, że moglibyśmy wszystko załatwić za pośrednictwem Sieci. Może nie wtedy, bo przeszkodę stanowiłyby pewnie ograniczenia techniczne, ale dzisiaj sprawy mają się zupełnie inaczej.

biznesmen z tabletem

Piszę o sprawie, ponieważ w Chinach ruszyły rozprawy online. Nie chodzi tylko o nie: strony mogą przesyłać za pośrednictwem Internetu pozwy, wszelkie dokumenty, wnosić opłaty. A gdy strony będą musiały stanąć przed sądem, dojdzie do wideokonferencji. Nie trzeba się przemieszczać, można być w każdym miejscu Chin lub świata – wystarczy mieć komputer/smartfon i dostęp do Internetu. A jeśli ktoś nie posiada takich narzędzi, ma szansę skorzystać z urządzeń udostępnianych w budynkach sądu. Wyrok? Też jest ogłaszany online. Część rozpraw będzie nawet streamowana, więc każdy może się im przyjrzeć.

Ten eksperyment dotyczyć będzie spraw cywilnych, pewnie skupi się na sporach, których podłożem jest Internet: pierwsza rozprawa dotyczyła pozwu o bezprawne wykorzystanie treści w serwisie online, wniosła go autorka tekstów. Jaki jest cel wdrażania nowego narządza? To proste: ma poprawić jakość życia. Ludzie nie będą musieli pojawiać się w sądzie osobiście, zaoszczędzą czas i pieniądze, rozprawy staną się bardziej transparentne, możliwe, że więcej rozpraw dojdzie do skutku, Oczywiście pojawią się głosy sprzeciwu: bo jakość połączenia może być kiepska i utrudni komunikację, bo ludzie przybywający w jednej sali szybciej mogą dojść do porozumienia, bo sąd traci możliwość odczytywania mowy ciała, a ta przecież jest istotna…

macbook i kawa

Rozumiem argumenty, ale jakoś do mnie nie trafiają. Jestem zwolennikiem wprowadzania cyfrowych rozwiązań do wielu sfer naszego życia: skoro sprawdzają się w handlu czy bankowości, to czemu inaczej miałoby być w przypadku administracji? Problem stanowi medycyna online, w tym przypadku nie jestem entuzjastą (póki co), bo to może przynieść więcej szkód niż pożytku, lecz sąd nie znajduje się w tym samym „koszyku”. Nie dziwi mnie zatem, że w kolejnych krajach takie rozwiązanie jest testowane – prócz Chin dzieje się to ponoć w Kanadzie i na Wyspach Brytyjskich. Co więcej: wideokonferencje są też stosowane w Polsce. Co prawda rozprawy nie są jeszcze prowadzone na odległość, ale świadkowie czy biegli mogą być już przesłuchiwani z pomocą połączenia wideo. Tyle, że i tak muszą się pojawić w budynku sądu w innym mieście. Rozwiązanie pomocne, lecz mocno ograniczone.

Pozostaje trzymać kciuki za to, że władze pójdą po rozum do głowy i przyjrzą się taki pomysłom, spróbują je wdrożyć na polskim podwórku. Oczywiście nadal będzie to dotyczyć głównie spraw cywilnych, pewnie pojawi się masa problemów i uwag, ale finalnie możemy coś zyskać. W państwie XXI wieku sąd powinien działać online…

  • kofeina

    Już miałem pisać, że przecież mamy w Polsce wideokonferencje, ale widzę, że lekcje odrobione ;)

    Mamy też e-sąd. Ale jeśli inne postępowanie niż te, które obecnie jest możliwe do przeprowadzenia, zostałoby wprowadzone w podobnej formie, to wolałbym jednak pozostać przy tradycyjnych rozwiązaniu ;)

  • Rincewind

    Oby nie jeśli to ma działać tak jak e-sąd… To jest kpina i tyle, aby się odwołać trzeba użyć cyfrowego podpisu, cyfrowy podpis w e-sądzie wymaga JAVA i to starszej niż najnowsza wersja. Ale to nie ruszy na współczesnej przeglądarce a próbowałem wielu. Natomiast strona nie chce się poprawnie otworzyć na starej przeglądarce i kilku współczesnych…

    • kofeina

      IE i do przodu, o ile serwery wyrobią….
      O odwołaniu masz na myśli, gdy jesteś stroną pozwaną, czy powodem?

    • Rincewind

      IE właśnie też nie dało rady. JAVA poszła, strona niby działała ale przy próbie odwołania coś się kaszaniło.

    • kofeina

      z tym e-sądem to same cyrki…

    • Rincewind

      Nowoczesne państwo… I jeszcze człowiekowi z podatków na utrzymanie tego dziadostwa pieniądze pobierają.

    • patchworked

      Strona techniczna to pikuś. Gorzej jak w prraktyce wygląda samo sądzenie – ktoś poda twoje błędne dane (byle imię i nazwisko oraz pesel się zgadzał), e-sąd rozstrzygnie sprawę na jego korzysć a ty się o tym dowiesz dopiero jak komornik ci wejdzie na konto…

      Dziękuję za takie usprawnienia :/

    • Rincewind

      No nie, tak źle to nie jest. Ja jakoś dostałem poleconym od e-sądu informację o wyroku a odwołanie się jest dziecinnie proste. Wystarczy przepisać numer sprawy, napisać że się człowiek odwołuje na podstawie „bo tak i chuj” i sprawa załatwiona, płacić nie trzeba oszustom.

  • YY

    Uważam, że w poważniejszych sprawach mowa ciała jest niesamowicie istotna. e-sądy mogą działać tylko w standardowych przypadkach i najlepiej nie w przypadku apelacji.

    • Tak, mówimy raczej o nieskomplikowanych sprawach, które… pewnie dominują pod względem ilościowym.

    • Feniks06

      Już to widzę… oglądamy oskarżoną na streamingu na żywo. Oczywiście Ona też skorzystała z wideokonferencji. W tle co prawda widać majtki i skarpety na suszarce oraz psa obgryzającego nogę od łóżka. Na szczęście nie zwracamy uwagi na to bo oskarżona ma przepiękny filtr z wiankiem i elfimi uszami. Taki potencjał biznesowy. „Już dziś za jedyne 4,99$ możesz wyglądać jak Bill Clinton” ;)

      Coś czuje, że za parę lat doczekamy się nie tylko rozpraw online ale również odbywania kary. „Oskarżony zostaje skazany na 4 lata ograniczenia wolności. Będzie osadzony na stronie Onetu w sekcji komentarzy. Może się ubiegać o warunkowe zwolnienie za dobre moderowanie po dwóch latach. Jakiekolwiek opuszczenie strony onetu bez zgody kuratora będzie traktowane jak ucieczka z więzienia”. ;)

    • Pomysł z onetem to już jazda po bandzie – ile osób to wytrzyma? ;) barbarzyńca…

  • Kuba

    Czyli jest szans ana to, ze Tusk albo HGW nie wywina sie akcja pt: nie stawiam sie na rozprawie :D

    • Ale przecież i w tym przypadku musieliby chcieć wziąć udział w rozprawie

    • Pawel

      Na jakiej rozprawie Tusk czy Hanna Gronkiewicz Waltz się nie stawili ?

  • wlasciciel

    mam domene sad-online.pl – kto chce kupić :P

  • Maciej Janoszko

    Ciężko mi to sobie wyobrazić. O ile sam pomysł, żeby pisma szły drogą elektroniczną, jest super, o tyle przebiegu rozprawy sobie nie wyobrażam. Weźmy same kwestie techniczne: nie tylko każdy musi mieć szybki net i odpowiedni soft, ale do tego dochodzą kwestie takie jak jakość obrazu i dźwięku. Co w przypadku, gdy np. jedna ze stron wnosi o dopuszczenie do sprawy dodatkowego dowodu? Ma go pokazać do kamerki i wysłać pocztą? Co w sytuacji, gdy obie strony zaczynają sobie wchodzić w słowo, ale jedna ze stron ma słabszą jakość połączenia głosowego? Jak interpretować przypadek, gdy następuje zerwanie lub zakłócenie transmisji z jedną ze stron? Jak sędzia ma interpretować słowa oskarżonego, jeśli przez większą część czasu widzi w kamerce suszarkę z mokrymi majtkami, kubek z kawą i ucho adwokata w danej części monitora? Jak wyeliminować możliwość mataczenia, skąd np. wiadomo, że za lapkiem oskarżonego nie stoi ktoś, kto mu podpowiada i pozwala przechytrzyć biegłego lub oskarżyciela?