centrum Warszawy i wieżowce
167

W Polsce brakuje rąk do pracy. Luki uzupełniają Ukraińcy, Hindusi i… mieszkańcy Zachodu

Bezrobocie spada, rąk do pracy brakuje, pracownicy mają ponoć powód do zadowolenia, bo mogą domagać się podwyżki, pracodawcy natomiast rwą włosy z głowy, bo coraz trudniej o solidnego kandydata, który uzupełniłby braki kadrowe. Mogłoby się wydawać, że w dzisiejszych czasach rozwiązaniem sytuacji będzie postępująca robotyzacja i informatyzacja, że z pomocą nowych technologii jakoś się to wyprostuje. Rzeczywistość pokazuje jednak, że to są rozwiązania na przyszłość, może nawet bardziej odległą. Teraz sprawdza się inna metoda: ściąganie ludzi z innych państw. W tym z Zachodu.

Rynek pracy w Polsce podobno staje się propracowniczy, poziom bezrobocia powinien niebawem spaść poniżej 7% – tak dobrego wyniku nie było od ćwierć wieku. Jednocześnie coraz częściej słyszymy/czytamy, że pracodawcy mają problem. Dotyczy to chociażby interesującej nas branży IT, w której brakuje kilkudziesięciu tysięcy specjalistów. Narzekają też przedsiębiorcy z sektora transportu, o ludzi walczą w handlu. Przyznam, że ilekroć trafiałem na takie doniesienia, pojawiała się myśl, że to sytuacja przejściowa, że prędzej czy później te braki uzupełnią maszyny. Sklepy wielkopowierzchniowe bez obsługi albo z kilkoma osobami? Już się to testuje. Autonomiczne pojazdy, w tym ciężarówki? Pracują nad tym na kilku kontynentach, pierwsze efekty są zadowalające. A w dalszej perspektywie SI załatwi sprawę nawet w IT. Okazuje się jednak, że na to trochę poczekamy, na razie wakaty wypełniane są w bardziej tradycyjny sposób.

szlifowanie kawałka metalu

Zapewne nikogo nie muszę informować, że w Polsce pracują już setki tysięcy (wedle niektórych wyliczeń nawet grubo ponad milion) Ukraińców: jedni znaleźli sezonowe zatrudnienie, drudzy stałą pracę, część osiedliła się z rodzinami, inni zostawili na Wschodzie bliskich, którym wysyłają pieniądze. Każdy coś o tym słyszał, ale pewnie nie wszyscy zetknęli się z tematem. Sam uzmysłowiłem sobie skalę zmian, gdy w majowy weekend wybrałem się nad jezioro: pomidory na straganie sprzedawała Ukrainka, obsługę w barach i restauracjach stanowiły Ukrainki, a przechodząc obok budowy słyszałem… tak, język ukraiński. Szok, ponieważ jeszcze rok wcześniej prace te wykonywali Polacy, na przybyszy ze Wschodu nie trafiałem.

Dowiaduję się teraz z mediów, że na Ukraińcach sprawa się nie kończy, tym razem nadciąga wsparcie z Białorusi. W ciągu pięciu lat liczba przedstawicieli tej nacji ubezpieczonych w ZUS wzrosła trzykrotnie. Z jednej strony wynika to z zapotrzebowania deklarowanego przez polski rynek pracy, z drugiej strony z gorszej sytuacji gospodarczej w Rosji, kraju, który do niedawna przyciągał Białorusinów. Na przybyszy z Mińska i okolic jeszcze nie trafiam, ale…

Najczęściej chcą się u nas osiedlić Ukraińcy – od nich pochodziło 65 proc. wniosków w tym roku. Jednak lawinowy jest wzrost zainteresowania legalnym pobytem wśród obywateli Białorusi i Indii. Co ciekawe, w przypadku tych dwóch narodowości liczba wniosków o pobyt się podwoiła. Białorusini w tym półroczu złożyli ich 4,5 tys. (w tym samym czasie 2016 r. – 2,1 tys.). Z kolei w przypadku Hindusów nastąpił wzrost z 1,8 tys. do ponad 3,5.[źródło]

flaga kraju wśród słońca

I muszę napisać, że Hindusów widuję każdego dnia. Kilku mieszka w kamienicy obok, wielu przechodzi pod moim oknem. Oczywiście nie jest to dzieło przypadku, niedaleko znajdują się budynki międzynarodowych korporacji, w których ludzie ci pracują. W tym przypadku mówimy już raczej o wykwalifikowanej i dobrze opłacanej kadrze. Oczywiście Ukraińcy i Białorusini też nie ograniczają się do prostych prac – sektor IT mocno liczy na ludzi ze Wschodu. Kiedyś obcokrajowcy byli rzadko widywani, traktowano ich czasem niczym wydarzenie, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Potrzeby szeroko pojętego rynku wymusiły jednak zmiany.

Najbardziej w tym wszystkim zaciekawiło mnie to, że do Polski coraz częściej przyjeżdżają ludzie z Zachodu. Niby nie ma w tym nic dziwnego: działają u nas zachodnie firmy, wiec przyjeżdżają pracownicy na kilkuletnie kontrakty, przybywa też nauczycieli języków obcych. Na tym jednak sprawa się nie kończy: dla Włochów, Hiszpanów czy Greków, zwłaszcza tych młodych, Polska staje się ponoć szansą na znalezienie pracy – u nich bezrobocie jest dość wysokie, sięga nawet kilkudziesięciu procent. Mogą oczywiście emigrować do bogatszych krajów europejskich: Beneluksu, Skandynawii czy Niemiec, ale alternatywą stała się Polska. Pod względem liczb nie jest to ten sam poziom napływu siły roboczej, co w przypadku Ukraińców, ale i tu widać zmiany.

rozmowa kwalifikacyjna

Razem z tymi doniesieniami pojawiają się informacje o kobietach powracających na rynek pracy, ponoć mija efekt 500+, czas porzucania etatów z jego powodu (o ile w ogóle zaistniał). Masa ciekawych rzeczy dzieje się na tym polu, ale jakoś nie wynika to z wprowadzania nowoczesnych rozwiązań. Przynajmniej nie na wielką skalę. Jeśli ktoś myśli, że zaraz nastąpi tu rewolucja robotów i sztucznej inteligencji, najwyraźniej jest w błędzie. Wydaje się przy tym mało prawdopodobne, by w bliższej przyszłości coś miało się pod tym względem zmienić. Ciekawe: Polska jako kraj emigracji zarobkowej. Kilkanaście lat temu bardziej prawdopodobna wydawała się jednak ta rewolucja technologiczna

  • jj

    Nie zgodzę się z tytułem, w Polsce brakuje niewolników za 1459,48 zł netto na miesiąc za nie rzadko ciężką pracę która warta jest 2X tyle.

    • Emiel Rohelec

      Jesli dostajesz tylko takie oferty, to raczej wina nie lezy po stronie swiata i zlych pracodawcow.

    • jj

      Mnie problem nie dotyczy bo stoję po drugiej stronie

    • Emiel Regis

      Każdego dotyczy.

    • demola

      Ale bzdura. Pracownicy niewykwalifikowani również są potrzebni na rynku, bo ktoś tą pracę musi wykonywać. Problem w tym że praca ta powinna być wykonywana za 2 tysiące, a nie 1,2 tysiąca.

    • Stan Solon

      Praca powinna być wykonywana za tyle ile jest warta. Dzieje sie w koncu dobra rzecz i brakuje rak do pracy i pracownik moze zarządać wyższej płacy a pracodawca w końcu stanie przed wyborem, zapłaci albo nie będzie miał pracownika. Samo się stanie, ciesz się.

    • Emiel Rohelec

      Praca jest wara X jesli osoba, ktora ja wykonuje nie moze byc latwo wymieniona na inna o podobnych zdolonsciach lub tansza;) Ja tez sie ciesze ze brakuje ludzi, ale widze tez negatywne skutki takiego stanu rzeczy. Kandydaci, ktorzy aplikuja na stanowiska czesto maja wielkie wymagania, a sami oferuja praktycznie nic;)

    • Stan Solon

      Racja, Co prawda nie pracuje w polsce ale w mojej branzy na moim stanowisku jest posucha i moge rządać wyższej pensji niż normalnie (nie to że mało umiem). Problem w Polsce tkwi też w tym że wśród pracowników (ogólnie, nie tylko kołnierzyków ale i fachowców) brakuje kultury szukania pracy, a często gęsto nasi HR-owcy w polsce to ludzie brani z doskoku którzy też mają problem z ocenieniem wartości pracownika.

      Prawdą też jest żę leszcze bez doświadczenia żądają niewiadomo jakich sum pieniędzy oferując tylko podręcznikową wiedzę mijającą się a) z praktyką b) z faktycznym ograniem w egzekucji.

    • demola

      O tym pisałem. Skończyły się lata (na szczęście) gdzie pracownik dostawał ochłapy i to jeszcze musiał z uśmiechem na ustach przy tym całować rękę prezesa.

    • Emiel Rohelec

      Dlaczego? Jesli taka prace moze wykonac doslownie kazdy i sa chetni za 1200, to czemu ktos mialby doplacac wiecej? Polowa ludzi na forum krzyczy, ze iphone jest beeee, bo za mniejsze pieniadze ma „to samo”. Z pracownikami jest niby inaczej? Po co placic 2000, skoro mozna 1200. Dla twojej informacji – w trojmiescie aktualnie nie znajdziesz sprzataczki do biura jesli zaoferujesz jej mniej niz 2500. jest ich malo i popyt jest duzy, wiec ceny wzrosly. Jesli ktos cale zycie jest niewykwalifikowany, to kogo powinien winic za taki stan rzeczy? Sprawdz ile placi sie malarzom, kafelkarzom, glazurnikom. Ludziom, ktorzy nie konczyli uniwersytetow, tylko zdobyli umiejetnosci. Pewnie tez zaczynali od 1200 jako „mlodzi”.

    • Rafał Małek

      To wcale nie są niewykwalifikowani!
      Aby zatrudnić się za minimum ustawowe, trzeba mieć skończone specjalistyczne studia. Znajomość języków też przydatna.

    • Czytałem dzisiaj o tych dziesiątkach (łącznie setkach) tysięcy, który potrzebuje m.in. IT i transport. Wspominano tam o innych pieniądzach…

    • Emiel Rohelec

      Ja bym tam sie nie przejmowal takimi wpisami. Zwykle pochodza od osob, ktore za mlodu nie mialy ochoty zdobywac wiedzy i sa zle na swiat, ze nikt nie oferuje im 5000 plus samochodu sluzbowego:)

    • Rozmawiałem niedawno z przedsiębiorcą, który szuka pracowników. Był bliski łez, gdy opowiadał o wymaganiach i podejściu osób młodych, które doświadczenia nie mają, ale oczekiwaniami zabijają. I ten człowiek nie stanowi wyjątku…

    • Emiel Rohelec

      A to akurat norma. 5000 na start juz mnie nie dziwi ;) Problemem jest to ze osoby, ktore opowiadaja takie bzdury jak jj zwykle nie rozumieja, ze proponowane wynagrodzenia sa zwykle adekwatne do wymaganych umiejetnosci. Jesli ktos nie moze znalezc niczego powyzej 1500 netto, to albo ma fatalne kwalifikacje, albo… osobowosc. Ludzie niechetnie zatrudniaja osoby o odpychajacym charakterze.

    • cyanoone

      Mam 19 lat chciałbym mieć na początek zarobki na poziomie 2000-2200. Czy to dużo? Nie wiem.

    • Hmm

      A co umiesz? Jakie masz wyksztalcenie? Bo to jest istotne.

    • cyanoone

      Mam średnie (po LO). Przykładowo: naprawa pc związana z instalacją systemu, wymianą części, podstawowa konfiguracja serwera nie stanowi u mnie problemu, ale z programowaniem byłby kłopot (umiem mało).

    • Emiel Rohelec

      To popatrz po innych osobach w twoim wieku i pomysl czy umiesz wiecej niz oni. Jesli masz 19 lat to o doswiadczeniu raczej mowy nie ma (bo i skad), wiec nikt nie zatrudni cie z X PLN, jesli za te sama stawke ma kogos z doswiadczeniem, lub umiejacego wiecej. NIkt nie da ci stawki „bo sie powinno”. W twoim wieku raczej nie ma sie jeszcze zbyt duzego pola do negocjacji;)

    • cyanoone

      Uczę się informatyki na własną rękę od 6 roku życia (tak od 6, to nie błąd), ale w to mi nikt nie uwierzy. Umiem więcej niż przeciętny 19latek, ale jak najbardziej masz racje, nikt nie zatrudni jeżeli ma do wyboru innego kandydata z doświadczeniem.

    • Emiel Regis

      Nikt ci nie będzie wierzył. Sprawdza na rozmowie ;) jeśli umiesz to co im potrzebne to nie powinno być problemu.
      Poważne firmy nie „wierzą” tylko weryfikują.
      Dadzą ci pytanie jak zrobić mock połączenia z baza danych na przykład. Albo zapytają jakie są indeksy na bazie danych. Itp itd. Bardzo łatwo wyczuć kto wie a kto „coś się tam uczył”.

    • Jeśli Twoje umiejętności są warte te 2 tysiące zł i chcesz pracować to nie, nie mówimy o dużych pieniądzach. Jeśli nie umiesz nic, do pracy się nie garniesz, ale chcesz po prostu dostać kasę, to tak – to jest dużo.

    • cyanoone

      Każdy chce dostać kasę. Nie jestem w stanie ocenić moich umiejętności, ale jako wsparcie IT w firmie dałbym radę.

    • Wodnik Szuwarek

      Jak masz dopiero 19 lat to idź na płatny staż do dużej i rozpoznawalnej firmy. Przyda ci się taka pozycja w CV.

    • cyanoone

      Idę od października na studia. Po studiach zacznę się interesować poważną pracą :)

    • Wodnik Szuwarek

      Studia też muszą być, ale najlepiej techniczne, a nie jakaś socjologia, pedagogika…itp. które nic ci nie dadzą. Ważny jest fach, a nie jakieś pierdoły.

    • Pablo

      Piszesz, że studia muszą być a zaraz, że ważny jest fach – często obie te rzeczy się rozmijają, ludzie po studiach nie są specjalistami a ludzie bez studiów wymiatają w swoich dziedzinach. Nie wiem o jakich dziedzinach dokładnie piszesz ale jeżeli o IT to studia nie są wymagane (przynajmniej nie na stanowiska stricte kierownicze)

    • Wodnik Szuwarek

      Pisałem o studiach technicznych, po których masz fach.

    • Hm?

      Wiadomo. Po takiej na przyklad medycynie, to fachu nie ma;)

    • Wodnik Szuwarek

      Na medycynę to akurat mało kto się nadaje. Prawnik też ma fach, ale patrząc na konkurencję to kończą na byciu blogerami.

    • Rincewind

      Bzdura. Po studiach technicznych masz wiedzę teoretyczną i papierek. Fachu nadal musisz się nauczyć.

    • Wodnik Szuwarek

      Sam jesteś bzdura. To że jesteś odporny na wiedzę nie oznacza, że ktoś inny także. Jest i teoria i praktyka.

    • Rincewind

      Widać, że nigdy nie pracowałeś.

    • Wodnik Szuwarek

      Oczywiście, a pieniądze rosną na drzewach.

    • Rincewind

      Pewnie od mamusi ciągniesz. Inaczej się nie da wytłumaczyć tego, że walisz teksty jak nieskalany pracą, nadęty studenciak. W roku akademickim jest na przedmiot kilkadziesiąt godzin dla całej grupy. Żeby się nauczyć czegoś w sposób podstawowy trzeba samemu poświęcić na to kilkadziesiąt-kilkaset godzin. Toż że np. potrafi się pod okiem doktora i technicznego po wysłuchaniu instrukcji zespawać że sobą dwie stalowe płytki nie czyni z nikogo spawacza. Pójdziesz kiedyś do pracy o ile ktoś cię przyjmie to sam się przekonasz.

    • Wodnik Szuwarek

      Czyżby kolejny ból dupeczki, że znowu w życiu ci nie wyszło? Studia mam już za sobą. Teorię z wykładów wykorzystywałem na ćwiczeniach. Bez wiedzy teoretycznej nie zaliczyłbym laboratoriów i tym samym nie skończył studiów. Uczelnia techniczna gwarantuje lepsze życie bo uczy fachu. Znam wiele osób po studiach humanistycznych, które rozkładają ręce i narzekają na życie podobnie jak ty. Mówię im, że jutro będzie lepiej, a oni naiwnie w to wierzą :)

    • Rincewind

      Jestem po technikum, po studiach technicznych i w połowie drugiego kierunku – również technicznego. Do tego mam własną działalność i tyle wolnego czasu, że mogę sobie pisać głupoty w sieci z takimi jak ty o co ciągle masz ból dupy. I takie bajki to ty sobie możesz wciskać komuś innemu. Bo ja wiem jak to działa. Fach zdobywa się w praktyce. Każda uczelnia to wie i dlatego na każdym z kierunków technicznych trzeba odbyć praktyki. I nie opowiadaj bajek: już widzę jak taki analfabeta jak ty po zapoznaniu się z tekstem wykonuje idealnie pracę, której na oczy nie widział.

    • Wodnik Szuwarek

      Skoro nic nie wyniosłeś ze studiów i rozpaczliwie podjąłeś się studiowania drugiego kierunku, to zapewne są to studia prywatne. Na normalnej uczelni wyleciałbyś z hukiem po pierwszym semestrze. Mówisz, że masz dużo wolnego czasu? To by się zgadzało bo trollujesz w internecie z kilku kont i użalasz się nad sobą. Musisz mieć bardzo smutne życie.

    • Rincewind

      Matka cię na takiego dupka specjalnie wychowała bo uznała, że jesteś za głupi aby sobie dać radę w życiu bez tego czy po prostu czasu nie miała na bachora? Serio pytam, bo zawsze chciałem wiedzieć skąd się takie żałosne jednostki biorą. Te twoje projekcje na mój temat są po prostu żałosne. A talent dedukcji jest na takim poziomie, że pewnie sam siebie byś zamknął za morderstwo gdybyś był policjantem bo byłbyś uzbrojony na miejscu zbrodni.

    • Hmm?

      Po co z nim gadasz? Przeciez widzisz, ze wchodzi na WSZYSTKIE komentarze, wlacza sie w polowie rozmowy (bez sprawdzenia kontekstu), a potem czepia sie bezsensownych dupereli. Ewidentnie go to podnieca;) Zrob sobie przysluge i wrzuc go do ignorowanych. Szkoda czasu:)

    • Wodnik Szuwarek

      Masz rację. Trzeba ignorować trolla.

    • hm?

      Studia sa baza do budowania doswiadczenia. Nie znam osoby, ktora potrafilaby bezpiecznie prowadzic samochod po kursie na prawo jazdy. Zarowno kurs i studia daja ci material bazowy na podstawie ktorego mozesz budowac doswiadczenie. Wielu rzeczy mozesz nauczyc sie sam, ale wielu rzeczy mozesz ZLE nauczyc sie sam. Dobrze miec wykladowcow, ktorzy pokarza ci co jest zle a co dobre i dzieki temu zaoszczedza ci nauki na bledach, ktore popelnilo juz milion osob przed toba.

    • hm?

      Pieknie napisalem „pokarza” hue hue ;)

    • cyanoone

      Informatyka na politechnice.

    • hm?

      A tu sie mylisz. Studia filologiczne bardzo przydaja sie np w zespolach programistow. Wiem, bo ogladam to na codzien. Dodatkowo osoby z wyksztalceniem filologicznym potrafia uzywac jezyka. U inzynierow z tym bywa roznie.

    • Bogdan

      I tu popełniasz pierwszy błąd, nawet beton korporacyjny w postaci Deloitte zrezygnował już z wymogu wyższego wykształcenia.

      Idealny scenariusz to równolegle studia i praca. Wielu tak robi, jeśli będziesz szukać po studiach to będziesz mniej konkurencyjny wobec tych wielu co studiowało i zdobywało doświadczenie w czasie studiów.

    • cyanoone

      Przy takim zapotrzebowaniu na informatyków? ;)

    • Software engineer

      Jeśli ci to poprawi humor, to ja w pierwszej pracy zarabiałem 700zł netto (rok 2004). Dość szybko jednak te warunki się poprawiały i teraz mam ok. 4500 na rękę (sektor IT). Dlatego dziwi mnie postawa ‚dać mi od razu dużo bo nie będę pracował’

    • cyanoone

      Ta postawa na dłuższa metę może przynieść wzrost pensji. Młodzi widzą ile wszystko kosztuje dlatego chcą sporo, minimalna krajowa nie pozwala się bardzo usamodzielnić. Ktoś kiedyś napisał na Wykopie: „Można za tyle wyżyć, ale co to za życie”, były to bardzo mądre słowa. :)

    • Dupa

      Twoje 700 w 2004 roku było więcej warte niż 1500 teraz. Porównanie z dupy.

    • Emiel Rohelec

      Ale nie kazdy chce dostac kase za ktora nie ida zadne umiejetnosci. Stad pytanie jest zasadne. Jesli twoje umiejetnosci zapewnia pracodawcy zysk conajmniej 4000 pln, to jak najbardziej mozesz liczyc na owe 2000. Jesli nie, to jakby ci powiedziec… czemu mialbys tyle zarabiac;)

    • cyanoone

      Znam prawidła wolnego rynku. :)

    • Gamer

      Rozumiem, ze blogerzy robia za 1500, bo jedyne co musicie umiec to czytac i pisac (i to tez zwykle z bledami) :)

    • Emiel Rohelec

      Musza jeszcze zbudowac rozpoznawalna platforme, na ktora ktos w ogole wejdzie.

    • Znawca

      Jako bloger robisz za 1500? Biorac pod uwage, ze jedyne co do tego potrzeba to umiec czytak i pisac (zwykle z bledami), to tego jeszcze copy/paste to raczej więcej warci nie jestescie:)

    • CommentsCommunicationMajor

      Jeśli sytuacja z artykułu jest prawdziwa, to mają rację. Podaż i popyt. Trochę głupio być przedsiębiorcą i narzekać na kapitalizm. Jak żeglarz co wiatr klnie.

    • mall

      Oczywiście, że nie stanowi. Zaryzykuję, że ma dokładnie tak samo niedostosowane oczekiwania jak kandydaci: za wysokie oczekiwania.

    • PIT

      To może zatrudniłby osoby starsze skoro młode mu nie odpowiadają ;).

    • Daniel

      Trzeba być FRAJEREM by dawać się za 1450zł :)
      To ty jako pracownik jesteś produktem i to ty ustalasz ile weźmiesz za pracę.

    • gf4

      A skąd te stawki się biorą? Ludzie się na nie zgadzają.

    • Rincewind

      Głoduj i nie płać rachunków przez pół roku. To bardzo zmienia perspektywę.

  • mg

    Polska to nie tylko duże miasta! są jeszcze małe miasta i wieś, gdzie zwykły ludź gówno zarabia. chleb w sklepie od kogo kupisz? kto Ci redaktorze chodnik pozamiata?
    to, że parę procent polaków zarabia godnie, nie znaczy, że jest dobrze..
    u nas byle ch… z małą hurtownią musi jeździć lexusem, a jego pracownicy zarabiają najniższą albo nawet pół etatu
    TO NIE JEST RYNEK PROPRACOWNICZY, to się tyczy tylko kilku branż…

    • Emiel Rohelec

      I czemu taki „ludź” nie pojedzie do miasta ? Ja nie urodziłem się w mieście. Przeprowadziłem się do niego. Nie widzę powodu by zwalać coś na świat. W USA w wioskach tez nie zarobisz zbyt dobrze.

    • Ymnytor

      Jasne, że się przeprowadzają, szczególnie ludzie po studiach. Tutaj mamy przykład prawdopodobnie płaczka, którego zła sytuacja życiowa wzięła się z przypadku i który uważa, że jak komuś się powodzi to pewnie ma bogatych rodziców lub kradnie

    • Stefan Dedalus

      Ależ wyjeżdzają i w takich miasteczka zostaje populacja 50+ która nie może wyjechać bo… tu sobie wpisz różne sytuacje jakie się mogą w zyciu przydarzyć i to właśnie oni jeb@# na te lexusy.
      Nie wiem czy wy wiecie, ale Polska to jeszcze biedny wschód, południowy wschód… wasze myślenie „Warszawiaka” co dalej niż czubka własnego nosa nie widzi, śmieszy i przeraża jednocześnie.
      Ja nie piszę o wioskach, ja piszę o miastach które kiedyś były duże, dziś też są tak określane ale pustoszeją i starzeją się bardzo szybko.

    • Emiel Rohelec

      A na jakiej podstawie uwazasz ze mieszkam w miescie stolecznym? :s Nigdy w zyciu nie mialem ochoty tam byc.
      Pochodze z malego miasta, gdzie nic nie ma i wiem ,ze jesli sie CHCE, to mozna sie przeprowadzic. Problemem jest to ze zawsze mozna znalezc 1000 powodow, by nie robic nic, tylko siedziec i stekac w monitor.
      Nie stac cie na mieszkanie w miescie – wynajmij pokoj. Nie stac na pokoj – wynajmij pokoj z kims. Zawsze jest jakis sposob zeby zaczac. Dostac prace, uczyc sie, zmienic prace na lepsza. Mozna tez siedziec w malym miescie, narzekac, ze tam nic nie ma i nie ma perspektyw. To jest zapewne latwiejsze. Moja pierwsza pensja to jakies 1600, wynajete mieszkanie z kilkoma osobami (stare i zniszczone). Dalo sie przemeczyc. Bylo warto. Polecam probowac znalezc sposob, a nie przeszkody. Sposob znajdzie sie zawsze.

    • Stefan Dedalus

      Bo w każdym komentarzu stroisz się w piorka takiego „warszawiaka”, gdzie ja to nie bylem, czego to ja nie widziałem, kiedyś byłem nikim ale że jestem zajebisty (bo ktoś musi) to patrzcie na mnie, to ja ą ę, debeściak.
      Nawet w komentarzu na ktory odpowiadam nie odpuściłeś.

      Zawsze jest sposób, taki debeściak jak ty na pewno by go znalazł:
      – Starych rodziców można zostawić samych, niech zdychają, przecież już są nam nie potrzebni…
      – Jeżeli ktoś jest chory, to lepiej go dobić, bo po co ma przeszkadzać debeściakowi…
      – jeżeli nie jesteśmy wyksztalceni bo… (tu można wymieciać powody ale by je zrozumieć trzeba mieć otwarty umysł, więc sobie daruję).
      – Jeżeli jesteśmy za starzy by znowu zaczynać od początku
      – Jeżeli mamy rodzinę i nie chcemy jej zostawiać z jakiegoś powodu albo od tak, bo nie
      – Jeżeli nie lubimy miast
      – Takich powodów jest mnóstwo, zresztą wystarczy pomyśleć co by się stało gdyby wszyscy zrobili tak jak mowisz?
      Ty znowu pojawił byś się w tej najniższej grupie, bo ona by się z tobą wyrównała.
      Ale jaja, nie?
      Caly misterny plan bycia najbardziej zajebistym poszedł w pizdu.A tak, spójrz jak możesz błyszczeć?

      Kiedyś może tobie się noga powinąć i wyciągniętej zajebistej ręki nikt nie złapie, bo przy takim podejściu do ludzi raczej prawdziwych przyjaciół nie masz.

    • Emiel Rohelec

      – Starych rodziców można zostawić samych, niech zdychają, przecież już są nam nie potrzebni…
      Fakt. Za 1400 pomozesz im bedac na ich utrzymaniu. Swietna pomoc.

      – Jeżeli ktoś jest chory, to lepiej go dobić, bo po co ma przeszkadzać debeściakowi…

      Wielokrotnie pisalem ze mowie o ZDROWYCH ludziach.

      – jeżeli nie jesteśmy wyksztalceni bo… (tu można wymieciać powody ale by je zrozumieć trzeba mieć otwarty umysł, więc sobie daruję).

      To mozesz zostac wyksztalcony, lub uczyc sie zawodu. Mowilem, ze wszystko jedno co sie robi. Mozesz klasc kafle, albo naprawiac ploty, jesli jest na to popyt. Czyja wina jest to, ze przez cale zycie niczego sie nie nauczyles? Panstwa? Moja?

      – Jeżeli jesteśmy za starzy by znowu zaczynać od początku

      6 razy zmienialem juz branze. Nigdy nie jestes za stary. Mozesz zapytac o to mojej babci, ktora ma 92 lata i sie bierze za nowe rzeczy.

      – Jeżeli mamy rodzinę i nie chcemy jej zostawiać z jakiegoś powodu albo od tak, bo nie

      Pewnie. nie zostawiajmy i siedzmy w nadziei, ze cos sie zmieni i ktos nam cos da. Zignorujmy fakt, ze jesli nam cos daja, to komus innemu musza zabrac. A jesli „bo nie”, to nie badz smieszny.

      – Jeżeli nie lubimy miast

      Ja nie lubie podatkow i wypelniania pitu. Wole je jednak placic, niz byc sciganym przez urzad skarbowy. Nie lubie tez wielu innych rzeczy, ktore robie, bo niestety trzeba.

      – Takich powodów jest mnóstwo, zresztą wystarczy pomyśleć co by się stało gdyby wszyscy zrobili tak jak mowisz?

      Zadna z wymienionych rzeczy nie jest powodem. To sa wymowki, ktore slysze po raz 1000. Nie poszukasz pracy, bo nie chcesz zostawic dzieci/rodzicow, wiec siedzisz bez mozliwosci zapewnienia im lepszego bytu? Super.

      Ty znowu pojawił byś się w tej najniższej grupie, bo ona by się z tobą wyrównała.

      I bardzo dobrze. Wlasnie o to mi chodzi, zeby wszyscy weszli do tej grupy co ja (lub wyzej). Dzieki temu budzet panstwa bedzie wiekszy. Wiecej ludzi bedzie mialo doswiadczenie. Same plusy.

      Ale jaja, nie?

      Wlasnie nie. Bo z jakiegos powodu nie rozumiesz, ze ja nie chce byc lepszy od innych. Chce zeby wszyscy byli dobrzy i zyli na wlasny rachunek. Nie panstwa, 500+ i innych ludzi.

      Caly misterny plan bycia najbardziej zajebistym poszedł w pizdu.A tak, spójrz jak możesz błyszczeć?

      Jak wyzej.

      Kiedyś może tobie się noga powinąć i wyciągniętej zajebistej ręki nikt nie złapie, bo przy takim podejściu do ludzi raczej prawdziwych przyjaciół nie masz.

      Mam i o nich dbam. Cenie sobie ludzi, ktorzy wychodza z domu i szukaja mozliwosci. Na szczescie jest ich duzo. I to wcalenie nie wymaga bog wie jakiego wyksztalcenia. Zgadzam sie jednak, ze lepiej sie obrazic na forum, nazywac ludzi „warszawiakami” i twierdzic, ze chca byc lepsi. Dobra droga.

    • woy-s

      Bo na przykład ma dom / dużą działkę, rodzinę na wsi i chce tam zostać i zarabiać normalnie? Wszystkich chcesz do miasta przeprowadzić? Ludzie i tak z wiosek dojeżdżają do małych miasteczek, gdzie wynagrodzenie tj. właśnie śmieszne 1400

    • Emiel Rohelec

      I co? Ja tez mam dom w malym miescie. Wolalem sie przeprowadzic i miec ciekawa dobrze platna prace niz siedziec w owym domu i narzekac jaki to swiat jest zly. Kazdy ma wybor. Wymowki i powody by nic nie robic znajda sie zawsze.

    • woy-s

      Rozumiem aczkolwiek bardziej na myśli miałem to, że zarobki na wsi są za niskie. Nie myślałem o narzekaniu, tylko o godziwych zarobkach. Nie mówię aby były takie same jak w 500 tys. mieście ale jednak większe niż 1400.

    • Emiel Rohelec

      Nie ma czegos takiego jak „godziwe zarobki”. Zarobisz tyle ile dochodu wygenerujesz. Jesli jestes na wsi gdzie jest 50 osob i nie ma nic, to z czego chcesz miec ten „godziwy zarobek”? Na calym swiecie, jest tak, ze jesli chce sie zarabiac i pracowac, to trzeba pracy poszukac. Nikt nie jest skazany na siedzenie w jednym miejscu. Wystarczy chciec. NIe ma czegos takiego jak „zarobki byc powinny”. Za co ktos ma zaplacic w 50 czy 100 osobowej wsi? Handlu tam nie ma, uslug pewnie tez.
      Ponizej lista rzeczy ktore „sie naleza”:

      Koniec listy. Na wszystko trzeba zapracowac.

    • woy-s

      Wcześniej wspomniałem o tym, że ludzie i tak jeżdżą do małego miasta (50tys) do pracy, więc nie ograniczaj się do 50-cio osobowej wsi, bo Ci ludzie poszukują pracy w mieście na co cały czas tak naciskasz. Nie każdy przeprowadzi się do metropolii, nie o to chodzi w życiu.

    • Emiel Regis

      A o co chodzi w takim razie? Jesli ktos nie chce sie przeprowadzic MIMO ZE nie ma dla niego pracy, to na jakiej postawie twierdzisz ze cos byc „powinno”? Nikt nie bedzie nikomu dawal pieniedzy za nic, bo tak. Kazdy ma wybor. Urodziles sie w malym miescie? Zdaza sie. Jesli nie chcesz z niego wyjechac, nie narzekaj, ze malo placa.

    • woy-s

      Chyba Ty nie rozumiesz do końca moich wypowiedzi.
      1) „…. że coś być ‚powinno’ ” Już jest np minimalne wynagrodzenie, podatki, ZUSy, CITy, VATy itd.
      2) Nic nie pisałem o osobach, które nic nie robią i chcą pieniądze brać za darmo
      3) Nie pisałem, że urodziłem się w małym mieście.
      4) Nie pisałem, że nie chcę wyjechać
      5) Tak – narzekam, bo wydaje mi się, że praca po 8h (jakakolwiek) jest dużo więcej warta niż 1400. I moim zdaniem jest to wina i przepisów, podatków i pracodawców.
      6) Pisałem o ogólnej sytuacji tak jak kolega „mg” powyżej.

      Mam wrażenie, że dopiero co wyrwałeś się z wioski i już o niej zapomniałeś dorabiając się $$ w korporacji. Resztę olać – niech dalej zostanie bieda na wsiach i małych miastach. Przez takich jak Ty, mało się tu pozmienia na lepsze, nikt Twojego pokroju nie będzie walczył o swoje, o większe zarobki, o lepsze prawo. Tacy jak Ty wyjadą gdzieś i tyle, mając wszystko za sobą w dupie.
      Masz swoje zdanie, w którym jesteś tak bardzo utwierdzony, że nie mam już ochoty tego komentować, bo widzę, że poza zmianą zamieszkania i egoizmem nic innego do Ciebie nie przemawia.

    • Emiel Regis

      Ciekawe. Komentarz sie nie zapisal, wiec napisze jeszcze raz w skrocie, bo mi sie nie chce pisac wszystkiego jeszcze raz.
      Z miasta rodzinnego wyjechalem jakies 15 lat temu.
      Masz racje – „mam w dupie” osoby ktore nie chca ruszyc tylka, zmienic SWOJEGO zycia i poszukac mozliwosci. Wola za to czekac na niewiadomo co i obwiniac swiat, przepisy, rzad i kto wie co jeszcze.
      Masz prawo winic przepisy, ze sa niedoskonale, historie, za rozbiory, czy politykow, za to ze nie sa super i rzadza generalnei ch&*(%^* wo. Nie masz za to prawa winic kogokolwiek za swoja wlasna sytuacje.
      Twierdzisz ze 8 godzinna praca jest warta wiecej niz 1400 pln. Odpowiedz sobie zatem na pytanie dla kogo jest ona warta wiecej? Jesli 8 godzin pani Basi nie przynosi zysku wiekszego niz 1400-2000 pln na miesiac, to czemu ktos mialby zaplacic jej wiecej? Jesli pan Basia zarabia 1400, to pracodawca placi za nia wiecej. Placi jej ZUSy podatk i inne duperele.
      Ja tez pisze o oglnej sytuacji.
      Nie do konca rozumiem na czym polega moj „egozim”. Na tym ze nie lacze sie z bolu z osobami,ktore:
      – ktore urodzily sie we wsiach i malych miastach (jak ja)?
      – ktore pochodza z biedniejszych rodzin (jak ja)?
      – nie mieli obojga rodzicow, zapewniajacych im latwy start (jak ja)?
      – nie znalazly dobre pracy tam gdzie sie urodzily (jak ja)?

      Co to znaczy, ze przez takich „jak ja” nie zmienia sie na lepsze? Przez to, ze ruszylem sie z miejsca gdzie nic nie ma, zarabiam pieniadze, place podatki, pomagam mamie, ktora mieszka dalej w malym miescie nic sie nie zmieni? No faktycznie. Moglem zostac, zarabiac 1400 i liczyc na jej pomoc. Powiem ci ze egoizm pelna geba. Wiesz co to jest egoizm? Egozim to byc zdrowym 20-30 letnim czlowiekiem, ktory woli siedziec na tylku, narzekac i zwalac wine za swoja biernosc na „nich” i „takich jak ja”. Dlatego, ze „oni” i „tacy jak ja” placa podatki, pracuja i finansuja wszystki 500 +, socjale, zasilki i inne cuda. W 2017 roku nie ma czegos takiego, jak „nie ma pracy”. Byc moze nie ma jej w miescie w ktorym akurat mieszkasz (lub wsi). Moze nie ma jej w promieniu 20 km od twojego domu. Mozliwe. Ale za to jest jej bardzo duzo w innych miejscach. Wystarczy wsiasc do pociagu, zamieszkac gdzie indziej i zrobic cos ze soba. Ze trudno i smutno? Taki jest i zawsze byl swiat.

      PS. Nie pracuje w korporacji. Kiedys pracowalem i uwazam ze warto. Korporacje placaa tak se, se pelne bzdur, ale maja za to niewielkie wymagania (lub czesto zadne) odnosnie dosiadczenia i oferuja mozliwosci nauczenia sie nowych (i cennych) rzeczy. Trzeba tylko chciec.

    • Rafał Małek

      Jeżeli ktoś ma popularny na osiedlu sklep z chlebem, to zyski z tego nawet gdzieś na poziomie wynagrodzenia posła.
      Największe dochody są tam, gdzie sprzedaje się dużo.

      Kiedyś w jedno popołudnie pomagałem sprzedawać plakaty pod Stadionem Narodowym. 1 plakat 20 złotych. Jednorazowo podczas imprezy rozstawione 6 lub 7 stoisk.
      Dostałem za to prawie 200 złotych, w dodatku aż tyle „po znajomości”.
      Z 1 takiego stoiska mieli przychodu jakieś 3,5…4 tysiące. A stoisk więcej. I to tylko w jedno popołudnie.
      Opłaciło im się za zespołem jeździć po całej Europie i sprzedawać raz na tydzień, dwa.

  • koralowski

    każdy- dokładnie każdy kto pracuje bez wzgledu na to jakie ma wykształcenie powinien zarabiać na tyle aby móc spokojnie życ i aby mu na wszystko starczylo, oczywiście jeśli ktoś nie ma wykształcenia to luksusów nie bedzie ale godne życie, po to jest praca aby zarobic na utrzymanie. Po co iść do pracy za 1500-2000 zł jeśli to nie pozwala żyć? Nie musze nikomu wyjaśniać kosztów utrzymania bo każdy wie jakie są i tyle czyli 1500-2000 kosztuje samo mieszkanie, bo to żadna różnica czy wynajete czy w kredycie kwota podobna. No i teraz jak sie komus proponuje wyżej wymienione pieniadze to jak ma przeżyć? skąd ma mieć jedzenie? paliwo? prąd itd?
    Są takie oferty i jest ich sporo nawet w rejonach gdzie bezrobocia nie ma, sam szukałem pracy niedawno i czesto wiem,że proponowano kwoty do 2000 zł.

    • Emiel rohelec

      Zabawne zestawienie – płaca ma pozwolić „godnie żyć ” ale mieszkanie to 2000.
      Dziwne. Moja rata kredytu to 710 złotych. Bez mdm i innego badziewia. W mieście. W centrum.

    • Molimo

      Na 30 lat w centrum miasta o zaludnieniu 40k?

    • EmielRegis

      Trojmiasto.

    • Molimo

      A na ile lat? Jakiej wielkości mieszkanie? Jaki stan?

    • mall

      Też sądzisz, że to bzdura? Na szybko: 30 lat x 12 mies. x 710 = 255 tys. Gdzie w tej kwocie oprocentowanie przez 30-letni okres kredytowania? A może była wpłata własna rzędu 50% wartości mieszkania?

    • Molimo

      Oczywiście, że coś tu nie gra. Rok temu kupowałem mieszkanie więc znam rynek w Pzn.

    • Emiel Regis

      Ale rozumiesz ze ja nie mieszkam w Poznaniu i srednio ma sens porownywanie poznania i trojmiasta?

    • Molimo

      Tak. Trójmiasto jest droższe jeśli chodzi o mieszkania więc 750zł w centum miasta to chyba na 45 lat bez wkładu własnego. ;)

    • Emiel Regis

      A jednak nie. Jest sporo mieszkań poniżej 200000. Znam pare osób które kupowały za 170 -190.
      Nie jest to jakoś porażająco rzadkie.

    • Molimo

      Nowe mieszkanie 50m2? Chyba, że mówisz o kawalerkach lub rynku wtórnym.

    • Emiel Regis

      A ktokolwiek mowil o nowym mieszkaniu? :) Nowe mieszkanie w centrum, to raczej trudna sprawa. Nowe buduja sie naokolo:) Przeciez jasno napisalem, ze kupilem takie, ze pomalowalem i zamieszkalem. Nie chcialem nowego bo:
      1) Jak kupowalem zarabialem jakies 3200
      2) Nie chcialem zeby rata byla wyzsza niz jakies 1100-1200
      3) To tylko mieszkanie i naprawde nie warto tracic na nie srodkow, jesli mozna miec dobra lokalizacje w starszym budownictwie.
      4) Nowe mieszkania w trojmiescie, to sa, ale na koncu swiata.
      5) Nie chcialo mi sie robic remontu, wiec szukalem takiego, ktore wystarczy odmalowac.

      Pamietaj, ze mowimy o „godnym zyciu” i mozliwosci kupienia mieszkania. Nie o mozliwosci zakupu nowego 100 metrowego apartamentu.

    • Emiel Regis

      Nie mialem wplaty wlasnej. A co ci sie nie podoba w tej kalkulacji? Jak bralem kredyt rata byla wyzsza, bo wibor byl ponad 2 razywiekszy niz w tej chwili. Odsetki w racie to ok 390 pln (dawno nie sprawdzalem).

    • mall

      Ach! Czyli jednak tu była manipulacja: „jak brałem kredyt rata była wyższa”. Sugerowałeś względnie niski koszt zakupu mieszkania podając ratę kredytu na poziomie 710 zł- ta kwota wydawała się mocno oderwana od rzeczywistości. Tu miałem wątpliwość i jak widać uzasadnioną.

    • Emiel Regis

      Alez nie. Wibor przeciez zmienia sie co 3 miesiace. Aktualnie wibor to 1.7. Jak bralem kredyt bylo to ok 3.8. Po drodze podskoczylo jeszcze do 5.11. rata skakala. W najwyzszym punkcie bylo jakies 1100. Aktualnie jest 710. To przeciez normalne zachowanie kredytu hipotecznego. w 1999 roku wibor mial niemal 20%. Kazda zmiana o 1 procent to dla mnei ok 100 pln w gore lub w dol. Zadna to manipulacja. Osoba bioraca aktualnie kredyt z rata 2000 pln musi liczyc sie z faktem, ze za 10 lat wibor moze sie zmienic. Przy tak duzej racie kazdy 1% to zmiana rzedu 200 pln (estymuje z sufitu bom leniwy). Rata kredytu hipotecznego NIE JEST STALA. Marza banku jest.

    • mall

      Podsumowując: przedstawiłeś de facto argument o możliwości taniego zakupu mieszkania na kredyt wiedząc, że takiej możliwości nie ma. Dlatego uznałem twój argument za nieprawdziwy. Z mojej strony EOT.

    • Emiel Rohelec

      Co to znaczy ze nie ma? Przeciez ci wlasnie pokazalem ze sie da. Aktualny poziom wiboru oznacza, ze place tyle ile wspomnialem. jesli ktos nie rozumiem tego ze rata kredytu na 10-30 lat sie zmienia w zaleznosci od aktualnych stop procentowych, to nie powinien brac kredytu, bo skonczy sie jak z „fankowiczami” ktorzy nie przewidzieli, ze cena franka moze sie zmienic. Za mieszkanie place od jakiegos czasu 710-730 zlotych na miesiac. Bez zadnych manipulacji znizek i innych cudow. Kazdy tak moze. Kupujac TERAZ mieszkanie z rata 2000 pln ryzykujesz ze rata wzrosnie do 2500 lub wiecej (gdyby wibor wrocil do 20% jak w 99 roku z raty zrobiloby sie calkiem sporo wiecej). To jest calkowicie normalne przy kredycie hipotecznym. Nie rozumiem czemu „mozliwosci nie ma”. Mozliwosci sa dzieki temu ze wibor jest w tej chwili najnizszy jaki byl. Problemem jest to, ze trzeba wiedziec, ze nie kupuje sie mieszkania z rata, ktora zabiera wiecej niz 40% pensji. Jak bralem kredyt to zarabialem 3200. Nie mialem ochoty na rate wieksza niz 1200. Teraz zarabiam wiecej, ale i tak nie bralbym wiekszego kredytu, bo mi to na cholere nie potrzebne.

    • mall

      Ech. Będę niekonsekwentny ale wypada sprostować:
      – pisałeś o racie 710 PLN/mies. za kredyt mieszkaniowy;
      – teraz piszesz ” Kupujac TERAZ mieszkanie z rata 2000 pln”.
      Jeżeli dalej nie rozumiesz, do czego czyniłem zarzut odnośnie nierzetelnego argumentu to naprawdę nie rozumiem.

    • Emiel Rohelec

      Pisze o racie 710 zlotych bo tyle wynosi moja rata. Tyle wyniesie rata KAZDEGO, kto kupi mieszkanie w cenie takiej jak moja i na tyle lat co ja.
      Gdybys W TEJ CHWILI kupil mieszkanie ktorego kredyt kosztowalby cie 2000 na miesiac, to musialbys sie liczyc z tym ze twoja rata moze wzrosnac. Nie mowilem ze kupujac moje mieszkanie W TEJ CHWILI musialbys placic 2000. Placilbys tyle co i ja. Pewnie ze 20-30 pln wiecej lub mniej w zaleznosci od tego jaka marze bys wynegocjowal.
      Nie ma czegos takiego jak stala rata kredytu hipotecznego. Biorac kredyt z rata X musisz liczyc sie z faktem ze calkiem realny jest wzrost raty o jakies 50%. W bardzo zlym scenariuszu wzrost moze byc wiekszy.
      Place 710 pln, wiec jesli kupisz mieszkanie o takiej wartosci jak ta to bedziesz mial zblizona.
      Nie rozumiem gdzie widzisz „brak mozliwosci”. Wysokosc raty bedzie zalezec od tego jak drogie chcesz miec mieszkanie. Jesli bedziesz chcial „godnie zyc” w mieszkaniu za 500 000, to rata bedzie pewnie z 2500, z mozliwoscia lotu na 4000 i wiecej.

    • mall

      W takim razie pokaż mi ofertę kredytu hipotecznego na zakup mieszkania w centrum dużego miasta w Polsce na 20-30 lat kredytowania z ratą w wysokości 710 PLN.
      Z chęcią się zapoznam.

    • Emiel Rohelec

      PKO BP, kredyt na 30 lat w PLN. Mieszkanie, ktore kupilem ma w obecnych okolicznosciach przyrody rate 710 pln. Znajduje sie w centrum trojmiasta, czyli jednego z wiekszych osrodkow miejskich w polsce. Banki nie oferuja kredytu z „rata w wysokosci”. Banki oferuja kredyty o okreslonym oprocentowaniu. Rata bedzie zalezala od tego jakie mieszkanie sobie kupisz i ile bedziesz musial za nie zaplacic. NIKT nie da ci gwarancji, ze twoja rata nie wzrosnie, bo w KAZDEJ chwili stopy procentowe moga zaczac rosnac. Gwarancje masz tylko stalej marzy. NICZEGO wiecej. Jesli minimum dla „godnego zycia” to dla ciebie np 3 pokojowe 80 metrow (i najlepiej nowe), to zapewne ci sie nie uda, ale 2 pokoje z rytnku wtornego sa calkiem realne. Dostosuj oczekiwania do mozliwosci finansowych.

    • Emiel rohelec

      A tak swoją droga dlaczego oczekujesz więcej niż owe 2000 bo „tak powinno być”? Jeśli masz umiejętności które są poszukiwane to bez problemu dostaniesz więcej. Jeśli nie masz , to na jakiej podstawie uważasz ze powinieneś zarabiać więcej ?
      Skoro maksymalne stawki to 2000 to najwidoczniej twoja praca nie przynosi dużej wartości rynkowej. Jeśli nie przynosi toZ CZEGO pracodawca ma ci zapłacić ?

    • koralowski

      bo tak wlasnie jest w europie i na swiecie w cywilizowanych krajach, kwote podalem dla przykladu,dla zobrazowania,ale nas polakow oszukano i wciska sie pieniadze za ktore nie przezyja wiec po co pracowac? jak i tak nie przezyja?:D Ludzie dali sobie wmowic,ze jak malo umie to nie ma jesc a to nie tak, jak malo ume to nic poza podstawa do zycia nie powinien miec b nie zapracowal ale mieszkac,jesc,pic i sie myc musi a na to najnizsze place nie wystarczą. Wiesz jak mieszkasz na wsi lub z rodzicami to przezyjesz, jak bylem mlodszy i mieszkalem w domu rodzinnym to za 1900 miesiecznie kupilem sobie mercedesa. Bo mama jesc dala i czynsz zaplacila,mieszkajac samemunie ma opcji aby 2000 strczylo.

    • Emiel Rohelec

      Czyli innymi slowy powinno ci sie placic wiecej, niz zarabiasz dla pracodawcy „bo tak” wedlug ciebie „powinno byc”. Jesli sprzedajesz bulki w straganie i twoje stanowisko generuje dla pracodawcy 2000 pln na miesiac, to na jakiej podstawie zyczylbys sobie zarabiac 2000 lub wiecej? Po co twoj pracodawca mialby utrzymywac takie stanowisko?
      A swoja droga, skoro liczysz, ze mieszkanie to owe 2000 pln na miesiac, to pewnie na „godne zycie” chcialbys by zostawalo ci ze 3000. Tak zeby bylo na „godny samochod”, „godne wakacje” i costam jeszcze (godne oczywiscie). Wskaz mi kraj w ktorym, kazda praca gwarantuje dochod na poziomie 1000 euro. Pomijam kraje, w ktorych jest ropa w ilosciach zapewniajacych nadmiar pieniedzy na wszystko i leci mieszkancom z sedesu.
      Uwazasz ze w niemczech, czy wielkiej brytanii wszyscy zarabiaja tyle, ze im na wszystko wystarcza? Sprawdz wysokosc panstwowej emerytury w anglii.
      Nigdy nie slyszalem by na swiecie bylo, tak, ze utrzymuje sie nierobow dla zasady „bo tak trzeba”. Skoro uwazasz, ze pensja kazdego czlowieka powinna starczac na mieszkanie za 2000 i „godne zycie” to zwroc uwage, ze za owe „godne zycie” beda musieli zaplacic WSZYSCY NAOKOLO. Socjal jest z podatkow. Jakim prawem oczekujesz, ze cos zostanie ci dane za nic? Chcesz miec dobra pensje? Ucz sie. Zdobadz doswiadczenie. Wbrew pozorom swiat nie poczul sie zaszczycony tym, ze raczyles na niego przyjsc. Pomoc nalezy sie ludziom chorym, niepelnosprawnym, czy tym ktorzy chca wyjsc z dolka. Nie tym, ktorzy uwazaja ze im sie nalezy ze wzgledu na to, ze sie urodzili.
      PS – nie w panstwach europejskich zupelnie nie jest tak jak masz ochote myslec. Jesli masz ochote zeby bylo jak w „panstwach eurpejskich” to – uwaga – ZAPRACUJ NA TO.
      Nie wiem kto cie kiedys oszukal. Mnie nikt.

    • Dobrywujek

      Amen. Ten komentarz powinien być wyróżniony, bo obecne pokolenie ‚należy mi się’ już za bardzo odleciało od rzeczywistości.

    • Emiel Rohelec

      A tak mnie W&^$&^$ ze az sobie pozwolilem zaszalec;)

    • Hmm?

      Brak odpowiedzi jest wiele mowiacy;)

    • mall

      Nadmiar uproszczeń i niezbyt ładnych chwytów (np. „wskaż kraj, w którym KAŻDA praca daje dochód na poziomie 1000 euro”- dobrze wiesz, że narzuciłeś warunki brzegowe, których spełnić się nie da).

      Z chęcią bym usłyszał twoje uzasadnienie dla tej rozbieżności: kierowca autobusu w Polsce i kierowca autobusu w Szwecji przy założeniu, że wykonują zbliżone zadania. Dlaczego kierowca autobusu w Szwecji zarabia w takiej sytuacji kilkukrotnie więcej niż w Polsce? Odpowiedzialność taka sama, praca taka sama- a jednak rozbieżność ogromna. Ta rozbieżność wyraźnie wskazuje, że poziom płac to nie jest wyłącznie kwestia „umiejętności” lub też dostępności siły roboczej. Ot- w Niemczech/Szwecji/UK pielęgniarki również zarobią kilkukrotnie więcej niż pielęgniarki w Polsce, przy czym będą wykonywać pracę lżejszą ze względu na o wiele przyjaźniejsze środowisko pracy w tych krajach (szacunek dla czasu wolnego i odpoczynku i takie tam).

    • Emiel Rohelec

      Nie ma uproszczen. Odwouje sie do wypowiedzi czlowieka, ktory mowi ze KAZDA praca powinna zapewniac taki dochod. Przewin do gory i przeczytaj co napisal.
      Otoz kierowca w Szwecji zarabia wiecej, bo mieszka w panstwie, ktore jest bogatsze. Takie jest uzasadnienie. Pasazerowie autobusu rowniez placa wiecej za bilet. W kawiarni ow kierowca rowniez zaplaci wiecej. Jak ow kierowca dostanie mandat, to bedzie on wiekszy. Takie jest uzasadnienie.
      Proponuje rowniez zapytac czemy kierowca w Dubaju zarabia wiecej niz kierowca w Karwi. To tez bulwersujace!

    • PIT

      http://tvn24bis.pl/pieniadze,79/eurostat-porownal-place-minimalne-w-ue-w-styczniu-2017-r,714648.html
      Benelux, Niemcy, Francja, Wielka Brytania,Norwegia, Skandynawia, Szwajcaria, Japonia,Australia…

    • Rafał Małek

      Ktoś ze stoiskiem z bułkami lub pietruszką na straganie, albo lodami z budki, ma z tego większy dochód, niż ktoś inny po studiach doktoranckich pracujący w jakimś biurze i ze znajomością kilku języków obcych.

      Ileż razy mam to tłumaczyć…
      Nie ma absolutnie znaczenia co kto umie, w kapitalizmie liczy się tylko to, ile uda mu się sprzedać.
      Jak sprzeda dużo bułek, to dużo zarobi, więcej od profesora na uniwersytecie. Chyba że ów profesor weźmie sobie studentów zaocznych w weekendy, wtedy więcej dorobi.

      Ludzie „bez szkół”, zajmujący się remontami mieszkań (malowanie, tynkowanie itp), jeśli mają zamówienia to potrafią wyciągnąć 10 tysięcy w 2 tygodnie. Choć może trafić się zastój w branży i dużo mniej zarobią.
      Jeśli ktoś znajdzie sobie klientów na koszenie trawników, to też nieźle na tym zarobi.

      Ale chodzi mi o to, że zarobki nie mają nic wspólnego z jakimiś niezwykłymi umiejętnościami i wiedzą, tylko i wyłącznie z ilością zamówień w danej branży.
      A najwięcej zamówień jest tam, o czym ludzie mają pojęcie co to takiego, więc jest więcej potencjalnych klientów. Więcej potencjalnych klientów ma malarz pokojowy po zasadniczej zawodowej lub wręcz z nieukończoną podstawówką, który ledwo potrafi czytać i pisać, a książki nie widział od czasów dzieciństwa, niż fizyk kwantowy.

    • Emiel Rohelec

      To sprzedawaj bulki. Pracuje od ponad 10 lat i przez ten czas nauczylem sie, ze najbardzie oplaca sie inwestowac w wiedze. Coz z tego ze fryzjerka moze zarobic wiecej niz doktor znawca jezykow, jesli jest przedsiebiorcza i potrafi rozkrecic interes? Bycie przedsiebiorczym, to tez wiedza. Jesli ktos jest doktorem i zna „kilka jezykow obcych”, a nie moze znalezc dobrej pracy, to nie widze powodu, by winil kogokolwiek poza soba samym. Najwidoczniej wybral sobie jezyki, ktore nikomu do niczego nie sluza, lub ktore zna wiele ludzi.

      „Ale chodzi mi o to, że zarobki nie mają nic wspólnego z jakimiś niezwykłymi umiejętnościami i wiedzą, tylko i wyłącznie z ilością zamówień w danej branży.” – coz wiec za problem zmienic branze? Nie mozesz sprzedac bulek? Zacznij sprzedawac pierogi. Nie ma popytu na malowanie? Naucz sie klasc kafle. Malo roboty dla filologa? Naucz sie czego innego.

      Skoro jest duzo zamowien tam, „o czym ludzie nie maja pojecia”, to dowiedz sie co to jest i zacznij to dostarczac. Przeciez to jest normalna sytuacja. NIkt nie zaplaci 100 pln za jajecznice, bo moze miec ja za 5 pln. 100 pln za jajko z kuchni molekularnej to co innego, bo osoba ktora je robi uczyla sie tego pewnie 2 lata.

    • Boze

      Pierdolisz farmazony :-)

      Jesli jestes glupi to pojdziesz do pracy za 2000, twierdzac, ze nie nalezy Ci sie wiecej, bo ktos inny potrafi wiecej. Odnosnie zachodu, to zachod widziales chyba tylko w telewizji.

      Od kilku lat mieszkam, ksztaltuje sie i pracuje w Holandii. Zaczynalem od 1400 z groszem netto (euro mam na mysli), obecnie mam ponad 2kę (tak, do ręki). Za tę samą pracę w Polsce mogę liczyć na maksymalnie 2500zł.

      Ceny w Holandii i Polsce są na podobnym poziomie (pomijając cenę gruntu, która w Holandii jest wielokrotnie wyższa). Za chleb, jajka czy kawę zapłacisz tyle samo.

      Polska jako kraj europejski powinna oferować poziom europejski, a nie cygański.

      W czasach obecnych przedsiębiorca zgarnia tyle ile chcę. Pracownik dostaje tyle ile może. W holandii czy innych krajach zachodnich pracodawca jest kontrolowany, a pracownik MUSI zarabiać tyle, zeby go bylo stac na mieszkanie i godne zycie europejczyka (nie mowie o luksusie).

    • Emiel Rohelec

      To moze kilka pytan:
      1) Jak dlugo holandia byla pod zaborami?
      2) Jak dlugo holandia byla czescia bloku wschodniego?
      3) Jak bardzo holandia byla zniszczona w czasie wojen i w jakim stopniu musiala odbudowywac kraj?

      Nie ma czegos takiego jak „powinna oferowac poziom”. Polska jest krajem ktorego dlugo nie bylo, ktory dlugo byl zamkniety za kurtyna i rozwijal sie slabo. Porownaj pensje rowniez z Dubajem, Norwegia i Szajcaria. Ma to gleboki sens.
      Jesli uwazasz, ze pracy nie moze odebrac ci tanszy pracownik z ukrainy, polski, czy innego kraju, to gratuluje. Mozes sie jednak bolesnie przebudzic. Nie wiem gdzie pracujesz. Nie wiem co robisz. jesli w polsce mozesz za to liczyc na 2500 pln (ty tak twierdzisz) , to raczej nie jestes ekspertem o ktorego warto walczyc. W trojmiescie 2500 to pensja, ktora w tej chwili dostaniesz zaraz po studiach bez zadnego doswiadczenia. W zasadzie wszedzie.

    • Rafał Małek

      Umiejętności się nie liczą, muszą być urzędowe papierki ze szkoły potwierdzające wiedzenie z jakiejś tam dziedziny.
      Jeszcze nigdy nie spotkałem się z sytuacją, by kogokolwiek obchodziło że się znam na danej tematyce, kiedyś się interesowałem i przeczytałem ileś tam książek, albo że podobny sprzęt to mam w domu.
      Nie ma papierka ze szkoły, to nawet nie chcą rozmawiać.

    • Emiel Rohelec

      To dziwne. Nigdy nikt nie pytal mnie o papierek. Sprawdzili moje umiejetnosci. PS. „znam sie na tematyce, kieds sie interesowalem i czytalem ksiazki” to NIE JEST umiejetnosc. Umiejetnosc to zdolnosc do uzycia wiedzy w praktyce poparta jakims doswiadczeniem.

    • Rafał Małek

      No to nadal owe „umiejętności” to tak naprawdę papierek. Jak nie ze szkoły, to od poprzedniego pracodawcy. I niektórych zatrudniają, bo kiedyś pracowali na podobnym stanowisku, co potwierdza papierek, chociaż już nikt się nie zastanawia dlaczego u poprzedniego zwolnili.

      Sam mam ten problem, że nie mogę pracować na jakichkolwiek stanowiskach związanych z techniką, bo kiedyś nie chodziłem do technikum, tylko do liceum, więc według papierków ze szkoły się nie znam na technice, koniecznie musi być ukończone jakiekolwiek technikum. Choć interesuję się zasadą działania różnych urządzeń gdzieś od początków podstawówki.
      A że wolno mi w domu hobbistycznie nawet budować nadajniki radiowe i je używać (bo mam licencję krótkofalarską), to nie ma znaczenia, bo w domu to nie zawodowo.

    • Emiel Rohelec

      Skoro idziesz szukac pracy, bo cie zwolnili z poprzedniej, to nie dziw sie ze cos jest nie tak. Pracy sie szuka, kiedy sie ja ma. Zaden z moich poprzednich pracodawcow nie interesowal sie papierkami. Sprawdzili co umiem i co moge im zaoferowac. Nie obchodzily ich absolutnei zadne papiery. Na rozmowach ZAWSZE weryfikowali wiedze, zadawali pytania. Sprawdzali z czym mialem doswiadczenie NIkogo nigdy nie obchodzily szkoly jakie konczylem. Nie wiem na jakie stanowiska aplikowales, ale najwidoczniej jakies dziwne:) Skonczylem filologie. Pracuje jako programista. Nikt nigdy nie mowil, ze nie moge byc programista, bo nie skonczylem technikum. Zadali pytania. Udowodnilem, ze znam sie na rzeczy. NIkogo nic wiecej nie interesowalo. A nie myslales, ze poprostu nie polubili cie na rozmowie?

    • Rafał Małek

      Widocznie programiści najwyraźniej nie muszą mieć kwalifikacji :)
      Ale żeby pracować już jako zwykły informatyk, bez programowania czegokolwiek, czyli na przykład instalacja systemów operacyjnych, wymiana padniętego dysku twardego, konfiguracja sieci komputerowej itp., to trzeba oprócz CV i listu motywacyjnego, przedstawić kopię świadectwa ukończenia technikum o profilu informatycznym, albo studiów o tym kierunku, a że od tego czasu się zdezaktualizowało to kopię wszelkich szkoleń i kursów, jeśli wymagają doświadczenia zawodowego w branży to kopię wszystkich świadectw pracy od poprzednich pracodawców, a szczególnie tych potwierdzających wymagany staż na podobnym stanowisku.
      Jeżeli któregokolwiek z tych papierków zabraknie, to w ogóle nie ma mowy o jakiejkolwiek rozmowie kwalifikacyjnej.
      I to często są bardzo wąskie specjalności, na przykład osoba która zajmuje się robieniem kopii zapasowych, nie zajmuje się konfiguracją sieci komputerowych.

      Oczywiście każdy w marę rozgarnięty człowiek może sobie kupić książkę za 50 złotych i wiedzieć co najmniej to samo, co na takim kursie za 5 tysięcy. Ale przeczytanie książki nic nie da, jak nie ma papierka ukończenia szkolenia to się nie liczy.
      Ba, pójście na taki kurs za 5 tysięcy też może nic nie dać, jeśli wcześniej nie miało się ukończonej szkoły o danym profilu.
      Ukończenie szkoły też może nie pomóc, jeśli to była szkoła zaoczna, często ktoś się uczepi tego, bo wymaga wyłącznie po dziennych.

      Po tej filologii, to może i możesz być programistą, ale przykładowo nie możesz zostać bibliotekarzem. Takim w małej bibliotece, układającym książki na półkach i wypisującym karty biblioteczne, za minimum ustawowe. Tam koniecznie wymagają skończonych studiów bibliotekarskich, żadnych innych.

      I nikt nigdy się nie bawi w sprawdzanie jakiejkolwiek tam wiedzy.

      W życiu w 2 przypadkach miałem takie sprawdzanie wiedzy.
      Raz, jak aplikowałem jako sprzedawca do sklepu komputerowego, zresztą kilkadziesiąt osób rzuciło się na to stanowisko. Zadawali totalnie banalne pytania, tak banalne że nawet nie za bardzo wiedziałem jak na to odpowiedzieć.
      Na przykład – czym różni się dysk SSD od HDD? Odpowiedź poprawna – SSD nie ma części ruchomych. I nie trzeba było nic więcej wiedzieć o różnicach, więcej ich nie obchodziło, trzeba było tylko to wiedzieć.
      Na ileś tam pytań potknąłem się tylko na jednym i to wystarczyło – czym różnią się procesory Intela poszczególnych typów? Odpowiedź poprawna byłaby taka – i5 oraz i7 mają podbijanie częstotliwości, i3 nie mają. Więcej nie trzeba było wiedzieć o różnicach. Nie bardzo wiedziałem tego, w czasie egzaminu taka funkcja występowała już we wszystkich rodzinach procesorów, ale pytający jeszcze tego nie wiedział.

      Drugi przypadek sprawdzania wiedzy, to na urzędnika służby cywilnej w komendzie wojewódzkiej. Też rzuciło się kilkadziesiąt osób. Był test, 20 pytań z 3 odpowiedziami jednokrotnego wyboru.
      Wymagana była znajomość obsługi pakietu MS Office, więc z tego zakresu pytania dotyczyły skrótów klawiaturowych Ctrl+A i Ctrl+X.
      Reszta pytań sprawdzających wiedzę, to na przykład w kancelarii jest używana pieczęć okrągła czy kwadratowa, jakie informacje ta pieczęć zawiera, jaką korespondencję należy wpisywać do dziennika podawczego, ile sztuk komend powiatowych podlega pod komendę wojewódzką (chyba odpowiedzi 14, 28, 29 i wybrać jedną), w którym roku uchwalono ustawę o służbie cywilnej, o policji, w jaki dzień jest święto policjanta, w który dzień tygodnia wojewódzki komendant policji przyjmuje petentów (wybrać między niedzielą, poniedziałkiem i wtorkiem), ile pionów organizacyjnych jest w komendzie wojewódzkiej.

    • Emiel Regis

      Musza miec kwalifikacje. Takie ktore zdobyli pracujac jako programisci. Nikogo nie bedzie interesowac czy umiesz napisac program bo masz doktorat z fizyki, czy dlatego ze nauczyles sie tego sami i budujesz programy od 10 lat. Jak bedziesz szukac pierwszej pracy zaraz po studiach informatycznych, to twoja pensja tez nikogo nie powali. Sek w tym, ze po roku takiej pracy bedziesz juz bardzo dobrze znal sie na rzeczy.A musisz pracowac jako „zwykly informatyk”? Jesli nie podoba ci sie jak wygladaja tam rekrutacje, to idz w innym kierunku. Jestes wolnym czlowiekiem? Czemu aplikujesz do sklepu lub urzedu? Aplikuj do firmy, ktora szuka ludzi umiejacych wykonac prace. Jest ich wiele. W tej chwili ssanie jest tak wielkie ze wciaga sie studentow, na pol etatu, ktorzy wiedza cokolwiek. Mamy 2017 rok i masz WYBOR. Masz MOZLIWOSCI. Wystarczy sprobowac.

    • Rafał Małek

      Kwalifikacje to papierki. Jak nie ma papierków, to nie ma kwalifikacji. Nie ma znaczenia czy ktoś coś potrafi, musi mieć papierek potwierdzający, inaczej nawet nie będą chcieli rozmawiać, nie potraktują poważnie.
      Świadectwa pracy na podobnych stanowiskach to też papierki.

      Kiedyś trafiłem na firmę ochroniarską, na ofertę instalatora alarmów.
      Jedynym warunkiem było WYKSZTAŁCENIE TECHNICZNE, trzeba było mieć skończoną jakąkolwiek szkołę o profilu technicznym, bez znaczenia jaką. Ja nie miałem technicznej, to facetka tam mnie wyśmiała, że ja to się nie znam i co najwyżej mogę czyścić obiektywy w kamerach.
      A elektroniką hobbistycznie się zajmuję od początków podstawówki, zresztą różny sprzęt mam w domu, ale to ją zupełnie nie obchodziło.

      To stosunkowo malutka firemka była, nawet na swojej stronie internetowej porobili błędy interpunkcyjne.
      W dużych jeszcze większą wagę przykładają do papierków. Bez odpowiednich papierków nie ma mowy by w ogóle zaprosili na rozmowę kwalifikacyjną.

      Więc zawód programisty to chyba jeden z nielicznych, gdzie nie zwracają większej uwagi na papierki. Gdzie indziej zwracają, nie mają najmniejszej ochoty sprawdzać czy ktoś coś wie i umie w tematyce.

    • Emiel Rohelec

      W poprzednich zawodach tez nie zwracali. Jak zaczynalem jako tlumacz, sprawdzili tylko czy znam jezyk. Nie pytali nawet skad. Jak zajmowalem sie zarzadzaniem procesem, zadali pare pytan, zeby sprawdzic, czy wiem o czym mowie. ie obchodzilo nikogo skad wiem. Troche nie rozumiem, czemu powoujesz sie na przyklad firmy w ktorej ktos cie „wysmiewa”. Jesli wystepuje taka sytuacja, to raczej wiesz, ze nie warto tam byc, bo firma nie nalezy do ludzi z ktorymi chcialbys pracowac. Nawet jesli trafi sie totalny mul, to traktuje sie go z szacunkiem. Tak sytuacja raczej nie trafi sie nawet w McDonaldsie :s

    • Emiel Rohelec

      A w ramach odpowiedzi na twoje pytanie – do pracy za 1500-2000 idzie sie po to by ZDOBYC DOSWIADCZENIE i dostac lepsza prace. Jakims cudem w mojej pierwszej przezylem za 1600. Nawet dalo sie utrzymac maly samochod. Jesli nie widzisz celu w pracy za 2000 pln, to nie win pracodawcow, ze nie beda chcieli cie zatrudnic. Taka praca nie jest po to by „godnie zyc”, ale po to by NAUCZYC sie roznych rzeczy, ktore to pozwola ci zdobyc dobra prace. Chcesz zaczac od 3000? Spoko. Przekonaj kogos, ze warto ci tyle zaplacic. Jesli, nie potrafisz, to kto jest winny? ;) Narzekac potrafi kazdy.

    • koralowski

      ja nie narzekam tylko znam realia i wiem jaka jest prawda jest taka,ze i za 3000 nie przezyjesz samemu, tu nie chodzi o mnie ale jak widze sprzataczke ktora na nic sobie pozwolic nie moze bo ma „piataka” na mesiac to zabilbym pracodawcea sam nim jestem i byloby mi wstyd,ze ludzie pracujacy umnie sa biedni.

    • Emiel Regis

      Nie przeżyjesz samemu za 3000? Armani znów podniósł ceny ?
      Niestety będziesz musiał zamienić Hilton na hotel zacisze ;)

    • CommentsCommunicationMajor

      Mieszkam w Warszawie bez nikogo na utrzymaniu i nie pamiętam, kiedy udało mi się mniej niż 3200 wydać w ciągu miesiąca. Nie chodzę w Armanim i nie mieszkam w Hiltonie, ani w ogóle w centrum. Nie mam nawet samochodu. I nie wliczam do tych wydatków wakacji czy zakupów sprzętu (telefon czy laptop).

    • Emiel Rohelec

      Pamietam jak zarabialem 2000, mialem samochod i nie brakowalo mi niczego do szczescia (w sumie pamietam tez za 1600, chociaz tu super nie bylo). Wyobraz sobie, ze jesli 3000 ci nie wystarcza na „godne zycie”, to wina nie lezy po stronie niczyjej, ale twojej:) Wpadnij, czasem do MOPSu i opowiedz o trudnym zyciu za 3000;) Kupujesz sprzet co miesiac? :)
      Nie wiem, na co osoba samotna i bezdzietna moze wydac 3200 na miesiac, ale albo jestes rozrzutny (i twoje prawo), albo fatalnie wybrales mieszkanie i uslugi (rowniez twoje prawo). W kazdym badz razie gadanie, ze sie „nie da” za pensje wyzsza niz zarabia wielu ludzi budzi tylko wesolosc.

    • CommentsCommunicationMajor

      W Warszawie mediana zarobków to 5300 brutto czyli 3760 netto, więc większość ludzi zarabia więcej niż 3200.

      I nie mówię, że moje życie jest ciężkie albo że nie da się żyć za mniej. Jakoś szczególnie pasa nie zaciskam, ale też nie żyję rozrzutnie.

      To jest normalny poziom wydatków. To nie jest Armani i Hilton.

      To jest niezłe mieszkanie, ale nie w centrum i na dwie osoby; to jest obiad dostarczony do biura, ale bez szaleństw i diety na cały dzień, reszta z Lidla; to są przyzwoite ubrania, ale bez marek z Fashion TV; to jest karnet na siłownię, a nie weekendy w SPA; to jest kolacja na mieście, piwo w pubie i uber do domu, ale nie za często. Do tego usługi raczej skromnie: komórka 30 zł, Internet 60, bez PPV czy jakiegoś pakietu sport.

    • Emiel Rohelec

      Skoro twierdzisz ze taka jest tam mediana (nie wiem bo tam nie mieszkam i srednio mnie to interesuje), to z definicji mediany wynika ze duzo osob zarabia MNIEJ. Zyja. Wydaja mniej niz 3200. A wiec sie da.W firmie w ktorej pracowalem niedawno pensja startowa na bazowym stanowisku bylo ok 2400. Ludzie, zyli. Wydawali mniej. Nawet jezdzili na wakacje i mieli samochody. Jesli ktos pisze ze za 3000 samemy przezyc sie nie da, to robi z siebie -wstawic dowolne slowo oznaczajace osobe o watpliwej inteligencji – bo to poprostu smieszne.
      3000 to slaba pensja – zgadzam sie, ale w zupelnosci wystarczy na „godne” zycie.

    • Rincewind

      No nie, jak mediana to 3700 to większość zarabia więcej niż 3200.

    • Emiel Regis

      A jak ma sie to do tego ze mowie, ze duzo osob zarabia mniej?

    • Rincewind

      Tak, że 3200 jest znacznie poniżej mediany. Jeśli ktoś zarabia mniej w tak drogim mieście jak Warszawa to znaczy, że wiedzie mu się marnie. I nie, nie obchodzi mnie, że 10 lat temu jak wszystko było tańsze Ty zarabiałeś mniej.

    • Emiel Rohelec

      I co? Osoby, ktore sa ponizej owej mediany wg jego logiki powinny umrzec, bo za 3200 sie nie da przezyc. Przewijamy do gory i sprawdzamy o czym byla mowa, zamiast odpisywac na ostatni komentarz.

    • Rincewind

      Ja pamiętam jak złotówka miała większą siłę nabywczą.

    • Emiel Regis

      A ja pamietam jak miala mniejsza. I co? Przeciez to normalna ekonomia. Kursy walut sie zmieniaja. Inflacja, deflacja, kryzysy. Co to ma do rzeczy? Jak zarabialem 2000 pln to byl rok 2008, padlo LB i byl wielki kryzys. Z praca bylo duzo trudniej niz teraz.

    • Rincewind

      To, że jak się powołujesz na 2000zł/msc „kiedyś” to było warte np. więcej niż 3000zł teraz. Cyferki w wynagrodzeniu nie mają żadnego znaczenia. Liczy się to ile można za daną kwotę kupić. A Ty się powołujesz ciągle na cyferki. I nie wiem, dlatego że nie rozumiesz jak działa ekonomia czy pomijasz to bo tak jest wygodnie dla Twojej argumentacji?

    • Emiel Rohelec

      Bo wiem jaka byla sytuacja w roku 2008. Wiem jaka jest teraz. Wiem ze za rok moze byc zupelnie inna.
      W 2008 roku sila nabywcza, na ktora sie powoujesz byla delikatnie mowiac cienka.

    • Rincewind

      Była wyższa niż teraz. Wydawała ci się cienka bo w 2002 za 800zł można było rodzinę utrzymać z powodzeniem.

    • Planarize

      Proponuje najpierw zwrócić uwagę jak poprawnie napisać kilka prostych zdań. Później przemyśleć krytycznie swoje pomysły ekonomiczne. A dopiero na koniec zabrać się za zatrudnianie ludzi. Inaczej będzie z tego najpewniej katastrofa.

    • PIT

      lepiej zdobywac doswiadczenie za 5000 i miec podobne kieszonkowe

    • Emiel Rohelec

      To przekonaj kogos, ze warto dac ci 5000 mimo ze aktualnie nic nie umiesz i nigdy nic nie robiles. Jak ci sie uda, to nie widze problemu bys zarabial nawet 50000.

    • PIT

      Nie interesuje mnie posada w radzie nadzorczej PZU .
      Pozdrawiam

    • Emiel Rohelec

      Szkoda. Ja bym bral:)

  • andreass

    Feke News Brakuje i kilku dużych miastach, 85% po staremu, trzeba szukać długo

  • doogopis

    Ktoś może sie zapytać dkąd te bezrobocie! A z czego ci ludzie żyją?
    Brakuje to pracy a nie robotników!
    Spadająca liczba urodzeń doprowadzi do załamania sie wszystkiego! A jak sie osiąga taki stan?
    Już w okresie drugiej wojny światowej Niemcy opracowali dokładny plan podporządkowania sobie terenów położonych za ich wschodnią granicą. Brutalna, masowa eksterminacja Polaków, Ukraińców czy Rosjan nie wchodziła w grę. Trzeba było poszukać „miękkich” rozwiązań, skutecznie wspomagających pomniejszenie niechcianych populacji. Postawiono zatem na promocję aborcji, rozdzielanie rodzin wskutek emigracji ekonomicznej, stłoczenie ludzi w miastach i „cichą sterylizację”. Tak osłabiane, niechciane narody miały się degradować do czasu, gdy pleniący się Niemcy będą mogli zastąpić „słabe” populacje.
    Niemców nie interesował standard życia podbijanych nacji – byleby tylko był on na odpowiednio niskim poziomie, a ewentualne choroby nie przenosiły się na teren Rzeszy. Nie znaczy to, że Niemcy nie byli zainteresowani stroną medyczną. Ich plan zakładał szeroki dostęp i promocję wszelkich środków ograniczających rozrodczość.

    Spędzenie płodu musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. Środki służące do spędzania płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie oferowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji. Homoseksualizm należy uznać za niekaralny. Przeciwko instytucjom i osobom, które trudnią się zawodowo spędzaniem płodu, nie powinny być wszczynane policyjne dochodzenia. Rasowo‑higienicznych zarządzeń w żadnym razie nie należy popierać. Podobna polityka miała dotyczyć Żydów.

    Niemcy pracowali też nad metodami cichej sterylizacji. Doświadczenia w zakresie wykorzystania do tego celu promieni rentgenowskich prowadzone były w obozach koncentracyjnych. Metoda ta miała być skrycie wykorzystywana na masową skalę, ale wyniki eksperymentów uznano za mało satysfakcjonujące, szczególnie z uwagi na liczne skutki uboczne spowodowane przyjęciem nadmiernych dawek promieniowania. Jak w marcu 1942 roku pisał odpowiedzialny za wszelakie niemieckie programy masowej zagłady Victor Brack, te niedoskonałości eksperymentowanej metody narażały ją na dekonspirację.

    Jako, że plany te nie były możliwe do przeprowadzenia w praktyce, Himmler – jak zeznał Rudolf Höss, komendant niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz‑Birkenau w czasie swojego procesu, godził się z tym, że Polacy i Czesi pozostaną w ramach niemieckiej przestrzeni życiowej, zorganizowani w formie zależnych od Rzeszy krajów wasalnych.

    Kolejne ciekawe zapiski dotyczące polityki wschodniej Niemiec pochodzą z 2 października 1940 roku i zostały zawarte w tajnej notatce sygnowanej przez Martina Bormanna, przybocznego Führera. Sygnalizował on, iż Adolf Hitler zainteresowany jest pozyskiwaniem dla Rzeszy własności ziemskich. Chodziło o zapewnienie wyżywienia wielkim miastom. Prócz ziemi potrzebna była tania – i co ważne, sezonowa – siła robocza. Oczywiście robotnicy ściągani byliby z Polski, a po zakończeniu zbiorów – odsyłani z powrotem. Bezwarunkowo należy baczyć, aby nie było żadnych polskich panów. Tam, gdzie istnieją, powinni – jakkolwiek może to brzmieć twardo – zostać wytępieni – pisał Bormann. Jak określił, Generalna Gubernia jest polskim rezerwatem, wielkim polskim obozem pracy. Polacy mają z tego korzyść, ponieważ utrzymujemy ich w zdrowiu, dbamy o to, ażeby nie wyginęli z głodu itd. Nigdy jednak nie wolno nam podnieść ich na wyższy poziom, gdyż wówczas staliby się anarchistami i komunistami – ostrzegał.
    To zorganizowany plan!

  • Bozz

    Jednym z problemów jest mentalność typowego polskiego przedsiębiorcy. Wystarczy, że się raz pojawi u niego większy zysk, na drugi dzień musi już ostentacyjnie obwieścić światu nowym Mercedesem S, Audi Q7 czy BMW 7 kto tu jest „krulem”.

    • Bogdan

      Jeśli masz z takimi tylko doświadczenia, to współczuję, musisz obracać się w dosyć patologicznej okolicy. Ja znam wiele innych przykładów.

      Poza tym to cecha charakteru, jeśli ktoś potrzebuje podbudowania swojego ego to nie ważne, czy jest przedsiębiorcą, czy zwykłym zjazdaczem chleba, będzie robił wszystko ponad stan, żeby przypodobać się innym. Bardzo wielu z tych przedsiębiorców w lśniących furach nie kupuje tych samochodów, tylko bierze wysokie leasingi w okresie prosperity, a w dołku stają się dla nich powrozem na szyi.

    • Stefan Dedalus

      Ale tak to właśnie wygląda w tych mniejszych miastach, gdzie wszyscy znają się z widzenia.
      Wchodzisz do pierwszego lepszego lokalu i już słyszysz za plecami jakie auto kupił hurtownik Czesiek…

    • PIT

      pamiętaj oszczędzone 2 PLN/h pracy przy 10 pracownikach to już 3200/mies przy 30 to już 9600 a jak pociśniesz kolejne 50gr/h to już będzie 12000 :).

  • Jacu

    Nie wiem jak to jest liczone s kad te dane sa brane jesli tak jest brakuje ludzi do pracy to dlaczego osoba majaca np gr2 inwalidzka nie moze pracy znalesc niby sa jakies dofinansowania ale jakos nikt nie chce takich osob zatrudnic wiec gdyby tak bylo ze tyle pracy a nie ma ludzi to by brali takich na dzien dobry bo pracuja za darmo pracodawca nie ponsi niemal kosztow zadnych ale nie ma pracy wiem to po sobie

  • CommentsCommunicationMajor

    Gdyby tak było, gwałtownie rosłyby pensje. W rzeczywistości rosną tylko
    nieco szybciej niż produktywność po latach wzrostów wolniejszych.

    Jak zauważyli inni, brakuje głównie frajerów do marnej roboty za 2300.

    • Daniel

      Po Polacy nie potrafią domagać się porządniej wypłaty.

    • CommentsCommunicationMajor

      A to też prawda. Wielu ludzi pamięta czasy wyższego bezrobocia i bardzo delikatnie negocjuje z pracodawcami.

    • Pablo

      Bo Polacy zapominają, że najlepszym argumentem do podwyższenia wypłaty jest podnoszenie umiejętności i kwalifikacji (oczywiście to nie jest gwarancja ale wtedy należy się zastanowić czy może nie trzeba poszukać innego miejsca pracy). Mniej bycia roszczeniowym a więcej proaktywnym.

    • PIT

      Najlepszym argumentem jest to gdy bez podwyżki nie będzie u danego pracodawcy zysku. Albo indywidualna pozycja jest na tyle silna i/lub dana osoba jest częścią grupy która negocjuje warunki. Pojedynczego szeregowego pracownika łatwo ograć.

  • A

    Gdzie niby szukaja tych ludzi do pracy? Szukam czegos (byle nie pracy fizycznej) od kwietnia zeszlego roku i nic.

    • Emiel Rohelec

      A co umiesz? ;)

  • PIT
  • Rafał Małek

    Bzdura z tym brakiem rąk do pracy. Może w kilku miastach faktycznie brakuje, na przykład w Warszawie, ale w pozostałych to tylko rządowa propaganda sukcesu.
    Przedsiębiorcy marudzą, że brakuje pracowników, a tak naprawdę to nigdzie im się nie chce nawet zamieszczać ogłoszeń. Ale mają pretekst, by przywalić pracownikom kilka dodatkowych godzinek pracy dziennie. Drugi powód marudzenia, to chęć sprowadzenia tańszych Ukraińców.

    U mnie w mieście udało się skrócić czas otrzymania pozwolenia na pracę dla Ukraińców do 1 doby, bo ponoć brakuje chętnych. Kierownik Urzędu Pracy w mediach też się wypowiadał, że oni to mają mnóstwo ofert i nie ma chętnych.
    Natomiast rzeczywistość jest taka, że u tegoż kierownika w urzędzie jestem zarejestrowany i od 1,5 roku nie mieli dla mnie ANI JEDNEJ oferty. Jakiejkolwiek, nie żebym był wybredny i odmawiam, po prostu nie mają i już.

    Oferty faktycznie są, ale jest jeden warunek – brak skończonego 30 roku życia. Bo ze statystyk Unii wyszło, że mają problem z bezrobociem wśród młodych, co wręcz grozi rewolucją, więc Unia sypnęła miliardami na obowiązkowe staże dla absolwentów w całej Europie.
    Więc przedsiębiorcy szukają wyłącznie przed trzydziestką. Nawet nie dlatego, że mają za darmo pracownika, oni wręcz na pracowniku zarabiają. Pracownikowi płacą minimum ustawowe, sobie zatrzymują resztę z dofinansowania miejsca pracy, a po 3 miesiącach do widzenia i następnego szukają.
    No i przed trzydziestką brakuje chętnych, pracodawcy wydzierają sobie nawzajem, bo z tego mają kasę, a reszta wyjechała za granicę, gdzie zarobią przynajmniej 4-krotnie więcej.

    Poza owymi pseudostażami, to jest też chyba drugi powód spadku bezrobocia. Otóż zdaje się weszły nowe przepisy i żeby dostać ubezpieczenie zdrowotne, to nie trzeba się rejestrować w urzędzie pracy jako bezrobotny, można bezpośrednio w MOPS-ie. Więc zamiast rejestrować się i w urzędzie pracy i w MOPS-ie, to ludzie poszli się zarejestrować do MOPS-u i wypadli ze statystyk bezrobocia.
    Bo rejestracja w urzędzie przestała mieć sens, gdyż raczej tam pracy by nie dostali, tylko co najwyżej dostaną poradę by sobie poszukać ogłoszeń w Internecie.

    Tak naprawdę, to na każde ogłoszenie zamieszczone w Internecie rzuca się minimum kilkadziesiąt osób. Więc jakim cudem przy takim obłożeniu nadal nie ma chętnych do pracy?

  • Anty

    Wierutne bzdury. Znam całą masę ludzi w IT, często naprawdę dobrych fachowców, którzy szukają pracy i ……. kupa. Bo szukają uczciwej pracy za przyzwoite pieniądze. Oczywiście można dodać, że bezrobotni to oni nie są. Ale co z tego, jak się marnują, wręcz się uwsteczniają, czas im ucieka, a perspektywy są marne. Co z tego, że dzwoni do mnie rekruterka i pyta, czy jestem zainteresowany zmianą pracy, jak następne jej pytanie to „a jakie ma Pan oczekiwania finansowe?”. Wysokie. Jakie mam mieć. I nawet nie wysyła mailem opisów stanowisk pracy, które miałem dostać.

    • Emiel Regis

      To je obniz. Wez robote. W tej robocie naucz sie czegos, co aktualnie jest poszukiwane. Odejdz jak tylko sie nauczysz do pracy, gdzie twoje wymagania nie sa problemem. Nie wiem jak wysokie masz owe wymagania, ale codziennie lataja na linkedin oferty na poziomie 12 000-17 000 na miesiac. Skoro cie odrzucaja to albo a) chcesz wiecej, bo te stawki sa za male (nie bede komentowal) b) umiesz znacznie mniej, niz zyczylbys sobie myslec.
      Jak dzwonia do mnie rekruterzy, to zwykle podaje jakies kuriozalen sumy na odczep (bo pracy akurat zmieniac nie chce) rzedu 15 000-20 000. Wiesz co sie wstedy dzieje? Odczepne nie dziala i dalej chca rozmawiac. Na tej podstawie zakladam, ze cos robisz zle, lub siedzisz w technologii, ktorej nikomu nie potrzeba. Nie mowie ze pracodawca zaoferowalby owe 20000 (chyba by zdebilal zeby to zrobic), ale sam fakt ze takie wymagania mnie nie skreslaja oznacza ze negocjacje nie zjechalyby zbyt duzo w dol.

    • Anty

      Zjechałyby. Znam to z praktyki. Mimo jasno określonych oczekiwań płacowych jeszcze przed rozpoczęciem rozmów, po kilku spotkaniach i kilku zmarnowanych godzinach dostałem ofertę poniżej 50% ustalonej kwoty. Na moje „lekkie zdenerwowanie” rekruterka odparła „liczyłam, że się Pan skusi”.

    • Emiel Regis

      Nigdy nie mialem wiecej niz jednego spotkania.Nigdy tez nie zapraszalem nikogo na wiecej niz jedno. Albo sie sobie spodobamy, albo nie. Po co tracic czas swoj i czyjs? Jesli proces rekrutacji to kilkanascie spotkan z roznymi ludzmi, na roznych stanowiskach, to wiesz juz ze ta firma nie jest dobra. Nigdy tez nikt nie „zjezdzal”. Znam to z praktyki:) Rekruterzy z ktorymi rozmawialem w przeszlosci, kiedy jeszcze nic nie umialem, od razy mowili, jesli wyrzucielm wymagania zbyt wysokie. W 2017 roku firmy szukajace pracownikow maja na nich okreslony budzet i odzucaja od razu tych, ktorzy sie w owym budzecie nie mieszcza. Rekrutacja jest droga i zabiera duzo zasobow. Nikt nie bedzie jej przeciagal. Chyba ze startowales na jakiegos managera wyzszego szczebla. To co innego.

    • Emiel Regis

      Kufa znowu jakie „odzucaja”. Nie umiem pisac w tym tygodniu:s

  • GalAnonim

    Opowiem historyjkę. Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, mieszka i pracuje mój kolega. Zarabia 2500 jednostek lokalnej waluty, powiedzmy niech to będą muszelki. Za czteropokojowe mieszkanie 60m2 płaci miesięcznie 600 muszelek. Za zatankowanie auta do pełna płaci 50 muszelek. I tak dalej …….. A teraz zamieńcie muszelki na euro, a za siedmioma górami i morzami na najbliższego sąsiada po zachodniej stronie granicy. I ten kolega wcale nie zarabia rewelacyjnie. Ba, on zarabia w dolnej granicy klasy średniej. A mimo to może zatankować swoje auto 50 razy !!! Żebym ja mógł tak zatankować moje, to musiałbym zarabiać 250złx50=12500 PLN. To nie jest dolna granica klasy średniej. Ba, to chyba nawet nie jest środek klasy średniej. Ile osób u nas zarabia taką kasę? Ile u nas trzeba dać za wynajem mieszkania w Krakowie czy Warszawie? Takiego 60 metrów to pewnie 3000-3500 byłoby trudno znaleźć. To jest problem. Dlatego ja spieprzam z tego kraju do jakichś normalnych warunków przy pierwszej nadarzającej się okazji

    • Emiel Rohelec

      Bardzo dziekuje. Dzieki osobom takim jak ty brakuje ludzi do pracy i moge liczyc na lepsza pensje:)

    • GalAnonim

      Nie możesz liczyć bo tej pracy nie brakuje. Brakuje frajerów do pracy za czipsy.

    • Emiel Rohelec

      A ja dziekuje. Zupelnie nie narzekam:)

  • Dariusz Domagała

    Oj oj oj…..
    Duża dyskusja, a tyle przepraszam za stwierdzenie – chaosu – dawno nie czytałem, choć jak widzę, są także trafne komentarze.

    Jestem jednym z tych którzy są odpowiedzialni by „robota została zrobiona” przez .. ludzi, maszyny i urządzenia.

    Napisze krótko: sytuacja w Polsce na rynku pracy w zasadzie już od około 1 roku jest dramatyczna jeśli chodzi o znalezienie – zapewnienie Pracowników o odpowiednich kwalifikacjach. I nie mam tu na myśli tylko sektora IT, ale także szeroko pojęty sektor przemysłowy zaczynając od Operatorów maszyn kończąc na wysoko wykwalifikowanych Specjalistach i kadrze zarządzającej.
    Dochodzi do tego, że niektóre grupy zawodowe, szczególnie te będące odpowiedzialnymi za zarządzanie – są przeładowane obowiązkami pracując za kilka etatów – co niekiedy prowadzi do kuriozów: zarządzanie bez odpowiednich zasobów i narzędzi, podejmowanie „nieakceptowalnych:” ryzyk, praca po kilkanaście godzin na dobę, itp.

    Smutne jest to, iż młodzi, np. stażyści kończący studia wyższe w około 50% myślą i wybierają wyjazd na zachód by kontynuować swoja pracę zawodową i po prostu układać sobie dalsze życie- tam w innych państwach zwykle na zachodzie europy. A młodzi, może to oklepane stwierdzenie -> są naszą przyszłością.

    Temat jest bardzo szeroki, przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele. Lecz wnioski, niestety póki co – nie napawają optymizmem.

    Jeśli ktoś chciałby podyskutować w tym wątku, zadać pytanie /pytania – jestem do dyspozycji.. za darmo.. :-)

    • Emiel Rohelec

      Ej nie badz bydle. Wez chociaz 5 pln. Tacy jak my nie robia nic za darmo;) A tak na powaznie- masz absolutna racje. Problemem jest to, ze wiele osob nie ma zadnych kwalifikacji i uwaza, ze mimo to im sie cos nalezy, albo ze pracy nigdzie nie ma. Alez jest. Duzo. Tylko trzeba sie uczyc!