19

Patrzę na rozwój technologiczny i mówię głośno „wow”. A inni ziewają…

Jak reagujemy na zmiany i rozwój technologiczny zachodzące wokół nas? Najczęściej... nijak. Ludzie przyjmują to za pewnik - szczególnie ci, którzy siedzą w temacie. Brwi przestają się unosić, koniec z łapaniem się za głowę i wykrzykiwaniem "wow!". Nie napiszę, że to zblazowanie, ale część z nas doszła już pewnie do etapu, w którym nowinki prezentowane na premierach technologicznych wywołują głównie ziewanie. Czasem warto jednak przystanąć, spojrzeć na to jeszcze raz i spróbować zrozumieć, co dzieje się wokół nas.

Grzegorz poruszył wczoraj bardzo ciekawy temat, opisywał technologiczną edukację mamy, wskazywał na cyfrowe wykluczenie, które można usunąć, które jest w stanie zniwelować sam wykluczony. Wystarczy zachęta, wskazówki, pokaz możliwości i szybki „kurs”. Mama była zafascynowana nowinkami, z których może korzystać, możliwościami nowoczesnego telefonu, postępem, jaki się dokonał. Cieszą i intrygują mapy, komendy głosowe, Gmail. A czy my doceniamy te rzeczy? Czy doceniamy możliwości, jakie dają nam dzisiaj smartfon, Internet mobilny, przeróżne narzędzia, z których korzystamy każdego dnia? W ramach tłumaczenia można pewnie usłyszeć, że trudno doceniać coś, z czym ma się kontakt każdego dnia…

Bo to nudna konferencja była

A właściwe nudne otwarcie konferencji. Wczoraj spotkałem się z opiniami, że to wydarzenie nie porywało. I nie chodzi tylko o to, że jest ono przeznaczone dla programistów – po prostu zabrakło naprawdę mocnych zmian i nowości. Pewnie jest to kwestia, nad którą można dyskutować godzinami. Sam jednak oglądałem z zaciekawieniem, chociaż czasem nie wiedziałem, o czym się do mnie mówi. Mając w pamięci opublikowany kilka godzin wcześniej wpis Grzegorza, zastanawiałem się, czy potrafimy docenić nowości serwowane przez firmy, czy potrafimy docenić rozwój technologiczny?

Microsoft pokazał m.in. możliwości Cortany, a zatem asystenta głosowego, który w przyszłości może być naszą prawą ręką. Firma pokazała gogle HoloLens stanowiące wstęp do zupełnie nowej gamy komputerów, otwierające drzwi do nowych rozwiązań, wspominano o rozwoju sztucznej inteligencji, lepszej interakcji z maszyną, zaserwowano film, w którym niewidomy programista tworzy narzędzie zdolne poprawić jego życie i życie innych osób dotkniętych tą przypadłością. Mogliśmy też zobaczyć, jak człowiek rysuje na tablecie korzystając z linijki, której fizycznie nie ma. Nudne? Dla niektórych pewnie tak. Ale warto zadać sobie pytanie, czy dekadę temu mieliśmy z tym do czynienia?

Nie chodzi jedynie o konferencję Microsoftu – to dotyczy także pokazów innych firm, a szerzej całej technicznej ewolucji. Rozwój technologiczny przestaje być doceniany, nie zauważamy, że wokół nas dzieją się rzeczy wielkie. Przecież wczoraj mogliśmy zobaczyć, jak aplikacja wyjaśnia niewidomemu otaczający go świat! Obserwowaliśmy pokazowe spotkanie, telekonferencję, w której pracowano na wirtualnym ludzkim korpusie czy mózgu. Patrzyliśmy, jak nieożywiony asystent rzuca żartem, gdy się go o to poprosi. Kilka lat temu wydawało się to abstrakcją, sam pisałbym (może pisałem?) o takich nowinkach w znacznie dalszej perspektywie. A tu proszę: rok 2016, pokazy realnych osiągnięć i… mizerne brawa czy ziewy, bo przecież znamy to już od roku.

Rozwój technologiczny zasługuje na wow

Nie twierdzę, że za każdym razem, gdy zobaczymy coś nowego, powinniśmy podskakiwać i wyrażać zachwyt. Zwłaszcza, jeśli mamy do czynienia z jakąś aktualizacją czy nowszą wersją znanego urządzenia. Ale czasem warto zatrzymać się, spojrzeć na te postępy z boku i zastanowić się nad zdobyczami. W naszych kieszeniach znalazło się urządzenie, które ma wielką moc obliczeniową, w kilkanaście sekund potrafi udzielić odpowiedzi na trudne pytanie, może być przewodnikiem, sekretarką, narzędziem do rozrywki i pracy. Z jego poziomu mamy dostęp do wiedzy, jaką zdołał zgromadzić człowiek przez tysiące lat ewolucji cywilizacji. Tak, tym jest smartfon, który każdego dnia trzymamy w dłoni.

Na podobne słowa uznania zasługują Internet, rzeczywistości wirtualna i rozszerzona, chmura, prototypy autonomicznych samochodów, nowinki z branży energetycznej, czy samojezdny odkurzacz. Każda osobno mogłaby wbić w fotel człowieka żyjącego w XIX wieku. Razem tworzą oszałamiającą rzeczywistość. Owszem, czasem przerażającą, czasem niezrozumiałą lub wręcz wyszydzaną. Ale mimo tych kotów w Sieci, mimo obaw o utratę pracy czy nawet apokalipsę, mimo głosów dotyczących alienacji i uzależnień od cyfrowego świata, trzeba postawić sprawę jasno: rozwój technologiczny robi wrażenie…

  • Przemek

    śledząc nowinki cały czas jesteśmy pod „kroplówką” nawet jak z nich nie korzystamy to o nich slyszymy, widzimy jak coś dział lub powinno dzialać. efekt wow jest gdy nie mamy stałej styczności z potokiem informacji ze świata technologi, albo przynajmniej jakiejś jego części.
    dla mnie wow był domino’s bot

  • mkp

    Być może ten cały efekt wow traci na sile ze względu na „oswajanie” człowieka z czymś nowym, jeszcze przed możliwością jej „dotknięcia”. W końcu nierzadko (albo i przeważnie w dzisiejszych czasach) dowiadujemy się o nowym produkcie przed jego wprowadzeniem na rynek, jak przykładowo jest z telefonami, „przecieki” dają nam wgląd w wygląd i specyfikację „na długo” przed tym, kiedy takowy w ogóle się pojawi na półkach… Jeśli przyjąć, że efekt wow jest reakcją chwili, swego rodzaju szokiem, czy zaskoczeniem, to raczej nie ma mowy by go osiągnąć przez rozwlekanie go w czasie, bo człowiek już wie czego się spodziewać. Coś czuję, że to „wow” byłoby częstsze, gdybyśmy dopiero po wejściu do sklepu zobaczyli na własne oczy „rewolucyjną” nowość, która by tylko czekała na wzięcie jej w nasze łapki. ;)

    • Coś w tym jest, ale zmian raczej tu nie doświadczymy.

    • Marx

      człowiek tak się przyzwyczaja do nowinek że to ich brak jest szokiem :) i dlateg firmy tworzą sztuczne lub bezużyteczne nowości aby były. Albo np zabierają i oddają jak wodoszczelność w Samsungu. Jak zabierają to po cichu, jak oddają – to z wielkim halo.

  • Piotr

    Ja cały czas robię wow. Dla mnie idealnym przykładem jak przedstawić te nowinki jest seria „this week in tech” i „this week in science” http://futurism.com/infographics/

    Moglibyście zrobić coś podobnego :)

  • lsx

    no wow jest – szczegolnie dla tych co nie wiedza jak to dziala od srodka :) jak to mówi klasyk: „jak się człowiek tak napatrzy jak to jest robione, to pragnienie odchodzi”
    no i nie wszystko z tego wow jest dla nas pozytywne, moze i w efektach fajne, ale skutki uboczne dlugoterminowe juz tak nie zachecaja o ile ma się o nich jakieś pojęcie

  • hipster

    póki ceny internetu mobilnego nie są takie jak np. w aero2 czyli pakiety wielkości 30gb za 30zł, to jednak wydaje mi się że to wszystko jest jeszcze raczkujące jak kiedyś limity w neostradzie na internet domowy

  • mirekk

    Na pewno jedną z przyczyn jest to, że wiele z tych nowinek nie trafia do Polski, albo nie działa lub kiepsko działa w Polsce, albo jest zbyt droga w Polsce.

  • neutrico

    Ja muszę przyznać, że nie czuję żadnego „wow” patrząc na te nowinki z takich powodów: 1. to najczęściej ewolucja a nie rewolucja, 2. użyteczność jest często bardzo mocno dyskusyjna, 3. zniechęca mnie totalne uzależnienie od dostawcy i infrastruktury. Kiedyś ładowało się grę na atari z magnetofonu i była zabawa na cały wieczór, teraz bez internetu komputer który ma więcej cache w CPU niż kiedyś cała maszyna jest bez netu niemal bezużytecznym klockiem. Za dużo w tym marketingu, reklamy, konsumpcjonizmu.

    • Marx

      patrz Pan, a na telefonie i bez pradu i bez internetu pograsz… o ile naładowałeś wcześniej a gra internetu nie wymaga

    • neutrico

      Aha… jaaasne. Poleciałem sobie kiedyś na wakacje do pewnej popularnej „destynacji”. Pogoda gwarantowana, upał. Hotel wysokiej klasy, wi-fi jest. Myślę sobie: wakacje, luz, pogram sobie wreszcie w coś. Odpalam grę… timeout bo reklama się nie może załadować bo brak pełnego dostępu do usług google i platformy reklamiarskiej – kraj muzułmański.

      Dziękuję za uwagę.

    • Marx

      jednak nadal jest sporo gier, które internetu nie wymagają

    • neutrico

      Ta gra też nie wymagała. Sprawdzałem to nawet przed wyjazdem i pobierałem takie które działać miały offline. Nie wziąłem pod uwagę, że w przejściach między poziomami gra chce „zarobić na siebie” emitując mi reklamę (mimo, że ją kupiłem – to była płatna gierka). W efekcie na kilku grach zakończyłem na pierwszym poziomie. Bo kolejne już się nie załadowały. Ślicznie prawda?

    • Marx

      jest na to określenie zaczynające się od litery „s” ale nie lubie go używać ;)

    • neutrico

      Jeszcze z tego typu „ciekawostek” kiedyś miałem Lumię. W pakiecie była „darmowa nawigacja” i miała też działać offline. Mapy całej Europy można było ściągnąć z netu. Pojechałem sobie do Czech. Po kilku km od granicy okazało się, że navi się pogubiła. A po jakichś 20km wyświetlił się komunikat, że mam „aktywować” usługę… sms’em. Bo na Lumii 520 mapa jest za darmo tylko w Polsce. A za pozostałe trzeba parę zł zapłacić i można tego dokonać tylko w PL :) Naprawdę darmowa była cała Europa dla Lumii bodajże od 820 i lepszych. Dlatego właśnie mówię, że uzależnienie od infrastruktury i kombinatorstwo dostawców jest czymś co czasami potrafi skutecznie obrzydzić cały ten „rozwój”. Bo zamiast efektu „wow” masz efekt „f*ck”.

  • Darthnorbe

    Ziewamy bo nic nowego nie zostało pokazane.
    smartfony mają już z 15 lat i praktycznie poza zwiększeniem mocy, wielkości wyświetlacza i łatwiejszej obsługi nic sie nie zmieniło.
    Jesteśmy strasznie zacofani technologicznie przez nierobów. Gdyby kasę wydawać zamiast na leni socjalistów to na rozwój to już dawno mielibyśmy bazę na Marsie, elektryczne samochody zdolne na ładowaniu przejechać 5000km, ponaddźwiękowe samoloty pasażerskie itp itd.

  • yy

    Jakie Wow? już dawno mielismy mieć bazy na Marsie… nie ma WOW

  • Andrzej

    A dla mnie efekt WoW ma realne życie ;-)
    Pozdrawiam