flaga Rosji
18

Rosja rozsiewała fake news na Facebooku. Proceder został ukrócony

Prawie 500 różnorakich stron w platformie społecznościowej Facebook zostało usuniętych po zorganizowanej akcji usługodawcy polegającej na zidentyfikowaniu i zlikwidowaniu złośliwych, nastawionych na rozprzestrzenianie nieprawdziwych informacji kont. Jak się okazuje, Rosjanie uwielbiają wręcz atakować Facebooka w ten sposób.

Portal społecznościowy Zuckerberga już wcześniej wprowadził nieco usprawnień do mechanizmów wykrywania oraz zapobiegania rozprzestrzeniania nieprawdziwych informacji. Bardzo pomocnym w tej kwestii okazał się być machine learning, za pomocą którego to sztuczna inteligencja jest odpowiedzialna za odnalezienie i „zamarkowanie” potencjalnie niebezpiecznego konta. Wtedy do głosu dochodzi człowiek i to on ostatecznie weryfikuje wyniki działań maszyny. Jeżeli alert zostanie potwierdzony, przechodzi się do kolejnych kroków.

Facebook przyjrzał się reklamom kupowanym na Facebooku. Nierzadko, materiały zawierające nieprawdziwe informacje są dodatkowo promowane dzięki płatnym mechanizmom obecnym w platformie Zuckerberga. Jeżeli chodzi o tę sprawę, oszacowano iż do rozsiewania fake news wykorzystano 3000 reklam na sumę 100 000 dolarów. Te zaś były powiązane ze wspomnianymi wyżej niemal 500 stronami, które miały za zadanie prowadzić działania dezinformacyjne. Adresy IP co prawda wskazywały na amerykańskie lokalizacje, ale język użytkownika był ustawiony jako rosyjski. Między innymi to pozwala Facebookowi twierdzić, że Rosja bardzo aktywnie włącza się w przedsięwzięcia mające na celu rozprzestrzenianie nieprawdziwych newsów w sieci.

fake news scrabble

Co Rosja chce osiągnąć przez takie działania?

Facebook przyjrzał się, jakich tematów dotykano w ramach zamkniętych już obecnie kont. Okazało się, że nie zajmowały się one wyborami prezydenckimi w USA – wiadomo jednak o innych działających w konkurencyjnych dla Facebooka platformach społecznościowych. Wiadomo jednak, że ich twórcy bardzo często dotykali tematów politycznych, gdzie kwestionowało się obecnie popularne wartości – tolerancję, prawa osób LGBTQ, a także rozsiewano nieprawdziwe dane na temat dostępu do broni. Wszystko to miało na celu zasianie wątpliwości w użytkownikach platform społecznościowych po to, aby doprowadzić do dalszego rozpadu obowiązujących systemów ideologicznych.

Mamy więc do czynienia z nowym rodzajem uprawiania propagandy. Wcześniej wiele mówiło się o tym, że media społecznościowe wspierają wolność słowa, pluralizm. Okazuje się jednak, że jest to miecz obosieczny – tym groźniejszy, im więcej do powiedzenia mają same media społecznościowe. To z pewnością nie pierwsza i nie ostatnia sytuacja, w której dowiadujemy się o aktywnych działaniach mocarstwa w internecie, które mają na celu destabilizowanie sytuacji politycznej. Mimo braku przyzwolenia Facebooka na takie praktyki, proceder będzie uprawiany dalej i to z pełnym powodzeniem. Wszystko to dlatego, że użytkownicy internetu często nie mają odpowiednich kompetencji, które pozwalają im na weryfikowanie informacji znalezionych w internecie. W efekcie tego – są w stanie uwierzyć dosłownie we wszystko, o ile będzie to zręcznie podane.