android grafika
105

Nie ze wszystkich aplikacji skorzystasz na zrootwanym urządzeniu. Na szczęście można obejść ograniczenia

Wśród użytkowników smartfonów nie brakuje ludzi, którym standardowe funkcjonalności urządzeń przestają wystarczać i zaczynają kopać głębiej, by wydobyć z nich jeszcze więcej. Jeżeli jesteś jednym z nich i planujesz zrobić root, oto kilka spraw, o których powinieneś wiedzieć.

Aby nie zagłębiać się w techniczne aspekty o których możecie poczytać wyczerpujące tyrady tu i ówdzie, to tym razem w kilku słowach i minimalistycznie. Root to nic innego, jak przyznanie dostępu do „korzenia”, czyli wrażliwych systemowych plików. Najprościej można powiedzieć, że to po prostu zaawansowany tryb administratora. Otwiera dostęp do funkcji, z których nie może skorzystać zwyczajny użytkownik. Takie opcje potrafią być niebezpieczne w rękach niedoświadczonych użytkowników. Z drugiej strony otwierają nowe spektrum możliwości przed tymi, którzy wiedzą jak je wykorzystać. Pozwolą, chociażby, łatwo pozbyć się zainstalowanych przez producenta nakładek czy niechcianych systemowych aplikacji. Pozwolą także rozszerzyć możliwości urządzenia. Rootowanie telefonu nie jest procesem łatwym i można w ten sposób trwale zablokować sprzęt, a poza tym… to także zachowanie, przez które część opcji będzie dla nas niedostępna. Bowiem kolejni twórcy oprogramowania zaczynają je przed nami blokować.

Ograniczenia zrootowanych urządzeń

Czasami kupujemy urządzenie z drugiej ręki — nie zawsze dopytujemy o takie rzeczy jak wersja systemu czy wprowadzane modyfikacje. I można się zdziwić, kiedy okazuje się, że coś nie działa tak, jak powinno. Temat co jakiś czas powraca jak bumerang. Dzisiaj dobrym powodem okazuje się informacja o tym, że Netflix zablokował dostęp do pobierania swojej aplikacji w Google Play na zrootowanych sprzętach. Blokada to dość marna, bo na ten moment wystarczy pobrać aplikację z zewnętrznego źródła, zainstalować ją (nawet w najnowszej wersji) i wciąż można korzystać z dobrodziejstwa ichniejszego streamingu. Ale nie ze wszystkimi jest tak łatwo, niektórzy korzystają z weryfikacji SafetyNet. Dlatego od dłuższego czasu nie pogracie już na zrootowanym telefonie w zeszłoroczny superhit Pokemon GO. Autorzy gry zdecydowali się zablokować dostęp do urządzeń z rootem, a ich decyzja podyktowana była walką z oszustami. Kłopotliwy okazuje się w tej materii także Snapchat. Problematycznym może też okazać się korzystanie z usługi Android Pay, a nawet aplikacji bankowych (m.in. IKO). I kilku innych, których twórcy boją się o bezpieczeństwo tamtejszych (nierzadko wrażliwych) danych.  Ciekawym przykładem jest też myTaxi, które nie chce przepuścić płatności na zrootowanym urządzeniu, mimo że płatność tą samą kartą, z tego samego konta, nie stanowi problemów na telefonie bez roota. Niestety, wyskakuje wówczas tylko komunikat błędu. Stąd wykrycie przyczyny może okazać się dość mgliste i nieoczywiste…

W większości przypadków ingerencja w pliki niezbędne do zrootowania urządzenia wiąże się także z utratą gwarancji na urządzenie. Choć tutaj warto się upewnić, bowiem na rynku dostępne są modele, dla producentów których nie stanowi to większego problemu.

Mam roota, nie działa mi aplikacja. Co teraz?

Na szczęście dla użytkowników z rootem sprawa nie jest jeszcze beznadziejna, bo w wielu przypadkach można ją zręcznie obejść. W przypadku Netflixa nawet nie trzeba się specjalnie natrudzić, bo co z tego że nie pobierzemy aplikacji w Google Play Store, skoro najnowsza wersja programu instalowana z pliku APK działa bez najmniejszego problemu? Niestety — nie ze wszystkimi pójdzie tak łatwo. Niektórzy będą musieli uzbroić się w dodatkowe narzędzia. Ale programów i rozszerzeń które pozwolą zataić przed aplikacjami fakt, że mamy zrootowane urządzenie, nie brakuje. Wśród nich m.in. RootCloak Plus, Magisk czy Hide My Root. To jedne z najpopularniejszych propozycji, ale jest ich dużo więcej. Dlatego jeżeli jeden nie zda egzaminu, to warto spróbować z kolejnym!