41

Roboty mogą nas zastąpić, ale spokojnie – nadal będziecie mogli pracować dla przyjemności innych

Coraz częściej piszę o zmianach na rynku pracy, zmianach wywołanych przez postęp technologiczny. Jedne branże są nim bardziej zagrożone, drugie mniej, ale nie ulega wątpliwości, że będzie się działo sporo. Koniec pracy człowieka? Taki całkowity koniec? Nie, w to nie wierzę - zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał zapłacić za produkt czy usługę wykonane przez człowieka. Powody będą różne, wśród nich pewnie chęć okazania wyższości nad jednostką tego samego gatunku...

Maszyny nadchodzą. Szybkim krokiem

Kilka dni temu pisałem o restauracji w Chinach, w której klientów nie obsługują ludzie. Kelnerów zastąpiła aplikacja. W komentarzach wspominaliście o innych lokalach, czasem sieciach, w których są już testowane rozwiązania tego typu. Nie jest potrzebna osoba stojąca za ladą czy barem, by kupić kawę albo kanapkę wystarczy wyciągnąć smartfon albo zdać się na automat w lokalu. Firmy pójdą niebawem jeszcze dalej. Maszyna będzie sprzątać pomieszczenia, maszyna przywiezie zamówiony posiłek do stolika, maszyna nawet przygotuje ów posiłek. Może nie za rok czy dwa, ale w kolejnej dekadzie takie rozwiązania nie muszą już być pieśnią przyszłości.

Tak to będzie wyglądało w restauracjach. A w sklepach? Podobnie – pracowników zastąpią komputery, roboty, aplikacje. Na różnych etapach, w różnych wersjach zakupów. Do tego dochodzą produkcja towarów, prowadzenie samochodów, praca w urzędach, sprzątanie, uczenie… Znacie ten temat, nie muszę go ponownie tłumaczyć. I zdajecie sobie pewnie sprawę z tego, że te zmiany nadchodzą, będą coraz mocniej wpływać na naszą rzeczywistość, na rynek pracy. Pojawiają się uzasadnione obawy o to, jak się to skończy. Co więcej, na znaczeniu zyskują pomysły w stylu gwarantowanego dochodu podstawowego. Bo co się stanie, gdy pracy zabraknie dla wszystkich? No właśnie: zabraknie?

Koniec pracy człowieka? Nie, do tego nie dojdzie

Praca wykonywana przez człowieka nie zniknie. Pisząc to nie mam na myśli jedynie zawodów technicznych czy technologicznych. Nie chodzi mi wyłącznie o specjalistów, informatyków czy programistów, którzy będą potrzebni, by tworzyć ów cyfrowy świat i nad nim czuwać. Nie, to osobna historia. Zastanawiając się nad tym dochodzę do wniosków, że nie znikną też wszyscy kelnerzy, zwodowi kierowcy (mam na myśli głównie szoferów) czy rzemieślnicy. Czy ich praca zostanie zachowana (w mniejszym wymiarze, ale jednak), bo będą ją wykonywać szybciej albo lepiej niż maszyny? Nie, na tym polu pewnie przegrają. Chodzi raczej o kontakt z człowiekiem, fakt, że daną usługę wykonuje dla nas druga osoba.

Już teraz produkty wykonywane ręcznie cieszą się większym szacunkiem, są bardziej pożądane, zazwyczaj kosztują więcej. Wątpię, by w przyszłości, nawet tej bardziej odległej, miało się to zmienić. Nadal będzie można zamówić buty u szewca, garnitur u krawca, posiłek do stolika przyniesie żywy kelner, a masaż wykona specjalista z krwi kości a nie z metalu i tworzyw sztucznych. Podkreślę: to wszystko pozostanie nawet wtedy, gdy maszyny będą mogły w pełni zastąpić człowieka na jakimś stanowisku, przejąć jego pracę. Liczba przedstawicieli danej profesji się zmniejszy, lecz jednocześnie płaca tych, którzy pozostaną, powinna wzrosnąć. Bo inny człowiek będzie miał zachciankę, by skorzystać z ich usług.

Z czego to wynika? Tu pewnie fachowej odpowiedzi udzieliłby psycholog czy socjolog, ja mogę jedynie zakładać, że jednym będzie łatwiej funkcjonować z rzeczywistości, która nie została zdominowana przez maszyny. Dla drugich to pewnie forma okazania wyższości nad drugim człowiekiem. Jeszcze inny przypadek to ludzie, którzy za wszelką cenę będą chcieli posiadać produkt wyróżniający się na tle innych. Niekoniecznie doskonały – raczej niepowtarzalny. I nawet, jeśli robot będzie w stanie ową niedoskonałość zapewnić (celowo), to pojawi się pytanie o „duszę” towaru. Ta przecież musi powstawać w wyniku pracy ludzkich rąk. Przypadki różne, ale efekt ten sam.

Nadal tworzyć będą artyści, nadal ludzie będą się chcieli uczyć od drugiego człowieka, nadal wybiorą się na stadion, by zobaczyć zmagania ludzi. Owszem, obok może się odbywać mecz piłki nożnej robotów, ale nie wszystkim musi on przypaść do gustu. Nie ma zatem sensu przyjmować już teraz, że praca ludzkich rąk, języków czy nóg całkowicie straci na znaczeniu. Nadchodzą zmiany, ale nie muszą mieć charakteru ostatecznych i totalnych.

  • aaa2

    Media straszą ludzi. Zastraszonymi ludźmi łatwiej manipulować. Postęp technologiczny poprawi jakość życia. Kiedyś nosiło się wodę ze studni, teraz woda leci z kranu. A człowiek w dalszym ciągu ma co robić. I cały czas będzie miał. Będzie oczywiście mniej pracy prostej jak stanie przy taśmie ale dzięki temu ludzie będą mieli więcej czasu na rzeczy poza pracą.
    Bo jeśli praca zostanie wykonana przez robota to człowiek nie będzie musiał pracować – oczywiście robota trzeba będzie serwisować, wymyślać nowe roboty.
    Janusze ekonomii mówią, że dochód podstawowy napędzi tylko inflację. Bzdury. Rzeczy potrzebne do minimum egzystencji będą wymagały coraz mniejszego zaangażowania ludzi. Ale trzeba je będzie sensownie dzielić. Zmieni się definicja pieniądza. To już nie będzie tylko wynagrodzenie za pracę, to będzie sposób podziału dóbr. A kto ambitniejszy ten oczywiście będzie pracował za dodatkowe środki.

    • mall

      Nie do końca zgodzę się z tym, że ludzie będą mieli więcej czasu na rzeczy poza pracą. Dzięki automatyzacji znikną bowiem nie tylko prace proste ale i uproszczeniu ulegną prace bardziej skomplikowane. Przy jednoczesnym wzroście populacji więcej osób będzie zmuszonych do konkurowania o pracę co sprowadza się do obniżenia kosztów pracy i zmuszenia ludzi pracujących do świadczenia więcej pracy w tej samej cenie. Czyli zatrudniony będzie miał mniej czasu na życie. Jednocześnie osoby niezatrudnione będą zmuszone do poświęcania czasu na zapewnienie sobie minimum przetrwania (praca na czarno, dorabianie za bezcen) co też nie daje czasu na życie.
      Dochodu podstawowego nie będzie. Kto miałby na niego płacić? Posiadacze kapitału, którzy nie dzielą się nim od wielu lat? Dobrze by było, ale bardzo, bardzo wątpię, że tak się stanie.

    • Cannibal

      Obawiam się że stanie się coś takiego jak w filmie Elizjum. Będzie kasta bogatych z dostępem do najnowszych technologi i kasta biedaków-niewolników służącym tym bogatym.

    • Roman syn Ryżu

      Dobrze, że nie będzie jak w Hobbicie.

    • Rafał Małek

      Albo będzie dochód podstawowy, albo dojdzie do ogólnoświatowej rewolucji, lub wojny. Dlatego też bogacze promują ten pomysł, nawet zwłaszcza oni. Bo rzesze biedoty to brak klientów na oferowane produkty (czyli straty dla bogatych), oraz ryzyko, że biedni w końcu się wkurzą, zorganizują i wymordują bogatych, jak to było podczas Rewolucji w Rosji i w paru innych krajach.

      Więc dochód podstawowy to raczej konieczność dziejowa i nie za bardzo można wymyślić coś innego. Podobny determinizm wynikający z sytuacji, co obecnie niemożność zbytniego podniesienia podatków dla przedsiębiorstw międzynarodowych, bo mogłyby się przenieść gdzie indziej.

    • Rafał Małek

      Niemal wszyscy będą pracować, oprócz nielicznych przypadków niepełnosprawności lub depresji, ale zmieni się definicja pracy, z industrialnej „praca to czynność wykonywana za wynagrodzeniem”, na jakąkolwiek aktywność życiową człowieka, w tym bez wynagrodzenia, dla samej przyjemności lub wynikającej z konieczności (np. posprzątanie mieszkania, opieka nad dziećmi, drobne domowe naprawy itp.).

  • sysph

    Z tym że gdy przeciętny nastolatek z pomocą nanotechnologii (np. respirocytów) będzie w stanie przebiec 5 km na jednym wdechu, mecze zawodowych (a więc pozbawionych takich udoskonaleń) zawodników, zaczną przypominać paraolimpiadę.

    • aaa2

      coraz więcej się mówi, że nanotechnologia jest niebezpieczna – to są zbyt małe cząsteczki. Mogą uszkadzać komórki w organizmie. Zobacz na historie azbestu.

    • sysph

      Jasne że małe. Tylko to nie jest azbest, lecz małe roboty, wykonujące określone zadania. Projekt raczej uwzględni takie zagrożenia, jak wchodzenie w spontaniczne reakcje chemiczne z otaczającym środowiskiem. Schody zaczną się, jak przejdziemy do wersji samoreplikującej się: https://pl.wikipedia.org/wiki/Szara_ma%C5%BA

    • Ale nadal część ludzi będzie chciała oglądać tę „paraolimpiadę”. Zresztą – Polacy już się przyzwyczajają oglądając ekstraklasę

  • borysses

    Gdyby np. zmienić prawo pracy i pozwalać na 8h pracy dziennie na rodzinę, do tego 4 dzienny tydzień pracy to moznaby w miare bezboleśnie zredukować szok wymuszonego postępem bezrobocia. Skoro w latach 50-tych na zachodzie jedna osoba pracująca mogła utrzymac rodzinę to teraz tym bardziej powinno to być możliwe. Ale nie jest.

    60 lat postępu było na rękę wszystkim tylko nie pracownikom. Spadła wartość pieniądza, wzrosły koszty utrzymania, dwie osoby muszą pracować przez co zaniedbane są dzieci i cierpią relacje ludzkie a jedynymi beneficjentami byli „kapitaliści”. Jak do tej pory każde potencjalnie pożyteczne społecznie udogodnienie było konwertowane na wzrost zysku a nie zmniejszenie ilości pracy.

    • Maniiiius

      Mądrze napisane, ale i tak zaraz ktoś od „lewaków” zwyzywa, bo źle się o kapitalistach wyraziłeś.

    • borysses

      Niestety obecny kapitalizm jest bardzo anty wolnorynkowy. Korporacje idą za rączkę z rządami zeskrobując z wasali ostatnie resztki własności i wolności. Rzeczywistość kreowana przez media służy pogłębianiu podziałów i odwracaniu uwagi od prawdziwych przyczyn problemów tego świata.

    • Roman syn Ryżu

      Tak było zawsze, tylko różnie się to nazywało.

    • sysph

      Nie zamierzam nikogo wyzywać, ale 60 lat postępu dało nam też tanie produkty. Niemal każdy przedmiot jaki nas otacza, jest wielokrotnie tańszy niż 60 lat temu. Dzięki temu skrajne ubóstwo na świecie to coraz węższy margines.

    • borysses

      Dzięki temu skrajne ubóstwo na świecie to coraz węższy margines.

      Niestety dane tego nie potwierdzają. Biedoty przybywa i kurczy się klasa średnia. Wszędzie.

      60 lat postępu dało nam też tanie produkty.

      Czy aby na pewno? Pomijając elektronikę to wszystko podrożało.

      Szynka (czy jakikolwiek produkt spożywczy) jest droższa a to, że pod nazwą szynka można też kupić produkty szynkopodobne które są tanie to nie jest zdobycz cywilizacyjna. Niedługo produkty naturalne będą tylko dla bogaczy a plebs będzie wpierdalać aromatyzowany karton z wkładką z recyclowanej padliny z dróg.

      Obniżki cen wynikają z masowości produkcji i tego, ze poświecono jakość w imię wysokości obrotów. Juz nawet urządzenia dla przemysłu i maszyny specjalistyczne są coraz gorszej jakości, trudne w serwisowaniu i obładowane zastrzeżeniami dot. własności intelektualnej, ze są studnia bez dna i gwarantem zysków producentów.

      Podrożały mieszkania, samochody, koszty utrzymania, wykształcenia i opieki medycznej. Tanieje tylko najpodlejszej jakości konsumpcja.

    • sysph

      Dane to potwierdzają.
      Bieda: http://ourworldindata.org/data/growth-and-distribution-of-prosperity/world-poverty/
      Siła nabywcza (dochód względem cen produktów): http://ourworldindata.org/data/growth-and-distribution-of-prosperity/gdp-growth-over-the-last-centuries/
      Ja rozumiem, że zawsze może być lepiej, ale nie wylewajmy dziecka z kąpielą. Fakty są takie, że kapitalizm wyciągnął z biedy miliardy ludzi.

    • jjLDN

      Tylko ten kapitalizm, o którym mówisz skończył się wraz z przeniesieniem praktycznie całej produkcji do Chin i masowym unikaniem płacenia podatków przez międzynarodowe korporacje.

    • sysph

      Dlatego wyzwaniem jest uszczelnienie systemu podatkowego i eliminacja rajów podatkowych. Kapitalizm to nie zło wcielone, ale wypaczenia polegające na uciekaniu do rajów podatkowych wymagają ukrócenia. A jeśli chodzi o tanią siłę roboczą, to Chiny raczej już się kończą pod tym względem. Koszty pracy rosną i zaczęli intensywnie walczyć o własną innowacyjność, żeby pozostać na fali. Została jeszcze Afryka, a gdy tam też ludzie się dorobią, pozostanie już tylko automatyzacja/robotyzacja (z czym nie powinno być do tego czasu problemu).

    • jjLDN

      Generalnie też tak to widzę, niemniej redystrybucja pieniądza z podatków od firm, które nie tylko nie utworzyły miejsc pracy, a je wręcz zalikwidowały wprowadzając technologię taką jak roboty, automaty, AI, nadal pozostawia pytanie, czy to nadal kapitalizm, czy już socjalizm?

    • borysses

      Ja widzę spadek od 2007. A GDP nie jest miarą zamożności społeczeństwa.

      kapitalizm wyciągnął z biedy miliardy

      3.5mld żyje za mniej niż 2.5$/d z czego w skrajnym ubóstwie żyje 1mld dzieci. 2mld żyje bez prądu. 80% populacji planety żyje za mniej niż 10$ dziennie.

      Trochę słabo coś ten kapitalizm wyciąga.

      Zdziwiony jestem, ze neoliberalny socjalizm nazywasz kapitalizmem.

    • sysph

      Jest kryzys, są spadki – to wydaje się logiczne.
      Siła nabywcza wydaje się niezłym wskaźnikiem do opisu zamożności – jest powszechnie do tego celu wykorzystywany. Rozumiem że znasz jakiś lepszy, który ma odpowiednio długą historię pomiarów?
      W sprawie biedy, sytuacja od dekad się poprawia – statystyki podawałem. Jedynym dużym obszarem w którym sytuacja jest trwale kiepska, jest Afryka subsaharyjska. Przyczyny są polityczne i wiadomo, że przy takim poziomie korupcji jaki tam występuje, nie ma mowy o sensownych inwestycjach. Co tylko potwierdza tezę, że bieda jest tam, gdzie gospodarka rynkowa jeszcze nie miała szans zafunkcjonować.
      A jeśli chodzi o etykietki, to albo masz braki w wiedzy, albo próbujesz zamotać. Kapitalizm jest tam gdzie przedsiębiorczość, własność prywatna, swobodny obrót i konkurencja. Socjalizm tam, gdzie własność wspólna, centralne planowanie i sprawiedliwość społeczna (taka forma niesprawiedliwości). Neoliberalizm był reakcją na teorie Keynesowskie i raczej nie po drodze mu z socjalizmem.

    • borysses

      GDP nie ma nic wspólnego z siłą nabywczą.

      Jeżeli znasz etykietki to chyba widzisz co robią neo-liby jak i neo-konserwy (to samo tylko nazwa inna) i nie ma to nic wspólnego z kapitalizmem. Tak samo jak lewactwo pokolenia 68 mało przejmuje się dobrem społecznym.

    • Cannibal

      Pewnie i wielokrotnie gorszych jakościowo, a przez to ich przydatność do użytku wielokrotnie spada. Zamiast mieć 1 na 10 lat musisz mieć 10. Jakoś oglądając Galileo o produkcji butów sportowych nie zauważyłem że ludzie w Indiach czy Chinach żyją w dobrobycie. Tanie tandetne produkty to nie postęp to regres.

    • Rafał Małek

      Więc trzeba również obniżać koszty utrzymania. Obecnie jest możliwe wybudowanie domów, które niemal w ogóle nie mają żadnych rachunków, nie potrzeba płacić za wodę, elektryczność, ogrzewanie, kanalizację. Nawet niektóre konstrukcje są całkiem tanie, np. eartship.

      Natomiast skrócanie czasu pracy sprawi, że ci co lubią swoją pracę będą ograniczani, a ci którzy nie lubią będą przymuszani i będą udawać że pracują. Już to przerabiano za komuny, gdy zamiast 1 pracownika zatrudniano 5, by im się lżej pracowało i w końcu żaden z nich nie pracował, udawał i zrzucał pracę na drugiego.
      Ci co chcą, niech pracują, a ci którzy nie chcą, niech sobie znajdą takie zajęcie, jakie im sprawia satysfakcję, co przyczyni się do rozwoju całej społeczności. Przykładowo, wystarczy żeby 1 człowiek w mieście zaszył się w domu i przeczytał książkę, to statystycznie wzrośnie poziom czytelnictwa w całej populacji miasta, czyli zjawisko jak najbardziej pozytywne. Różnych aktywności życiowych jest nieskończona ilość.

    • borysses

      Czyli uważasz, że poświęcanie czasu na dom i wychowanie potomstwa nie powinno być zaliczane do pracy?

    • jscst

      Jeśli praca to musi być i płacodawca… kogo obsadzisz w tej roli?

    • borysses

      musi być i płacodawca

      Czyli jeśli ktoś pracował, ale go pracodawca oszukał i nie zapłacił to nie była praca bo płacodawcy nie było?

  • doogopis

    Bogata elita wytruje plebs,zostawią troche by miał kto piwo z lodówki nosić.
    Przecież od lat sie o tym pisze.Gates też o tym mówił.

    Zastanawiając się nad tym dochodzę do wniosków, że nie znikną też wszyscy kelnerzy, zwodowi kierowcy (mam na myśli głównie szoferów) czy rzemieślnicy.

    Kelnerzy- co tak trudno se wyobrazić maszyne serwującą drinki?
    Zawodowi kierowcy?Wczoraj pisaliście o autonomicznych autach?Dziś już zapomnieliście?
    Rzemieślnicy też nie są do nie zastąpienia?Ciekawe którzy.

    Jedyny zawód który nie zniknie to syjonistyczni banksterzy okradający nas wszystkich.

    • Rafał Małek

      No nie za bardzo. Bo majątek bierze się z obsługi klientów. Nie można wytruć klientów, gdyż wtedy zmniejszy się ilość kupujących i biznes podupadnie, a bogaty zbiednieje.
      Im więcej ludzi i im więcej mają pieniędzy, tym lepiej dla przedsiębiorcy, bo ma więcej potencjalnych klientów. Ale im bardziej inni ludzie chcą pracować, tym gorzej dla przedsiębiorcy, bo ma większą konkurencję w branży.

    • Robert Lewandowski

      A po co bogatemu pieniądze biednych jak ma ziemię, surowce, technologię i roboty?

    • doogopis

      Pieniądxe to oni mają już wszystkie,złoto i inne bogactwa.Kontrolują praktycznie wszystko.1% społeczeństwa a my ciułamy by przeżyć.Gdyby dzielić zasoby na każdego to wypada koło miliona $ na głowe,to brzmi szalenie w naszych czasach.Gdyby światem rządzili dobrzy ludzie to byśmy żyli w raju.

      Bogatą elite podnieca władza.Już od lat sie pisze o takim czymś w niezależnych artykułach.I jakby przypadkiem Gates mówił o epidemi która może znacznie zmniejszyć populacje do około 500k.Może nie zaraz ale niedługo.Nie widzisz jak wszystko sie sypie?Końcem tego nie bedzie happy end.
      Im więcej ludzi i im więcej mają pieniędzy, tym lepiej dla przedsiębiorcy, bo ma więcej potencjalnych klientów.
      Widzisz!A dlaczego nie dbają byśmy zarabiali więcej,wtedy oni by jeszcze więcej zarabiali,a my szastali kasą na lewo i prawo.Bo byśmy chcieli być jak oni,więc motywuje nas nasz niedostatek,niedobory napędzają ten system.Jeśli diamentów bedzie jak wody to bedą tyle samo warte,więc trzeba dbać by było ich mało.Tak samo ze wszystkim.Puki istnieje pieniądz zawsze bedzie bieda i cierpienie i wojny.Tylko sprawiedliwe dzielenie zasobów zapewni dobre życie.Niby wydaje sie to niemożliwe ale jednak.Z resztą wszystko jest w stanie uoadku lub kryzysu,ten system nie działa.

    • jscst

      (…)Pieniądxe to oni mają już wszystkie,złoto i inne bogactwa.(…)

      Chyba głównie inne bogactwa… np. gdzieś słyszałem, że na giełdach towarowych jest 50 razy więcej opcji na złoto niż prawdziwego złota.

    • doogopis

      Muszisz zrozumieć że banki powstały ze zwykłej lichwy.Kiedyś zabraniano porzyczania na procent.Sam proces tworzenia pieniądza jest skandaliczny.Zapędzają świat do ruiny i nic nie idzie w dobrym kierunku.
      Ja czytałem że sprawiedliwe dzielenie zasobów by dało około miliona na osobe,i to dolars!Obliczenia może są nie dokładne,ale robił je matematyk wyższych lotów,raczej bogactwa nie brakuje.
      https://www.youtube.com/watch?v=1oKd8eJDvRE&app=desktop

    • jscst

      No dobra… rozdasz po milionie i co dalej… Ceny zrosną tysiąckrotnie (a nawet i więcej) i jak była bida tak bida będzie.

    • doogopis

      A gdzie ja mówiłem o rozdawaniu.Chciałem tylko zobrazować jakie bogactwo przypada na 1 człowieka.Przecież ktoś sobie je przywłaszczył i czerpie korzyści,a my zapiepszamy na podstawowe rzeczy.Często fortune zdobyli kreując kryzysy i kupując za grosze.Tak jak gnida rockefeller po 6 przeszczepach sera.Na fladze izraela jest symbol jego rodu.To on opłacił kariere hitlera,on niszył europe długie lata.
      Co ty myślisz że ta israna demokracja to szczyt tego co może powstać.
      Złodziejstwo,lenistwo,narkotyki i rozbój,korupcja to główne cechy tego systemu!Nie wiem czemu?

  • Paweł K

    Doprecyzujmy jedną rzecz: Człowiek nie musi pracować. Człowiek natomiast musi zarabiać. Ten co pracuje ( w polskiej rzeczywistości szczególnie ) nie zawsze zarabia.

    W związku z robotyzacją widzę dwa kierunki możliwego rozwoju:
    1) Właścicielami robotów i fabryk nadal będą rozmaici oligarchowie a reszta społeczeństwa zdechnie z głodu na ulicy.
    2) Będzie kolejna rewolucja i oligarchowie zostaną wysoko opodatkowani lub znacjonalizowani. Z majątku wytwarzanego przez roboty w firmach będą wypłacane każdemu obywatelowi wystarczające na życie zasiłki. Jeśli ktoś będzie chciał ponadto pracować aby zarabiać więcej – jego sprawa, jego wybór. Jeden się nudzi bez pracy a drugi będzie miał czas na podróże i dowolne hobby. Praca będzie jedynie twórcza. Nikt nie będzie już musiał „z radością” wstawać rano by rozwieść bułki do sklepów itp. Moim zdaniem drugi scenariusz jest bardziej prawdopodobny. Zresztą już min. w Holandii, konkretnie w Utrechcie robią eksperyment z tak zwanym bezwarunkowym dochodem przysługującym każdemu, kto nie chce pracować.

    • Rafał Małek

      Jednocześnie następuje rewolucja w technologiach produkcji i dawne ogromne fabryki pełne robotników ulegają miniaturyzacji. A środki produkcji (narzędzia, komputery) są coraz tańsze i coraz szerzej dostępne, produkcja ulega rozproszeniu. To znosi monopol bogaczy na posiadanie środków produkcji.

      Taką miniaturową fabryką dostępną dla niemal wszystkich (jeśli nie na własność, to np. w bibliotece i domu kultury) jest np. drukarka 3D. Na razie ten druk jest w powijakach, ale będzie się rozwijał.

    • Robert Lewandowski

      Nie mam nic, co zostało wyprodukowane przez rozproszoną produkcję.
      Drukarka 3D ma taką samą przyszłość jak produkcja palet. Nadaje się tylko do drukowania prostych rzeczy dla modelarzy. Gdyby była w stanie zastąpić jakiś proces w fabrykach już dawno była by tam stosowana.

  • Rafał Małek

    Maszyny zastąpią ludzi w pracy, ale w pracy według definicji ekonomii epoki industrialnej – czynności wykonywanej za wynagrodzeniem.
    Jednak nie w pracy w sensie ogólnej aktywności człowieka. Bo człowiek zawsze znajdzie sobie jakieś zajęcie, różnica będzie jednak taka, że nie będzie już musiał na nim zarabiać. Co otworzy zupełnie nowe perspektywy rozwoju cywilizacji.

    Ludzie mają tak skonstruowany mózg, że zawsze robią to, co im sprawia większą przyjemność. Ale wskutek różnych dodatnich i ujemnych pętli sprzężenia zwrotnego w mózgu, impuls trafiający ze zmysłów to nie ten sam co odczuwany przez świadomą część mózgu. Inaczej mówiąc, różne rzeczy sprawiają różnym ludziom przyjemność, co odpowiada za całe spektrum ludzkich zachowań.

    Chęć zarobienia pieniędzy i powiększenia majątku motywuje jedynie nielicznych ludzi, w dodatku wynika po części ze strachu o przyszłość i z nacisków obowiązującej ideologii, ale ekonomiści błędnie to interpolują na całą populację i uważają że ludzie z natury są chciwi i celem życia jest większe… zagracanie mieszkań.
    Równie dobrze można byłoby wziąć inną próbkę z populacji, również z problemami i wyjdzie, że człowieka motywuje zdobywanie narkotyków oraz alkoholu. Z kolei pedofil swoim życiem kieruje tak, aby mieć więcej kontaktów z dziećmi. Wielu psychopatów wstępuje do wojska, by móc jeździć na zagraniczne misje i tam mieć okazję do zabijania ludzi. Itd.

    • Olas111

      Wszystko będzie zmieniało się jedno po drugim itd. Podkreślając ogólnie najpierw roboty zaczną wypierać ludzi fizycznych, później ludzi inteligentnych, biznesmen w rzeczy samej będzie miał łatwiej, bo roboty to mniejsze koszta, nie wliczając usterek, jeśli będą one całkowicie rozpowszechnione. W rzeczy samej ludzie bogaci będą bogatsi, a ludzie biedni, np. osoby fizyczne będą tej pracy pozbawione, bo przestaną być wydajne na rynku pracy. Bezrobocie pewno wzrośnie, jest kilka wyjść zastąpienie człowieka robotem, czyli roboty staną się klientami, tylko, że ów maszyny muszą jakoś zarabiać, jest to czarny scenariusz dla szarego człowieka, lub wypłata socjalna dla osób wykluczonych z rynku pracy, powiązanego ze sztuczną inteligencją.