5

Robert Lewandowski inwestuje w… serwis ślubny

Niewielu jest Polaków, którzy mogą się pochwalić rozpoznawalnością w skali globalnej. Do tego grona z pewnością należy Robert Lewandowski, który od kilku lat utrzymuje się w czołówce najlepszych piłkarzy świata, a to sprawia, że kojarzą go setki milionów, a może nawet miliardy ludzi na naszej planecie. Sportowiec nie skupia się tylko na swojej profesji, jego nazwisko pojawia się przy innych okazjach, a jedną z nich są inwestycje w startupy.

Robert Lewandowski dwa dni temu był cichym bohaterem… konkursu lotów narciarskich. Piszę to całkiem serio – Przez dłuższą chwilę śledziłem konkurs po pierwszej serii skoków i realizator pokazywał głównie naszego piłkarza, który pojawił się pod skocznią. A potem także na jej szczycie, w sali ze skoczkami, z szefami imprezy. Tu selfie, tam zdjęcie grupowe, tu żarciki, tam Robert pokazany z ukrycia. Zacząłem się zastanawiać, jaką konkurencję sportową oglądam. W jakimś stopniu obrazuje to poziom rozpoznawalności i popularności piłkarza z Monachium.

Owa popularność sprawia, że Robert Lewandowski staje się pożądanym inwestorem. Pisaliśmy już kiedyś, że Polak zarabia nie tylko na grze w piłkę i reklamach – postanowił lokować pieniądze w małych biznesach. Oczywistym przykładem gra na smartfony związana z jego osobą. Ale są też przykłady nieoczywiste.

Kilka kwartałów temu media obiegła informacja, iż został on udziałowcem spółki Protos Venture Capital. Jeden z założycieli funduszu zainteresował tym biznesem Cezarego Kucharskiego, menedżera Lewandowskiego, a ten namówił piłkarza Bundesligi na przyłączenie się do spółki. Trzeba przyznać, że to ciekawy ruch, Lewandowski pokazuje, że myśli o przyszłości i chce pomnażać majątek. Spora część jego kolegów z boiska pewnie machnęłaby ręką na taką propozycję, Lewy dostrzegł tu szansę na zysk. I widać już pierwsze efekty.[źródło]

Jeżeli jesteście zainteresowani, jakie biznesy wsparł piłkarz, odsyłam do tekstu z końca 2015 roku. Teraz wracam do tematu, ponieważ serwis o tematyce ślubnej, wedding.pl, informuje o kolejnej rundzie finansowania i przywołuje właśnie nazwisko Lewandowskiego. Spółka otrzymała milion złotych na rozwój (podobne pieniądze otrzymał Muse, o czym informował wczoraj Grzegorz), wcześniejsze rundy finansowania sięgnęły poziomu 2,5 mln złotych. To już całkiem spore pieniądze, które mogą pomóc rozkręcić biznes. A ten jest dość perspektywiczny. Zaczęło się od sukien ślubnych, dzisiaj ambicje i zakres usług jest znacznie większy. Strona pomaga sprawdzić dostępność sal weselnych, zarezerwować zespół na imprezę, wynająć fotografa, fryzjera, znaleźć dodatkowe atrakcje, czy dobrać makijaż na ten ważny dzień. Specjalistą nie jetem, ale chyba pomagają ogarnąć wszystko.

Serwis podobno rośnie, odwiedza go ponad 80% polskich panien młodych, które w szczytowych miesiącach generują kilka milionów odsłon. I tu pojawia się ciekawy wątek. Informacjom o tym, że Robert Lewandowski zainwestował w serwis towarzyszy wiadomość, że wraz z nim zrobiła to żona, Anna Lewandowska. Kobieta, która szybko stała się celebrytką, postacią bardzo rozpoznawalną – głównie wśród Polek. Istotne jest to, że swoją rozpoznawalność potrafi wykorzystać: kuje żelazo póki gorące i zarabia w przeróżny sposób. Od reklam, przez zdrową żywność, po szeroko pojęte porady.

Patrząc z tej perspektywy, nie dziwi, że serwis wedding.pl w informacji prasowej towarzyszącej inwestycji skupia tyle uwagi na małżeństwie Lewandowskich. Pomijam już fakt, że inwestorem jest fundusz Protos VC, a nie bezpośrednio sportowiec i jego żona. Na tym przykładzie widać doskonale, że pieniądze to nie wszystko, gdy mowa o rozwoju mniejszych biznesów – liczą się także inne formy wsparcia, w tym reklama. Anna Lewandowska zapewnia doskonałą reklamę, doniesienia o jej zaangażowaniu pewnie obiegną prasę i serwisy kierowane do kobiet, Polki dowiedzą się, że celebrytka ma coś wspólnego z wedding.pl. Prócz miliona złotych dofinansowania, jest niezła promocja. Lewandowskim powinno jednak na tym zależeć: im bardziej biznes urośnie, tym więcej zarobią na inwestycji. Zastanawia przy tym, jak często będziemy trafiać na informacje o kolejnych startupach, które otrzymały pieniądze od wspomnianej pary…?

  • anonim

    Straciłem czas, czytając ten tekst. Dlaczego on jest na AW, a nie na MamStartup?

    • Bo na AW od dekady pojawiają się wpisy poświęcone startupom ;)

    • Ehe

      Oprócz tego jest jakiś inny sensowny argument? Może warto się zastanowić czy przypadkiem od dekady AW nie popełnia błędu umieszczając takie treści u siebie zamiast oddelegowywac je na mamstartup?

  • Wojciech

    Wycena serwisu… 3,5 mln. Skąd to się bierze???? Na czym serwis ten zarabia????

    • Często wyceny opierają się o użyteczność danego pomysłu. startupy mają to do siebie, że najczęściej tracą w momencie kolejnych rund finansowania, a przychód dopiero pomału się pojawia. Przychód, nie zysk.