sala kinowa
153

Jak to się dzieje, że płacimy za oglądanie reklam?

Wczoraj dzieliłem się z Wami swoimi przemyśleniami odnośnie do ewentualności wprowadzenia reklam w Netfliksie w zamian za bezpłatny dostęp do serwisu. Pomijając zasadność i opłacalność takiego rozwiązania, co wytknęliście mi zresztą w komentarzach, deal jest jasny - nie płacisz, ale oglądasz nasze reklamy. Ale jak to się dzieje, że kinom udało się nam wmówić, że powinniśmy płacić za oglądanie ich reklam?

Byłem dziś w kinie – robię to rzadko, bo wystarczy mi dostęp do HBO GO czy Netflixa, mogę te pół roku, czy nawet rok poczekać, aż się tam pojawią obecne premiery kinowe, ale poszedłem. Zapłaciłem 29 zł, to o 9 zł drożej niż miesięczny koszt HBO u większości operatorów i 5 zł mniej niż miesięczny koszt dostępu do Netflixa. W obu serwisach nie uświadczycie żadnej reklamy.

Co robią kina? Jeszcze parę lat temu raczyły nas w większości zapowiedziami premier, to akurat lubiłem, mogłem sobie coś z tego wybrać na przyszłość. Zapowiedzi te były przeplatane pojedynczymi reklamami, całość zajmowała może 10, 15 minut. Akceptowalne? Jasne, czasem ktoś się spóźnił i mógł odetchnąć z ulgą, że jeszcze się nie zaczęło.

Jak jest teraz? Z zegarkiem w ręku, tfu, z telefonem w ręku – bite 35 minut reklam, przeplatanych pojedynczymi zapowiedziami premier. Miałem ochotę wstać i wyjść. Skoro to rośnie, ludzie to akceptują, to może w końcu dojdą do godziny?

Powiecie, że najlepszym rozwiązaniem jest przyjść pół godziny po planowanym rozpoczęciu seansu. Ale ja nie chcę wstrzeliwać się w czas bez reklam, bo naprawdę jest ruchomy z tego co słyszę, a nie chcę też spóźnić się na początek, choćby kilka minut, bo to bez sensu. No chyba, że na bilecie miałbym napisane – reklamy zaczynają się dajmy na to o 16:00, a film dokładnie o 16:35.

Zastanawiam się przede wszystkim, jak do tego doszło? Czasy się zmieniają, mamy coraz szerszy dostęp do legalnych treści w sieci, których miesięczny koszt pokrywa się mniej więcej z ceną pojedynczego filmu w kinie, a te zamiast zmniejszać uciążliwość tej atrakcji, wydłużają to dwukrotnie przed seansem.

Ciekawi mnie jeszcze jeden aspekt, Polacy nie chcą płacić za abonament RTV, bo telewizja emituje reklamy i z tego powinna się utrzymywać, ale bez problemu tłumnie ruszają na premiery kinowe, płacą sporo za bilety i tak samo raczą się serwowanymi tam reklamami. Ja podziękuję już zupełnie, poczekam i obejrzę sobie w sieci te nowości za jakiś czas, bez reklam.

  • minik971

    Niby tak, ale kino poza opłaceniem emisji filmu, ma do opłacenia pracowników, dużą przestrzeń, prąd, gastronomię… Pewnie mogłoby być bez reklam, ale gdyby bilety były przez to znowu sporo droższe, to kto by je kupował?

    • Bilety nie są tanie

    • Darth Artorius

      Bilety kinowe sa drogie. We Wrocku płacimy chyba 25 zl. W piątki i weekendy drożej. Wszelkie „przyjemności” spożywcze też sporo kosztują. A jeszcze przed filmem dostajemy tyle reklam, że mózg staje.

      Broniąc TVP mogę powiedzieć że przy abonamencie, choć też mamy reklamy to nie przerywają one filmu czy serialu. I możemy wyjść po kawę czy kanapkę w czasie bloku reklamowego.

      Do kina chodzę już tylko na wydarzenia typu Blade Runner 2049 czy Star Wars.
      Najlepszy jest Netflix i inne serwisy. Szczególnie jak można je współdzielić.
      Byłbym za takim rozwiązaniem : filmy kinowe tydzień po premierze wskakują do VOD. W cenie biletu kinowego. Ale może je obejrzeć w spokoju cała rodzina. Wbrew pozorom wielu widzom wystarcza TV 40 cali i FullHD. Bez dźwieku 5.1 (dobre stereo nie jest złe)

    • Marx

      no to kiedy film kinowy przerywany reklamami?

    • Michal Kolendo

      Dokładnie. Dodatkowo popcorn warty kilkanaście groszy, sprzedawany za kilkanaście zł.

    • metzo

      Żartujesz? Gastronomię? Za kubeł popcornu z colą niejednokrotnie tyle samo co za bilet trzeba dać.

    • minik971

      Chodziło mi o koszty utrzymania tego, jakieś dostawy i tak dalej.

    • Piachu

      koszt dostawy popcornu? Nie bądź śmieszny, kino zarabia na popcornie więcej niż na wyświetlaniu filmów

    • minik971

      O nie, no nie mogę jaki tutaj bulwers się utworzył. Nigdzie nie napisałem, że kino jest tanie, że popcorn nie jest drogi. Ale że wszystko kosztuje, no ludzie.

    • SomeGuyFromNet

      Za popcorn który i tak zjesz w większości na reklamach :D

    • Wasz Pan i Władca

      Netflix ma też do opłacenia pracowników, serwery, wsparcie IT. Nie wiem wiec czy te koszty nie są porównywalne.

    • Wiesław Juskowiak

      Zupełnie dwa różne modele biznesowe. Netflix jest bardziej wirtualny niż kino. Oczywiście, wszystko kosztuje, ale powiększenie bazy klientów o 200 tysięcy nie ma dużego wpływu na koszt utrzymania serwisu. Powiększenie sali kinowej o 50 miejsc ma i to ogromne.

    • Marian Paździoch syn Józefa

      Ale zapewnienie stabilności i jakości takiej usługi dla 100 milionów abonentów na całym świecie jest bardzo kosztowne. Serwery, zabezpieczenie danych, backup do tego Netflix produkuje własne filmy czego żadne kino nie robi.

    • Szczepan

      Porównuj koszty na głowę, bo takie liczby nic nie mówią.

    • Marian Paździoch syn Józefa

      Koszty Netflixa są nawet wyższe bo musi zapewnić sprawne działanie usługi na całym świecie dla milionów klientów oraz inwestować we własną ofertę filmową.

    • Marx

      pytanie po co to w ogole kupowac. Nie wytrzymasz bez żarcia?

    • Wiesman

      Nie mogę się z tobą zgodzić. W mniejszych miastach gdzie funkcjonują małe kina ceny są niższe i reklam nie ma wcale. Przykładem jest kino w Zawierciu. Bilet kosztuje od 13-15 pln a na drzwiach wisi kartka że seanse zaczynają się dokładnie o podanej godzinie.

    • no na utrzymaniu tej gastronomii są na pewno stratni – przecież nie da się zarobić na napoju i popcornie jeżeli kosztują one tylko 40PLN.

    • wajdzik

      Kino Studyjne w miejscowości 40 tysięcy mieszkańców. Cena biletu? Max 15 zł (i to na filmy 3D, bez dodatkowych opłat). Reklamy? Ograniczone do minimum. Głównie zwiastuny. Jakość? Bardzo przyjemna – niedawno zamontowano nowe fotele, ekran i projektory. Filmy? Sporo kina ambitnego, ale hity kinowe też można obejrzeć w momencie premiery lub niedługo po niej.

      Da się? Da się – tylko trzeba chcieć.

  • gregpet

    To chyba największy problem multipleksów. Kina studyjne tego nie mają więc wystarczy pójść w inne miejsce.
    Argumenty trochę jak: za długo czekałem na artystę i było nudno więc teraz zostaję w domu i posłucham na spotify.

    • Nie rozumiem argumentu z czekaniem na artystę

    • Alot

      W czasie dużych imprez zdarza się obsuwa, czekasz na swojego idola a on wychodzi na scenę godzinę po czasie, Ty jesteś zmęczony a on dopiero zaczyna śpiewać/grać.

    • Secundus Interpares

      eee, wy tak serio?
      mówisz o przypadku gdy osoba sie spóźniła – zaparcie, korek, kochanka – różne rzeczy mogą sie zdarzyć. a artykuł mówi o chamsko puszczanych reklamach – już po rozpoczęciu seansu.

    • bubu

      Problem w tym, że mieszkając w małym mieście powiatowym nie masz wyjścia. Najbliższe kino to multiplex, a studyjne to w mieście wojewódzkim, czyli 45min autem. A kino studyjne w moim mieście wykończyły multiplexy, a może raczej klienci którzy zachłysnęli się galeriami handlowymi i dużymi kinami.

    • Piotr

      Mieszkam w mieście wojewódzkim. Z 3 kin studyjnych, które istniały w mieście jedno padło jakiś czas zanim pojawił się pierwszy multiplex, drugie zlikwidowano jak był budowano galerię w której jest pierwszy multiplex w mieście. Aktualnie mamy jedno awangardowe, z adekwatnym do specjalizacji repertuarem (średnio raz na 5 lat mają tam coś co mnie zainteresuje) oraz dwa multiplexy. Jeśli już uznam że jednak chcę iść do kina to wybór mam między jak w dowcipie w z dresami: „w łeb czy po łbie?”

    • Maciek Czajkowski

      jakbym czytał o Olsztynie :)

    • Piotr

      Bo czytasz :P

    • Wiesław Juskowiak

      Często inny repertuar (dla mnie akurat lepszy), a cena biletów nie jest specjalnie różna od cen w multi.

    • F of X

      Argument byłby lepszy, gdybyś powiedział, że za artystę płacisz podwójnie. Czasem (reklamy) oraz pieniędzmi. 35 min to nie mało. I tak… uciążliwe to jest mega w Multikinie chociażby. Ale Bladerunnera trzeba było zobaczyć w kinie. :)

    • Patro

      Nie namawiaj proszę na kina studyjne. Teraz jest tam kameralnie i cicho. Niech gimbaza trzyma się z daleka.

  • metzo

    „ale bez problemu (…) płacą sporo za bilety i tak samo raczą się (…) reklamami.”
    BO NIE MAJĄ WYJŚCIA. Tzn niektórzy mają wyjście – we Wrocławiu mamy Kino Nowe Horyzonty (kino studyjne), w którym nie uświadczysz ani jednej reklamy (i popcornu z colą) poza zapowiedziami premierowymi. Bilet kosztuje 17 zł, seanse te same co w sieciówkach, premiery o czasie. Amen.

    • W większych miastach to nie problem, gorzej z mniejszymi, a i z premierami w kinach studyjnych bym dyskutował

  • Elfusse

    Byłem ostatnio na filmie z żoną. Byliśmy sami na seansie, więc poprosiłem obsługę, żeby przewinęli reklamy. I tak się stało – zostawili same zapowiedzi filmowe :-) Czasami można, ale nie jak jest cała sala.

    • Zazdroszczę dedykowanego seansu:)

    • Misiek

      W godzinach 22:30 zazwyczaj nie ma więcej jak 4-6 osób w kinie 2 tyg po premierze filmu.

  • Z tego powodu przestałem chodzić do kina. Dzisiejsze kina przypominają jakiś słaby żart, w którym żeby kupić bilet musimy ustawić się nie do kasy biletowej, a do kasy z żarciem. A później na dokładkę dostaniemy ponad pół godziny reklam w gratisie do marnych 30 zł za bilet

    • Kasy do „żarcia” na szczęście są osobne

    • Krzysztof Cegielski

      No niestety nie wszędzie.

    • Marian Paździoch syn Józefa

      Ale idziesz na film czy się nażreć?

    • w takim multikinie kasy biletowe są połączone z gastronomią.

    • Marian Paździoch syn Józefa

      Bilet można kupić prze internet nie trzeba stać jak jełop w kolejce do kasy razem ze zjadaczami popcornu.

    • BloodMan

      Nie wszędzie

    • zakius

      ale główne są zamknięte i te z zajęciem wydają bilety

    • tho

      U mnie w jednym Heliosie jest osobna kasa, która od dłuższego czasu otwierają tylko w przypadku dużej kolejki. W tygodniu i po za godzinami szczytu bilety wydają na barze.
      Multikino i drugi Helios bilety sprzedają tylko w części barowej co wkurza, bo co drugi dłużej się zastanawia czy chce popcorn solony z colą zero niż drukują się bilety…

    • kofeina

      Cięcie kosztów, mniej pracowników.

    • Daniel Stawicki

      W Multikinie kasa biletowa i do zarcia jest wspolna. Tez jak kiedys poszedlem tam to szukalem kasy biletowej bo nie spodziewalem sie ze sprzedaz biletow w kinie jest dodatkiem do zarcia i zabawek.

    • Robert M

      To faktycznie kiepsko. Na szczęście da się to ominąć. Kupić bilet przez neta i wydrukować z automatu w kinie albo po prostu zeskanować przy bramkach z ekranu telefonu.

    • Daniel Stawicki

      I trzeba go okazac w barze.

    • Robert M

      U mnie nie trzeba. Na bramce skanują. Omijam kasy biletowe i bary.

    • Firidan

      Kupujesz przez neta i dopłacasz za bilet online – taki bajer

  • Ja

    Spinasz dupe, jakbyś dzisiaj poznał życie. Wiadomo że w godzine seansu dopiero wyjeżdżasz z domu.

    • Nie usunę tego komentarza tylko ze względu na druga część:)

    • armv7taskforce

      ;D

  • Pluto

    Kiedyś miałem znajomą, która była kimś ważnym w jakiejś sieciówce i powiedziała, że kasa z biletów ledwo pokrywa koszty licencji za film a dochodzą jeszcze opłaty za lokal, pracowników i to wszystko. Główny dochód jest z barów i reklam.

    • No to może rzeczywiście czas przerzucić się na kina studyjne, z tego co czytam, tam nie mają z tym problemu

    • Pluto

      W kichach studyjnych raczej nie uświadczysz Avengersów ;)

    • krzjna

      A kto normalny chciałby oglądać tą tandetną propagandową bajeczkę na dobranoc?

    • SomeGuyFromNet

      Lubię hamburgera ale czasem zjem homara. I co w tym złego?

    • krzjna

      Też lubię hamburgery i homary, ale nie mam aż takich odskoków aby jeść kolokwialnie mówiąc gówno.

    • trenda ten

      #tylkoAbitneFilmy i jakiś koleś z neta nie będzie mówił, że można oglądać film który nie był nominowany do platynowego żuka na piwnicznych targach na które zaproszono 3os. Pojęcie normalności jest bardzo elastyczne.

    • Marian Paździoch syn Józefa

      Tylko Avengers to odpowiednich McDonalda, czyli niejadalnego gówna a nie prawdziwego hamburgera.

    • Adi

      Ech, znowu to samo… Zastanawiam się jakiego IQ potrzeba by zrozumieć że każdy ma inny smak i inny gust. Można być profesorem i lubić „Szybkich i wściekłych”. I nie, nie oglądałem Avengersów.

    • PIT

      Avengersi to jak Hamburgery z Budy na PKSie w starym stylu lat 90tych.

    • dokladnie, tak samo jak wszyscy i wsciekli, transformers czy inne gówno. kompletnie bez gustu ludzie to oglądają

    • AndHol

      Normalności nie mnie oceniać, ale jak chodzę do kina to właśnie tylko na takie filmy. Efekty specjalne (wizualne i dźwiękowe) wciąż lepiej się odbiera w kinie, gdzie ekran wielki i system nagłośnienia z reguły dobry. Na wszystkie inne filmy, które wymagają choć trochę skupienia, do kina nie chodzę bo mnie okropnie siorbanie i mlaskanie współwidzów denerwuje i rozprasza. Takie filmy wolę oglądać w domu :)

    • Samuraj

      A widziałeś ile jest ludzi na seansach ?
      Ja szedłem do Multikina na Łotra 1 dzień po premierze
      Mogłem sobie wybierać najlepsze miejsca bo widzów było kilkanaście.
      15 biletów po 25zł albo 150 po 10-15zł.
      Ja sam nie chodzę do kina tylko ze względu na cenę biletu.

    • luk_morphos

      Niech zaczną bary prowadzić.

    • Piotr Potulski

      Kasa z biletów jest dzielona pomiędzy kino i dystrybutora w z góry określonej proporcji. Kasa z reklam i naczosów nie.

  • Borsuk

    100% racji. Nic dodać nic ująć.

  • SomeGuyFromNet

    Reklamy? No fakt ale mnie co innego wkurza. Ceny biletów.
    Szczególnie Helios tnie strasznie…po kieszeniach. 30zl za bilet. Zreszta Cinema też tnie ale inaczej. Byłem w CinemaCity z dziewczyną na Strażnikach Galaktyki vol 2. Bilet coś koło 25zl. Jakies promo bylo…Zakupiłem tam popcorn, 2xcole i naczosy jakieś tam…70zl tylko za żarcie. Zastanawiałem się co mnie skłoniło do tak durnowatej decyzji ale jednak się stało.

    Swoją drogą wydawało mi się że jak daje za VOD 15zl za premierę to „chyba oszalałem”. Kino zmieniło mi ten pogląd.
    Bez reklam.
    Natychmiast.
    Swoje żarcie mam. Nie muszę kitrać po plecakach.
    Mogę zapauzowac i iść siku.
    Mogę obejrzeć połowę dziś i jutro resztę.
    I dużo nowości i promocji.

    Tylko dźwięk już nie taki jak w kinie ale co tam…Cena robi swoje.

    • zakius

      nie taki jak w kinie bardzo często oznacza lepszy, mastering dla kina + lokalne ustawienia bardzo często dają po prostu hałas i zmęczenie jeszcze zanim skończą się reklamy…

    • SomeGuyFromNet

      Fakt, też prawda.
      A w domu z dobrym kinem domowym też można podobny efekt osiągnąć. Nie musi dudnić.

    • Morski Morświn

      Kolejny co chodzi do kina żrać a nie oglądać.

    • Adi

      Kolejny który chodzi do kina oddychać a nie oglądać. Ch*j Ci do tego czy ktoś lubi coś przekąsić podczas seansu czy nie, o ile nie przeszkadza innym.

    • Morski Morświn

      Nie taki ch*j jak ktoś mi nad uchem chrupie popcornem abo smrodzi sosem od nachosów nie wspominając o tych grubasach co wciągają garściami co popadnie aby dużo, jak cie kiedyś upier…lą w rekę to może zmienisz zdanie… no chyba że bronisz sam siebie to smacznego mnie tam nie uświadczysz :)

    • Adi

      Dlatego napisałem „o ile nie przeszkadza innym”. Są rzeczy które można pochłaniać w ciszy a wieprze to nawet na ulicy przeszkadzają :D.

    • Wojtek

      Dźwięk oraz duży ekran, gamut P3 i 12 bitowa głębia kolorów. Film w kinie ma jakieś tam zalety.

  • Piotr

    Jak dla mnie tłumaczenia kin dotyczące skali reklam i wysokich cen biletów są ciężko naciągane. Puki w Olsztynie Helios był jedyną jedynym kinem z „normalnym” repertuarem, doili z ludzi kasę za bilety skandalicznie. Nie opłacało się iść do kina w inny dzień niż wtorek (który w tym kinie ma tańsze bilety).
    Pojawiło się Multikino w mieście, momentalnie ceny biletów w Heliosie zeszły o jakieś 30-40% i są na poziomie podobnym do tych w Multikinie. To było jakieś 2-3 lata temu i jakoś Helios u nas nie zbankrutował, wręcz się rozbudowali dodając kolejne sale.

    Z drugiej strony mamy jednak politykę wytwórni filmowych. To nie przypadkiem na Antywebie czytałem że np Disney postawił przy okazji nowych Star Wars jakieś bandyckie warunki dystrybucji?

    • tho

      A w Szczecinie było na odwrót. Helios zawsze był tańszy o te 2-5zł na bilecie. Każdy to tłumaczył tym, że są mniejsi (4 sale zamiast 8 czy 9). Wtorki za 13, a potem 14zł to było istne oblężenie. Dziś „tani wtotek” jest tylko z nazwy. 19zł za bilet już tak fajnie nie brzmi.
      Przyszła Agora, zrobili swoje porządki i wyrównali ceny z Multikinem wytrącając sobie z ręki jedyny argument przemawiający za wyborem Heliosa.
      W tym roku Multikino pokonało ich, ich własną bronią – co rusz masz na grouponie bilety za ok. 17zł na każdy dzień tygodnia. Poniedziałki i środy za 15zł.

      Co ciekawe drugie kino od Heliosa na drugim końcu miasta, gdzie nie mają żadnej konkurencji ma wszystkie bilety o 1zł droższe. Wyszli z założenia, ze nikt dla 2zł od pary nie będzie jechać 30-40 minut do innego kina.

  • JA PIOTR

    Mieliśmy Unlimited w Cinema City. Chodziliśmy dosyć często do kina. I to, co najbardziej nas wkurzalo, to to, że ludzie (nie wszyscy oczywiście) zachowywali się jak bydlaki. Dosłownie. Teraz do pakietu z C+, HBO, HBO GO dolozylismy Netflixa Premium i jest OK. I tak jak Grzegorz będziemy czekać pół roku, może rok, aż obecne nowości się pojawią w TV.

    • Ja

      Polecam iTunes lub inne wypożyczalnie online. W dodatku śmiga w 4k za ten sam hajs.

  • zz

    ja kupuje bilet przez neta który z niezruzmiałego powodu kosztuje wiecej :o i przychodzę jakieś 20 minut później

    • Robert M

      Tak:-/ Też nie rozumiem opłaty internetowej.

    • Driggooziz

      Nikt Cię nie namówi na popcorn to dopłacaj:P

  • Daniel Markiewicz

    no cóż, coraz mniej ludzi chodzi do kin (bo cena biletu wysoka, reklamy itp), zyski im spadają więc…. doładają reklam żeby wyrównać, koło zamknięte. Byłoby mniej reklam, więcej ludzi chodziłoby do kina, zyski by wzrosły….

    • tho

      Coraz mniej?
      Agora (właściciel Heliosa) któryś kwartał z rzędu podawała, że liczba sprzedanych biletów rośnie i to jeden z niewielu biznesów, dzięki którym jeszcze nie poszli z torbami.

    • Daniel Markiewicz

      rośnie w porównaniu z czym? może odbili się od dna? tak jak niektórzy tu pisali, kilka dni po premierze sale świecą pustkami, nawet w weekendy. Byłem w tym roku raptem kilka razy, zawsze Helios bo mam najbliżej. Tak jak niektórzy piszą, kasa biletowa zawsze nieczynna, bilety można kupić w kasie z jedzeniem. Jak kupuje online to ze 2 razy udało mi się wejść na salę i nawet nikt mnie nie sprawdzał bo obsługa w tym czasie zajęta sprzątaniem innych sal.

    • tho

      Widownia kin rośnie rok do roku, a biznes ten przynosi coraz większe zyski głównie za sprawą obsługi barowej czego nikt nie ukrywa.

  • Elfusse

    Panowie i Panie.
    To może do teatru albo do filharmonii? Wszystko na żywo, bez reklam i zakaz wnoszenia jedzenia (więc nie marnujecie kasy na cole i popcorn). Wiem, bilety są droższe niż do kina – ale żadne VOD Wam tego nie odda atmosfery. P.S. I nie trzeba pauzować bo są przerwy na toaletę :-)

    • Morski Morświn

      Praktykuję i mam pewność że nie spotkam tam Nazira :)

    • html

      Nazir tam sprzata wc

    • bubu

      No niekoniecznie drożej. Jak się dobrze upoluje bilety i nie ma parcia na najlepsze miejsca to można się zmieścić do 30zł za osobę.

  • Jacek

    Mozna tez zapytac obslugi, ktora sprawdza bilety, o ktorej konczy sie blok reklamowy – maja taka informacje zapisana dla kazdego seansu.

  • Morski Morświn

    Nie byłem w kinie ze 3 lata i czuję się z tym świetnie. 4k w domowym zaciszu jest nie do przebicia. Mogę w trakcie walnąć browara, beknąć, pierdnąć i nikt mi nie zwróci uwagi jak to nie raz bywało w kinie…

    • p3x!

      To ta technologia do której praktycznie nie ma materiałów? xd 4k love it

    • Morski Morświn

      Netflix, blueraye i cały internet stoi otworem. Ttochę tego jest choć fakt zalewem bym tego nie nazwał

  • Morski Morświn

    29zł jeden bilet a teraz dodaj rodzinę. Masz netflixa na cały rok.

  • Kamil

    Nie wiem czy ktos z was mial podobnie. Kino w Livingston, Szkocja. Oczywiście tak jak w artykule 35 minut reklam na początku i uwaga…. 10 minut przerwa na reklamę w srodku filmu (w środku akcji) i wjechali z wózkiem sprzedawać popcorn i napoje.

  • tho

    Berlin, Cinemaxx na Postdamer Platz – samo centrum miasta. Bilet zwykły na jutro 9,5 euro, w tygodniu 7,8 euro. Do tego ew. 50ct za zakup online lub 70ct za samą rezerwacje. Niezależnie czy wybierasz sale na 400 czy na 50 osób (tak, mają taką – 5 rzędów).
    Złote Tarasy w weekend? 35-38zł w zależności od filmu (swoją drogą różnicowanie cen w zależności od wybranego filmu jest… ciekawe).

    To tak dla porównania. Chyba nie muszę wspominać ile zarabia przeciętny Niemiec :)

    Reklamy w Niemczech? Są, owszem. Średnio 15-20 minut. Są jednak niechlubne wyjątki – znajomi byli w innej sieci w Berlinie i na weekendowej pokazie Skyfall mieli ok. 50 minut reklam.

  • Bolek i Lolek

    Dawno przestalem chodzic do kina ze wzgledu na reklamy za ktore nie mam zamiaru placic. Ceny tez nie zachecaja do odwiedzin.

  • Tech-Floyd :)

    Nie rozumiem tego płaczu.
    Film na 19, to… 19:15-19:20 wchodzę na salę. Najbardziej mnie właśnie dnmenerwuja trailery filmów o których nie chce nic wiedzieć. Na chwilę obecną udało mi się NIE ZOBACZYC żadnego zwiastuny Ostatniego jedi:) Co prawda w kinie gdy leci, bo np przyszedłem za wcześniej zamykam oczy, zamykam uszy i mówię do siebie by absolutnie nic nie wiedziec:) Jak dotąd działało na poprzednie czesci:)

    Co do ceny. 16 zł we środę, więc żaden koszt.

    • widze cie biedafonie

      co za biedafon xD
      widzicie tego kolesia, to ten co smial sie z polaczkow ze maja 2000zl na reke
      a sam lazi do kina tylko wtedy gdy jest tanio xD

    • Tech-Floyd :)

      Well do kina mogę iść od pon do czw, bo weekendu mi szkoda na coś, co mogę zrobić w tygodniu. Skoro w miesiącu mogę wydać na dokładnie to samo ok 100 zł mniej to tylko debil wydaje więcej :)

  • Wasz Pan i Władca

    Wydaje mi sie ze wynika to z duzej ceny licencji na otwarcie (kiedy to film naprawde zarabia) i braku pomyslu na alternatywny dochod. Bo tym najlatwiej manipulowac jak sie chce dopiac budzet, ale w rzeczywistosci zmniejsza sie komfort uzytkownika, reklamodawca ma coraz mniejsza gwarancje skutecznosci (bo kupil ze reklame obejrzy 100 osob, a tylko 10 osob przyszlo punktualnie i reklame obejrzalo), wiec zeby zarobic te same pieniadze co kiedys, teraz reklam obejrzec trzeba wiecej. A jak nadal sie nie styka, to szukamy pieniedzy w popcornach, dlatego te tez sa drozsze. Co znowu zmniejsza komfort i atrakcyjnosc, wiec kolo znowu sie toczy.

    Ale czy ma ktos lepszy pomysl na finansowanie?

    • trenda ten

      Tu występuje pewne przesunięcie granicy opłacalności. W moim mieście są dwa kina. Jedno stare z dwoma salami (małą i dużą) i jedno nowe (z 5 małymi salami i jedną dużą). W tym małym kinie nie ma dopłat za premiery (w drugim są), nie ma specjalnych miejsc za dopłatą (w drugim są), reklamy trwają 10-15 min, a największy popcorn kosztuje 10zł. W drugim kinie reklamy trwają 25-30 min, mały popcorn kosztuje 10zł, a tabela dodatkowych opłat to kartka A4 zapisana czcionką 8’ką. W nowym kinie zrozumieli, że nie wszystkie sale muszą być ogromne by generować zyski ale mimo tego i tak są 2x drożsi. Co ciekawe to np. jak są duże premiery to w tym małym starym kinie stają na rzęsach by przyciągnąć widza, np. jak była premiera bonda to zorganizowali orkiestrę która w holu grała Golden Eye i kelnerzy rozdawali lampki szampana, na poprzednich starłorsach przygotowali zestaw makiet jednostek latających. Ogólnie to widać, że starają się i nie muszą kosić z każdej osoby ostatnich złotówek.

    • Wasz Pan i Władca

      I wydaje mi się że dałeś bardzo dobry przykład tego o czym mówię. Albo idziesz po najmniejszej linii oporu i rzucasz reklamy, albo zastanawiasz się jak przyciągnąć widzów nie psując im seansu.

  • oko

    Drogi kolego P.redaktorze na pytanie: „Jak to się dzieje, że płacimy za oglądanie reklam?” Jest, tylko jedna odpowiedz i całe inne dywagacje nie mają sensu i brzmi. PAZERNOŚĆ FINANSOWA FIRM I INSTYTUCJI PRZECHODZI WSZELKIE NORMY, GRANICE I PROWADZI DO TEGO TYPU PATOLOGI JAK POWYŻEJ.
    Tytuł artykułu powinien brzmieć, „Jak zmusić firmy i instytucje, aby pozbyć się bezsensownych reklam, które szkodzą i wręcz zagrażają człowiekowi ?” Amen.

  • bobby

    Dlatego chodzę do kina od wielkiego dzwonu – wolę netflixa lub nagrać sobie program z tv i obejrzeć bez reklam. Polsatu czy TVN nie da się oglądać na żywo – telewizję zamordowały reklamy. Dla mnie kino też jest w stanie agonalnym – przez reklamy. Radia słucham tylko w samochodzie – w trakcie reklam zmieniam kanał – za dużo tego i zbyt durne. Mieszkam przy czeskiej granicy – czesi nie mają zsynchronizowanych bloków reklamowych z polskimi stacjami a grają czasami fajną muzykę. Tak więc co za dużo to niezdrowo. A jak dla mnie niestrawnie

  • EL Wu

    Trzeba było wstać i poprosić o zwrot kasy za bilet i ogólnie zrobić raban. Ludzie siedzą i dają po sobie jeździć reklamami. Niedługo reklamy będą trwały 55 min. Skoro feedback jest taki, że nikt nie ma zastrzeżeń.
    Dla jasności – nie chodzę do korpokin, bo nic tam nie ma ciekawego do zobaczenia oraz jak wyżej.

  • Przemysław Peniuk

    Również rzadko chodzę do kina, ale przy zakupie biletu zawsze pytam ile beda trwały reklamy i otrzymuję taką informację, przez co nie ładuję się na miejsce przed ich upływem. Sprzedający mają taką informację przed seansem i mogą jej udzielić.

  • Wiesław Juskowiak

    Być może cena w multipleksach jest zbyt niska w stosunku do ponoszonych kosztów (chociażby modernizacja), a cena biletu 50-60 złotych odstraszy klientów. A być może, klienci multipleksów to w większości „polsatowco/tevałenowcy”, dla których to normalność. Nie wiem. Wiem tylko, że wybierając się do małego kino, gdzie bilet kosztuje kilka złotych mniej, dostaje ciekawym filmem w pysk, który zaczyna się punktualnie bez reklam i kończy podobnie. Oczywiście nie dostaje tam jakiegoś niesamowitego nagłośnienia, a tylko przyzwoite, fotele nie są może takie, bym wytrzymał na nich „Przeminęło z wiatrem”, ale do 2h dają radę.

  • Petruszek

    Pamiętam czasy kiedy przed każdym filmem puszcza PKF.

  • Krv

    Nie rozumiem tego bólu. Ludzie, sami tego chcieliście no to macie. Ja zawsze unikałem multipleksów i płaciłem za bilety ok.13-16 zł i 5 minut reklam (i to same trailery filmowe) i mi było z tym dobrze. Chcieliście reklam. Chcieliście drogich biletów. Nie otrzymując NIC w zamian, poza większą elastycznością godzinową seansów.

    Autor idzie do multipleksu i narzeka. A może warto było wcześniej pomyśleć zanim pozamykali mniejsze kina? U mnie w mieście przez wiele lat było normalne niesieciowe kino. Niedawno zbudowali galerię wraz z multipleksem. Oczywiście podebrał większość widzów mimo 20 minut reklam i cen ok. 20 zł, więc coś czuję że dawne kino padnie w ciągu roku. Niby wszyscy się ciepło wypowiadają o małych kinach, a jak przychodzi co do czego to ze znajomymi czy z dziewczyną lecą do multipleksu. Pamiętajcie na przyszłość: na dany biznes zawsze się głosuje portfelem a nie dobrym słowem! Rozumiem że w wielu miejscach jest już za późno, ale równocześnie w wielu miejscach jeszcze nie. Więc kto może, ścisnąć poślady i skrzyknąć ekipę na jakiś fajny film w fajnym małym kinie.

    • K&.

      Co rozumiesz przez ” Chcieliście reklam. Chcieliście drogich biletów.” ?

  • Microoxi

    Ale powiem szczerze – co mnie to obchodzi? Płacę za ten cholerny film
    więc chyba mam prawo oglądać go bez reklam tak? Mogę dać nawet trochę
    więcej za ten bilet (5 zł?) żeby tych reklam nie było. Rozumiem koszty
    utrzymania i dlatego mogę zrozumieć podwyżkę. Ale nie mogę zrozumieć
    tego, że muszę płacić za oglądanie reklam. To jest kompletnie
    nielogiczne. Przez takie podejście do sprawy moim zdaniem kina tracą
    oglądających (ja jestem jednym z nich). Do tego piękny wstęp jak oglądam
    jakieś żarcie dla psów ne ten przykład bo akurat się takie coś
    reklamuje. Zapowiedzi filmowe? OK! niech będzie, przyjdę pewnie na 
    kolejny film, ale nie na reklamy na litość boską. Jak tak to wolę
    Netflixy albo Showmaxy czy inne streamy, spokojnie w domku na stereo też
    z dobrym basem i efektami dźwiękowymi (mamy przecież tylko dwoje uszu
    :) ) z piwkiem czy innym drinku w ręku o wybranej przeze mnie porze.

    • Nazir

      Piwko i drinki sa dla meneli

    • Microoxi

      sam jesteś menel

    • Microoxi

      Sam jesteś menel menelu, to po pierwsze :), a po drugie to czasami czytuję twoje wypociny ale wygląda na to, że jednak jesteś trollem. A już miałem płonne nadzieje, że to się zmieni. Dzisiaj postanowiłem cię trochę nakarmić trollku :) Ciekawe czy się doczekam jak sobie bekniesz po jadle :)

  • aquarius01

    Trzeba chodzić do normalnego kina a nie do spędu typu Cinema City czy Multikino, gdzie oprócz trzydziestu minut reklam będziesz słuchał jak ziomale w drugim rzędzie gadają przez komórkę, inne parki wszelkiej maści mlaszczą popcornem a jeszcze inny ciołek odpala druga puszkę piwa nad Twoją głową. Polecam wrocławski DCF – nie ma reklam, nie ma popcornu, nie ma chlewu a repertuar jak najbardziej aktualny. Nie ma 3D, ale ja z 3D się wyleczyłem…Tak wiec jest jakiś wybór i jak widać da się ;)

  • Nobody

    Multikino ostatnio zmniejszyło ceny biletów do 15zł w większych miastach, taka cena moim zdaniem jest sensowna. A co do reklam to zawsze spóźniam się te 15/20 minut, krótszych bloków już nie ma, te 10/15 minut da się potem wytrzymać.

  • akki

    a jak to sie dzieje ze ameby kupujac ubrania reklamowki za nie placa chore pieniadze ?

    • mmar

      To też jest niezła patologia. Ne mogę pojąć, jak można włożyć na siebie ciuch (zazwyczaj nietani) z logo pół na pół metra na plecach i jeszcze za to zapłacić.

  • Marian Paździoch syn Józefa

    Niczego się kinom nie udało wmówić. Po prostu przestałem chodzić do kina.

  • K&.

    „Ale jak to się dzieje, że kinom udało się nam wmówić, że powinniśmy płacić za oglądanie ich reklam?” – no mi nie wmówili, dlatego przychodzę do kina zwykle ok 30 minut po planowanym rozpoczęciu seansu :) jeszcze mi się początku filmu przegapić nie zdażyło, zawsze załapałam się na kilka reklam.
    Moja siostra w jednym z warszawskich kin miała ‚przyjemność’ oglądac 48 minut reklam- mi po takim czasie chyb aodechcialoby się oglądać film ;)

  • Jacek

    Całkowicie się z Tobą zgadzam.

  • Marcin

    Panie Redaktorze, wpis zacny, ale ….na Zeusa! ….W języku polskim nie ma czegoś takiego jak „odnośnie…” tylko „odnośnie do”

  • Co do ostatniego akapitu, Polacy nie chcą płacić abonamentu nie dlatego, że w tv są reklamy, lecz dlatego iż zapalili za swój odbiornik więc czemu mają płacić abonament jeśli tylko posiadają to urządzenie. Nie chcą też płacić abonamentu RTV bo za dostęp do usługi telewizji płacą operatorom i sieciom kablowym. Co do kina to wystarczy przyjść 20 minut później od godziny na bilecie i nie spóźnisz się na seans jak też nie będziesz musiał oglądać wielu reklam. 20 minut to czas w sam raz i nie jest on jakoś bardzo ruchomy. Tyle zazwyczaj wystarczy w najpopularniejszych sieciach kin.

  • AF

    No to powiem Wam, że będzie gorzej.
    We Włoszech już jakiś czas temu spotkałem się z tym, że w środku filmu puszczany jest blok reklamowy :D
    Oczywiście oficjalnie mówi się, że to po to żeby móc sobie zrobić przerwę ale wszyscy siedzą na dupach bo nie chcą wejść parę minut po ponowieniu sensu przerwanego w środku jakiejś akcji.

  • MacDom

    Juz 35 minut, pare lat temu było 30 jak mierzyłem :) Ambitni menago z centrali kin doszli do wniosku ze jak reklamodawcy to czemu nie. To tylko 5 minut extra a w budżecie x mln wiecej :))

    Czy w kinach ktoś w ogóle przejmuje się widzem ?!

  • Misiek

    Ja obecnie posiadam kartę Unlimited to uczęszczam często, do najbliższego kina Cinema mam 8km, jeżeli film jest o 21:00 o tej godzinie wychodzę z domu. Reklamy w cinema city obecnie trwają 18-22 minuty.

  • Krzysztof Łoziński

    Ja chodzę do kina w swojej dzielnicy, jest to kino i ośrodek kultury, cena biletu to max 25 zł i nie ma reklam

  • Werniks

    Dlatego nie chodzę już do kina.Płacę za bilet to chcę oglądać film.Jeżeli puszczają reklamy przed filmem to powinno być to za darmo.A tak nie dość że sam bilet sporo kosztuje to jeszcze raczą widza tym syfem.

  • xsiondz

    Repertuar w dzisiejszych „kinach” dla debili, to traktują ludzi jak debili!
    Jest XXI wiek: w domu w spokoju, bez smrodu popcornu, bez migających komórek można obejrzeć dowolny film: taniej i bez reklam, ale serwisy internetowe jak netflix to idiotyczna alternatywa dla kina.

  • Elżbieta Hrk

    Jest w Łodzi kino bez reklam = to Charlie. Z tego względu często wybieram to kino choć jest trochę dalej i warunki gorsze.
    Czasem premiery są późniejsze. Ale warto bo nie ma mlaskaczy, popkornu itp. Zachęcam.
    Reklamy w kinach to zmora, która dodatkowo uszkadza słuch. Ilość decybeli ogłusza. To powinno być zakazane a na pewno ograniczone.

  • Szemot

    Jeszcze jest ten problem że faktycznie jak się zbuntuje i przyjdę 20:30 zamiast 20:00 to już ktoś siedzi na moim dobrym miejscu które wybrałem tydzień wcześniej i awanturuj się teraz bo przecież się niby spoźniłem to żebym sobie usiadł gdzieś.

    Kiedyś dlatego chodziłem do IMAX. Inna kultura kinomaniaka. Trochę jakby wyjść z Lidla i wejść do Piotra i Pawła gdzie nie masz reklam, agresywnych promocji a nad kasami wisi karteczka że jak jesteś piątą osobą w kolejce to zakupy masz 15% taniej. Tak było w IMAX. Ponieważ bilety kosztowały więcej to nie przychodziły przypadkowe buraki i dresy. Miałem lepszej jakości film, wygodniejsze siedzenia, SUPER okulary, film zaczynał się minutę po czasie bo przez pierwszą minutę witał nas konferansjer. Przez 20 lat jakość filmów czy wygoda siedzeń się nie zmieniła ale cała reszta owszem. Dziś mamy te same gowniane i niewygodne okulary co wykażmy kinie, reklamy trwają tyle samo, pełno przypadkowych ludzi. Ostatnio jak byłem na Hobbicie to 6 kolesi w dolnych rzędach paliło epapierosy. A ponieważ byli w grupie to się robiła konkretna łuna rozpraszająca odbiór. IMAX się zeszmacil i stoczył do poziomu tradycyjnego kina. Dlatego inwestuje w sprzęt audio i video. W przyszłym roku będę chciał zakupić projektor 4K HDR i tak unikać kina. Netflix nie wchodzi w grę bo po to kam sorzet audio żeby nie oglądać filmów kinowych z dźwiękiem 5.1 o przepustowości jak moje mp3 na telefonie…. Do kina także chodzę bardziej gdy muszę. Gdy jest to jakaś mega premiera typu Władca, Hobbit, Gwiezdne wojny. Resztale sobie obejrzę komfortowo w domu.

    P.S. Jest jeszcze alternatywa ale równie kiepska. Jest w Warszawie Multikino (stare kino Moskwa) i tam jest sala platinum. Mała na 26 osób. Skórzane podwójne kanapy. Reklam jeśli pamietam chyba nie ma a po sali chodzi kelnerka i zbiera zamówienia na szampana czy kawę czy cokolwiek. Mankament taki źe to sala na 26 osób wiec ekran jest wielkości takiej jak ja będę miał w mieszkaniu jak kupię projektor. Po drugie sala jest płaska wiec osoby z tylu widza łby osób z przodu. Wiec niby luksus i wygoda a jednak kicha.

  • Thomas

    „Ja podziękuję już zupełnie, poczekam i obejrzę sobie w sieci te nowości za jakiś czas, bez reklam.” – Polecam torrenty, nie dość że bez reklam, to jeszcze za darmo!

  • Radek

    W Krakowie są kina, które mają bardzo mało reklam, albo nie emitują ich wcale. To kino Kijów, Mikro i Pod Baranami. Polecam!

  • BloodMan

    W kinie w moim mieście jest zwykle 10-15 minut zwiastunów w tym max. 3 minuty reklam. Wszystko jest tak poustawiane aby film zaczynający się o 16:00 rozpoczął się dokładnie o 16:00 (czyli tak, na salę wchodzi się wtedy od 15:45). Bilety 14/12 zł

  • Marek MAO

    Byłem wczoraj w Multikinie na Morderstwo w Orient Express.
    Seans zaczął się bez żadnych reklam i zwiastunów. Nie wyświetlono nawet prośby o wyłączenie telefonów itp.,
    a ludzie z przyzwyczajenia zaczęli przychodzić 20min po czasie ;)

  • ggg

    Co to w ogole znaczy
    Seans filmu x o 17.00
    Wiec jezeli po reklamach film zacznie sie o 17.30 to nie moge ich pozwac o niezgodnosc produktu z opisem czy cos ?

  • Adrian Mezgier

    To nie jest tak do końca, że ludzie płacą po te 30 zł za bilet do kina. Od 3 miesięcy na Groupon są bilety do Multikina za 13-18 zł. Do tego dochodzi tania środa w Cinema City za 16, Multikino ma podobną promocję, co do Multikina to są jeszcze promocje w tygodniu, kody Facebook. Dużo jest też kodów na bilety na allegro i dużo osób to kupuje. Ja ostatnio chodzę do Cinema City z kodem, który dostaję dzięki udziale w programie Master Card Priceless Specials. Są też małe kina w niewielkich miastach powiatowych, które mają bilety za 15-18 zł. Unikam seansów weekendowych, bo tam ludzie chodzą pogadać, zjeść popcorn, nachosy, wypić colę…

  • LoliconSuspect

    Jak byłem młodszy uwielbiałem chodzić do kina. Oczywiście wtedy też nie było u mnie komputera i internetu. Jednak nawet pomijając kwestie dostępności alternatyw nie chce mi się po prostu płacić za kiepski produkt. Bo to nie tylko kwestia pół godziny reklam; tego, że na sali mogą być ludzie zakłócający seans, wyboru: ominąć fragment filmu czy męczyć się nie idąc do toalety. Wydanie kinowe to gorszy produkt. W przypadku trylogii LOTR różnica pomiędzy kinem, a extended edition to dwie godziny! Przecież to jakby jeden film wycieli! Oczywiście nie wszędzie są takie skrajne różnice, ale wydanie kinowe (przynajmniej te pierwsze) to z definicji wybrakowany produkt. Dzięki, wolę płyty lub streaming. Pójście do kina sens ma tylko w kontekście socjalnym, jako metoda integracji z ludźmi. No i lepsze nagłośnienie.

  • Patro

    Inna rzecz – cyfrowa emisja. Ja widze pixelozę w Multikinie, cyfrowy obraz jest wyraźnie GORSZY.

  • mmar

    Drogie kina Multikino i Helios: 🖕.

  • Piotr Potulski

    Niedługo zaczną mieć bloki reklamowe w trakcie seansu – jak na Polsatach i TVNach – 15 minut autopromocji o tym jak bardzo dolby i thx i zajfajne fotele, 15 minut reklam „niech ci konar zapłonie” i dodatkowo 15 minut zapowiedzi.

  • the

    I jak dla mnie to jeden z powodów, dla których przestałem chodzić do kina. Wolę poczekać aż będzie dostępne w VOD.

  • Michał Słupski

    tez od dawna sie nad tym zastawiam. Aktualnie króluje myślę ” przecież te biedne kina prawie nie zarabiają wiec musimy oglądać reklamy aby ich nie zamknęli. ” dlatego staram sie unikać kina.

  • ja chodziłem kiedyś do kina nawet kilka razy w tygodniu, często na dwa seanse na raz. Lubiłem to i mimo, że byłem gówniarzem mogłem sobie na to pozwolić – były fajne promocje na kartę lojalnościową itd. Poza tym chodziłem od tak z rozpędu, sprawdzaliśmy tak pobieżnie czy to nie jakiś romantyczny gniot i szliśmy. Tak wpadliśmy raz na premierę „Piły” i wgniotło mas to w fotel. Pierwszy problem zaczynał robić się, gdy przed każdym seansem wyświetlano masę trailerów po których na cześć z filmów nie miałem ochoty iść. Nie chodzi o ich fabułę jako taką ale o fakt iż znałem sporą jej cześć a niekiedy i zakończenie! Drugi problem był od czasów Nemo, od tej pory co któryś seans to była zakichana animacja w cenie pełnometrażowej poważnej produkcji. Trzeci to stały wzrost cen biletów. Czwarty właśnie coraz dłuższe reklamy wszystkiego i jak autor dobrze tu zauważył – płaciliśmy za ich oglądanie! Piątym problemem dla mnie jest indolencja dźwiękowców, nieważne co i jak byle puścić pełną parą. W efekcie po filmach wojennych można było wyjść półgłuchym. A po szóste kina stawiają na coraz większa ilość sal, przez co stają się one małe, proporcje ekranu czasem idiotyczne. Przy tym co teraz można mieć za relatywnie niewielkie pieniądze w domu – telewizory 4k UHD, dobry sprzęt grający z odpowiednimi kolumnami, z dźwiękiem surround DD i co tam jeszcze technicznie kino nie ma już tak wielkiej przewagi jak kiedyś. Za to pokój ma tą przewagę iż mogę wnieść do jedzenia i picia to co lubię, nie muszę za to przepłacać 10 krotnie , a to co je mój sąsiad do mnie już nie dochodzi tak dźwiękowo jak i zapachowo. Osobiscie więc do kina nadal chodzę des trzy razy, ale już nie e tygodniu lecz w roku.

  • Marian Zarypisty

    a ja tam przychodzę do kina zawsze 30min później i nie przeszkadzają mi reklamy; sens chodzenia do kina jest taki że zwykle mamy większy ekran niż w domu i zwykle lepsze nagłośnienie oraz widzimy film dużo wcześniej niż z innych mediów ; jeżeli mamy w domu pokój powiedzmy 12 m i przynajmniej 55calowy ekran z dobrym nagłośnieniem to chodzenia do kina traci sens. Omijam tu oczywiście temat wkurzających delikwentów wśród widowni i inne niedogodności przebywania w tłumie, bo to już inna bajka.

  • Krzysztof Bankert

    W jakim kinie oglądałeś 35 minut reklam? Idąc do kina gdzie film zaczyna się o 15, wchodzę na salę na 15:15-15:20 i trafiam perfekcyjnie na film.

  • M

    Czas reklam jest znany, obsługa zna godzinę zakończenia sensu wystarczy odjąć od tego długość filmu i wiadomo kiedy przyjść – najlepiej przyjść 20 minut po rozpoczęciu sensu. Nie ma sensu wcześniej.