146

Reklamy piwa mogą zniknąć z radia i telewizji. Tak, mamy 2017 rok…

Spożycie alkoholu w Polsce podobno się cywilizuje, zmieniają się nasze przyzwyczajenia i wybory, interesujemy się trunkami, które jeszcze niedawno stanowiły dla nas całkowite novum, były egzotyczne. Niektórzy chcą jednak zintensyfikować walkę z patologiami na tym polu, a środkiem do tego ma być... ograniczenie promocji piwa w mediach. Myślałem, że ten wątek już przerabialiśmy i w XXI wieku nikt do tego nie powróci. A jednak.

Reklamy piwa mogą zniknąć z radia i telewizji – na takie informacje trafiłem wczoraj wieczorem. Parlamentarny Zespół ds. Rozwiązywania Problemów Uzależnień może uchwalić projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Prawdopodobnie zmiany poprze Ministerstwo Zdrowia i reklamy piwa zostaną jeszcze bardziej ograniczone. Do jakiego stopnia? Trudno dzisiaj stwierdzić: może znikną całkowicie?

Doniesienia te śledziłem jednocześnie z otwarciem konferencji Google I/O 2017. Chociaż nie była przełomowa, czasem wyglądało to wręcz dziwnie, widziałem tam nowoczesną teraźniejszość i przyszłość. Za Oceanem firma mówi o rozwoju sztucznej inteligencji, asystentach głosowych, nauczaniu maszynowym, a w Polsce ktoś przekonuje, że usunięcie reklam alkoholu z mediów ograniczy jego spożycie. W Dolinie Krzemowej mówią o telewizji XXI wieku, o tym, że w kieszeni mamy sprzęt, dzięki któremu zyskujemy dostęp do filmów i programów z całego świata, na zawołanie możemy mieć wszystkie reklamy piwa, jakie powstały. Nad Wisłą wciąż myślą, że jeżeli w telewizji człowiek nie zobaczy butelki złocistego trunku, to nie dowie się o jego istnieniu. To był dla mnie większy szok, niż tłumaczenie czym jest YouTube na konfie Google.

Możliwe, że wrócą czasy, gdy wesoły pan musiał puszczać oko do widza mówiąc, że piwo jest bezalkoholowe. Pewnie będzie to miało swój urok, wzrośnie kreatywność. Jednocześnie reklamy piwa przeniosą się do Sieci i może też zyskają trochę świeżości? Na upartego da się w tym znaleźć plusy.

Nie piszę tego jako wielki zwolennik reklam piwa czy przedstawiciel branży. Część spotów jest ciekawa, część to straszny chłam, który rzeczywiście powinien być zakazany. Za jakość, a nie tematykę. Irytuje mnie natomiast możliwość usunięcia tych reklam przy pozostawieniu innych. Bloki będą się składać już wyłącznie z reklam tabletek na wzdęcia czy erekcję, suplementów, które rzekomo ratują wątrobę, pożyczek, chipsów i słodkich napojów. A chyba nie muszę pisać, że te też potrafią być niezdrowe. Co bardziej szkodzi społeczeństwu: dzieciaki masowo zajadające chipsy czy wypicie piwa przy grillu? Tu dochodzimy do absurdalnej wręcz argumentacji wspomnianego zespołu sejmowego:

W Polsce istnieje wysoka akceptacja społeczna dla spożywania alkoholu, co może być spowodowane m.in. pozytywnym obrazem jego konsumpcji, ukazywanym w reklamach w połączeniu z dobrą zabawą, relaksem i przyjemnymi emocjami [źródło]

To źle, że promowany jest pozytywny obraz jego konsumpcji? Alkohol powinien się kojarzyć z dobrą zabawą, relaksem i przyjemnymi emocjami (to nie działa w drugą stronę). Materiały promujące piwo nie pokazują raczej, że najfajniej jest wtedy, gdy wypije się 10 butelek. Co więcej, przybywa reklam lekkich piw, smakowych czy nawet bezalkoholowych. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że te spoty w jakimś stopniu cywilizują spożycie alkoholu w naszym kraju. Czy konsumpcja spadnie, gdy te treści znikną? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi…

Podejrzewam, że prędzej dotrą do nas sprzęty Google’a, asystent głosowy doczeka się polonizacji, niż decydenci zrozumieją, w jakich czasach żyjemy i jakie efekty mogą przynieść takie zakazy. Ludzie będą wówczas mogli podczas imprezy zakrzyknąć: „ok, Google, pokaż śmieszne reklamy piwa”. I z ekranu telewizora, komputera czy lodówki popłynie do nich zakazany owoc.