146

Reklamy piwa mogą zniknąć z radia i telewizji. Tak, mamy 2017 rok…

Spożycie alkoholu w Polsce podobno się cywilizuje, zmieniają się nasze przyzwyczajenia i wybory, interesujemy się trunkami, które jeszcze niedawno stanowiły dla nas całkowite novum, były egzotyczne. Niektórzy chcą jednak zintensyfikować walkę z patologiami na tym polu, a środkiem do tego ma być... ograniczenie promocji piwa w mediach. Myślałem, że ten wątek już przerabialiśmy i w XXI wieku nikt do tego nie powróci. A jednak.

Reklamy piwa mogą zniknąć z radia i telewizji – na takie informacje trafiłem wczoraj wieczorem. Parlamentarny Zespół ds. Rozwiązywania Problemów Uzależnień może uchwalić projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Prawdopodobnie zmiany poprze Ministerstwo Zdrowia i reklamy piwa zostaną jeszcze bardziej ograniczone. Do jakiego stopnia? Trudno dzisiaj stwierdzić: może znikną całkowicie?

Doniesienia te śledziłem jednocześnie z otwarciem konferencji Google I/O 2017. Chociaż nie była przełomowa, czasem wyglądało to wręcz dziwnie, widziałem tam nowoczesną teraźniejszość i przyszłość. Za Oceanem firma mówi o rozwoju sztucznej inteligencji, asystentach głosowych, nauczaniu maszynowym, a w Polsce ktoś przekonuje, że usunięcie reklam alkoholu z mediów ograniczy jego spożycie. W Dolinie Krzemowej mówią o telewizji XXI wieku, o tym, że w kieszeni mamy sprzęt, dzięki któremu zyskujemy dostęp do filmów i programów z całego świata, na zawołanie możemy mieć wszystkie reklamy piwa, jakie powstały. Nad Wisłą wciąż myślą, że jeżeli w telewizji człowiek nie zobaczy butelki złocistego trunku, to nie dowie się o jego istnieniu. To był dla mnie większy szok, niż tłumaczenie czym jest YouTube na konfie Google.

Możliwe, że wrócą czasy, gdy wesoły pan musiał puszczać oko do widza mówiąc, że piwo jest bezalkoholowe. Pewnie będzie to miało swój urok, wzrośnie kreatywność. Jednocześnie reklamy piwa przeniosą się do Sieci i może też zyskają trochę świeżości? Na upartego da się w tym znaleźć plusy.

Nie piszę tego jako wielki zwolennik reklam piwa czy przedstawiciel branży. Część spotów jest ciekawa, część to straszny chłam, który rzeczywiście powinien być zakazany. Za jakość, a nie tematykę. Irytuje mnie natomiast możliwość usunięcia tych reklam przy pozostawieniu innych. Bloki będą się składać już wyłącznie z reklam tabletek na wzdęcia czy erekcję, suplementów, które rzekomo ratują wątrobę, pożyczek, chipsów i słodkich napojów. A chyba nie muszę pisać, że te też potrafią być niezdrowe. Co bardziej szkodzi społeczeństwu: dzieciaki masowo zajadające chipsy czy wypicie piwa przy grillu? Tu dochodzimy do absurdalnej wręcz argumentacji wspomnianego zespołu sejmowego:

W Polsce istnieje wysoka akceptacja społeczna dla spożywania alkoholu, co może być spowodowane m.in. pozytywnym obrazem jego konsumpcji, ukazywanym w reklamach w połączeniu z dobrą zabawą, relaksem i przyjemnymi emocjami [źródło]

To źle, że promowany jest pozytywny obraz jego konsumpcji? Alkohol powinien się kojarzyć z dobrą zabawą, relaksem i przyjemnymi emocjami (to nie działa w drugą stronę). Materiały promujące piwo nie pokazują raczej, że najfajniej jest wtedy, gdy wypije się 10 butelek. Co więcej, przybywa reklam lekkich piw, smakowych czy nawet bezalkoholowych. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że te spoty w jakimś stopniu cywilizują spożycie alkoholu w naszym kraju. Czy konsumpcja spadnie, gdy te treści znikną? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi…

Podejrzewam, że prędzej dotrą do nas sprzęty Google’a, asystent głosowy doczeka się polonizacji, niż decydenci zrozumieją, w jakich czasach żyjemy i jakie efekty mogą przynieść takie zakazy. Ludzie będą wówczas mogli podczas imprezy zakrzyknąć: „ok, Google, pokaż śmieszne reklamy piwa”. I z ekranu telewizora, komputera czy lodówki popłynie do nich zakazany owoc.

  • Ogotay

    Standard, ktory bedzie dopiero poczatkiem…wpierw reforma edukacji by tworzyc bezmozgie roboty bez mozliwosci perspektywicznego myslenia a potem wprowadzic mase zakazow, bo czlowiek nie potrafi odroznic tego co dla niego dobre a co nie i taki rzad musi za niego myslec. Niestety tyle lat od zmiany systemu a my ciagle poslugujemy sie sredniowiecznymi metodami….Co do ogladania „zakaxanych” reklam w sieci to tez nie bedzie to takie proste… Czasy wolnego internetu bez granic dawno minely😥 ogladajac glupiego jutuba bedac w niemczech polowe tresci ktore bez problemu ogladalem w Polsce, jest niedostepne, ze wzgledu na prawa autorskie i na odwrot. Czekam na czasy kiedy polska scena polityczna, odmlodnieje(co sie juz od dluzszego czasu dzieje na zachodzie) i zacznie do „umoralniania” mas wykorzystywac technologie, ktore juz w tym momencie sa powszechnie dostepne

  • IdontgiveaF

    Dekada reklam Żubra najwyraźniej już wystarczy :)

  • Herr Reyaal

    Akurat to popieram, również uważam, że powszechne propagowanie picia alkoholu jako sposobu na spędzanie wolne czasu jest szkodliwe dla społeczeństwa i nie chodzi o to żeby zakazać dostępu, tylko ograniczyć reklamę tego typu wyrobów, która po prostu jest zbędna i nie przedstawia żadnej wartości, a może tworzyć fałszywy obraz alkoholu jako środka na poprawę nastroju, co jest zupełną bzdurą.

    • Ale w ten sposób można scharakteryzować większość reklam.

    • Marx

      chodzi o propagowanie wizerunku, iz ten, kto pije, jest cool. To jest szkodliwe, szczegolnie wsrod mlodziezy, ktora bardzo silnie podlega wplywom.
      Nie mam nic przeciwko alkoholowi, choc pije go sporadycznie, bo po prostu nie lubie. Jednak picie na umor jest szkodliwe, a bardzo latwo przesadzic.
      A skoro nikt juz TV nie oglada, to wyciecie reklam alkoholi chyba nikomu nie zaszkodzi, prawda?
      Czy ktos, oprocz producentow alkoholu, straci na usunieciu takich reklam?
      A prawda jest taka, ze usuniecie reklam papierosow jakos nie doprowadzilo do bankructwa ich producentow. Zmienia sie natomiast postrzeganie palaczy, i wraz z moda na bycie fit, palacze sa widziani na rowni z ludzmi otylymi czy niedbajacymi o higiene. Juz nie sa cool. Sa chorzy.

    • That Immo

      Tak samo szkodliwy jest wizerunek „kto bierze pożyczkę i zadłuża się na 30 lat, ten będzie spełniony, a najlepiej niech weźmie pożyczkę Z by spłacić pożyczki X i Y” ;)

    • Herr Reyaal

      oj nawet nic nie mów, to jest patologia..

    • Herr Reyaal

      dokładnie tak ;)

    • Leszywoj

      Czy reklamy piwa propagowały picie tego piwa aż do granic przyzwoitości? Jednocześnie alarmuje się, że w Polsce spożycie leków jest zbyt wysokie, a nie mówi się o ograniczaniu ich reklamowania.

    • Marx

      oczywiscie reklamy suplementow to tez zlo. Ale raczej malo kto przedawkowuje leki, w przeciwienstwie do alko

    • Leszywoj

      W takim razie mamy tak:
      Jest dużo reklam leków i bardzo mało przypadków przedawkowania leków.
      Jest (nie wiem, być może mniej) porównywalnie dużo reklam piwa (nie ma reklam pozostałych alkoholi, zwłaszcza wódki) i jest popularne upijanie się alkoholem (nie tylko piwem), ale też stosunkowo niewiele zgonów z przepicia.
      W takim razie gdzie jest korelacja co do ilości reklam i wpływu na spożycie reklamowanych produktów (przypominam, że wódka nie jest tak reklamowana).
      W takim razie skąd wniosek, ze zmniejszenie ilości reklam piwa zmniejszy spożycie alkoholu (w tym wódki)?

    • Marx

      Mysle ze reklama alkoholu to reklama alkoholu. Czy to piwo, czy wodka, nie ma tu wiekszego znaczenia. Nie sadze aby ewentualna reklama wodki pokazywala nieprzytomnych z upojenia ludzi. Twierdzenie iz jest niewiele zgonow z przepicia byloby chyba dosyc trudno obronic, jesli zauwazysz korelacje pomiedzy nietrzezwymi kierowcami i wypadkami ktore powoduja. Choc jestem daleki od demonizowania nietrzezwych kierowcow (wiecej zgonow jest wsrod samobojcow czy osob depresja) to nietrzezwi kierowcy szkodza czesto nie tylko sobie, ale pasazerom, przechodniom i innym uczestnikom ruchu.

    • Leszywoj

      Ja nie pisałem o przypadku śmierci z powodu wypadku, spowodowanego przez pijanego. Pisałem o śmierci z przepicia, zbyt dużej ilości alkoholu, która to bezpośrednio spowodowała śmierć.
      Co do wypadków samochodowych, nie twierdzę, że pijani nie są zagrożeniem, są i to jak najbardziej. Ale nie są jedynymi niebezpiecznymi kierowcami. Zapomina się o (i tu stereotyp) o typowych Paniach 40+, które rozjeżdżają ludzi na przejściu dla pieszych, bo miała zieloną strzałkę, lub (stereotyp) młodych mężczyznach w BMW. Tylko to wszystko podchodzi pod kategorię wypadki drogowe.

    • Marx

      wiem o czym pisales :) ale patrze na problem troche szerzej. Osobiscie nie mam nic przeciwko piciu alkoholu, ale reklamy, ktore propaguja wspomagany alkoholem styl zycia powoduja, ze wsrod mlodziezy w dobrym tonie jest przechwalac sie, ile to sie wypilo czy jak szybko zaliczylo sie zgon. Jasne, ze nie prowadzi to bezposrednio do smierci z przepicia, ale sam kiedys bylem mlody, i jechalem samochodem z kierowca, ktory kilka godzin wczesniej byl praktycznie nieprzytomny. Wtedy nic sie nie stalo, a ja po prostu nie zdawalem sobie sprawy z ryzyka.
      Likwidacja reklam alkoholu w TV, podobnie jak zakaz reklam papierosow moze przyniesc pozytywny skutek – a skoro tak, to jestem za. Jesli sie okaze, ze to nie dziala, zawsze mozna takie reklamy przywrocic przeciez.

    • Leszywoj

      Proszę Cię, wyścigi na picie nie biorą się z reklam, tylko z wychowania. Z tego co się widzi w dzieciństwie wokół siebie. Też miałem etap, ze idąc na imprezę miałem jedno pytanie – czy będzie alkohol, ale i tak go nigdy nie polubiłem. Teraz mam pytanie, co będzie do jedzenia, a mam znajomych, którzy wiedzą, że będzie towarzystwo niepijące lub pijące mało (przeciętnie dwa piwa na imprezie na osobę), to wola się w ogóle nie spotkać. I w moim przypadku w ogóle nie brałem pod uwagę co było w reklamach. Głównie wpływ na to ma otoczenie i ew, jeżeli się czepiać, to filmy. ci znajomi myślę, że też mają gdzieś reklamy.
      I jeżeli ludzie myślą, ze brak reklam wszystko załatwi – to się pomylą.
      A co to tych reklam – to jest to chyba jedno z niewielu źródeł, które cały czas przypomina, że alkohol jest od 18 roku życia, że „Piłeś, nie jedź” i żeby nie pić alkoholu podczas ciąży. Tak, wiem, to wymusiło Państwo i dobrze.
      Ale jak znikną reklamy, to gdzie to będzie powiedziane?
      Organizacje pozarządowe nagle wykupią czas antenowy, żeby o tym przypominać?

      Jeszcze inny przykład na wpływ reklam.
      Ile jest reklam samochodów nowych, a ile samochodów używanych?
      A od lat się alarmuje, że średnik wiek samochodów na polskich drogach jest wysoki i coraz większy. A dlaczego? Bo ludzie kupują samochody używane. Jaki z tego wniosek? Reklama nowych samochodów ma niewielki wpływ na sprzedaż nowych samochodów. Czyli reklamy nie mają zwiększyć w ogóle sprzedaży samochodów, ani nie mają zwiększyć sprzedaży nowych samochodów. To jest do klientów, którzy już mają zamiar kupić nowy samochód, tylko teraz muszą wybrać który. I tu jest dla nich ta reklama.

      Tak samo reklama piwa nie zwiększy sprzedaży piwa sama z siebie, ani nie zmniejszy sprzedaży wódki. Ktoś chce kupić wódkę, to reklama piwa jest mu obojętna. Ktoś chce kupić piwo, to ew reklama nakłoni go do kupienia piwa reklamowanego, a nie tego niereklamowanego. Dlatego brak reklam piwa, nie zmniejszy w sposób znaczący spożycia piwa. Może ewentualnie zwiększy produkcję własną w domu lub zwiększy sprzedaż piw kraftowych.

    • Marx

      to wytlumacz czemu z papierosami dziala

    • Leszywoj

      Może na rynku zaczyna powoli dominować pokolenie, które już nie pali tyle papierosów co poprzednie.

    • Grac

      Reklamy leków wycelowane są w konkretne grupy odbiorców (reszta osób będzie miała tą rekląmę „gdzieś”), gdzie reklama alkoholu wycelowana jest jakby we wszystkich, pokazując że pijąc zdobędziesz więcej znajomych, przeżyjesz niesamowite przygody itd. Dlatego uważam, że ograniczenie reklam alkoholu lub ich wycofanie to krok w dobrą stronę.

    • Herr Reyaal

      Suplementy diety =/= leki ;)

    • Marx

      wiec tym bardziej trudniej przedawkowac suplement diety, ktory moze byc zwyklym placebo

    • Herr Reyaal

      Problem zaczyna się wtedy, kiedy ktoś zaczyna stosować suplementy diety jako zamienniki dla pełnowartościowych posiłków i zbalansowanej diety. Kiedy robi to sobie to jest to selekcja naturalna, ale kiedy robi to swoim dzieciom, to trzeba reagować i przede wszystkim zapobiegać takim sytuacjom.

    • Herr Reyaal

      Macieju, oczywiście, tylko niektóre reklamy są mniej, a niektóre bardziej szkodliwe.

    • Endbless Blue 69

      Wszystkie reklamy są w taki sam sposób szkodliwe bo sugerują Ci, że bez tony szajsu, jeśli go nie kupisz to nie dasz sobie rady. A to przecież g… prawda.

    • Rafał Małek

      W Chinach uznano za szkodliwe granie na konsolach do gier i był zakaz ich sprzedaży.

    • Herr Reyaal

      zakaz reklamy =/= zakaz sprzedaży

    • IdontgiveaF

      (…) tylko ograniczyć reklamę tego typu wyrobów, która po prostu jest zbędna i nie przedstawia żadnej wartości (…)

      Opisałeś właśnie 98% reklam…

      (…) a może tworzyć fałszywy obraz alkoholu jako środka na poprawę nastroju, co jest zupełną bzdurą.

      Od jak dawna jesteś abstynentem, że już nie pamiętasz jaki wpływ ma alkohol na przeciętnego przedstawiciela Homo sapiens podczas konsumpcji z innymi osobnikami tego gatunku? ;)

    • mall

      Na te 98% jest proste prawne rozwiązanie: zakaz podawania nieprawdy i niepotwierdzonych informacji w reklamach. W USA to działa i reklamy wprowadzające w błąd są zazwyczaj przyczyną potężnych kar jakie płacą firmy klientom po przegranych procesach. Jakże banalne a jakże skuteczne!

    • IdontgiveaF

      No ok, ale co ma do rzeczy to co piszesz, do „(…) zbędnej i nieprzedstawiającej żadnej wartośći (…)” reklamy?

    • Herr Reyaal

      Piję okazjonalnie, nie częściej niż raz na miesiąc. I bynajmniej nie chodzi o jakieś górnolotne idee, tylko o fakt, że lubię mieć kontrolę nad swoimi zmysłami, emocjami i myślami, oraz że nie potrzebuję takich atrakcji, życie jest wystarczająco ciekawe bez alkoholu :P Może dodam, że aktualnie rzucam palenie, które jest zdecydowanie gorsze niż picie alkoholu ;)

    • łukasz Jedryszczyk

      Chciałem przypomnieć że X lat temu był już taki zakaz można było reklamować tylko bezalkoholowe i chyba nic to nie pomogło

    • Herr Reyaal

      na pewno nie zaszkodziło, a promowanie alkoholu zdecydowanie szkodzi.

    • łukasz Jedryszczyk

      Oczywiście masz rację szczególnie u młodych ludzi ale jak by tak na patrzeć to większość reklam szkodzi

    • IdontgiveaF

      (…) oraz że nie potrzebuję takich atrakcji, życie jest wystarczająco ciekawe bez alkoholu :P

      Tymczasem istnieje ogromna rzesza ludzi, którzy bez tych chociaż 1-2 piw nie rozluźńią się w towarzystwie innych. Niby mogą spalić zielsko zamiast pić piwo, tylko nie wiem czy to zasadniczo lepsze rozwiązanie (zaczynająć od legalnośći, na długofalowych efektach kończąc).

      Absolutna większość z nich NIE uzależni się od alkoholu. Gdybyśmy mieli zakazywać reklam, które mogą potencjalnie szkodzić jakiemuś małemu wycinkowi społeczeństwa, zakazywać by trzeba co trzeciej reklamy. To już by był jakiś porąbany socjalizm a nie żadna wolność (osobista i gospodarcza).

    • Herr Reyaal

      Alkoholizm – „Spożywanie (zazwyczaj w dużych dawkach) alkoholu przez alkoholika jest spowodowane przymusem o charakterze psychicznym i somatycznym” <<< najprostsza definicja z Wiki.

      Jeżeli ktoś potrzebuje alkoholu, narkotyków, seksu, gier, zakupów, lub ekstremalnych przygód itd. itp., żeby stymulować swój stan emocjonalny, to znaczy, że jest uzależniony. W naszym społeczeństwie istnieje przekonanie, że tylko osoby nadużywające alkoholu i żyjące w patologii są alkoholikami, a to nie prawda – wielu alkoholików ma stabilną pracę, rodzinę, dom, samochód i wypijają lampkę wina dziennie, żeby "poprawić sobie nastrój" – niby nic strasznego, ale to jest własnie alkoholizm – nie menelstwo i patologia, tylko po prostu uzależnienie swoich emocji od alkoholu. Dlatego nie zgadzam się z promowaniem mitycznego wizerunku alkoholu, który sprawia, że ludzie są szczęśliwsi i w świetnych nastrojach – człowiek po alkoholu, po prostu traci kontrolę nad emocjami, albo co najmniej je wygłusza.

      P.S. Wiem że przedstawiona przeze mnie opinia nie jest popularna :)

    • IdontgiveaF

      Definicja którą przytaczasz oznacza w skrócie:

      Muszę się napić, bo tak mi dyktuje organizm.

      Nijak się to ma do tego o czym piszę. Nie chodzi o to, że brak alkoholu uniemożliwia komuś kontakty społeczne, zwyczajnie im je ułatwia. I nie potrzeba do tego dużej dawki. Wszystko jest dla ludzi.

      Jeśli ktoś idąc na impreżę dostaje zimnych potów na samą myśl, że nie będzie alkoholu, to faktycznie ma on problem. Ale tak nie wygląda relacja przeciętnego człowieka z napojami niskoalkoholowymi. Moim zdaniem wymyślasz przypadek szczególny żeby usprawiedliwić podejście do przypadku ogólnego.

    • Herr Reyaal

      „psychicznym i somatycznym” – czyli „muszę się napić bo czuję taką potrzebę”

      „Jeśli ktoś idąc na impreżę dostaje zimnych potów na samą myśl, że nie będzie alkoholu, to faktycznie ma on problem”

      Własnie to o czym piszesz jest fałszywym obrazem tego czym jest alkoholizm. Alkoholik to nie tylko osoba, która dostaje spazmów kiedy nie może się napić, to może być również osoba niepijąca, która nigdy nie piła i nie jest świadoma tego, że jest podatna emocjonalnie na alkohol.

    • IdontgiveaF

      Pisałem o przypadku, gdy ktoś jest takim introwertykiem że nie wyobraża sobie kontaktów towarzystkich bez wsparcia alkoholu (ma kliniczne zaburzenie psychiczne), nie literalne zimne poty i delirium.…

      Zdajesz sobie sprawę, że idąc w tak wąską definicję uzależnienia, musiałbyś zakazać reklamy jakiejkolwiek żywności poza wodą mineralną, bo od cukru jesteśmy literalnie uzależnieni, reklam samochodów, bo mając niską samoocenę jesteśmy podatni na kupno większej bryki niż jest nam potrzebna do sprawnego funkcjonowania itd. Podobnych absurdalnych przykładów można mnożyć, w TV zostałby reklamy wspomnianej wody mineralnej i warzywniaków, bo zawsze znajdzie się ktoś z jakimś zaburzeniem/podatnością związaną z daną grupą produktów.

    • Herr Reyaal

      „Pisałem o przypadku, gdy ktoś jest takim introwertykiem że nie wyobraża sobie kontaktów towarzyskich bez wsparcia alkoholu (ma kliniczne zaburzenie psychiczne)”

      Jeżeli ktoś ma taki problem, to powinien szukać pomocy u psychologa, niestety taka pomoc też jest owiana jakimś dziwnym stereotypem, że jak ktoś chodzi do psychologa to jest słaby, lub nienormalny, a tak na prawdę 90% społeczeństwa potrzebuje terapii, ponieważ ludzie nie potrafią normalnie funkcjonować sami ze sobą, nie akceptują siebie, nie potrafią brać odpowiedzialności za swoje życie i potrzebują zewnętrznych bodźców, które będą stymulować ich nastrój.

      Jak dla mnie co najmniej 3 rodzaje produktów nie powinny być reklamowane: alkohol, suplementy diety, pożyczki. Wiadomo, że wszystkie reklamy wpływają na życiowe wybory dokonywane przez odbiorców, jednak są pewne produkty, które ze względu na szkodliwość społeczną nie powinny być propagowane – nie mówię o zakazie sprzedaży, tylko o zakazie promowania, ponieważ tak, jak napisałeś wcześniej – wszystko jest dla ludzi i jeżeli ktoś chce dokonać takiego wyboru samodzielnie ma prawo do tego.

    • IdontgiveaF

      Jak dla mnie co najmniej 3 rodzaje produktów nie powinny być reklamowane

      A według mnie nie powinny być reklamowane samochody, bo jest to społecznie szkodliwe – utrwala w społeczeńswie przeświadczenie, ze każdy musi mieć swoje cztery kółka, że w mieśćie bez samochodu się nie da żyć a sam samochoód jest wyznacznikiem statusu społecznego. Efekt tylko taki, że miasta zamiast dla ludzi stają się miejscem dla samochodów i z myślą o nich są projektowane.

      Podobnych przykładów, opartych o w miarę racjonalne argumenty, można mnożyć na pęczki. Leki, suplemanty, alkohol, żywność, dobra luksusowe, elektronika. Nawet butów do biegania nie powinno się reklamować, bo byle amator natchniony reklamą nagle zacznie biegać i zrobi sobie krzywdę (bo przecież biegać każdy może i potrafi).

    • Endbless Blue 69

      „Absolutna większość z nich NIE uzależni się od alkoholu”. Dawno takiej bzdury nie czytałem.

    • IdontgiveaF

      To podaj wyniki jakichś badań wskazujących, że przynajmniej 30% społeczeństwa jest alkoholikami…

    • neutrico

      30% to faktycznie błędna liczba. Oficjalne dane szacują ilość osób uzależnionych na ok. 3 mln. Mniej, ale jest to nadal potężna liczba i nie jest to aż taki znowu margines jak wcześniej wspomniałeś. Ponadto dodaj także do tego pokaźną ilość osób współuzależnionych – tzn. żyjących z i/lub pod wpływem osoby uzależnionej i będziesz miał obraz skali patologicznego wpływu alkoholu na społeczeństwo w Polsce.

      Ponadto Twoja argumentacja jakoby alkoholizm oznaczał częste _intensywne_ nadużywanie i picie „na umór” oznacza, że nie masz pojęcia o tej chorobie. Ogromny odsetek wśród leczących się alkoholików to tzw. kulturalni alkoholicy. Właśnie Ci wszyscy, których alkohol wyluzowuje i dodaje pewności siebie i którzy mają zakodowany jego rzekomo pozytywny wpływ na psychikę. To ludzie którzy piją sobie 1-2 drinki. Najpierw co weekend, później 3 razy w tyg. a później… codziennie. 1-2 drinki po kilku latach przeradzają się w 3-4 aż nagle staje się coś co pokazuje jakim to było złudzeniem. (np. pobicie żony, dzieci, spowodowanie wypadku, problemy w pracy itp.)

      Polecam dwa doskonałe filmy (i książki) o takich sytuacjach. 1. „Lot” z Denzelem Washingtonem, 2. „Żółty szalik” z Januszem Gajosem.

    • IdontgiveaF

      Oficjalne dane szacują ilość osób uzależnionych na ok. 3 mln.

      Ja widziałem dane o 600-700 tys. Nadal dużo, ale nie 3 mln.

      Ponadto Twoja argumentacja jakoby alkoholizm oznaczał częste _intensywne_ nadużywanie i picie „na umór” oznacza, że nie masz pojęcia otej chorobie.

      Uwielbiam, gdy ktoś ze mną dysktuje wciskając mi w klawiaturę tezy którmi wcale się nie posługiwałem a następnie bohatersko nazywa mnie ignorantem :)

    • neutrico

      Jesteś w błędzie. To nie jest mały wycinek społeczeństwa.

    • neutrico

      Palenie NIE jest gorsze od picia alkoholu. W wyniku palenia (tytoniu) nie stajesz się agresywny, nie stracisz kontroli nad swoim zachowaniem, nie spowodujesz wypadku samochodowego , nie uzależniasz się tak że możesz zniszczyć życie swoje i całej swojej rodziny itp. itd.

      Również popieram zakaz. Wystarczy się przyjrzeć co robi gimbaza po szkole i jak bardzo picie jest modne.

    • IdontgiveaF

      I jak między 20 a 6 rano nie będzie reklam piwa w TV, to gimnazjaliści/licealiści nie będą już pić, palić i się dopalać…

    • neutrico

      Będą, ale może niekoniecznie będzie to takie modne i nie będzie miało wizerunku akceptowanej dobrej zabawy z browarkiem w ręku.

    • IdontgiveaF

      Czyli powinniśmy zakazć reklamy A, bo może mieć ona wpływ na B, chociaż tego związku nie potrafimy udowodnić i opieramy się wyłącznie na przeczuciach.
      To jest fundamentalny błąd ludzi, którzy chcą wszystko regulować – regulacje są potrzebne, ale mają one mieć konkretną przyczynę i celować w konkretny efekt. Zakaz dla samego zakazu, bo komuś się wydaje jaki będzie jego efekt jest regulacją szkodliwą.

    • Herr Reyaal

      Miałem na myśli kwestie zdrowotne :) akurat ja po alkoholu nie staję się agresywny, nie tracę kontroli ( wręcz przeciwnie,mając świadomość, że nie jestem trzeźwy i np. moi znajomi też nie, staram się myśleć za nich) i nawet nie przyszło by mi do głowy, żeby wsiąść za kółko, ale doskonale rozumiem o co Ci chodzi, ponieważ niestety alkohol tak działa na wielu ludzi i to jest w tym najgorsze. W sumie to wolałbym, żeby tacy ludzie gustowali w marihuanie bardziej niż w alkoholu, może byliby spokojniejsi ;)

  • Patison

    Nie jestem za całkowitym zakazem reklamy alkoholu. Niepokoi mnie jednak zjawisko kreowania kooltury picia. Siadając przy meczu, myślę o piwie. Grill bez piwa? Chyba się nie da. Piwo nie jest alkoholem, to przecież napój alkoholowy itd.

    Mam wrażenie, że jestem manipulowany poprzez stwarzanie potrzeb, których tak naprawdę nie mam. Dla mnie przemawiającym przykładem jest polityka wychowywania od najmłodszych lat klienta/wyznawcę przez pewną znaną sieci serwującą hamburgery: Urodziny, tylko u nas! zabawki w zestawie, plac zabaw, spotkania ze znajomymi, śniadania itd. Temat już znany i wielokrotnie omawiany.
    Dobrym przykładem są również suplementy- Jeśli nie weźmiesz nie schudniesz, nie zrobisz wyniku itd.
    Programowany świat? Dziękuję bardzo, nie!

    • Oczywiście, że możesz posiedzieć przy grillu bez piwa. Ale jeśli reklama pokazuje grilla z piwem, to znak, że zmierzamy w patologiczną otchłań?

    • Rafał Małek

      Cała współczesna gospodarka Zachodu opiera się na manipulowaniu i kreowanie potrzeb, których ludzie nie mają.
      Ten model gospodarki wymusza ciągły wzrost sprzedaży, wynikający ze zwiększania się możliwości produkcyjnych (coraz mniej potrzeba ludzi do wyprodukowania danego produktu), czyli tak zwany wzrost bogactwa. To idzie w jedną stronę i nie ma możliwości skręcania, bez zmiany podstaw ideologii gospodarczej.

      Można sobie zrobić listę przedmiotów w domu, z których się korzystało w ciągu ostatniego tygodnia lub miesiąca. Byłaby bardzo krótka.
      Teoretycznie, gdyby pozbyć się nieużywanej reszty przedmiotów, standard życia wcale by nie spadł (bo jaka jest korzyść z posiadania rzeczy, której się nie używa, tylko leży i się kurzy?). A mieszkanie byłoby naprawdę puste.
      Minimaliści to zauważyli i niektórzy mieszczą cały swój dobytek w jednym plecaku.

    • IdontgiveaF

      Minimaliści to zauważyli i niektórzy mieszczą cały swój dobytek w jednym plecaku.

      Proszę nie upraszczać środowiska minimalistów do tej patologicznej, licytującej się na stan nieposiadania podgrupy.
      :)

      To o czym piszesz jest abberacją a nie stylem życia, który da się utrzymać przez całe dekady.

    • Rafał Małek

      Aberracją jest nieposiadanie rzeczy zbędnych?

      Ilość rzeczy niezbędnych maleje wraz z postępem techniki. Przykładem są smartfony – kiedy się rozpowszechniły, to gwałtownie spadła sprzedaż odtwarzaczy kasetowych/mp3, kieszonkowych radioodbiorników, aparatów fotograficznych, kamer wideo, magnetowidów i odtwarzaczy DVD, GPS-ów, przenośnych konsol do gier, kalkulatorów, budzików, tabletom i czytnikom e-booków też się obrywa, a telefonia przewodowa poza urzędami i większymi firmami praktycznie już nie istnieje.
      Nawet istnieją moduły zamieniające smartfona w licznik Geigera, bo producenci nie wpadli jeszcze na pomysł by wbudować. A także moduły do odbioru telewizji DVB, choć raczej zbędne, bo telewizja odchodzi do lamusa techniki po rozpowszechnieniu się usług VOD.
      Najpierw udoskonalono latarki poprzez zamianę żarówki na diodę LED, teraz niemal wszystkie smartfony mają taką diodę i latarki noszą jeszcze tylko fani survivalu.

      Do tego laptop i to już praktycznie wszystkie urządzenia elektroniczne używane na co dzień przez ludzi.

      W domu potrzebne łóżko, ewentualnie sam materac, kilka ubrań, ręcznik, obcinacz do paznokci, maszynka do golenia, czajnik, kubek, łyżeczka do herbaty, nóż do chleba, lodówka, odkurzacz (ewentualnie sam mop, jak ktoś nie ma dywanów), oświetlenie, czasem radioodbiornik mogący robić za głośnik do smartfona.
      Z wyposażenia stałego jeszcze sedes, zlew i prysznic.
      Pralka, choć co ciekawe w USA mało ludzi ma w domu pralkę, bo w miejskich budynkach są często pralnie.

      I to w zasadzie kompletna lista przedmiotów używanych przez większość ludzi na co dzień. Jak widać, lista wcale nie jest długa.

      Pominąłem wyposażenie kuchenne, służące do przygotowywania posiłków. Niektóre firmy mają własne stołówki z obiadami, a u mnie w mieście jest taka na wagę za 20zł/kg (dwudaniowy obiad zmieści się w 10zł).

    • IdontgiveaF

      Super, to licz i redukuj stan posiadania do jakiejś arbitralnej liczby bo minimalista powinen mieć mniej x przedmiotów.
      A potem jak już skończysz studiować, ożenisz się i będziesz miał dzieci – ani przedmiotu więcej! No i licytuj się z innymi, z czego to ty w życiu nie zrezygnowałeś.

      To nazywam abberacją, nie minimalizm jako taki…

    • Rafał Małek

      Mam za dużo przedmiotów i z praktyki wiem, że są one całkowicie nieprzydatne, leżą nieużywane. Tylko zajmują miejsce i znakomicie utrudniają sprzątanie.

      To nie jest rezygnacja z czegoś, skoro się tego w ogóle nie używa.

      I miałbym na przykład kupić sobie konsolę do gier podłączaną do telewizora, żeby płacić dodatkowy miesięczny abonament i po 300 złotych za grę, skoro większości gier na komputer lub smartfona w ogóle jeszcze nie uruchamiałem?
      Zresztą mam ComputeSticka Intela podłączonego te telewizora (kupiłem na jakiejś wyprzedaży za 300 złotych), używam go głównie do Netflixa (bo to nie jest smart telewizor, ma już 7 lat i nadal się trzyma, tylko YouTube przestało się na nim odtwarzać, bo Google zmieniło interfejs dostępu do usługi). Ale jakby co, to proste gierki w Sklepie Windows też są, w większości za darmo.

      Zebrało mi się około 500 filmów na DVD (zebranie tylu trwało ponad 10 lat). W końcu powywalałem okładki i pudełka, płyty schowałem do specjalnej aluminiowej walizki by zajmowało mniej miejsca, dużo mniej miejsca, a ich zawartość przekonwertowałem na komputer. Korzyści z tych filmów nie mam żadnych, ostatnio odtwarzacz DVD uruchamiałem z pół roku temu, a wcześniej ze 2 lata stał nieużywany. Obejrzało się film raz, niektóre może 2 lub 3 razy i leżą, teraz jest Netflix.
      Ten odtwarzacz DVD to nie pamiętam jak dawno temu kupiłem, nie było wtedy standardu HDMI i ma wyjścia analogowe, jeszcze pamięta format Microsoft HighMAT, było takie coś do zainstalowania na Windowsa XP.
      Zastanawiam się jak tu obciąć koszty kablówki (z internetem i telefonem przewodowym płacę 89,98 złotych), bo okazuje się… niepotrzebna. Telewizor uruchamiam tylko dla Netflixa, na funkcję telewizyjną przełączam może raz na 2…3 tygodnie, tylko po to, by przelecieć po 120 programach i się przekonać, że nic tam nie ma. Jak były 2…3 naziemne, kablówka jeszcze miała sens, teraz cyfrowych jest chyba kilkanaście naziemnych, a filmów z telewizji w stylu 13 minut programu i 15 minut reklam nie muszę oglądać.

    • IdontgiveaF

      Heh, dwa zdania sprowokowały cię do minimalistycznego potoku słów w zasadzie niezwiązanego z treścią moich komentarzy :)

      Widzę że masz wyraźną potrzebę dzielenia się ze światem jakiej to super drogi życiowej nie znalazłeś. Jak już przestaniesz sobie (i innym wokół) zawracać głowę twoimi przedmiotami lub ich brakiem, wtedy to faktycznie będzie ten fajny, pozytywny minimalizm ;)

    • Rafał Małek

      Więc dałeś się zmanipulować przez marketingowców do kupowania nieprzydatnych rzeczy, których nie potrzebujesz?

    • IdontgiveaF

      Błagam, przeczytaj w końcu ze zrozumieniem o czym pisałem w poprzednich komentarzach, ja się w ogóle nie odnoszę do idei minimalizmu.
      Piszę o abberacjach w postaci „całego dobytku w plecaku” czy innych „list stu rzeczy”, i ogólnym podniecaniu się, jaki to nie jestem fajny bo nie mam X.

    • Leszywoj

      Skoro posiadam młotowiertarkę, którą używam baaardzo rzadko (już chyba ponad rok siedzi w szafie), ale jeżeli zajdzie potrzeba jej użycia to to po prostu to zrobię bez kombinowania skąd ją wziąć to znaczy, że wpadłem w niepohamowany konsumpcjonizm?

    • IdontgiveaF

      Skoro potrzebna ci raz na wieki zawsze mógłbyś pożyczyć wiertarkę od teścia lub z wypożyczalni. Ty byś teściowi z kolei pożyczał sprzęt, który u ciebie jest w częstszym użyciu.
      Co innego jakieś podstawowe narzędzia, typu wkrętak z bitami, co innego cięższy sprzęt, który przez 99,999999% czasu który spędzi w twoim mieszkaniu będzie tylko zbierał kurz :)

    • TadzikMen

      jakoś nie widzę idei wypożyczania czegokolwiek, szybciej większość powie, że nie ma, niż pożyczy :)

    • IdontgiveaF

      Cóż, nie zazdroszę w takim razie twoich kontaktów rodzinnych i towarzyskich ;)

    • Leszywoj

      Niby można, ale z tym pożyczaniem to nieraz tak jest, że albo pożyczysz coś co kiedyś działało, albo pożyczysz i zepsujesz/się zepsuje i tylko kłopot.
      Skoro wspomniałeś o teściu, to mu tą wiertare jakiś czas temu pożyczyłem :D

    • IdontgiveaF

      Trzymając się przykładu wiertarki – gdyby twój teść, zamiast pożyczyć wiertarkę od ciebie, kupił sobie nową (w Lidlach sprzedają takie sprzęty za bezcen, więć to nie jest kwestia pieniędzy), czy nie byłby to głupi, zbędny zakup? :)

      nieraz tak jest, że albo pożyczysz coś co kiedyś działało, albo pożyczysz i zepsujesz/się zepsuje i tylko kłopot.

      No bez przesady, zakładam, że:
      – masz normalne kontakty w rodziną/znajomymi i nikt ci nie sprzeda kukułczego jaja – sprzętu, ktory ledwo działa z nadzieją, że ulegnie zniszczeniu w twoich rękach i będziesz musiał go odkupić
      – nie pożyczasz dlatego, że właśnie robisz generalny remont w 200 m² domu, tylko dlatego, że np. chcesz zrobić jeden przepust na przewody albo powiesić obraz.
      Szansa, że uszkodzisz sprawny sprzęt jest w takim przypadku znikoma, a jeśłi już się przytrafi – mówi się trudno, odkupujesz sprzęt ale wiesz, że jak znowu będzies potrzebował go pożyczyć to bez problemu go dostaniesz.

      Istnieją też komercyjne wypożyczalnie sprzętu, jeśli nie chesz żerować na rodzinie/znajomych bo nie bardzo masz się czym zrewanżować.

    • Leszywoj

      Prawda jest taka, że nie uważam tego zakupu za zbędny, po prostu. Natomiast za wtopienie pieniędzy uznałem wzięcie tableta od telekomu gdy brałem abonament z telefonem. Prestigio Pro duo 7.0 – najgorszy zakup jakiego kiedykolwiek dokonałem. I to Pro w nazwie – śmiechłem. Za ten wybór możesz mnie zlinczować, nawet bym Ci kibicował :)

    • Rafał Małek

      No właśnie, ideologia według której urządzony jest system gospodarczy wymusza zakup młotowiertarki.
      Dlaczego po prostu nie można jej wypożyczyć z osiedlowej wypożyczalni narzędzi, funkcjonującej przy osiedlowym warsztacie, tak jak wypożycza się książki z biblioteki?
      Statystycznie na takim osiedlu, liczącym na przykład 20 tysięcy mieszkańców, czasem ktoś ma ochotę pomajsterkować. Mieszkanie nie za bardzo się nadaje do majsterkowania (pylenie, hałas itp.). Więc można przewidzieć, że na osiedlu będzie potrzebny warsztat dla majsterkowiczów, tak samo jak na przykład świetlica z projektorem (można oglądać transmisje z meczów, filmy, urządzać koncerty, imprezy, wieczorki poetyckie itd.), drzewka, deptaki z ławeczkami itd.
      Nawet jak by się okazało, że statystycznie danego dnia więcej osób chce wypożyczyć młotowiertarkę niż zwykle, to system rezerwacji wyznaczyłby najbliższy termin, na przykład za 2 dni. Przy okazjonalnym korzystaniu to wystarcza, można byłoby zawczasu zarezerwować z dużym wyprzedzeniem jeśli przewiduje się, że będzie potrzebne.
      Koszt takiego osiedlowego warsztatu to jakieś promile z płaconych podatków, mniejszy niż kawałek ułożonego chodnika. A przynajmniej mieszkańcy mieliby poczucie, że podatki poszły na coś sensownego, bo zazwyczaj to idą nie wiadomo gdzie i większość ludzi nic z tego nie ma.

    • Alot

      Obok prostackich reklam w których piwo jest nieodłącznym towarzyszem grilla, są też reklamy ekskluzywnych trunków.
      Kultura picia wynika z modelu wychowania w rodzinie i środowisku, nie zaś z reklam, w których zwykle pokazane jest jak pić, nie zaś jak się upijać.

    • Szpieg Karramba

      jak już w mózgu masz zakodowane że gril tylko z piwkiem, mecz tylko z piwkiem to szukaj poradni aa w swojej okolicy

    • Patison

      Przeczytaj jeszcze raz moją wypowiedź. Trochę szacunku, proszę ;)

    • łukasz Jedryszczyk

      Na tym polega reklama według mnie 80% powinni zakazać najgorzej działa to na dzieci one oglądają to i myślą że np branie kredytów jest spoko albo że na wszystko są tabletki i niestety to takie małe pranie mózgu

    • Leszywoj

      Tylko po co tak od razu demonizować to piwo.
      Rozważ, kiedy taki np. pracujący na etacie człowiek ma się tego piwa napić (jeżeli chce)? W tygodniu pracujesz, może jeszcze dodatkowo sie uczysz i wypadną Ci jeszcze jakieś zakupy albo naprawa czegoś. Zostaje wieczór, wiesz, że już nie pojedziesz nigdzie samochodem – bierzesz sobie piwko i pijesz oglądając film, mecz, gra lub sklejanie modelu czołgu (cokolwiek, przy czym się relaksuje).
      A jak to jest akurat piątkowe popołudnie, ciepły wieczór, w perspektywie sobota bez zaplanowanych obowiązków, to dzwoni sobie do znajomych, umawia się na grilla i też sobie to piwko wypija.
      I teraz jest taki jeden z drugim, co to widzi i się zaczyna, że bez alkoholu też można, że jak grill, to od razu piwo (i tak cała litania). Truciciele dup. Wszystkiego zakazać!

  • PerłaExport

    Z tymi lekkimi piwami bym uważał ;) taki budweiser light w ameryce legendarne najchętniej wybierane piwo.. Dla nas to rozwodnione siki weroniki których się nie da wypić..równie dobrze można wziąć pół naszego zwykłego koncerniaka i rozrobić z wodą pół na pół,wyjdzie podobny szajs :) i weź tu idz na dłuższe posiedzenie z jakimiś amerykanami.. Po 3-4 dębowych się wywrócą pod stolikiem, kiedy Polak/Rusek dopiero zaczyna szukać co by tu jeszcze skosztować. Od wielu wielu lat krąży w Polsce legenda że ktoś kiedyś wyszedł do baru na jedno piwo…. :D

    • gregory003

      I to jest właśnie patologia, o której pisali powyżej przeciwnicy piwa.

      Może nie w twoim środowisku, ale jest w Polsce mnóstwo osób, które wpadają do baru (nie tych mordowni do których ty zapewne chadzasz) na dosłownie jedno piwo z kumplem.

  • Elektroniczny Mordulec

    A wino mszalne będzie można reklamować?

    • LinekPark

      Jak Rydzyk z Prezesem zezwolą…

    • Endbless Blue 69

      Tylko w TV Trwam bo to jedynie słuszna telewizja 😎😎😎.

  • Kajo

    Papierosy mają coraz trudniej, więc dlaczego alkohol ma mieć łatwiej? Zakaz reklam, ograniczenie godzin sprzedaży i przede wszystkim liczbę sklepów z alkoholem. Na północy Europy to działa i spadek uzależnionych jest ewidentny, a społeczeństwa te miały ogromne problemy z alkoholem. No i edukacja – bo bez niej wszystkie powyższe działania rozpłynęłyby się

    • Rafał Małek

      Ilość spożywanego alkoholu nie jest proporcjonalna do ilości sklepów alkoholowych.
      Ale posłowie myślą schematami z czasów PRL-u, kiedy każdy towar się sprzedawał tylko z tego powodu, że się gdzieś pojawił. Gdyby tak naprawdę było, to zostałbym bardzo bogatym człowiekiem, bo wystarczyłoby gdziekolwiek otworzyć jakikolwiek sklep i klienci z pieniędzmi sami by przychodzili. Ale niestety, to tak nie działa, otworzenie i prowadzenie firmy jest bardzo łatwe, natomiast zdobycie klientów coraz trudniejsze.

    • Kajo

      Ale cena i dostępność już tak. We Wrocławiu są dzielnice, gdzie na 1 ulicy masz 3-4 monopolowe (tylko – bez dodatków).
      Państwo nic nie robi, bo to ogromne wpływy do budżetu i z akcyzy, sprzedaży i koncesji. W alkoholu jest od groma podatków, dlatego Państwo tylko pozoruje działania w zapobieganiu.
      Przejrzyj sobie statystyki karne, od groma przestępstw popełnia się z użyciem alkoholu, tabletki na wątrobę i wzdęcia takich statystyk nie mają.

    • Leszywoj

      Ale te przestępstwa popełniają ludzie czy alkohol?

    • „No i edukacja – bo bez niej wszystkie powyższe działania rozpłynęłyby się”

      I jak zwykle z tym może być największy problem…

    • Kajo

      Jest lepiej, ale to są zbyt wolne działania. Przez ostatnie 10-15 lat oś z alkoholów mocnych (wódka i pochodne) systematycznie przesuwają się na te z mniejszym kalibrem (piwo). Ale to i tak za mało i raczej marny był w tym udział Państwa. A piszę to z perspektywy doświadczenia, bo pracowałem przez jakiś czas w branży :)

    • Frank Gastle

      Może na północy takie rzeczy działają, ale u nas takie ograniczenia to głupota, bo państwo straci, a ludzie będą pili „lewy” alkohol.
      W sumie nawet teraz, gdy nie ma jakiś ograniczeń w handlu alkoholem można bez większego problemu kupić lewy spirytus.

    • Kajo

      W branży pracujesz? :) Państwo nic nie straci, bo tam gdzie mniej zarobi, tam mniej wyda na opiekę medyczną i infrastrukturę zapobiegająca wypadkom spowodowanym pod wpływem. Nie jestem przeciwnikiem alkoholu, ale zwolennikiem, żeby to Państwo propagowało wzorce korzystania z alkoholu, a nie producenci, bo ci ostatni robią to zbyt skutecznie, tyle, że z korzyścią tylko dla siebie.

    • IdontgiveaF

      Prohibicja w USA doskonale to obrazowała, jak ograniczenie legalnej podaży powoduje spadek konsumpcji i szkodliwych efektów nadużywania alkoholu ;)

    • Kajo

      Inny kontekst społeczny i historyczny, nie przekładam bym tego nawet w skali 1:10 na dzisiejszy kontekst.

    • IdontgiveaF

      Akurat my mamy całkiem świeżą i nadal żywą tradycję bimbrowniczą ;)

    • Alot

      Może warto w tym miejscu przypomnieć, że państwo nie ma żadnych pieniędzy, a wydaje NASZE.

      Więc ciąg logiczny brzmi tak.
      Państwo osiąga korzyści ze sprzedaży używek, a my wszyscy ponosimy koszty leczenia osób od nich uzależnionych.

    • IdontgiveaF

      Szkodliwość papierowsów jest niezaprzeczalna, niezależnie czy palisz 5 czy 25 papierosów dziennie, natomiast nie znajdziesz żadnego badania wskazującego na szkodliwe działanie 2-3 piw/lampek wina tygodniowo.

      Trudno też nie wspomnieć, że można być okazjonalnym piwożłopem, natomiast chyba jeszcze nie było w histori palacza raczącego się dymkiem 2-3 razy tygodniowo i ani razu więcej.

    • 2×5

      Jest lepiej, potwierdzone naukowo korzystnie zdrowotnie jest wypicie 2 dużych piw dziennie. Żeby zachować tę zdrowotną wartość nie należy tych 2butelek przekroczyć. I należy mieć 2dni w tygodniu zupełnie bez alkoholu. Krótko reasumując 5dni w tygodniu po 2 piwka. Ostatnio szperałem dużo po tego typu badaniach specjalistów i takie są finalne wnioski.

    • IdontgiveaF

      Tia, wyszło w badaniach, że alkohol w małych dawkach jest korzystny dla kobiet w wieku 50-65 czy coś w ten deseń.

      Podchodziłbym ostroznie do takich rewelacji jak „korzystne skutki picia”.

      Alkohol to trucizna z którą w małej dawce zdrowy organizm sobie radzi bez negatywnych długofalowcyh efektów i tak do niego trzeba właśnie podchodzić a nie wierzyć w bajki o jego prozdrowotnych właściwośćiach.

      No chyba, że masz w zwyczaju robić sobie dokładne badania raz w tygodniu i jesteś w stanie wyznaczyć dokładnie dawkę, która da pozytywne efekty konkretnie twojemu organizmowi…

    • 2×5

      Tzn uważasz że te wszystkie wieloletnie badania które wykazują że 1-2piwa(nie więcej) dziennie długofalowo potrafią o xx % zmniejszyć szanse na wiele chorób,dolegliwości czy nawet nowotworów to czysta ściema? Nie żebym propagował codziennie picie, jednak jeśli już ktoś się tego piwa chce napić myślę że warto aby tych wyznaczonych nazwijmy to dziennych ilości nie przekraczał. A prozdrowotne właściowości piwa są znane od setek lat. Znowu rozmawiamy o piwie a nie jakiś szczynach typu harnasie itd,rzecz jasna.

    • IdontgiveaF

      Podaj przykład takiego badania wraz z metodologią, wielkością próby itd.

    • 2×5

      Ktoś skasował przykładowe linki jakie wrzuciłem, niezła lipa tutaj panuje nie wiedziałem że ktoś może od tak skasować zwyczajne linki do artów. aw schodzi na psy.

    • Kajo

      Czynników masz dziesiątki, od indywidualnych właściwości organizmu, po właśnie jakość tych trunków. Poza tym 2 piwa dziennie nic nie mówi, bo to zależne jest od tego, jakie to są piwa i w jakiej ilości. U nas popularne są puszki 0,66, a teraz pojawiają się nawet większe, a dla Niemca standardem jest 0,33 :)

    • IdontgiveaF

      Tzn uważasz że te wszystkie wieloletnie badania które wykazują że 1-2piwa(nie więcej) dziennie długofalowo potrafią o xx % zmniejszyć szanse na wiele chorób,dolegliwości czy nawet nowotworów to czysta ściema?

      Ściemą są artykuły pisane dla laików które nie wdają się w szczególy, co konkretnie wyszło w badaniu. I tak, ewidentnie pozytywny wpływ alkoholu na ograniczenie zmian miażdżycowych u kobiet w wieku ~60 lat dostaje tytuł

      Jedno piwo dziennie jest dobre dla twojego serca!

    • Kajo

      On ma właściwości „prozdrowotne”, ale one są wyraźne przy dzisiejszych (wiadomo jakich) dietach, więc niuansów jest mnóstwo wokół tego tematu.

    • IdontgiveaF

      W końću się zgadzamy w jakiejś kwesti ;)

    • Patison

      Z czystej ciekawości (bez złośliwości) poproszę o namiary publikacji. Rozumiem, że chodzi o publikacje naukowe.

    • Kajo

      2-3 piwa/lampek TYGODNIOWO to jest już jakaś kultura picia, ale tutaj raczej nie piszemy o takich poprawnych związkach z alkoholem :)

    • IdontgiveaF

      Za niosące małe ryzyko zdrowotne dla mężczyzn uważa się spożywanie do 4
      standardowych dawek alkoholu dziennie (125 ml wódki albo 0,4 l wina albo
      2 „duże” piwa), najwyżej 5 razy w tygodniu. W przypadku kobiet liczba
      ta wynosi 2 dawki[1].
      330 ml piwa (małe piwo) 4,5% to 14,85 ml/11,9 g alkoholu etylowego (1,19 SJA),
      500 ml piwa (duże piwo) 4,5% to 22,5 ml/18 g alkoholu (1,8 SJA),
      175 ml wina (kieliszek) 12% to 21 ml/16,8 g alkoholu (1,68 SJA),
      50 ml wódki 40% to 20 ml/16 g alkoholu (1,6 SJA).

      Teoretycznie jeśli jesteś zdrowy, to spokojnie możesz wypić jedno-dwa piwa dziennie. Ja bym tego nikomu nie polecał, ale co kto lubi.

    • Kajo

      A propos papierosów, znałem tylko jedną osobę, której paczka fajek wystarczała na ~50 dni, ale to faktycznie wyjątek potwierdzający regułę. Na palaczach/szkodliwości palenia się nie znam, a tych dymiących okrutnie po prostu unikam jak mogę ;)

    • Artur Łukasz

      Naukowy bełkot i odcinek o pozytywnych skutkach palenia – polecam.

      Się zdziwiłem że jakieś pozytywy są :D

    • IdontgiveaF

      Przypadkiem nie była mowa o pozytywnych skutkach nikotyny jako takiej, a nie o „pozytywnych skuktach palenia”?

    • jamirq!

      a jak palisz 2 czy 3 papierosy na tydzien?

    • IdontgiveaF

      To jesteś chodzącą anegdotą :)

    • jamirq!

      taka sama jak te 2-3 piwka :P

    • IdontgiveaF

      Znam z tuzin takich osób…

    • jamirq!

      no widzisz czyli jednak da sie tak samo z papierosami. I co wtedy jest szkodliwe, a co nie?

    • IdontgiveaF

      Przecież nie twierdzę, że się nie da popalać kilku sztuk tygodniowo. Tylko, że robią tak jakieś absolutne wyjątki, inni albo palą albo nie palą. Jakie skutki zdrowotne ma palenie kilku sztuk tygodniowo raczej nikt nie wie, bo w ujęciu statystycznym prawie nikt tak papierosów nie konsumuje, więc i badań odpowiadających na takie pytanie raczej nie ma.

      Natomiast picie 2-3 piw tygodniowo nie jest jakimś wybrykiem statystycznym.

    • Endbless Blue 69

      Życie, panie, życie!

    • gregory003

      Na północy Europy to właśnie nie działa. W takiej Norwegii reklamy żadnego alkoholu w telewizji ani prasie nie zobaczysz, bary i kluby zamykane ustawowo o drugiej, w sklepie alkoholu nie kupi się już po 23, gigantyczne akcyzy na wyroby alkoholowe nakładane przez kolejne rządy i co? I w każdą sobotę wieczorem w Oslo można zobaczyć przed klubami młodą dzicz robiącą z siebie bydło gorsze niż większość dresiarzy w Polsce.

      Dla porównania Dania: wyluzowany stosunek do alkoholu, nieletni mogą spożywać na SZKOLNYCH IMPREZACH alkohol (oczywiście wcześniej rodzice muszą wyrazić zgodę), reklamy alkoholi na porządku dziennym, wyrób dostępny w sklepach na normalnych zasadach i cenach (jak na strefę Euro) i… problemy z alkoholizmem najmniejsze wśród państw skandynawskich.

      Ale to takie europejskie: wszystkiego zabronić, wszystkiego zakazać. No bo oczywiście europejskie lewicujące elity wiedzą najlepiej jak kto powinien żyć i co komu potrzeba.

  • Prze Mek

    Bardzo dobrze. Ukrócić promocję tego dziadostwa.

  • YY

    Hahaha, dokładnie – zostaną tylko same reklamy kredytów i środków do higieny intymnej

    • BlahFFF

      Te drugie mogli by w sumie ograniczyc bo zwyczajnie bywaja niesmaczne, zwlaszcza jesli puszczone po kolei w jednym bloku reklamowym. Ogolnie, czasem ogladajac TV i trafiajac na reklamy mozna odniesc wrazenie, ze 90% czasu reklamowego to tego czy innego rodzaju leki, ziolka, wititaminki.

  • zapadazmrok

    Ja bym zakazał reklam skierowanych do dzieci.
    Problem tylko w tym, jak by to było egzekwowane… :-/

    • lanister

      Powinny zasłaniać oczy i uszy, wtedy wszystko będzie w porządku. Jak tata pije sobie piwko to też niech chodzi do piwnicy i tam pije.

    • mall

      Proponuję karę dla producenta w wysokości, przykładowo, 2% rocznych przychodów. I reklam skierowanych do dzieci nie będzie.

    • zapadazmrok

      Tu nawet nie chodzi o karę, ale sposób w jaki byłyby te zakazy omijane. Zabawki skierowane do dorosłych, ukryte przekazy itp.

  • lanister

    Reklamy piwa to jedne z ciekawszych reklam w TV. Gdy one się skończą to przybędzie więcej reklam nt codziennych problemów wszystkich polaków, tj. m. in. nietrzymanie moczu, prostata, przykry zapach z pochwy i hemoroidy.

    • Artur Łukasz

      I zapomniałeś o żenujących reklamach plusa, play i tmobile.

      Reklamy piwa to przy tym mistrzostwo.

  • doogopis

    U mnie na zachodzie zlikwidowali kolorowe opakowania dla szlug,teraz wszystkie mają jednakowe brzydkie pudełka i napisy. Jak coś to może zmienić! Państwo jak zwykle udaje że coś robi.
    Akurat brak reklamy h ja pomoże,ale daje to pozory walki z alkoholizmem!
    Kolejna bzdura!

  • Mściwój

    Niech lepiej usuną reklamy leków, tv do obiadu a w nim kolejno: Upławy z pochwy, pryszcze, tłuszcz, łupież i leki na erekcję. Potem ibuprofen, ibum, rutinacea, i pierdylion reklam magnezu.

    • Marx

      pilot, power, off
      i jestes szczesliwy

    • LinekPark

      Albo dobry kanał. Nie wszędzie jest aż taki syf.

  • Jack Morgan

    Autor mogl wykonac odrobine pracy. Troche pogooglowac, poczytac, poanalizowac, powyciagac wnioski. Przedstawic czytelnikowi analogiczne badz podobne rozwiazania zaimplementowane w innych krajach i na podstawie ich zbadanej skutecznosci spekulowac czy warto takie metody wprowadzac u nas.
    Albo mogl usiasc przy klawiaturze i w kwadrans splodzic taki tekst jaki mozemy podziwiac wyzej.

    I taka jest roznica miedzy dziennikarzem a blogerem.

  • Sebastian Piotrowski

    I znowu łódka bols wypłynie w rejs, znowu biedne browary będą informować jak wygląda ich oryginalna butelka co by się nie nabrać bo robią podróbki… no i ten kapsel….

  • sDdenys

    Przecież to nieprawda!

    • Szpieg Karramba

      prawda to dzi*ka, a politycy są jej alfonsami, więc nie mów synek co jest prawda, a co nie

  • Jacek

    „Czy konsumpcja spadnie, gdy te treści znikną? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi…”

    Zapewne reklama nie ma wpływu na sprzedaż piwa i te wszystkie miliony złotych, które browary wydają na nią m.in. w telewizji, pochodzą z ich funduszu społecznego, żeby umilić Panu Redaktorowi oglądanie tv i żeby nie leciały tylko reklamy tabletek na wzdęcia.

    Ja pozostawiam inne pytanie otwarte:
    Czy tak inteligentne osoby jak autor powyższego felietonu w ogóle powinny gdziekolwiek cokolwiek publikować?

    • jamirq!

      Bo pewnie nie wpłynie. reklamy mają na celu zmiene w strukturze producentów piwa, a nie samej wartości rynku. Na nia nie mają duże wpływu

    • IdontgiveaF

      Doskonałym przykładem jest mała regionalna marka Żubr, która została wykreowana na lidera rynku

    • jamirq!

      tylko czy ta kreacja podniosła wartość rynku total?

    • IdontgiveaF

      W jakimś stopniu na pewno, ale generalnie to przykład Żubra podaję na poparcie twojej tezy, nie żeby jej zaprzeczyć ;)

  • j.

    Nie będzie reklam, nie będzie wiadomo, które piwo kupić. Jak żyć?

  • łukasz Jedryszczyk

    Tylko ciekawe co zrobi państwo bezpieniedzy z akcyzy 😀

  • nsu

    Jesteś krótkowzroczny, gdybyś widział co się dzieje w rodzinach alkoholowych, jakiej krzywdy doznają dzieci to byś nie drwił. W Łodzi dwa tygodnie temu po ulicy wałęsała się dwójka dzieci. Jedno 1,5 roku drugie 3. Jedno szło w samych skarpetkach bez spodni, policja stwierdziła, że były bardzo zaniedbane. Poszukiwali ich rodziców, po paru godzinach znaleźli pijaną matkę… Osoba z głową na karku wie jaki jest przekaz reklamy, ale ktoś mniej światły widzi w niej coś co go uczyni kimś lepszym. A niestety reklamy są tak właśnie robione. Na czele z reklamą lecha z określeniem pijących „bohaterzy”. Jeżeli zakaz reklam ma choćby o 5% zmniejszyć patologię to jestem za! Bo to jest parę tysięcy rodzin! Apeluję o to aby zawsze analizować problem głębiej, nie tylko z własnej perspektywy. Mamy szczęście, że się urodziliśmy w normalnych rodzinach, inni tego szczęścia nie mieli.

    • Leszywoj

      Ciekaw jestem, czy brak reklam piwa by coś w tych rodzinach zmienił. Z resztą tam nie o piwo tylko o cos więcej (mocniejszego) chodzi.

  • Rita Krawczyk

    może lepiej zamiast piwa reklamować cydr?

  • Endbless Blue 69

    Jestem za likwidacją reklam, i w ogóle TV w formie jakiej istnieje do tej pory.
    I to nieprawda, że Goździkowa pomaga 😏.

  • raptor72

    Już niedługo przybędą do nas masy muzułmanów i należy uszanować ich wrażliwość w tym względzie.Taka reklama piwa może być potraktowana jako „mowa nienawiści” przez muzułmanów i podana do trybunałów europejskich; więc lepiej się zabezpieczyć na tą okoliczność.

  • anemusek

    Przecież wiadomo, że to decyzja mająca uderzyć w finanse niezależnych mediów. Obecna władza nie lubi takowych.

  • Morski Morświn

    „Do obiadu wale 6 piwek, potem wpierd schabowy i na deser wale z liścia żonie aby za mocno nie ujadała. Kolacja też pyszna choć skromna bo tylko 2 piwka i 3 liście.” Oto wycinek dnia z pamiętnika polskiego patologa…