28

Ten kraj ma narodową dystrybucję Linuxa – mało kto chciałby z niej korzystać

Korea Północna to swego rodzaju ewenement w nowoczesnej historii świata – kraj, który oparł się fali upadku „okołokomunistycznych” tworów, w dodatku działający jak Monarchia. Azjatycki straszak, o którym co jakiś czas jest głośno z powodu testów rakiet balistycznych, czy broni atomowej. Obywatele Korei Północnej wielkiej swobody nie mają – większość sfer ich życia jest pod kontrolą państwa – nawet reguluje się to, […]

Korea Północna to swego rodzaju ewenement w nowoczesnej historii świata – kraj, który oparł się fali upadku „okołokomunistycznych” tworów, w dodatku działający jak Monarchia. Azjatycki straszak, o którym co jakiś czas jest głośno z powodu testów rakiet balistycznych, czy broni atomowej. Obywatele Korei Północnej wielkiej swobody nie mają – większość sfer ich życia jest pod kontrolą państwa – nawet reguluje się to, z jakich technologii może korzystać Koreańczyk. Potrzeba matką „wynalazku” – tak powstał Red Star OS. 

Nazwa północnokoreańskiej dystrybucji koresponduje z jednym z symboli reżimu. Użytkownicy tej dystrybucji mogą skorzystać ze środowiska KDE, a wśród aplikacji znajdą oni chociażby zmodyfikowanego Firefoxa nazwanego „Naenara”, który służy do poruszania się po sieci intranetowej wewnątrz Korei Północnej. Po co to wszystko? Przede wszystkim, rząd północnej Korei chciał mieć więcej kontroli nad systemem operacyjnym na komputerze nieco bardziej bogatego obywatela, po drugie – chciał wyprzeć „imperialistyczny symbol zachodu”, jakim jest… Windows. Nienawiść do wszystkiego, co pochodzi z zachodu jest akurat w Korei wszechobecna… jedynie w rządzie. Warto wspomnieć o tym, że Koreańczycy aż tak zajadli nie są w tej kwestii jak rządzący – ci, którzy mieszkają blisko granicy chętnie słuchają, mimo zakazu audycji pochodzących z Korei Południowej, a nawet posiadają sprzęty przeszmuglowane z „zakazanych” krajów.

Niedawno „zbadano” wyciekłą wersję Red Star OS, który wydano w 2014 również w wariancie serwerowym. Analitycy zechcieli dowiedzieć się, jak bardzo północnokoreański rząd daleko posunął się w postępach nad stworzeniem świetnego narzędzia do kontroli obywateli. Jak sami się domyślacie – własny system operacyjny, monopol kuszą, aby zawrzeć w oprogramowaniu takie mechanizmy, które pozwolą nam na nowy rodzaj inwigilacji. Sądząc po tym, jak opisano tę dystrybucję, badacze raczej się „nie zawiedli”.

Redstar3.0

Jeżeli rzuca się Wam w oczy podobieństwo Red Star OS do Maca, wiedzcie, że z każdym Linuxem da się zrobić dokładnie to samo, więc raczej nie ma się czym zachwycać. Jednak to, w jaki sposób system operacyjny jest w stanie naruszyć prywatność użytkownika – to akurat bardzo standardowa mieszanka narzędzi do zbierania danych o użytkownikach. Zmodyfikowana wersja przeglądarki pozwala na podejrzenie historii przeglądania każdego użytkownika – w razie, gdyby temu jednak udało się wyjść poza intranet. Jakiekolwiek modyfikacje systemu operacyjnego z poziomu użytkownika są niemożliwe, system dobrze zabezpieczono przed dostępem z zewnątrz tak, aby nie można było wyłączyć żadnego z mechanizmów inwigilacji wewnątrz Red Star OS. 

maxresdefault

Badacze odkryli możliwość śledzenia przez system operacyjny wybranych plików – załóżmy, że wyciekł film na temat, który raczej rządowi się nie podoba. Jeżeli ten tylko pojawi się na komputerze Koreańczyka, władze szybko to odnotują. Nie bez powodu Red Star OS nazwano najbardziej opresyjnym systemem operacyjnym na świecie – oparty na idei wolnego oprogramowania twór służący do tłumienia wolności słowa obywateli. Bardzo kiepski żart w wykonaniu i losu i władz Korei Północnej. Jednak… czego innego można było się spodziewać?

Grafika: 1, 2, 3

  • Tynor

    Rosja też ma swojego Linuksa – https://en.wikipedia.org/wiki/Astra_Linux

    • A my mamy PLD!

    • scribe_pl

      chiny również

  • Ciekawi angielska nazwa, myślę, że logiczniej by było, jakby nazwali ją słowami z własnego słownika.
    Jak w Korei Północnej zdobywają części do komputera? Nie wierzę, że jakakolwiek amerykańska firma chciałaby cokolwiek im sprzedawać.

    • unber

      Zapewne z Chin.

    • Te firmy wierzą w dolara, i sprzedadzą każdemu kto zapłaci.

  • Pluto

    Nie znam szczegółów warunków użytkowania Windowsa 10, ale jak się niczego nie wyłączy to Microsoft też ma niezłe możliwości szperania w naszych komputerach, jedynie inne cele mu przyświecają.

    • Maniiiius

      No ale to co innego i w ogóle…: P

    • Cyr4x

      Tylko Microsoft nie przyśle ci do domu policji, jak będziesz miał na dysku filmik krytykujący politykę Obamy. Oni zbierają dane dla NSA i do sprzedaży firmom trzecim w celu personalizacji reklam.

    • Pluto

      Z tego powodu nie przyśle, z innego nie wiadomo, przyszłość pokażę :)

    • technomaniac66

      a co to zmienia w tym, że Windows 10 szpieguje na potęgę? Zresztą skąd wiesz z jakich powodów windows 10 przysyła policję? Myślę, że jak byś zaczął politycznie wychwalać Syrię i ich super państwo to pewnie kogoś by przysłali :D

    • doogopis

      Oni zbierają dane dla NSA i do sprzedaży firmom trzecim w celu personalizacji reklam.

      I niby jak ty to możesz wiedzieć?Co masz wójka z Ameryki co ma samochód na guziki co pracuje w NSA?
      Do reklam!No ze śmiechu nie moge.Stasi też zbierali pewnie informacje dla reklam!To chyba jakiś ewenement by jednostki specjalne zbierały dane dla reklam!Potem co?Odziały szturmowe bedą zakupy roznosić?
      Filmy krytykujące system są kasowane,sam widziałem wiele razy,z resztą nie wiem po co,dziś tak ludzie są tak ograniczeni że nawet nie rozumieją co oglądają.

    • Słyszałeś o PhotoDNA https://news.microsoft.com/presskits/photodna/ ? Podobne rozwiązania stosuje Google i Dropbox.

    • Konrad Uroda-Darłak

      Ano ma, tak jak każdy inny system operacyjny. Skąd takie zdziwienie? Baa, poprzednie odsłony Windows też takowe możliwości zapewniały, a nikt się aż tak nie burzył.

  • Spora cześć ludności nie ma nawet prądu, a o komputerach nawet nie myślą. Red Star jest używany głównie przez urzędników.

    • Juras

      Oglądałem niedawno program o Północnej i ponoć w szkole przyszli informatycy byli bardzo zaskoczeni koncepcją i istnieniem Internetu. Sądzę,że oni tam żadnego internetu nie mają, bo to może być groźne narzędzie przeciwko władzy

    • K.

      Interner tylko wysoka władza. Reszta, których na to stać – mają intranet.

  • sln

    Chyba już wiem, skąd tak wielkie podobieństwo nakładki graficznej do MacOS:

    http://cdn.osxdaily.com/wp-content/uploads/2013/03/kim-jong-un-imac.jpg

    • Pawel

      Zamiast jabłka jest tam czerwona gwiazda ;)

  • Wielkie co, już dawno pisałem że Linux w kraju Kima ma 100% rynku.
    Aha, przy instalacji systemu w wyborze lokalizacji nie ma Korei Południowej.

    • Linek

      Rok Linuksa rok w rok. :)

    • O tym się nie mówi ale od dawna ma większość globalnego rynku.
      Jednak kraj Kima pobił tutaj rekord:)

  • Wolne oprogramowanie ma służyć WSZYSTKIM celom. Polecam poczytać np. czemu w PHP na linuksach zmieniono implementację JSON ;)

  • Maniiiius

    Kiedy temat dotyczy Windowsa i cywilizacji zachodu to „chodzi o bezpieczeństwo, a uczciwy obywatel nie ma się czego obawiać”. A kiedy o Koreę to już system jest ” represyjny”.

  • Krzysiek Kowalewski

    Polska też ma bardzo dobrą dystrybucję Linux, która może walczyć z Ubuntu w kraju. SparkyLinux- system oparty na Debian Sid (niestabilnym) z najświeższymi aplikacjami, dużym wyborem środowisk. http://sparkylinux.org/

  • aaa

    Moim zdaniem artykuł ten jest tak charakterystyczny dla Microsoftowych akcji typu „get the facts” że w nagłówku powinno być napisane „artykuł sponsorowany” a autor powinien dostawać przelewy z Richmond. Nieważne że są setki dystrybucji z których można wybrać te najbardziej bezpieczne; nieważne że większość tych dystrybucji ma otwarty kod źródłowy; autor wybiera dystrybucje powstałą w wiadomo jakich celach i w oparciu o nią stwierdza, że najbardziej opresyjnym systemem operacyjnym na świecie jest … Linux. Tylko że ze względu na otwatość badacze bezpieczeństwa są w stanie określić (nawet w przypadku Red Star OS) gdzie i jak następuje inwigilacja. Czy można zrobić coś takiego w przypadku Windows 10? Linus powiedział kiedyś że ludzie mu ufają bo NIE MUSZĄ i to moim zdaniem jest kluczowa przewaga systemów z otwartym kodem w kwesti inwigilacji; niezależnie od tego jak dużo podobnych do tego artykułów powstanie.

    • K.

      Tyle się mówi o otwartym kodzie, a ZU nie miałby pojęcia nawet o 10 backdoorach, gdyby je miał.

      Otwarty kod nie znaczy, że niczego nie przemycisz. Oznacza tylko tyle, że szybko będzie łatka. Tymczasem cudów nie trzeba, bo zwykły bash może zrobić niezły Meksyk z systemu.

      Dodatkowo jest sporo aplikacji komercyjnych o zamkniętym kodzie. Dodatkowo X nie ma separacji aplikacji. Nie boisz się, że aplikacja może wtedy śmiało buszować? Mogłaby, ma taką możliwość. Zamknięty kod sprawia, że nie masz pewności.

      Otwarty kod Linuksa nie sprawia, że to twierdza. Mówię jako 15 letni użytkownik Linuksa.

  • Kacper

    Co jak co, ale też mamy swoje dystrybucje, których autorzy jednej z nich powinni kupić jakiegoś B-Branda i jakiś serwis społecznościowy oraz parę innych aplikacji, bo my mamy jeszcze szansę stworzyć „europejski Apple”, ale pewnie skończy się na tym, że pewnie wszyscy będą chcieli niezależności, marnując potencjał.