33

3 miesiące drukowania w 3D i wciąż nie mamy dość. Recenzja Zortrax M200

Drukarka Zortax M200 stoi w naszym biurze od ponad trzech miesięcy i naprawdę nie dajemy jej spokoju. Myślę, że tak długie testy wystarczą, by ją zrecenzować.

Prace nad drukarką Zortrax M200 rozpoczęto w 2011 roku i zakończono po dwóch latach. Bez wątpienia znaczącym krokiem była akcja crowdfundingowa na platformie Kickstarter, dzięki której udało się zebrać prawie 180 tysięcy dolarów. Generalnie historia firmy jest dość ciekawa – założyli ją prowadzący sklep internetowy z częściami do drukarek Rafał Tomasiak i Marcin Olchanowski. Z pomysłu dwóch znajomych powstała prężnie działająca firma i znaczący zawodnik na światowym rynku druku 3D.

Konstrukcja i podłączenie Zortrax M200

Z podłączeniem sprzętu nie miałem żadnych problemów, nie ukrywam jednak że najpierw zajrzałem do instrukcji, a potem – tak dla czystości formy – obejrzałem dwa materiały instruktażowe na YouTube. Ostatecznie przygotowaliśmy nawet własny film, w którym Grzesiek wyjaśnia co gdzie włożyć, co z czym połączyć, jak drukarkę skalibrować i rozpocząć pierwsze wydruki. Ale mówiąc szczerze, nie powinno to nikomu sprawić problemu. Zasada działania jest prosta – doprowadzamy filament (czyli materiał) do głowicy, ładujemy projekt i rozpoczynamy wydruk.

Podoba mi się to, że Zortrax nie poszedł po linii najmniejszego oporu, nie zaoferował klientom sprzętu, który trzeba składać samodzielnie z małych części. Ba, choć M200 to raczej prosta konstrukcja, wygląda schludnie i nie mieliśmy żadnych oporów żeby postawić ją na widoku. Prosta, ale elegancka – z metalowymi elementami. Co ciekawe – niektóre drobne elementy, takie jak na przykład mały wspornik do wężyka w który wsuwa się filament…wydrukowano na drukarce 3D. Niby drobiazg, a zachęca do używania sprzętu. W pudełku, obok samej drukarki, znajdziecie również komplet akcesoriów, które przydadzą się przy całym procesie wydruku. Szczypce, nożyki i szpachelkę do odczepiania wydruku z poziomej platformy.

Z-SUITE

Zanim zaczniecie własne wydruki, warto poznać podstawy programu Z-SUITE. To autorska aplikacja Zortraksa, która wpisuje się w ideę stworzenia przez firmę całego środowiska druku 3D. Aplikację „ogarniecie” w kilka minut, nie jest tu potrzebny ani tutorial, ani instrukcja. Kiedy znajdziecie już w sieci jakiś model, ładujecie go do Z-SUITE. Tam można go obracać, przesuwać, przycinać, skalować. Po „obróbce” obiektu klikamy „Analisys”- aplikacja przeanalizuje nasz model i jeśli wszystko jest w porządku, podświetli go na zielono. Kolejnym krokiem jest generowanie supportu, czyli drukowanego wsparcia, które utrzyma nasz obiekt na platformie (można regulować jego kąt). Przy ustawieniach wydruku możecie zmienić jego jakość (co przekłada się też na czas wydruku), gęstość wypełnienia, wzór czy grubość warstwy. Warto też zajrzeć do zakładki materiału by wybrać najlepszy filament. Dla miłośników dłubania przewidziano ponadto ustawienia zaawansowane, gdzie użytkownik ma jeszcze większy wpływ na konkretne parametry wydruku.

Klinięcie „preview” przygotowuje obiekt do druku, wtedy wystarczy już tylko obejrzeć animację procesu drukowania i wyeksportować projekt do pliku, który przyjmie drukarka, a następnie zgrać go na kartę pamięci (lub od razu tam zapisać). Po wsunięciu karty SD do czytnika trzeba wybrać model z listy i uruchomić drukowanie. Sprzęt się nagrzeje, po czym rozpocznie pracę – a my na małym ekranie będziemy mogli obserwować procentowy postęp wydruku i podejrzeć pozostały do zakończenia czas. Proste, prawda?

Kultura pracy

Zortrax M200 przez kilka dni stał w pokoju, w którym wszyscy siedzimy. Postawiłem go za swoimi plecami – co oznacza, że niespecjalnie przeszkadza. Drukarka nie jest oczywiście bezgłośna i po jakimś czasie a) przyzwyczaicie się do jednostajnego, miarowego dźwięku b) będziecie go mieli dość. Ostatecznie sprzęt wylądował w pokoju, w którym na ogół nie siedzimy i to chyba najlepsze miejsce na takie urządzenie – nie przeszkadza, nie ma też ryzyka wdychania oparów filamentów. Do wydruku są one podgrzewane, w pomieszczeniu unosi się więc delikatny zapach plastiku. Czytałem, że warto zainwestować w dodatkowe boczne ścianki – będzie wtedy trochę ciszej i mniej aromatycznie.

Wspomniałem, że nie napotkałem na żadne problemy z konfiguracją urządzenia i patrząc na jego techniczny aspekt, przez cały okres testów nie wydarzyło się nic niepokojącego. Drukarka nigdy się nie zawiesiła i nigdy nie odmówiła posłuszeństwa. Wymiana filamentów jest banalnie prosta, podobnie jak uruchomienie oraz odczepienie wydruku od platformy. Przy tym ostatnim trzeba oczywiście uzbroić się trochę w cierpliwości i mieć choć minimalną siłę do operowania szpachelką. Przy wydrukach z dużym płaskim wsparciem trzeba je było podwadzić, a pozostałości materiału delikatnie zeskrobać z tacy.

Nie każdy wydruk jest udany

To nie jest oczywiście tak, że udał nam się każdy wydruk. O złe efekty jestem jednak w stanie obwinić tylko nas. Po pierwsze – drukujcie na dobrze skalibrowanej tacy. Jeśli będzie choć trochę przekrzywiona, istnieje ryzyko niepoprawnego wydruku. Warto o tym pamiętać, szczególnie że kalibracja jest banalnie prosta. Najpierw sprzęt sam się testuje, a później na małym ekranie wyświetla informację, która część tacy jest nierówna – wystarczy wtedy spojrzeć jeszcze raz na ekran, odczytać informację o ilości i kierunku ruchów jakie należy wykonać dołączonym do zestawu kluczem w stosunku do konkretnych śrub.

Po drugie – nie eksperymentujcie ze wsparciem do wydruków, szczególnie jeśli zaczynacie dopiero przygodę z drukiem 3D. Zbytnia oszczędność, którą wykazał się przy jednym z projektów Tomek (nie chce się jednak przyznać czy Z-SUITE nie poinformował go czasem o zbyt dużej ingerencji w obiekt) skończyła się uszkodzonym wydrukiem. W którymś momencie wsparcie stało się zbyt delikatne dla drukowanej konstrukcji i zaczęła się ona przekrzywiać. Kiedy po kilku godzinach podeszliśmy do drukarki, zamiast fajnego obiektu zobaczyliśmy plastikową papaciaję. Co ciekawe – przerzucając do drukarki projekt już bez ingerencji Tomka wszystko wydrukowało się prawidłowo.

Po trzecie – zaufanie do projektów z sieci. W internecie znajdziecie wiele stron z dużymi bibliotekami przeróżnych przedmiotów. Bardzo fajna sprawa, są komentarze, zdjęcia, opisy. Teoretycznie więc wszystko powinno być z takim wydrukiem w porządku. W praktyce bywa z tym jednak różnie. Drukowaliśmy stojak podobno idealnie dopasowany do iPhona SE, w ogóle w niego nie ingerowałem – ostatecznie telefon się do niego nie zmieścił. Nikt chyba nie powinien być jednak tym zaskoczony, w końcu to Internet – na Wikipedii też można znaleźć niepotwierdzone informacje.

Świetna zabawa

O przydatności przedmiotów wydrukowanych w 3D można rozmawiać i rozmawiać. Ludzie często drukują gadżety, które można kupić na chińskich aukcjach za kilka złotych. Ale jednak możliwość ingerencji w projekt, a przy większym zaangażowaniu i umiejętnościach stworzenie go od zera to frajda, którą trudno w inny sposób zastąpić. A i samodzielne drukowanie daje przyjemność, podobnie jak późniejsze używanie wydrukowanego przedmiotu. Oczywiście to wciąż drogie hobby, Zortrax M200 kosztuje ponad 8 tysięcy złotych, ceny filamentów oscylują natomiast wokół 200 złotych za szpulę. Jeśli jednak szukacie solidnej drukarki 3D, której przy okazji nie trzeba samemu składać – Zortrax M200 będzie dobrym wyborem.

Tekst powstał we współpracy z firmą Zortrax.

  • doogopis

    Ceny tych drukarek to skandal. Ceny zaporowe. Tam nie ma nic skomplikowanego. Niby coś z tego można wydrukować ale wywalić 8tyś to przesada. Widziałem takie miejsca gdzie idzie wydrukować własny projekt. Tanio nie jest by se tak drukować dla jaj.

    • Morski Morświn

      Mógłbyś jepnońdź schemat płaskiej ziemi, a potem wrzucić na youtuba jako niezbity dowód :)

    • Rafał Małek

      Można kupić u chińczyków za 400 złotych wliczając dostawę do Polski. Ale do małych wydruków, do większych mają od 650 do 1200 złotych.

    • Kupujesz kompletny, spójny produkt z całym środowiskiem – ciężko to porównywać do składaków.

    • Jego Mać

      dlaczego ciężko – jakie są zasadnicze różnice? To przecież tylko odmiana obrabiarki CNC, z nieco innym oprogramowaniem

    • lonestar

      1 jeśli nie masz złożonej to trzeba poświęcić czas na złożenie
      2 każdy filament jest inny, trzeba poświęcać czas na strojenie parametrów, tutaj kupujesz dedykowany filament i wszystko jest już skonfigurowane
      3 robione na wzór amerykański aby było idiotoodporne plug&play
      4 poza tym nasz rynek nie jest ich docelowym rynkiem

      Sam żałuję, że kupiłem inną Polską drukarkę i wciąż mam problemy dlaczego nie drukuje jak trzeba.
      To dobre dla inżyniera entuzjasty,który zamiast drukować woli rozwiązywać problemy.

  • Morski Morświn

    „3 miesiące drukowania w 3D i wciąż nie mamy dość” i ani słowa co tak drukujecie. Pochwal się co przez te 3 miesiące nadrukowaliście bo tak to trochę slabo się przechwalać…. podejrzewam że nic, stoi i się kurzy albo w ogóle jej nie macie… 3… 2… 1… sprawdzam!

    • Indjana

      Drukują sobie iPhony. Wiele razy do roku każdy z redakcji migruje z Androida do iPhona, to za drogo kupować, lepiej druknąć skrzynkę komórek.

    • To prawda, drukujemy iPhony i je składamy – w lutym rozpoczynamy sprzedaż, ale zaczniemy od platformy crowdfundingowej. Celujemy w Kickstartera albo Indiegogo żeby dotrzeć do ludzi za granicą.

    • Ad

      Też jestem ciekaw co tak non stop drukują. Jakieś zdjęcie albo chociaż wspomnienie tego. Nic. Cisza. Widać chyba ktoś trochę naciągnął prawdę, żeby artykuł ładniejszy poszedł.

    • AntywebTV, jest na kanale kilka materiałów wideo z wydrukami. Były też wpisy z wydrukami.

    • Jego Mać

      drukują artykuły sponsorowane, po to tam to stoi ;)

  • Przem

    Niestety cena jest zbyt wysoka, chętnie bym zobaczył jakieś zestawienie kliku modeli w dużym przedziale cenowym. Zawsze można by było się odnieść do ceny, czy faktycznie jest uzasadniona. Widziałem w akcji już kilka modeli drukarek i jakość wydruków jest podobna (niestety jeszcze sporo do ideału brakuje), ceny jednak dosyć rozbieżne. Wiem, że zoltrax zainwestował we własny soft, ale to nie jest najważniejsze w drukarce 3d. Jest darmowe oprogramowanie, które daje radę. Drukarka 3d i tak jest skierowana do „świadomych” użytkowników, którzy powinni ogarniać projektowanie obiektów do druku. Nawiązując do akcji kickstarterowej, to ostatnio jest wysyp drukarek w granicach 1000 zł i muszę przyznać, że wyglądają obiecująco. Pomijając rozmiary, jestem ciekawy jakby wypadły w starciu z zoltraxem. https://www.kickstarter.com/projects/99671519/cubibot-the-new-standard-of-modern-consumer-3d-pri/description

  • perlusconi

    wiem, ze to art sponsorowany, ale serio ani jednego zdjecia wydruku??

    • Andrzej

      Jakby było się czym chwalić, to byłyby zdjęcia ;)

  • sponsorNieSponsorGdzieEfekty?

    Kliknąłem artykuł, żeby obejrzeć Wasze prace. Super, że coś zobaczyłem. Co robiliście te 3 miesiące? Przecież coś musicie mieć.

  • „Zortrax nie poszedł po najmniejszej linii oporu”
    nie poszedł bo nie mógł gdyż idzie się po linii najmniejszego oporu… :)

  • Jakby ktoś szukał zdjęć wydruków z Zortraxa, tu znajdzie z M300: http://centrumdruku3d.pl/test-zortraxa-m300/, a tu z Inventure: http://3dwpraktyce.pl/2017/12/zortrax-inventure-unboxing-pierwsze-wrazenia/.

  • Kamień

    a co tam takiego drukujecie? Gadżety erotyczne?

    • Chaos Deterministyczny

      Nie wiem po co ci gadżety erotyczne, skoro można sobie wydrukować lalkę z wielką pochwą :P

  • Klawesyn

    Drukarki 3D klasy SOHO, to największy niewypał jaki powstał. Ok – działa i można sobie coś wydrukować… Tylko co? Duperele, które można kupić na Alliexpress za 0,5 $? A może tylko jeden element czegoś, co kosztuje normalnie 100 $? Serio? Sprzętem za ponad 8 tys.? Podstawka pod ajfona? Za sam prąd i filament trzeba zapłacić więcej, niż to kosztuje. Nie mówiąc już o tym, jak długo trzeba na to czekać i jak kiepsko to później wygląda. Drukarka 3D to bajer do zabawy na tydzień lub dwa. Później człowiek dochodzi do tego, że nie jest mu to potrzebne i na siłę wymyśla „co tu sobie wydrukować?”, żeby następnie postawić to obok innych nieprzydatnych dupereli, służących jedynie do zbierania kurzu.

    I na koniec:

    Zortrax nie poszedł po najmniejszej linii oporu

    Zlituj się, człowieku… Mówi / pisze się „pójść po linii najmniejszego oporu”!

    • Przem

      Drukarki 3d są niepotrzebną zabawką dla ludzi, którzy chcą drukować z plików dostępnych w sieci. Przydatną zaś dla dla tych, którzy tworzą własne wzory. To tak jakbyś chciał kupić zwykłą drukarkę i drukować na niej książki pobrane z sieci, pomimo tego, że można ją kupić w każdej księgarni za mniejszą cenę. Chłopaki z AW drukowali podstawki, bo pewnie nie potrafią obsługiwać programów 3d a sprzęt przetestować musieli. Zadanie wykonane :) Pytanie jak ma się drukarka 3d za 8000 zł do takiej za 1000 zł. Chciałbym zobaczyć porównanie jakości.

    • pan kracy

      Nie przesadzajmy z tym pradem, ze stolem max 150W zezre.

  • pthread

    Kurcze, nie chce sie czepiac, ale jak robicie artykuł wspólnie z zortrax to moze warto napisać dlaczego ta drukarka jest taka dobra. Chociaż jedno zdanie. Bo z tego co wiem to jest dobra, tylko trzeba jej zasmakowac. Przeczytałem, ze „nie ma z nią problemów” przy kalibracji, uzyciu softu itd. Z moją davinci pro też nie ma, ma wszystko co opisaliście i wiele wiecej… i jest duzo tansza. PRowcy z zortrax – postarajcie sie na przyszlosc lepiej.
    Naprawde zastanawiam sie nad lepsza drukarka 3d ale ten artykul nie zacheca.

    Dla wszystkich malkontentów narzekających na cene i przydatność druku 3d – to nie dla Was sprzęt. Budowałem ostatnio urządzenie (elektronika+ kilka serv i silników) i bez drukarki 3d mógłbym tylko pomarzyć o prototypie. W trakcie budowy prototypu drukarka u mnie chodzi 24h/dobe.

    btw ten brak zdjec :) troche słabo, ze nic nie wydrukowaliscie przez okres testow, ja przez pierwszy miesiac uzytkowania drukarki 3d robilem kilkadziesiat testow (wielkosci otworow, odcinki bez podpor, podpory, dokladne wydruki, filamenty, powtarzalnosc, mozliwosci softu, wydruki dlugotrwale, wpływ drgan, ustawiania stolu, rozne parametry wydruku – temp, predkosc, wznawianie pracy, instalacja kamery).
    Przeslijcie mi tego zortrax-a do testow to go zrecenzuje :)

    • Prorok

      I to jest właśnie sprzęt dla kogoś kto się czymś takim zajmuje, prototypownie, budowanie czegokolwiek, bo tak to jest najdroższa zabawka do robienia pierdół z tworzywa. :P

  • Richard B Riddick

    Kolejny badziewny i nic nie wnoszący artykuł w którym tytuł ma się nijak do treści. Kiedy ja się przestanę na to nabierać…

    • Lahl81

      Dokładnie też się nad tym zastanawiam… :-)

  • akki

    po co to komu, zeby wydrukowac sobie oblesny plastikowy ksztalt w dodatku z przeokrutnie tandetnego plastiku ktory wyglada jak cos z lat 70…

  • Alot

    Ale co konkretnie drukujecie? Pokażcie zdjęcia.

    Jak rozumiem nie jest to zwyczajne marnowanie materiałów, bo tak.

  • ddgfr

    chinczyk 1400zł kiwczek chinski za 450zł
    szpula kilogramowa jakies 80-90zł
    reprapy.pl i inne fora i nic wiecej nie trzeba

  • Pierwszy raz widziałem drukarkę 3D na żywo jeszcze w maju 2011 – minęło prawie 7 lat, a mam wrażenie, że prawie nic się nie zmieniło. Ok. może dopracowano konstrukcje, lekko podkręcono precyzję druku, być może programy są trochę bardziej idiotoodporne…ale nadal jesteśmy ograniczeni do drukowania rzeczy z kijowego plastiku, o kompletnie nieznanej wytrzymałości materiałowej.

    Spróbujmy sobie np. wydrukować kask. Taki na głowę (pomijam problem z samą wielkością). Jesteśmy w stanie zapewnić, że ten kask będzie miał odpowiednie parametry? Albo prościej: jesteśmy w ogóle w stanie oszacować jakiekolwiek realne parametry? Bo jeśli nie, to mówimy o wydrukowaniu zabawki. Albo prototypu wizualnego – wyłącznie wizualnego.

    Albo wydrukujmy sobie np. broń palną. Albo elementy silnika samochodowego. Da się? Znowu nie. Tylko plastik, o zupełnie nieznanych parametrach fizycznych. No może jedynie temperaturę topnienia da się gdzieś sprawdzić.

    Czyli minęło prawie 7 lat i nadal dostępne są tylko zabawki. Troszkę bardziej dopracowane zabawki…

    • To Jaws

      ‚broń palną’ – dobre :D ale do tego to bardziej zaczarowany ołówek byłby potrzebny, bo czasy nie te ;)
      to jest właśnie do prototypów/zabawy/projektów.

    • Wiesz, na profesjonalnej maszynie CNC możesz sobie bez problemu zrobić nawet armatę. Bo ściśle kontrolujesz parametry materiału, który obrabiasz. Z drugiej strony, Glock jest zbudowany w dużej części (nie całości) z polimerów. Ale też takich o ściśle kontrolowanych parametrach. Tymczasem na zabawkach-drukarkach 3D nie użyjesz żadnego materiału o kontrolowanej jakości. Więc realnie możesz sobie drukować albo prototypy wizualne, albo co najwyżej przedmioty, co do których nie ma absolutnie żadnych wymogów wytrzymałościowych.