28

PlayStation 4 doczekało się prawdziwej perełki. Recenzja Uncharted 4: Kres Złodzieja

Uncharted 4: Kres Złodzieja to zwieńczenie przygód Nathana Drake’a, ostatnia część serii, swoiste pożegnanie. Ogromne oczekiwania, bo to gra najlepszej ekipy tworzącej dla PlayStation, a jednocześnie największy, najgłośniejszy i najważniejszy tytuł na PlayStation 4. Wyobrażacie więc sobie pewnie, że oczekiwania graczy są wręcz kosmiczne. Ale uspokajam, możecie odetchnąć z ulgą. Ta gra to perełka.

Jeśli jakimś cudem nie wiecie co to Uncharted, to wyjaśnię w telegraficznym skrócie. Naughty Dog wypuściło w 2007 roku grę Uncharted: Fortuna Drake’a i choć nie była to produkcja idealna, z powodzeniem zastąpiła Tomb Raidera, który w tamtych latach radził sobie coraz gorzej. Dwa lata później, również na PlayStation 3 pojawiło się kapitalne Uncharted 2: Pośród Złodziei, w 2011 roku natomiast Uncharted 3: Oszustwo Drake’a (lepsze od jedynki, nie tak dobre jak dwójka). W tak zwanym międzyczasie prequel, czyli Uncharted: Złota Otchłań trafiło na przenośne PlayStation Vita stając się nie tylko najładniejszym premierowym tytułem na tę konsolę, ale jedną z najładniejszych i najlepszych gier w całej historii Vity. No dobrze, skoro formalności mamy za sobą, przejdźmy do Uncharted 4: Kres Złodzieja, pierwszej i ostatniej odsłony na PlayStation 4, jeśli nie liczyć oczywiście zestawu Kolekcja Nathana Drake’a, która niedawno trafiła na ten sam sprzęt.

Cześć, Sam

Uniknięcie spojlerów fabularnych nie będzie łatwe, ale postaram się zrobić wszystko, by nie zepsuć Wam zabawy. Pojawienie się w Uncharted 4 starszego brata Nathana Drake’a od dawna nie jest tajemnicą. To właśnie wokół Sama Drake’a kręci się cała opowieść, wokół niego, tajemniczego skarbu Henry’ego Every’ego i mistycznej Libertalii – pirackiej kolonii na Madagaskarze. Akcja toczy się trzy lata po wydarzeniach z Uncharted 3, Nate wiedzie spokojne życie z Eleną, która została jego żoną. Jak możecie się domyślić domowe pielesze niespecjalnie podobają się człowiekowi, który wręcz wychował się na poszukiwaniu skarbów. Kiedy więc pojawia się możliwość kolejnej wyprawy, która przy okazji ma uratować życie bratu, Nathan bierze w dłoń swój kajecik i daje się porwać niesamowitej karuzeli zdarzeń.

Fabularnie dograło tu wszystko. Są retrospekcje, wiele nawiązań do poprzednich odsłon, wyjaśnienie historii Sama, braterskiej miłości. Gra rzuca też sporo światła na przeszłość obu Drake’ów, na pochodzenie ich nazwiska, historię rodziny, miłośc do Eleny, trudny charakter Nate’a, kwestie zaufania, zdrady…Sporo tego i choć nie dostaniemy tu wnikliwej analizy któregokolwiek z wymienionych zagadnień, Naughty Dog udało się wpleść je do gry na tyle zgrabnie, że sama przygoda kompletnie na tym nie traci i co najważniejsze nie wyhamowuje. Nie jest to oczywiście poziom znany z The Last of Us, ale wreszcie udało się nadać Uncharted trochę poważniejszy ton, którego trochę brakowało w poprzednich odsłonach. Innymi słowy – Drake nie jest już tylko łowcą przygód, zawadiaką – zobaczyłem jego ludzkie cechy, jego emocje i problemy.



















Zawsze chciałem zwiedzić Madagaskar i dzięki Uncharted 4 mogę zrobić to wirtualnie. Ale oczywiście to nie jedyne miejsce, w którym przyjdzie nam walczyć i podziwiać widoki – w zasadzie każda miejscówka zapada w pamięć, głównie przez to, że każdej lokacji nadano odpowiedni charakter. Wszystkie miejsca mają przynajmniej jedną zapadającą w pamięć scenę, głównie wizualną, która na długo zostanie w głowie i tego Uncharted odmówić nie sposób. Podziwiam zaangażowanie w najmniejsze detale, tu naprawdę wszystko ma swoje miejsce. Od najmniejszego ziarenka piasku przez kompletnie nieistotną ozdobę na wieży. Wrażenie robią zarówno duże otwarte lokacje, budowle, ciasne miejscówki jak i wnętrza budynków. Jest też kilka widoków, po zobaczeniu których zbierałem szczękę z podłogi.

Ależ to wygląda

Uncharted 4: Kres Złodzieja to najładniejsza gra konsolowa jaką widziałem. Pukałem się w czoło słysząc zapewnienia, że w zupełności wystarczy 30 klatek, które nada grze filmowego charakteru. Dopiero teraz to rozumiem – ta gra wygląda obłędnie. Kompletnie nie wiem gdzie wcześniej chowała się moc PlayStation 4, ale nie potrafili jej znaleźć zewnętrzni producenci. Naughty Dog zrobiło to z gracją i praktycznie bezbłędnie. Lekkie przycięcia jestem w stanie policzyć na palcach jednej ręki i wierzę, że kolejny patch je wyeliminuje. Oczywiście nie mam w oczach licznika klatek, ale wszytko działa odpowiednio płynnie. Mówiłem już, że wygląda pięknie? Oczywiście, że mówiłem i powtórzę jeszcze kilka razy. Możecie mówić, że przecież mamy 4K, tekstury w wyższej rozdzielczości – a ja Wam powiem, że grafika to nie tylko rozdzielczość. Jeden widok z U4 potrafi skosić wiele PC-towych produkcji działających na sprzętach 5x droższych od PS4. Brawo, Naughty Dog – to poprzeczka, którą w tej generacji bardzo trudno będzie przeskoczyć (bardzo żałuję, że nie mogę Wam pokazać kilku złapanych przeze mnie screenów – tak czasem bywa przy podpisywaniu embargo/nda na przedpremierowe recenzje).

Skoro kwestię oprawy mamy już za sobą, przejdę płynnie do polskiego dubbingu. Nie jest to najlepsza polonizacja w historii, ale aktorzy (z Jarosławem Boberkiem na czele) odwalili kawał dobrej roboty. Choć oczywiście standardowa dla serii „cholera” jest tu obecna, jak zwykle zbyt intensywnie. Nie czułem jednak ani zażenowania, ani potrzeby przechodzenia gry z oryginalnymi głosami. Nie mogę się natomiast doczekać ścieżki dźwiękowej do gry, muzycznie jest bowiem świetnie i kilka motywów gra mi w głowie do dziś.

Nie ma drzewek rozwoju, ale też jest fajnie

Uncharted 4 nie wprowadza do serii żadnych rewolucji. Postaci Nathana wciąż nie można rozwijać, a broni modyfikować. Drzewka pojawiające się przy niektórych rozmowach to kosmetyka kompletnie nie wpływająca na opowieść – pozwalają natomiast lepiej poznać historię i z niektórych postaci wyciągnąć ciekawe opowieści. Wciąż kluczowe są osłony, wciąż strzela się świetnie. Podobnie jak w poprzednich odsłonach są zagadki i łamigłówki – niezbyt trudne, ale mam wrażenie, że jest ich więcej niż w poprzednich częściach. Wciąż dużo tu skryptów, które czasami podnoszą ciśnienie, innym razem każą krzyczeć „wow”.

Są też oczywiście nowości. Możemy jeździć pojazdami – w sumie to dwoma, motorówką (no tu akurat pływać) i jeepem. Ten drugi pojawia się częściej i muszę przyznać, że model jazdy jest bardzo fajny. Szczególnie na piaszczystym i błotnistym podłożu, kiedy trzeba wybierać odpowiednie trasy, by pojazd poradził sobie z nawierzchnią. Jest i linka, dzięki której wjedziemy tam, gdzie teoretycznie wjechać się nie da, przejedziemy przez zawalające się mosty, poskaczemy z „hopek”, podriftujemy w wielkich kałużach. Nathan dostał też linkę, dzięki której będzie mógł – niczym Tarzan – pokonywać niektóre przeszkody. Niestety nie można jej użyć w każdym momencie, te bezlitośnie wskazują twórcy, choć momentami sprzęt aż prosił się o użycie – mimo tego odpowiednia ikonka sygnalizująca możliwość jego użycia się nie pojawiała.

Przeciwnicy otrzymali specjalne znaczniki sygnalizuję poziom zaalarmowania, warto więc czasem przeprowadzić akcję po cichu lub schować się kiedy okoliczne zbiry zostały postawione w stan gotowości. Ba, chowanie się w wysokiej trawie też polecam, choć oczywiście do typowej skradanki Uncharted 4 bardzo daleko. Fajnie jednak, że urozmaicono w ten sposób rozgrywkę – docenią to przede wszystkim osoby, które będą chciały zaliczyć grę na poziomie trudności wyższym niż normalny.

No i jeszcze sieć

Nie będę owijał w bawełnę i ściemniał, że przez tych kilka dni z Uncharted 4 zagłębiłem się w tryby wieloosobowe. Twórcy zdecydowali się pokazać sieciowe starcia w specjalnych sesjach, udało mi się więc zagrać około 12 meczów. Kiedy ruszą już właściwe serwery, przysiądę do gry na dłużej i napiszę oddzielny tekst traktujący o sieciowej zabawie. Bazując jednak na zabawie w ograniczonych czasowo sesjach oraz becie, przy której bawiłem się świetnie, mogę powiedzieć, że jest tu naprawdę duży potencjał na świetne multi TPP i najlepsze tryby sieciowe w historii serii. Dwie informacje są niezwykle istotne – dostajemy 60 fpsów, a wszystkie dodatki i mapy do multi będą darmowe. Miły gest w czasach, gdy za każdą skórkę inni producenci każą sobie płacić. Tu wszystko kupimy za walutę zdobywaną w grze.

Werdykt

Uncharted 4: Kres Złodzieja to obok Wiedźmina 3: Dziki Gon najlepsza produkcja, w jaką można zagrać na PlayStation 4. O ile jednak przy porównaniu samej zabawy czy przygody można dyskutować, to jeśli chodzi o oprawę, mija się to kompletnie z celem. U4 to bezapelacyjnie najładniejsza gra na PS4 i najładniejsza gra na konsole tej generacji. To również najlepsze Uncharted i jedna z najlepszych gier przygodowych w jakie kiedykolwiek grałem.

Przez te niecałe 14 godzin (kampania – normalny poziom trudności) dałem się wciągnąć w fantastyczną przygodę, która w dodatku miała mnóstwo smaczków dotyczących poprzednich odsłon i w świetny, a przy okazji zgrabny sposób zamknęła opowieść pod nazwą Uncharted. Jest mi autentycznie smutno, że to już koniec, ale jednocześnie szanuję decyzję Naughty Dog, szczególnie że tak ładnie się pożegnali. Jeśli czekaliście na tę jedną grę na wyłączność, dla której warto kupić właśnie PlayStation 4, to jest nią Uncharted 4: Kres Złodzieja. Kapitalna gra, ode mnie leci dycha.

Ocena: 10/10

  • Emiel Rohelec

    Ja bym nie przesadzal z tymi modlami do tworcow. Poza doskonalym Uncharted 2 zdazylo im sie tez Uncharted 3 gdzie poza oprawa nie bylo absolutnie nic. Last of Us tez bylo takie sobie. Bardzo sztampowa opowiesc o zombie, ktora juz widzielismy wielokrotnie. Mnie osobiscie Uncharted 3 i Last of us rozczarowaly bardzo. Dlatego poczekam na recenzje Uncharted 4. Tym z antyweba nie do konca wierze;)

    • Paweł Winiarski

      Rozczarowania TLoU kompletnie nie rozumiem, świetny tytuł z niesamowitą atmosferę i głębszym przesłaniem.

    • Emiel Rohelec

      No coz. Ja sie nudzilem. Bylo zbyt duzo absurdow i sprzecznosci. Noz dziewczynki szybko sie psuje, ale tylko kiedy dziewczynka gra czlowiek. Kiedy prowadzi AI noz jest twardy niczym miecz krola Artura. Przeciwnicy widzacy cie z pol kilometra, ale nie zauwazajacy z 2 metrow. Bezsensowni clickersi, ktorzy absolutnie nigdy cie nie widzieli/slyszeli. Monotonia i zakonczenie, ktorego mozna sie domyslic w momencie, kiedy dowiadujemy sie ze dziewczynka (oryginalnie jak w co 2 filmie o zombie) jest magicznie odporna na wirusa.
      Ja osobiscie nie potrafie zrozumiec zachwytow. Dla mnie Last of Us to Uncharted 2 ktoremu zabrano wszystko, co bylo fajne w Uncharted 2. Akcje, roznorodnosc, humor i radosc z rozgrywki.

    • Paweł Winiarski

      No widzisz, kwestia podejścia, może trochę oczekiwań. Mną pozamiatał dodatek fabularny do TLoU. A w podstawce klimat, początek (jestem rodzicem), ciągnący się temat dziecka i emocje, które się z nim wiązały.

    • Emiel Rohelec

      Ja nawet nie skonczylem dodatku. Bardzo trudno bylo mi sie dowlec do finalu podstawy;) Ta przydluga walka na koncu… widac bylo ze nie wiedzieli jak efektownie zamknac. Nie mozna bylo dac wielkiego bossa, bo by nie pasowal wiec „zas*&^*)(&^” cie iloscia przeciwnikow. I wszystko niby fajnie, gdyby nie fakt ze wczesniej dali ci miotacz ognia. Mozna bylo zwyczajnie przespacerowac sie przez cale zastepy przeciwnikow;)

    • Darek B.

      trochę się zgadzam trochę nie…..Uncharted 3 był równie dobry co 2 – niczego nie wnosił nowego ale poziom był ten sam – stąd też może uważany jest za gorszy bo nikogo w krzesło nie wmurowało.

      Co do Last of Us też nie rozumiem tych zachwytów. Ale uwag co do niskiego poziomu trudności do gier, które mają go regulowany również nigdy nie rozumiałem….jak za łatwo to ustaw na trudniej…god damn it….
      niemniej jednak, fabuła ewidentnie zmierzała do nikąd…i ostatecznie tak też się stało….NIC :-D
      Poza miażdżącym prologiem, to bardzo mnie rozczarowała oś fabularna tej gry – to taki bardziej film drogi o niczym – niektórzy to lubią. Niestety to jest zawsze słaby element gier Naughty Dog. Uncharted też miał słabą oś fabularną i mocno naiwną. Gameplayowo TLOU dość męczący bo niby chciało się po cichu a w końcu fuck it – napierdzielam bo już się zmęczyłem tym kucaniem…

      Mało tego – uważam że Last of Us poza kilkoma otwartymi terenami była wręcz brzydka – tekstury bloków i ruin, których było 90% gry przypominały mi co chwilę niski poziom fallouta – bez porównania z bogatym i zróżnicowanym światem Uncharted.

    • mrfrost1977

      Pamietaj ze grasz w gre komputerowa,a nie symulujesz rzeczywistosc.W rozrywce (jakiejkolwiek) musze byc pewne uproszcznia i absurdy.Bez nich nie byloby rozrywki.Pewne rzeczy sa po prostu „umowne”

    • Janosiq

      Podobnie jak przedmówca, nie rozumiem Twojego niezadowolenia z Last of Us. U3 było dobre ale nie tak jak U2. Hype na U4 jest już nakręcony do granic możliwości. Zobaczymy w praniu co wyjdzie. Jeśli składać pre ordery to U4, moim zdaniem, jest jedną z gier, kiedy można to robić w ciemno.

    • Paweł Winiarski

      U3 nie było złe, żeby było jasne. Ale jednak gorsze od U2, które swego czasu rzucało na kolana praktycznie wszystkim. Ale zobacz – po trochę słabszym U3 łatwiej było zaczarować U4 niż przebić U2 (mam nadzieję, że brzmi logicznie).

    • Emiel Rohelec

      Kupilem w ciemno Uncharted 3. To pierwsza gra w zyciu jaka od razu po przejsciu sprzedalem;) Tylko grafika byla piekna. Nic wiecej. Z reszta jestem przeciwnikow preorderow. Bardzo nierozsadnie jest kupowac kota w worku. Rozumialbym gdyby preorder byl np tanszy. Nie jest. Poczekam.

    • Paweł Winiarski

      Gdyby preorder był tańszy, to i ja bym się może połowicznie do nich przekonał. Tymczasem jedyny jaki przez ostatnich kilka lat zrobiłem to GTA V na X360.

    • Mariusz

      Miałem dokladnie to samo. Ale u4 biore w ciemno!!!

    • kamelrma

      Cóż, najwyraźniej to kwestia gustu. The Last Of Us wraz z dodatkiem było dla mnie mega przeżyciem, nie nudziłem się ani przez chwilę. Rozumiem być wymagającym, ale aż tak? Damn.

  • Wojciech D

    „Akcja toczy się trzy lata po wydarzeniach z Uncharted 4,..” – chyba chodzi o Uncharted 3.

    • Paweł Winiarski

      Poprawione, dzięki.

    • Wojciech D

      Spoko :)

  • Samuraj

    To, że kupię tą grę to wiedziałem ale kurcze teraz to jestem na nią NAPALONY !
    Pytanie czy nie grają w ani jedną z poprzedniczek nie będę miał kłopotów ze zrozumieniem gry ?
    Sporo jest nawiązań do poprzedniczek ?

    • Paweł Winiarski

      Sporo. Tzn to raczej smaczki, które docenią fani serii. Przeżyjesz bez sprawdzania poprzednich odsłon, ale jednak trochę Cię ominie, szczególnie że czwórka dopina cały „świat” Uncharted. Atakuj w kolekcję Nathana, nawet bez promocji ma dobrą cenę, a to świetny zestaw. http://antyweb.pl/recenzja-uncharted-kolekcja-nathana-drakea/

    • Potwierdzam, zaliczyłem całą kolekcję za jednym podejściem i bawiłem się świetnie. Nawet nie myślę o tym czy któraś część była lepsza / gorsza od innej. To po prostu świetna przygoda na łącznie sporą liczbę godzin. U4 dołączy do tego grona bo to jednak nie wypada nie dokończyć całości ;)

    • Paweł Winiarski

      Nie wypada i zdecydowanie warto zamknąć tę opowieść.
      Choć trochę szkoda, że to koniec.

  • abradab

    aha…

  • Rafał

    Paweł podeślę Ci adres, wyślesz? ;) Nie wytrzymam do 10go:/

    • Paweł Winiarski

      Grześkowi dałem :) Wracam jak ruszą serwery multi i będę ogrywał tryby wieloosobowe.

    • Także tego

      Może jakaś ustawka Antywebowa na multi? ;)

  • Michał Korzeniowski

    Faktycznie jest piękna, bardzo grywalna ale boże jak mnie irytuje skanie. Ja rozumiem ,że asasyn to przesada ale tu, w miejscach gdzie „nie można wskoczyć” N podskakuje jak by mu ktoś kij w pupe włożył.

  • anika

    No własnie się zastanawaiam i chyba kupuje razem z plejakiem w media expert. 1700 to nie tak dużo a grałem w to u kumpla i chyba wreszcie sie przekonam do konsoli i gier.

  • szeke

    to kupiłem w media expert i czekam i się jaram, gierka musi być wypasiona.

  • Longer

    Przy Uncharted 4 znów poczułem sie jak ten gówniarz grając po nocy i budząc sie z myślą żeby znów odpalić grę. Bez dwóch zdań najlepszy Uncharted i prawdopodobnie jedna z najlepszych gier ever. Z sentymentem wspominam stare gry jak Torment, Half-Life, AvP2, czy Max Payne ale Uncharted 4, Wiedźmin 3, Alien Isolation, The Last of Us przywraca wiarę, ze jeszcze gry potrafią mnie bawić i cieszyć ( a miałem załamanie wiary :D ).