13

Recenzja słuchawek dla graczy SteelSeries Siberia 350. Dźwięk 7.1 i… światełka

Producenci sprzętu dla graczy przeżywają swój złoty okres. Fanów wirtualnej rozrywki przybywa, branża się profesjonalizuje, a to zwiększa popyt na drogie, markowe akcesoria. Jedno z nich, słuchawki SteelSeries Siberia 350, od ponad miesiąca jest moim podstawowym headsetem w biurze i po godzinach pracy. Co mogę o nim napisać?

SteelSeries ma na koncie udane modele słuchawek gamingowych z serii Siberia. V2 i V3 są ciągle mocno chwalone przez graczy, co zapewniło marce rozpoznawalność i i renomę. Producent poszedł zatem za ciosem, czego rezultatem jest opisywany dziś model Siberia 350. Przez miniony miesiąc używałem go w pracy do słuchania muzyki i po pracy do grania. Muszę przyznać, że spisywały się bardzo zadowalająco. Czy jednak na tyle, by zapłacić za nie ok. 500 złotych?

Konstrukcja i ergonomia

Od strony wizualnej słuchawki mocno przypominają model V3. Producent wprowadził na rynek kilka wersji kolorystycznych. Do mnie trafiły czarne, ale muszę przyznać, że nie są tak ładne jak wariant biały. We wszystkich zastosowano podświetlenie na zewnętrznych stronach muszli. Zabieg równie ciekawy, co bezcelowy z punktu widzenia użytkownika, który tego oświetlenia nie widzi. Działa ono w systemie RGB, a więc możemy dowolnie dostosować jego kolor i w ten sposób zdecydowanie przykuwać wzrok otoczenia – bo chyba taki jest zamysł.

I podświetlenie jest właściwie tutaj największą nowością, bo pod pozostałymi względami mamy do czynienia ze starymi dobrymi Siberiami. Konstrukcja sprawia wrażenie dość solidnej. Bynajmniej jednak nie przyczynia się do tego pałąk, który ma charakterystyczną formę dwóch cienkich, zaokrąglonych metalowych prętów w gumowych osłonkach. Tuż pod nimi mamy pomarańczowo-czarny pasek ze sztucznej skóry (z logo SteelSeries od zewnętrznej strony) przymocowany do pałąka za pomocą czterech drucików. Są one elastyczne, a więc wewnętrzna część pałąka doskonale dopasowuje się do kształtu głowy. W rezultacie SteelSeries Siberia 350 są bardzo wygodne i przy tym niezwykle lekkie. To właściwie jedne z najlżejszych słuchawek gamingowych dostępnych na rynku.

Same muszle pozwalają na regulację tylko w pionowej osi, co jednak nie stanowi większego problemu ze względu na elastyczny pałąk. Na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie, jakby były zbudowane z dwóch elementów. W prakjtyce jest to jedna bryła plastiku. Co ciekawe, same przetworniki ustawiono pod lekkim kątem, dzięki czemu dźwięk ma lepiej docierać do ucha. Od wewnątrz zastosowanie znalazły wypełnione pianką nauszniki ze sztucznej skóry.

Z prawej słuchawki możemy wysunąć mikrofon, który jest bardzo elastyczny i pozwala na wyginanie w dowolnym kierunku. Zakończono go niewielkim plastikowym zgrubieniem. Muszę przyznać, że mikrofony w słuchawkach SteelSeries zawsze stały na przyzwoitym poziomie i nie inaczej jest tym razem. Ten w Siberia 350 dobrze zbiera dźwięk i nie wyłapuje zbędnych hałasów z otoczenia. Rozmówcy po drugiej słonie słyszą czysty i wyraźny głos – oczywiście nie jest to jakość studyjna, ale podczas wspólnej zabawy nie będziemy czuli rozczarowania. Nieopodal, na tej samej muszli, znajdziemy suwak pozwalający na szybkie wyciszenie mikrofonu.

Kabelek sygnałowy wyprowadzono również z prawej muszli. Jest on dość gruby, ale jednocześnie bardzo elastyczny i ma długość 1,5 m. Producent nie zapomniał o regulacji głośności, której brak był problemem poprzednich headsetów. Ma on postać prostego i dość luźnego (przez co często zdarzało mi się zmienić poziom głośności przypadkiem) pokrętła. Przewód zakończono natomiast wtyczką USB i tutaj pojawia się problem. Headset jest bowiem kompatybilny jedynie z komputerami PC i Mac oraz PS4 (ale w tym ostatnim przypadku nie działa regulacja głośności na kabelku). Nie podłączymy go do żadnych innych urządzeń, bo w zestawie nie ma przejściówki na minijacka 3,5 mm. Właściwie w zestawie niewiele otrzymujemy – zaledwie dwie naklejki i papierową broszurkę.

Jakość dźwięku i możliwości

Nie spodziewałem się, że słuchawki gamingowe zadowolą mnie swoim brzmieniem podczas słuchania muzyki. Dotąd udało się to tylko jednemu modelowi – HyperX Cloud, który oparto na audiofilskiej konstrukcji TakStar Pro 80. Od tamtej pory dosłownie każde słuchawki dla graczy nie nadawały się do niczego innego niż granie. W przypadku SteelSeries Siberia 350 jest niestety podobnie. Spisywały się przyzwoicie przy popowych utworach, gdzie często liczba instrumentów nie jest aż tak duża, a odseparowanie poszczególnych dźwięków nie odgrywa aż tak istotnej roli. W obliczu większych wyzwań, jak gitarowe brzmienia, wymiękały atakując ucho zbyt mocnymi tonami wysokimi, które wręcz wpijały się w czaszkę. Właściwie w każdym utworze, gdzie liczba instrumentów rosła, pojawiał się ten efekt syczenia. Słuchawki sprawiały wrażenie, jakby nie radziły sobie z rozróżnianiem wysokich tonów i serwowały nam jednolite dźwięki. Odbijało się to na środku i dole, które w rezultacie były ledwo słyszalne. Poza tym dźwięk był mocno spłaszczony, a o wyczuciu jakiejkolwiek przestrzeni i sceny mogliśmy zapomnieć.

Trudno się dziwić, bo są to słuchawki adresowane przede wszystkim do graczy i to właśnie tutaj ukazują pełnię swoich możliwości. Wszystko to dzięki zdolności do wirtualizowania dźwięku przestrzennego 7.1. Dzięki temu dźwięk dociera do nas właściwie z każdej strony, co jest szczególnie mocno ważne w strzelankach, ale też przydaje się w wielu innych produkcjach. Grając z Siberia 350 na głowie, nie będziemy mieli z pewnością problemów ze zlokalizowaniem nieprzyjaciół. Jednocześnie pozytywnie powinniśmy oceniać brzmienie wystrzałów i eksplozji, które mają soczysty i satysfakcjonujący wymiar. Dźwięk jest przy tym precyzyjny i dynamiczny. Ja sprawdzałem je m.in. w Battlefieldzie: Hardline, Overwatch, Civilization VI, Deus Ex: Mankind Divided oraz Shadow of Mordor. W żadnej sytuacji słuchawki nie rozczarowywały.

Jednocześnie headset bardzo sprawnie izoluje dźwięki otoczenia, co czyni dźwięk czystszym i dokładniejszym. Nie ma też problemu z tym, że słuchając na wysokich poziomach głośności, będziemy przeszkadzali osobom siedzącym w tym samym pomieszczeniu.

A trzeba jeszcze dodać, że do dyspozycji otrzymujemy oprogramowanie SteelSeries Engine, które daje nam dostęp do Equalizera i presetów, pozwala dostosować podświetlenie muszli, a także zarządzać efektami DTS oraz automatyczną optymalizacją dźwięków z mikrofonu. Tutaj fajnym dodatkiem jest też GameSense, a więc możliwość zintegrowania podświetlenia słuchawek z wybranymi grami. Szczególnie fajnie sprawdza się to w CS: GO, gdzie słuchawki mogą informować np. o niskim poziomie zdrowia. I tutaj oczywiście nasuwa się pytanie – kogo? Bo na pewno nie gracza.

Podsumowanie

SteelSeries Siberia 350 to solidny produkt gamingowy, którego atutem jest przede wszystkim wysoka ergonomia i komfort użytkowania. Do plusów należy też zaliczyć bardzo dobre brzmienie w grach oraz praktyczne i funkcjonalne oprogramowanie. Nie są to jednak na pewno słuchawki, które wywołały u mnie jakikolwiek okrzyk zachwytu. Za 500 złotych spodziewałem się fajerwerków (być może niesłusznie), albo przynajmniej jakichkolwiek wyróżników na tle konkurencji. A tymczasem w sklepach znajdziemy naprawdę dużo headsetów tańszych, które wcale nie ustępują opisywanemu modelowi. Jednego Siberii 350 odmówić nie można – unikatowego designu, który towarzyszy tej serii od samego początku. Z pewnością ma on swoich fanów, którzy będą gotowi wyłożyć takie pieniądze na nowy headset.

Ocena: 6/10