3

Zostańmy piratami! Jeden za wszystkich i butelka rumu. Recenzja Sea of Thieves

Czy to już trend? Raczej nie - nie spodziewałbym się nagłego zalewu gier stworzonych do kooperacji - czy to lokalnej, czy online - choć nie będę ukrywał, że takie bawią prawdopodobnie najlepiej. Po wspólnej ucieczce z więzienia w "A Way Out" nadszedł czas na żeglowanie i rabowanie.

Wkroczenie w świat gry Sea of Thieves jest błyskawiczne. Po wybraniu jednej z wielu dostępnych postaci lądujemy w nocy na niewielkiej wysepce otoczeni przez sterowane komputerem postacie, plażę i statek – możemy sami zdecydować, czy przygodę rozpoczniemy od większej lub mniejszej łajby. Trzeba pamiętać, że do zarządzania nią potrzebna będzie (zgrana) ekipa, więc miejcie to na uwadze.

Nie wiem na ile takie wrzucenie gracza na głęboką wodę okaże się dobrym pomysłem, bo prawdę mówiąc co poniektórzy mogą poczuć się trochę zdezorientowani brakiem konkretnego zadania już na sam początek, a co ważniejsze brakiem jakiegokolwiek konkretnego samouczka – wyświetlają się tylko krótkie podpowiedzi w jaki sposób można sprawdzić listę wyzwań, zjeść banana i tak dalej. Nie wiemy nawet, jak i skąd się tu znaleźliśmy, jaka jest nasza historia i co chcemy osiągnąć. To wyraźny znak, że twórcy gry wcale nie chcieli zbyt długo dumać nad wciągającą fabułą i postawili na coś pod szyldem „ahoj przygodo!”.

I to się na pewno po części udało. Dobrze jest odpocząć od takich elementów, bo w Sea of Thieves najważniejsze jest, by się dobrze bawić i trochę porywalizować. Zauważyłem, że większość komentarzy na temat gry jest spójna – jeśli nie zabierzecie na pokład zespołu składającego się z osób Wam znajomych lub z którymi będziecie mogli debatować na żywo na czacie, to tracicie sporą część zabawy. A wszystko za sprawą wysokiego pułapu współpracy, który ustanowili twórcy – zadań na statku nie jest przytłaczająco dużo, ale zła organizacja lub jej brak mogą doprowadzić do tragedii. Do wykonania jest sporo czynności – obsługa żagli, ster, łatanie dziur i wylewanie wody wiadrami – tam zawsze coś się dzieje. Jeśli nie posiadacie zestawu słuchawkowego, to najwyższy czas ten brak nadrobić. Zaręczam.

Do wyboru są trzy frakcje, do których możecie dołączyć. Wykonujemy dla nich zadania zdobywając złoto, które może posłużyć do ulepszeń łajby lub poprawy wizerunku naszego pirata. To drugie niewiele daje, poza satysfakcją i w tym miejscu z pewnością zabrakło opcji rozwijania postaci. Jest to spowodowane najwyraźniej chęcią utrzymania jak najprostszej rozgrywki, ale odbija się na motywacji do działania – skoro nie możemy nauczyć się lepiej władać szablą czy celnie strzelać, to po co to wszystko? A okej, statek – tu faktycznie jest trochę pola do popisu, ale może to okazać się po pewnym czasie nużące. Przynajmniej tak się stało w moim przypadku.

Na jak długo można wsiąknąć w Sea of Thieves? Powtórzę – wszystko zależy od ekipy, jaką uda Wam się zgromadzić. Zgrana paczka może żeglować godzinami pojedynkując się z innymi i załatwiając przeróżne sprawy na lądzie. A właśnie, sprawy na lądzie.

Dobrze jest od czasu do czasu poczuć twardy grunt pod nogami, ale na chwilę obecną muszę przyznać, że lądowe zadania to jeden ze słabszych punktów gry. Owszem, frajda jest niesamowita, gdy na okręt zapakuje się zdobyty skarb, ale zdecydowanie większa frajdę sprawiają wszystkie zdarzenia na wodzie. Szczególnie, że są one prowokowane przez innych graczy – i tak powstaje fabuła! Studio Rare postawiło na ten pomysł swoje wszystkie złote monety i trzeba przyznać, że to się opłaciło. Każdy żądny jest kolejnych przygód, bitew i zdobyczy – taka ludzka natura.

I na tym opiera się w tej chwili Sea of Thieves, które kusi przyjemną dla oka oprawą graficzną i melodyczną ścieżką dźwiękową momentami aż nazbyt przypominającą soundtrack z Piratów z Karaibów. Momentami można nawet poczuć się niczym jeden z bohaterów serii filmów, bo swoboda w poruszaniu się po pokładzie, podziwianie widoków (wschody i zachody Słońca są bajeczne! każdy Wam to powie) i udział w przygodzie wzbudzają bardzo miłe emocje, ale potrzebne są aktualizacje, które wprowadzą więcej zróżnicowania w zadaniach i może jakieś elementy fabularne?

Sea of Thieves to tytuł z kategorii Xbox Play Anywhere, więc możecie go uruchomić nie tylko na konsoli Xbox One, ale i komputerach z Windows 10. Co więcej, grę uwzględniono w ramach usługi Xbox Game Pass – subskrypcji (29,90 zł miesięcznie), która otwiera Wam drzwi do około 100 tytułów na Xbox One. Cena rynkowa gry zaczyna się od 199 zł.