Samsung Gear IconX 2018
13

Żałuję, że muszę się z nimi rozstać. Recenzja słuchawek Samsung Gear IconX 2018

Potrzebuję małych bezprzewodowych słuchawek, które wkładam do pudełka i chowam do kieszeni. Nie chcę ani kabla, ani pałąka. Dlatego bardzo chętnie zabrałem się za testy nowych Samsung Gear IconX 2018. I wiecie co? To świetne słuchawki.

Wygląd i wykonanie

Produkt premium – to było moje pierwsze skojarzenie. W małym, zgrabnym – trochę jajowatym pudełku pokrytym gumopodobnym tworzywem znajdują się dwie słuchawki. Samo etui to nie tylko miejsce na ich schowanie, ale przede wszystkim stacja dokująca służąca do ładowania urządzeń. Otwiera się ją dużym, łatwym do zlokalizowania przyciskiem. Wszystko jest tu bardzo dobrze spasowane, również umieszczane na swoich miejscach słuchawki leżą tam idealnie (a to ważne podczas ładowania).

Same słuchawki nie należą do najmniejszych, ale trzeba pamiętać, że to bezprzewodowe, samodzielne urządzenia, musiało się więc w nich znaleźć miejsce na wszystkie podzespoły – pamięć wewnętrzną (4 GB), procesor dźwięku i baterię. Na szczęście dobrze leżą w uszach i nie czuć dyskomfortu wynikającego czy to z rozmiaru, czy ciężaru. Do momentu aż nie założycie na głowę czapki. Słuchawki mają oczywiście gumki, które można zmieniać oraz dodatkowy gumowy element, który układa się w małżowinie usznej. Co zrobić żeby wypadły? Naprawdę konkretnie machać głową – w codziennym użytkowaniu sprzęt dobrze leżał w uszach, a zabierałem go na treningi. Słuchawki nie są niestety wodoodporne, nie załamujcie jednak rąk – w deszczu nic się z nimi nie stanie. No chyba, że wpadniecie głową w kałużę. Zarówno pudełko jak i słuchawki w czarnej wersji kolorystycznej szybko się brudzą i zbierają kurz. Zawsze możecie się jednak zdecydować na inny kolor, na przykład…różowy.

Gdzie podział się prąd?

Jedynym naprawdę istotnym minusem Samsung Gear IconX 2018 jest czas pracy na baterii. Nie będę bronił Samsunga mówiąc, że przecież to małe słuchawki i małe pudełko – cudów nie da się tu osiągnąć. Klienta to nie interesuje – on wkłada słuchawki do uszu i oczekuje, że będzie się nimi długo cieszył. Tymczasem nie jest kolorowo i choć wkurzałem się na nie mniej niż na ciągle wołające o prąd Sony WF-1000X, to jednak starałem się mieć coś w zapasie. Gear IconX 2018 to około 5 godzin słuchania muzyki jeśli zdecydujecie się korzystać z wbudowanego odtwarzacza i 4GB pamięci wewnętrznej. Przy przesyłaniu muzyki ze smartfona czas pracy jaki najczęściej osiągałem to 3 godziny, jednak z tym bywa z tym różnie i wszystko zależy od głośności. Raz było to 2,5, raz 3 godziny i kilka minut. (edit) Muszę jednak nadmienić, że to czasy osiągnięte przy maksymalnej głośności (siłownia, konkretne umca-umca z głośników, nie da się przy tym wytrzymać). Odpowiednio dopasowując jednak głośność i ustawiając ją niżej, przy streamingu z telefonu 4 godziny są w zasięgu.

Każda ze słuchawek ma baterię o pojemności 82 mAh, pudełko natomiast 340 mAh. Naładujecie więc nim słuchawki dwa razy, choć ten drugi raz nie będzie idealnie do pełna. W tym aspekcie moje oczekiwania zostały spełnione, choć oczywiście mogło być lepiej.

Czerwona dioda sygnalizuje, że stopień naładowania słuchawek jest niższy niż 30%, żółta 30%-60%, zielona powyżej 60%. Analogiczna dioda znajduje się z tyłu pudełka i oczywiście sygnalizuje jego naładowanie.

Sterowanie słuchawkami Gear IconX 2018

Podobnie jak w przypadku innych akcesoriów Samsunga, warto skorzystać z aplikacji Samsung Gear. Słuchawki otrzymują wtedy własną zakładkę, gdzie możemy podejrzeć ich stopień naładowania, ustawić głośność, podejrzeć i przestawić utwory w pamięci urządzenia oraz dodać muzykę treningową. Jest też link do aplikacji Samsung Health, po którego kliknięciu przejdziemy właśnie tam. Słuchawkami można oczywiście sterować również z ich poziomu – zmieniać utwory, głośność czy pauzować muzykę – oraz na przykład…Netfliksa. Bajer, a cieszy. Gesty są intuicyjne, to stukanie słuchawki, dłuższe przytrzymanie palca na dotykowej obudowie lub przesuwanie po niej palcem.

Sterowanie słuchawkami Gear IconX

Jak grają Samsung Gear IconX 2018?

Bardzo dobrze, oczywiście jak na taką małą konstrukcję. Dobrze odwzorowują basy, nie gubią wysokich tonów, brzmienie jest czyste, czytelne i nie traci na jakości po kręceniu w korektorze (sam używam wbudowanego w system S7). Osobiście wolałbym jednak żeby Gear IconX 2018 grały trochę głośniej – niby całkiem nieźle odcinają wpasowując się w kanały uszu, jednak w głośniejszych lokacjach słyszałem przebicia, a poziom głośności słuchawek był już ustawiony na max. Od zawsze podobało mi się jak sprzęty z rodziny Gear zachęcają do ruchu – robią to również IconX, na przykład podczas biegu można skorzystać z mówiącego ze słuchawki trenera. Fajny bajer przypominający, że Samsungowi ze sportem jest po drodze.

Gear IconX bardzo dobrze spisywały się również jako zestaw głośnomówiący – można używać obu lub tylko jednej ze słuchawek. Rozmówcy słyszeli mnie bardzo dobrze, podobnie jak ja ich – o ile oczywiście w mikrofon nie wiał wiatr.

Werdykt

Starałem się maksymalnie przedłużyć okres testów Gear IconX 2018 i na moje szczęście najpierw były święta, potem nowy rok – mogłem więc ich poużywać dłużej. Dla mnie rozwiązanie w postaci dwóch małych, niezależnych słuchawek jest idealne i nie ukrywam, że ze smutkiem pakuję je właśnie do pudełka dla kuriera. Oczywiście samo urządzenie nie jest idealne, mogłoby dłużej działać na jednym ładowaniu i mieć aktywną redukcję dźwięków otoczenia. Słuchawki nie są też najtańsze, w sklepach znajdziecie je za 899 złotych jednak jest to wydatek, który warto rozważyć. Samsung Gear IconX 2018 grają naprawdę dobrze, potrafią działać samodzielnie, fajnie wyglądają i nie nastręczają problemów z połączeniem, co zdarza się u konkurencji. No i nie lagują podczas oglądania serwisu Netflix czy YouTube. Fajny sprzęt.