2

Recenzja Roccat Skeltr. Sprawdzamy klawiaturę ze stacją dokującą na smartfona lub tablet

Twórcy sprzętu dla graczy potrafią zaskoczyć oryginalnymi pomysłami. Do takich niewątpliwie zalicza się klawiatura Roccat Skeltr, którą producent określa jako "smart communication gaming keyboard".

Roccat Skeltr to połączenie klawiatury gamingowej ze stacją dokującą dla smartfona. Zastosowany tutaj moduł Bluetooth pozwala nam szybko sparować z klawiaturą telefon lub tablet, a w rezultacie uczynić wprowadzanie tekstu szybszym i bardziej komfortowym. A to nie wszystko, bo Skeltr umożliwi również szybkie odbieranie połączeń głosowych podczas grania (bez zdejmowania naszego wypasionego headsetu gamingowego), a dedykowana aplikacja mobilna wyświetli na ekranie urządzenia mobilnego np. bieżące temperatury i użycie zasobów sprzętowych komputera.

Konstrukcja i ergonomia

Klawiatura charakteryzuje się typowo gamingowym designem. Utrzymana w kolorach grafitu i czerni konstrukcja ma ostre, agresywne kształty i zdecydowanie nie mogłaby zostać określona minimalistyczną. Po bokach mamy podświetlane wstawki imitujące wyloty powietrza. Przy dolnej krawędzi warstwy obudowy wydają się natomiast na siebie nachodzić, co tworzy dość niebanalny efekt. Zdecydowanie nie postawiłbym tego sprzętu w biurze, zaś doskonale będzie on pasował do pokoju gracza… niekoniecznie nastoletniego.

Klawiatura ma standardowy układ. Przyciski są podświetlane diodami RGB, a więc możemy w nieograniczony sposób zmieniać kolory – całość podzielono na pięć stref, co gwarantuje nam dość dużą swobodę. Po lewej stronie znajdziemy rząd klawiszy M1 – M5. Możemy je dowolnie skonfigurować. Niestety dość niefortunne ustawienie sprawia, że najniższy z nich dość często myli się z Ctrl. Ogółem wszystkie zastosowane klawisze mają standardowy skok i wykorzystują technologię membranową i nie posiadają funkcji anti-ghosting. Jednocześnie możemy wcisnąć zatem wyłącznie trzy z nich. Czyni to Skeltr raczej produktem przeciętnym, który niekoniecznie musi spełnić oczekiwania zaawansowanych graczy. Ci stawiają na mechaniczne rozwiązania – na szczęście w ofercie Roccata znajduje się również ten model w wariancie mechanicznym (i jest oczywiście droższy).



W zestawie znajdziemy podstawkę pod nadgarstki wykonaną w podobnej stylistyce. Zdecydowanie podnosi ona komfort pisania, zwiększając jednak też przestrzeń, jaką klawiatura zajmuje na biurku, a ta nie jest mała nawet bez podstawki.

W górnej części znajdziemy wyłożone gumą wgłębienie, w którym umieścimy smartfona lub tablet. Zapewnia ono urządzeniu stabilną i bezpieczną pozycję. Po bokach umieszczono przyciski służące do odbierania połączeń, przełączania źródła dźwięku na telefon, aktywowania wprowadzania tekstu na telefonie, a także wywoływania aplikacji Swarm.

Klawiaturę łączymy z komputerem za pomocą grubego i sztywnego kabla z oplotem. Tak naprawdę ukryto tutaj kilka przewodów: dwa audio (mikrofon i słuchawki) oraz dwa USB. I tutaj pojawia się pierwszy zgrzyt, bo na klawiaturze mamy tylko jedno wyjście USB. Wykorzystamy je do ładowania telefonu lub podłączania pamięci. Ponadto Skeltr posiada też trzy złącza audio. Do dwóch podłączamy nasz headset z mikrofonem, a do trzeciego – smartfona. Jest to niezbędne, abyśmy odbierali połączenia głosowe. Szkoda, że tej kwestii nie rozwiązano również po Bluetooth, bo w rezultacie na biurku robi się nam plątanina kabli.

Możliwości Roccat Skeltr

Jeżeli chodzi o podstawowe możliwości Roccat Skeltr, jako klawiatury gamingowej, tutaj jestem lekko rozczarowany. Mamy bowiem do czynienia ze standardową i niczym specjalnym nie wyróżniającą się klawiaturą membranową. Nie przesadzę chyba pisząc, że analogiczne można już znaleźć w sklepach za ok. 200 złotych. Oczywiście siłą Roccata jest oprogramowanie, które pozwala nam na tworzenie makr, swobodne sterowanie oświetleniem, a także zarządzanie innymi ustawieniami klawiatury. Aplikacja Swarm jest rozwijana już od lat i uchodzi za jedną z lepszych, jeśli chodzi o konfigurowanie sprzętu gamingowego.



Przejdźmy jednak do kwestii najważniejszej, a więc możliwości łączenia klawiatury ze smartfonem. Muszę przyznać, że proces ten nie jest do końca bezbolesny i początkowo zajął mi dobrych kilkanaście minut. Gdy już jednak się udało, połączenie było stabilne i niezawodne. Po ustawieniu telefonu na podstawce możemy go wykorzystać na wiele sposobów. O dwóch już wspomniałem. Pisanie na fizycznej klawiaturze jest o wiele szybsze i bardziej wygodne niż korzystanie z ekranowego odpowiednika. Użytkownicy z pewnością docenią też możliwość szybkiego odbierania połączeń i prowadzenia rozmów z headsetem na głowie. W ten sposób możemy nawet na chwilę nie odrywać się od rozgrywki – niezależnie, czy otrzymamy SMS-a czy też po prostu ktoś chce z nami właśnie rozmawiać.

Na tym jednak możliwości klawiatury się nie kończą. Ekran naszego urządzenia mobilnego może bowiem wyświetlać szczegółowe informacje o stanie sprzętu: używanej mocy CPU i pamięci RAM, temperaturach, a nawet częstotliwości wciskania klawiszy na sekundę. O ile ta ostatnia informacja jest jedynie ciekawostką, to pozostałe z pewnością mogą się przydać overclockerom, a nawet testującym sprzęt lub gry. Nie musimy ściągać aplikacji na pasek zadań, bo wszystko widzimy w czasie rzeczywistym na ekranie smartfona. Dla mnie rewelacja.

No dobrze, ale czy to wszystko razem faktycznie jest tak fajne, jak próbuje nas przekonać do tego producent? Z Roccat Skeltr spędziłem kilka długich tygodni. Klawiatura służyła mi do pisania artykułów i grania. Przez większość czasu podłączałem pod nią smartfona LG G5 i słuchawki z mikrofonem. Jak się szybko okazało, rozwiązanie to sprawdza się właściwie w każdej sytuacji. Pisząc artykuł, mogłem za pomocą jednego przycisku odebrać połączenie i prowadzić rozmowę bez przerywania mojej pracy. Biorąc pod uwagę, że codziennie mam ok. kilkunastu telefonów, to duże ułatwienie. Analogicznie sytuacja wyglądała z wiadomościami. Tutaj jednak byłbym ostrożny. Istnieje masa naukowych dowodów na to, że multitasking jest przereklamowany i negatywnie wpływa na nasz mózg oraz efektywność. Jeżeli zatem planujemy równolegle pracować na dwóch ekranach (dużym i małym), realizując zupełnie inne scenariusze, możemy sobie zrobić tylko krzywdę.

Co jednak z grami? Tutaj Skeltr jest po prostu zwyczajną membranową klawiaturą. Faktycznie, dodatkowy rząd klawiszy się przydaje. Mogłem pod niego podpiąć kilka praktycznych makr. Ale oprócz tego niestety nie czułem, aby testowany produkt podniósł jakość mojej rozgrywki. Prawdopodobnie w przypadku modelu mechanicznego sytuacja wygląda inaczej.

Warto?

Klawiatura z Bluetooth i stacją dokującą dla smartfona to niesamowicie oryginalny i ciekawy pomysł. Roccat Skeltr dokładnie takim jest też produktem. Podoba mi się nietuzinkowe podejście do tematu, a także wysoki poziom ergonomii, jaki oferuje ten model. Do plusów muszę też zaliczyć potężne i wszechstronne oprogramowanie o dużych możliwościach konfiguracji. Niestety nie jest to produkt, za który byłbym gotowy zapłacić ponad 700 złotych. Zgadza się, aż tyle musimy zapłacić za opisywany model.

Jego podstawowym problemem jest to, że jako klawiatura dla graczy sprawdza się przeciętnie i nie ma właściwie nic specjalnego do zaoferowania – nie licząc kilku dodatkowych klawiszy i podświetlenia RGB. Problemem może być też trochę odpustowy design, który nie każdemu przypadnie do gustu. Rozczarowuje też, że kwestię transmisji dźwięku nie rozwiązano w sposób bezprzewodowy i chcąc prowadzić rozmowy głosowe przez klawiaturę, musimy podłączyć do telefonu dodatkowy kabelek. To problem – szczególnie, że niektórzy producenci rezygnują już ze złącz minijack.

Roccat Skeltr to typowy sprzęt dla gadżeciarzy – fanów nowinek i użytkowników zaliczających się do grona „early adopters”. Podejrzewam, że druga lub trzecia generacja tego sprzętu będzie doskonała. Póki co jednak trochę jej do ideału zabrakło – szczególnie w tej cenie.

Ocena: 6/10

  • Daniel

    Aplikacja do piekarnika, pralki, prysznica, telewizora, klawiatury – pojawi się aplikacja do WC?

    • doogopis

      Jest. Był takie coś na Kickstrater że chyba zjadałeś czujnik i wiedziałeś z wyprzedzeniem kiedy nadejdzie potrzeba odcedzenia kartofli.
      Potem zrobią kible online, zapomnisz spłukać, wyciągasz fona i sruuu.Załatwione.