PlayStation 4 Pro
68

Recenzja PlayStation 4 Pro – 4K i HDR wkroczyły właśnie do świata konsol

Najpierw plotki, w które mało kto wierzył, później oficjalne ogłoszenie. Konsolowy rynek próbuje dostosować się do rynku PC-towego, czego pierwszym owocem jest PlayStation 4 Pro. Mocniejsza wersja najpopularniejszej konsoli obecnej generacji jest już faktem, właśnie debiutuje na sklepowych półkach, a ja miałem okazję już ją przetestować. Przekonajmy się, czy faktycznie da się na niej grać w 4K i czy HDR robi jakąś różnicę w odbiorze obrazu.

Wygląd i wykonanie

PlayStation 4 Pro wygląda jak połączenie klasycznego PS4 i PS4 Slim. Zaokrąglenia są trochę delikatniejsze niż w odchudzonej wersji, użyto jednak matowego, chropowatego plastiku znanego właśnie ze Slim. Konsola ma specyficzny „grill”, wygląda jak…ciasto składające się z trzech warstw. Pasek sygnalizujący o stanie/trybie konsoli wyświetla się teraz poziomo właśnie na tym „grillu”, kompletnie odmieniono przycisk włączający/wyłączający konsolę i wysuwający płyty. Oba znajdują się teraz na długim, cienkim pasku pod środkowym elementem przodu. W dolnej szczelinie ukryto dwa porty USB (3.1) – całość wygląda bardzo zgrabnie, choć konsola jest większa od pierwszego modelu PlayStation 4 to wciąż nie tak masywna i toporna jak pierwszy Xbox One. Fajnie, że udało się zaprojektować ją tak, że nie wygląda jak cegła.

Zmieniono złącze zasilania – na szczęście zasilacz pozostał wewnątrz konsoli. Obok niego znajdziemy port HDMI, port kamery PS4, złącze optyczne, port USB (3.1) i Ethernet. Poza złączem Ethernet, konsola umożliwia również połączenie bezprzewodowe – IEEE 802.11 a/b/g/n/ac. Trzeci port to świetny pomysł, idealny wręcz do podłączenia PlayStation VR i mam wrażenie, że znalazł się tam właśnie dlatego. Dysze wentylatorów umieszczone są z tyłu, pamiętajcie więc, by ich nie zastawiać. Niestety PS4 Pro nie obsługuje płyt Ultra HD Blu-ray, filmy w 4K będziecie musieli oglądać korzystając z usług streamingowych.

Nie korzystałem z profesjonalnych narzędzi mierzących, ale zarówno kultura pracy jak i stopień nagrzewania konsoli nie różnią się od PlayStation 4 w zwykłej wersji. To dobrze, miałem obawy, ze po wsadzeniu mocniejszych podzespołów w tak małą (względem PC-tów) obudowę, będzie gorzej.




A co w pudełku? Bez szaleństw – konsola, nowy pad – ten sam, co w PS4 Slim, przewód HDMI, klasyczny dla PS4 jednosłuchawkowy headset, przewód USB oraz przewód ładowania. Ku mojemu zaskoczeniu zrezygnowano ze standardowego kabla zasilającego – ten przypomina teraz bardziej przewody do zasilaczy w PC-tach, nie podłączycie go więc do starszych konsol i nie wykorzystacie starego, klasycznego dla PlayStation kabla.

Jest moc!

O tym, że PlayStation 4 Pro jest mocniejsze od PlayStation 4 chyba nikogo przekonywać nie trzeba. Widać to czarno na białym jeśli porównacie specyfikacje obu urządzeń. Procesor (CPU) w PS4 Pro jest 1,3x szybszy (ośmiordzeniowy Jaguar z rdzeniami taktowanymi 2,1 GHz zamiast 1,6 GHz), procesor graficzny (GPU) 2,3x mocniejszy (36 jednostek obliczeniowych Radeona GCN o częstotliwości 911 MHz zamiast 18 o częstotliwości 800 MHz). O 24% zwiększyła się przepustowość pamięci RAM – to wciąż 8 GB GDDR5, tym razem jednak 218 GB/s zamiast 176 GB/s.

W grach bywa różnie – różne produkcje dostały inny rodzaj wsparcia. Nie wszędzie pojawia się informacja o wykorzystaniu technologii HDR, a taki na przykład Rise of The Tomb Raider posiada na przykład opcje graficzne – możemy postawić na płynność, na dodatkowe efekty graficzne lub na rozdzielczość 4K. Zasada jednak jest prosta – jeśli jakaś gra dostała oficjalne wsparcie PlayStation 4 Pro, będzie wyglądać i działać lepiej. Jest tak w teorii, jest i w praktyce.

Gram dużo w Battlefield 1 i narzekam na nie do końca dobrze zoptymalizowany kod – kiedy na ekranie dzieje się więcej, gra potrafi zgubić klatki. Na PlayStation 4 Pro produkcja nie tylko wygląda lepiej, ale i działa płynniej. Jak to wpłynie na moje wyniki w grze? Zobaczymy za jakiś czas, kiedy przestawię się na nowy sprzęt napędzający produkcję Dice, póki co gra mi się po prostu bardziej komfortowo.

A co z grami, które jeszcze wsparcia nie dostały?

W przypadku gier, których nie ma na liście wspieranych przez Pro produkcji, będzie tak samo jak na zwykłym PlayStation 4. Nowa konsola potrafi wyłączyć połowę jednostek obliczeniowych GPU, a pozostałe 16 taktować zegarem właściwym dla PS4, czyli 800 MHz. Sprawdziłem tak kilka ogrywanych często pozycji – w tym Overwatch, czy starszych tytułów jak Diablo 3, Star Wars Battlefront. Działają identycznie jak na zwykłym PlayStation 4.

PlayStation 4 Pro i PlayStation VR

Gry z PlayStation VR na PS4 Pro wyglądają trochę lepiej, ale nie są to duże różnice. Zarówno w Driveclub VR, jak i Battlezone nowa konsola pokazuje więcej szczegółów kokpitów. Obie produkcje działały płynnie na starszym PS4 i nie było tu co poprawiać. Delikatnie ostrzejsze wydaje się natomiast Batman Arkham VR, choć gra nie została oficjalnie wparta nowym urządzeniem, lepiej wygląda też Robinson: The Journey. W wydanych juz produkcjach różnicę zauważycie jednak głównie w czasach ładowania gier czy poziomów – oczywiście na plus dla Pro. Warto jednak pamiętać, że wypuszczone dotychczas produkcje były tworzone pod zwykłe PlayStation trudno więc oczekiwać, by chwilę po premierze gogli, działały lepiej na nowszym sprzęcie. Zobaczymy jak będzie w kolejnymi grami na VR.

4K robi różnicę

Gier w natywnym 4K jest póki co niewiele, ale warto pamiętać, że to jedynie aktualizacje wydanych już gier, a nie produkcje tworzone z myślą o PlayStation 4 Pro. To rozwojowy sprzęt z dużym potencjałem. Póki co konsola stosuje „szachownicowe” (checkerboard) skalowanie obrazu. Polega ono na podbijaniu rozdzielczości z bazowego 1080p. Zanim jednak wygłosicie negatywną opinię na temat tej techniki, warto zobaczyć jak prezentują się gry z tym „podbiciem” – doskonałym przykładem jest Rise of the Tomb Raider, który w 4K na PS4 Pro wygląda świetnie. Serwis Digital Foundry przygotował fajne porównanie z wersją na mocnego PC-ta i konsolowa odsłona wypadła w tej konfrontacji naprawdę dobrze.

Warto nadmienić jednak, że szachownicowe skalowanie jest różnie wykorzystywane w różnych grach, co owocuje różnymi rozdzielczościami docelowymi. Wszystko zależy od tego, na co zdecydowali się twórcy. Niezależnie jednak od wybranego sposobu, gry na telewizorze 4K wyglądają o wiele lepiej niż na starej konsoli i ekranie Full HD.

A co jeśli mam tylko ekran Full HD?

Tu również dużo zależy od gry. Część produkcji będzie skalowana w dół, co przełoży się na wyciągnięcie większej ilości detali i wygładzenie krawędzi. Takie na przykład Uncharted 4 wygląda lepiej i ostrzej niż na pierwszym PlayStation, choć różnice nie są kolosalne.

Niektóre gry, takie jak Call of Duty: Modern Warfare Remastered (tu więcej klatek i wyższa rozdzielczość niż w oryginale), czy wspomniany wyżej Battlefield 1 działają płynniej, lepiej utrzymując klatki animacji. Odrobinę płynniej działa również inFamous First Light, a lepiej wygląda świetny Titanfall 2.

To dobre i uczciwe rozwiązanie względem osób, które posiadają w domach ekranu 1080p i na razie nie planują ich zmiany. Oczywiście różnicy tak dużej jak przy telewizorze 4K nie będzie, ale fajnie, że ci gracze też odczują większą moc konsoli.





HDR robi różnicę

W sieci natkniecie się na wiele opinii, według których inwestowanie w tanie telewizory z 4K i HDR-em nie ma sensu. Sporo w tym prawdy, to technologia, która z każdą kolejną półką cenową sprawia, że gry wyglądają lepiej. Mało kto może sobie jednak pozwolić na ekrany kosztujące około 10 tysięcy złotych i więcej, raczej wątpię, by w najbliższym czasie się to zmieniło. Nie znaczy to oczywiście, że nie ma sensu zaopatrzyć się w tańszy telewizor z taką funkcją. PlayStation 4 Pro testowałem na Samsungu UE55KS7000 z przekątną ekranu 55 cali. Sprzęt kosztuje około 6 tysięcy złotych i od premiery uważany jest za urządzenie o świetnym stosunku możliwości do ceny. Jest 4K, jest HDR, czyli wszystko to, czego potrzeba do cieszenia się głównymi funkcjami PlayStation 4 Pro.

Na pierwszy HDR-owy ogień poszedł inFamous First Light, które pamiętam jako grę świetnie operującą światłem. Już przy jej uruchomieniu zostałem poinformowany, że zostanie włączony HDR i efekty jego pracy zobaczyłem już na głównym menu, gdzie bohaterka siedzi wpatrując się w miasto, a ekran rozświetla logo gry. Celowo po chwili wyłączyłem HDR i różnica była znacząca. Podobnie w samej grze – szerszy zakres jasności i kontrastu sprawiają, że detale są lepiej widoczne. Światło generowane przez Fetch było dużo wyraźniejsze i przez pierwsze 30 minut po prostu używałem mocy na starym zapisie gry tylko po to, by podziwiać, jak gustownie fiolet rozświetla okolicę.

Z HDR-em świetnie prezentują się również inne „eksluzywne” produkcje PlayStation – Uncharted 4 i The Last of Us Remastered. Dla wielu z Was może być to drobiazg, mnie natomiast zachęca do przypomnienia sobie tych gier w całości i zobaczeniu ich z innej, ładniejszej perspektywy.

Werdykt

PlayStation 4 Pro spełnia większość pokładanych w niej nadziei jak na sprzęt wyceniony na 1769 złotych oferuje naprawdę dobre wrażenie. Jeśli macie w domu ekran 4K, obsługujący technologię HDR, a nie posiadacie jeszcze obok niego konsoli PlayStation, wersja Pro będzie najlepszym wyborem. Za cenę odpowiadającą cenie zwykłego PS4 na premierze otrzymacie dwa razy mocniejszy procesor graficzny, szybszy procesor główny i większy dysk twardy. Sprzęt jest też przyszłościowy, bowiem zapowiedziano już tytuły tworzone z myślą o PlayStation 4 Pro i tak naprawdę dopiero one pokażą prawdziwą moc konsoli. Nie namawiam oczywiście, by w ogóle nie myśleć o zwykłym PS4, ale przy obecnych cenach, różnica jest tak mała, że lepiej zainwestować w nowszy model.

A co jeśli macie już zwykłe PlayStation 4? Dużo zależy od ekranu, na jakim gracie. W przypadku starszych telewizorów i monitorów Full HD, różnice będą mniej zauważalne, przynajmniej jeśli chodzi o aktualizacje już wydanych gier – dużo zależy od zapowiedzianych produkcji. Jeśli jednak zaopatrzyliście się w ekran 4K z HDR, zakup PlayStation 4 Pro wydaje się być naturalnym krokiem.

Powyższy tekst jest tekstem komercyjnym, zlecający nie miał jednak ani wglądu ani wpływu na kształt powyższego materiału. Zawarta opinia i podsumowanie to subiektywne odczucia autora.