46

Recenzja One Plus 5T. Tyle za taką cenę to za mało

OnePlus 5T to ulepszona wersja modelu 5, który był oceniany dość różnie. Następca nie jest produktem rewolucyjnym, choć wprowadza dwa znaczące ulepszenia. A to sprawia, że zdecydowanie warto się nim zainteresować, planując zakup telefonu.

Mam wrażenie, że po sloganie „zabójca flagowców” w kontekście OnePlus nie pozostało już wiele. Owszem, najnowsze modele tej marki ciągle mają przyzwoite specyfikacje, solidne podzespoły, ale cenowo coraz bardziej zbliżają się do górnej półki. Tym sposobem lądują w jednym worku z takimi modelami, jak LG G6 czy Huawei P10 (ba, OnePlus 5T jest od nich wręcz droższy). Przeglądając Ceneo znalazłem też sklepy oferujące Samsunga Galaxy S8 w cenie zaledwie 200-300 zł wyższej od tej, którą musimy zapłacić za najnowszego OnePlus 5T.

To oznacza, ze taryfa ulgowa się skończyła i OnePlus może być oceniany na równi z innymi topowymi modelami. Nie jest to już produkt, który za 3/4 ceny flagowca zaoferuje nam wszystkie jego możliwości, a nawet ciut więcej. Daje tyle samo, a właściwie nawet mniej. Spójrzmy na specyfikację.

OnePlus 5T specyfikacja

  • Wyświetlacz: 6,01 cala Optic AMOLED (18:9) o rozdzielczości Full HD+ (2160×1080, 402 PPI) pokryty Gorilla Glass 5 2.5D
  • Procesor: ośmiordzeniowy Qualcomm Snapdragon 835 2,45 GHz, 10 nm z GPU Adreno 540
  • Pamięć RAM: 6 lub 8 GB LPDDR4X
  • Pamięć wewnętrzna: 64 lub 128 GB UFS 2.1
  • Aparat główny: 16 Mpix (Sony IMX398) z f/1.7 i EIS (elektroniczną stabilizacją obrazu) + 20 Mpix (Sony IMX376K) z f/1.7, PDAF
  • Kamerka na przodzie: 16 Mpix (Sony IMX371) z f/2.0 i EIS (elektroniczną stabilizacją obrazu)
  • Łączność: Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac 2,4 GHz i 5 GHz, Bluetooth 5.0, LTE Cat. 12 (DL, do 600 Mbit/s)/Cat. 13 (UL, do 150 Mbit/s), Dual SIM (stand-by), GPS, GLONASS, NFC
  • Złącza: USB-C, 3,5 mm złącze słuchawkowe
  • Akumulator: 3300 mAh, szybkie ładowanie Dash Charge (5V 4A)
  • System operacyjny: Oxygen OS, bazujący na Androidzie 7.1.1 Nougat
  • Wymiary: 156,1 x 75 x 7,25 mm
  • Waga: 162 g

Tradycyjnie już smartfon został zapakowany w charakterystyczne pudełko, którego zawartość przywodzi na myśl produkty klasy premium. Estetyczne ułożenie elementów wewnątrz, wysokiej jakości kabelek USB i ładowarka sprawiają, że rozpakowywanie OnePlus 5T daje dużo satysfakcji.

Konstrukcja, ergonomia, design

Pod względem konstrukcji OnePlus 5T nie odbiega jakoś szalenie od poprzednika. Pojawiło się jednak kilka niuansów, które zdecydowanie robią różnicę.

Najważniejszy widać już na pierwszy rzut oka. Producent zredukował do minimum ramki wokół wyświetlacza, co pozwoliło zastosować ekran o przekątnej 6,01 cala. Obudowę wydłużono o zaledwie 1,9 mm, zwiększając jej szerokość o jedynie 0,9 mm. Zyskujemy natomiast 0,5 cala przestrzeni na ekranie. To zdecydowanie duży krok naprzód.

Wymusił on jednak na producencie pewne kompromisy. Na przodzie nie mamy już żadnych przycisków. U góry upchnięto jedynie obiektyw aparatu, diodę powiadomień, czujniki światła i zbliżeniowy oraz głośniczek rozmów. Czytnik linii papilarnych, który dotąd był ulokowany pod ekranem teraz wylądował na tyle obudowy. Rozczaruje to zapewne część użytkowników przyzwyczajonych do poprzedniego rozwiązania. Nie dało się jednak rozwiązać tego w inny sposób.

A skoro o tylnej części smartfona mowa… OnePlus 5T na tym polu nie zaskakuje. W dalszym ciągu mamy łudząco przypominający iPhone’a układ obiektywów aparatu. Wątpliwości rozwiewa jedynie logo OnePlus w centralnej części, krzycząc do użytkownika „hej, nie jestem produktem Apple”.

Cała reszta pozostała bez zmian. Na prawej krawędzi mamy przycisk power z szufladką na dwie karty Nano SIM. Na lewej umieszczono przyciski regulacji głośności oraz absolutnie genialny suwak służący do zmiany trybów pracy (dźwięk, wibracje, nie przeszkadzać – możemy w razie potrzeby sami to też skonfigurować). Na dole mamy złącze minijack, mikrofon rozmów, port USB-C i pojedynczy głośniczek multimedialny (daleko mu do ideału). Góra pozostała niezagospodarowana.

Warto też zwrócić uwagę na anteny – pociągnięte wzdłuż obudowy przy górnej i dolnej krawędzi pasy w nieco innym odcieniu szarości. Prawdę mówiąc nie wygląda to zbyt atrakcyjnie.

Osobny akapit poświęcę dodatkowym futerałom, które również miałem możliwość przetestować. W OnePlus 5T prezentują się one nieco inaczej niż w przypadku poprzednika. W dalszym ciągu możemy wybierać między silikonowymi, drewnianymi i poliwęglanowymi modelami. Są one jednak skonstruowane inaczej. Z tyłu pojawił się otwór na czytnik linii papilarnych. Dodano też zabezpieczenie całych krawędzi (a nie jedynie rogów, jak to miało miejsce wcześniej). Wygląda to gorzej (szczególnie w przypadku drewnianych etui, gdzie ramkę wokół krawędzi wykonano z gumy), ale lepiej chroni nasz telefon.

Wyświetlacz i bateria

Ekran w OnePlus 5 był powodem narzekań wielu użytkowników. Zauważono, że producent zainstalował go do góry nogami, co wywoływało dziwne efekty podczas przewijania. W nowym OnePlus 5T tego błędu już nie popełniono.

Zastosowany tutaj panel Optic AMOLED o przekątnej 6,01 cala pracuje w rozdzielczości 2160 x 1080 px (18:9) i został zabezpieczony powłoką ochroną Gorilla Glass 5 2.5D. Jak się spisuje w praktyce?

Największym plusem jest na pewno jasność. Maksymalny poziom jest tak wysoki, że z powodzeniem będziemy mogli komfortowo używać smartfona nawet w bardziej słoneczne dni. Na najniższym poziomie możemy natomiast śmiało używać go po zmroku bez męczenia wzroku (szczególnie, że mamy tryb redukujący niebieskie światło). Podświetlenie jest równomierne, nie występuje zjawisko cloudingu.

Ekrany AMOLED mają to do siebie, że charakteryzują się nieskończonym kontrastem i fenomenalną czernią. Nie inaczej jest w OnePlus 5T. Odwzorowanie kolorów nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Owszem są nasycone, ale w ustawieniach znajdziemy panel kalibracji, który pozwoli nam je dostosować do własnych potrzeb.

Co z baterią? Niestety jest ona taka sama jak w przypadku OnePlus 5. Poprzednik nie był może królem ładowarek, ale też nie zachwycał na tym polu. Tutaj mamy o 0,5 cala większy ekran i to daje się wyczuć, bo energii w moim przypadku wystarczało maksymalnie na jeden dzień (OP5 potrafił dociągnąć jeszcze do południa dnia kolejnego, tutaj nie ma mowy). Maksymalny czas aktywności ekranu (screen-on-time), jaki zanotowałem to 3 godziny i 50 minut. Prawdopodobnie po odinstalowaniu Facebooka z telefonu uda się przekroczyć 4 godziny.

OnePlus to oczywiście również szybkie ładowanie w standardzie Dash Charge. Ładowarka podaje do telefonu energię 5V 4A, co pozwala naładować go w niespełna godzinę. Producent idzie dalej i zapewnia, ze w pół godziny naładujemy baterię w takim stopniu, by wystarczyła nam na cały dzień. Zobaczcie wideo promujące ten aspekt OnePlus 5T.

System, aplikacje i wydajność

OnePlus 5T pracuje pod kontrolą systemu operacyjnego Oxygen OS. To tak naprawdę niemalże czysty Android 7.1.1 Nougat pozbawiony nakładek graficznych, ale wsparty mnóstwem ustawień oraz opcji konfiguracyjnych i kilkoma praktycznymi dodatkami, które nie wpływają jednak na wydajność urządzenia.

I wszystko byłoby idealnie, gdyby nie dwie kwestie.

Pierwsza to wersja systemu. W momencie premiery OnePlus 5T na rynku był już Android 8.0 Oreo (obecnie już jest 8.1). A tymczasem smartfon ciągle pracuje pod kontrolą Nougata. Trwają już testy nowego wydania, ale idzie to jak krew z nosa. Udostępniono aktualizację dla OnePlus 5, ale posiadacze zaczęli skarżyć się na problemy techniczne, więc ją wstrzymano. Upłynie pewnie jeszcze trochę wody w Wiśle, zanim OP5T otrzyma Oreo.

Druga sprawa to Project Treble, którego OnePlus 5T wspierał nie będzie. Chodzi o odseparowanie głównego frameworka systemu od nakładki graficznej i tym samym przyśpieszenie procesu aktualizacji. Jak widać akapit wyżej, firmie bardzo by się to przydało. OnePlus tłumaczy jednak, że z rozwiązania rezygnuje, bo mogłoby ono skutkować awariami podczas aktualizacji, a na to sobie pozwolić nie mogą. Cóż, może wystarczy po prostu zrobić to dobrze, a awarii nie będzie?

O Oxygen OS pisaliśmy na łamach Antyweba już kilkukrotnie. System jest przede wszystkim bardzo mocno konfigurowalny. Możemy dostosować tutaj całe mnóstwo elementów. Na przykład launcher pozwala nam zmieniać ikony i nazwy aplikacji (albo całkowicie ukrywać opisy). Mamy tutaj też osobny ekran na widżety rozciągnięte na całą szerokość i umieszczane jeden pod drugim. W ten sposób tworzymy sobie swoisty strumień treści. W ustawieniach zaszyto natomiast możliwość zmiany koloru akcentowanego, aktywowania czarno-białego trybu czytania, kalibracji ekranu i wiele, wiele innych. Fani daleko idącej personalizacji będą wniebowzięci.

Wszystko to dopełnia jeden z największych atutów tego systemu – Ambient Display, który wyświetla powiadomienia na wygaszonym ekranie. AMOLED ma to do siebie, że może podświetlać tylko wybrane piksele, pozostawiając resztę ekranu czarną i oszczędzając tym samym baterię. OnePlus (i nie tylko, bo podobne rozwiązanie mają też m.in. smartfony Moto) chętnie z tej opcji korzysta, a efekty są wyborne.

Smartfon pracuje pod kontrolą najszybszego obecnie mobilnego SoC na rynku, Snapdragona 835 z GPU Adreno 540 i 6 lub 8 GB pamięci RAM LPDDR4X. Na dane użytkownika przeznaczono 64 lub 128 GB pamięci wewnętrznej UFS 2.1. Testowany model ma 8 GB RAM-u i 128 GB przestrzeni na pliki. Oto wyniki benchmarków:

  • GeekBench Multi-Core: 6698
  • GeekBench Single-Core: 1945
  • 3DMark IceStorm: 40579
  • Basemark X 1.1: 44907
  • Basemark OS II: 4201
  • AnTuTu: 180011

Jak nietrudno się domyślić, smartfon doskonale radzi sobie z każdą grą i aplikacją ze sklepu Play. Nie ma przed nim trudnych wyzwań. Brak jakichkolwiek nakładek graficznych obciążających GPU nie tylko pozytywnie wpływa na czas pracy na baterii, ale i płynność działania całego systemu.

Aparat i jakość zdjęć

Aparat to kolejna zmiana, jaka dokonała się w OnePlus 5T. W dalszym ciągu mamy tutaj dwa moduły. Wciąż pierwszy oparto na matrycy 12 Mpix Sony IMX398 i przysłonie f/1,7. Drugi aparat, wcześniej panoramiczny, teraz bazuje jednak na innym sensorze – Sony IMX376K (wcześniej IMX350). Zmniejszono też jego przysłonę z f/2,6 do f/1,7. Ciągle jednak nie mamy optycznej stabilizacji obrazu (jest tylko EIS – elektroniczy odpowiednik). Zabrakło też jakichkolwiek dodatkowych instrumentów do pomiaru ostrości i OnePlus 5T w dalszym ciągu robi to w sposób kontrastowy.

Rezultaty? Na kolana na pewno nie rzucają, ale są bardzo solidne. Zdjęcia po zmroku bywają bardzo nieostre i wyblakłe. W dzień jest dużo lepiej – szczególnie wysoki poziom szczegółowości robi duże wrażenie. Kolory mogłyby być jednak nieco bardziej nasycone. Na szczęście nie zabrakło trybu profesjonalnego z możliwością zapisu plików RAW, dzięki czemu każdy może potem samodzielnie wyciągnąć nieco więcej z wykonanych fotografii.







Przedni aparat posiada matrycę 16 Mpix (Sony IMX371), przysłonę f/2,0 oraz EIS. Jakość zdjęć i wideo na tym polu nie wychodzi poza przeciętność. Jest ok.

Podsumowanie

Najtańsza wersja OnePlus 5T jest wyceniana na 499 euro. Przy obecnym kursie daje to nam kwotę ok. 2080-2100 złotych. Tymczasem już za 1999 złotych możemy mieć LG G6. Za 1750 złotych kupimy Huawei P10. Za 1900 złotych upolujemy Xiaomi MI6. Nieco drożej, bo ok. 2400 złotych zapłacimy za Samsunga Galaxy S8 oraz HTC U11. Czy OnePlus 5T jest lepszy od tych wszystkich telefonów?

Moim zdaniem niekoniecznie. Największym atutem urządzenia jest system operacyjny, który jest nieziemsko szybki, a przy tym oferuje naprawdę duże możliwości personalizacji. Wrażenie robi też duży ekran o bardzo smukłych ramkach. Pod pozostałymi względami OnePlus 5T właściwie nie wyróżnia się na tle innych smartfonów z tego segmentu cenowego. Wręcz wypada od nich gorzej, bo nie jest wodoszczelny. Nie posiada wsparcia dla HDR. Robi zaledwie dobre zdjęcia. A nie zapominajmy, że będzie jeszcze gorzej, bo na horyzoncie widać już tegoroczne nowości, jak chociażby opisywany przez Grzegorza Samsung Galaxy A8 2018.

 

Plusy

  • Ogromny ekran w małej obudowie
  • Rewelacyjny Dash Charge
  • Oprogramowanie i możliwości personalizacji
  • Dobry aparat

Minusy

  • Brak wodoszczelności
  • Bateria mogłaby być pojemniejsza
  • Android Nougat i brak wsparcia dla Project Treble w przyszłości

 

Ocena: 7/10