OKJA film od netflix
14

Okja, czyli piękny, niebagatelny film Netflixa

Czy dociekaliście kiedyś jaką drogę przebyło zapaczkowane mięso, które trafiło do Waszej lodówki? Pełną świadomość tego, co jemy, posiadają chyba tylko nieliczni i wcale nie chodzi tu tylko o produkty pochodzenia zwierzęcego. Okja to wzruszający film o przyjaźni dziewczynki z superświnią i spiskiem w tle, który może zmienić Wasze podejście do zawartości talerza.

Wielka korporacja Mirando chce powstrzymać jedną z ciążących na ludzkości katastrof. Na Ziemi mieszka około 7 miliardów ludzi, lecz blisko 800 milionów z nich głoduje, a zasoby  żywieniowe się kurczą. Ku uciesze mas uruchomiony zostaje projekt-przykrywka, który ma być odpowiedzią na narastający problem. W sercu projektu znajduje się jedna z superświń Okja, która trafia do farmera w Korei Południowej, podczas gdy pozostałe hodowane są w innych zakątkach świata.

kadr z filmu Okja

Wnuczka owego farmera, Mija, staje się najbliższą istotą dla Okji, jednak nadejdzie chwila, w której będą musiały się ze sobą pożegnać, gdyż po zakończeniu konkursu superświnia musi wrócić do Stanów Zjednoczonych, w ręce prawowitego właściciela: korporacji Mirando. Jej szefowa Lucy, tu niezwykle przekonująca w swojej roli Tilda Swinton, ma odmienić oblicze prowadzonej od lat firmy, wcześniej przez jej ojca, a następnie siostrę.

Nikogo nie zaskoczę pisząc, że Mija nie jest w stanie pogodzić się ze stratą Okji, dlatego rusza w pogoń, by ją odzyskać. Sprawy komplikują się i upraszczają się jednocześnie, gdy do gry włącza się organizacja dbająca o prawa zwierząt. Jej działania są radykalne, ale nie brutalne. W efekcie film nabiera potrzebnej mu dynamiki, pojedyncze sceny łapią nas za serce, by chwilę później solidnie rozbawić. Nie spodziewałem się, że po tak ckliwym początku film Joon-ho Bonga zdoła się tak rozkręcić i mnie do siebie przekonać. Gdy wsiąkniemy w ten świat przestaną nas razić przerysowane postacie, a wręcz przeciwnie – bardzo dobrze zrozumiemy ich motywy i możemy im nawet zacząć kibicować.

kadr z filmu okja - zdjęcie 2

Okja porusza bardzo poważny temat, ale podaje nam go na tacy – wybaczcie to stwierdzenie – w bardzo przyjaznej formie. Film przypomina bajkę, ale przez cały czas czujemy, że ma on drugie, głębsze dno, które w wybranych przez twórców scenach jest bardzo dobrze widoczne. Skrupulatnie wykreowana komputerowo Okja ani przez chwilę nie wydaje się sztuczna, choć wchodzą w nią w interakcję kolejni bohaterowie.Taki efekt osiągnięto głównie za sprawą świetnie dobranej obsady. Prezenter telewizyjny mający za sobą lata świetności, a będący teraz na skraju upadku, sportretowany przez Jake’a Gyllenhaala wypada wyśmienicie, a to nie jedyny popis aktorski, bo stojący na czele wspomnianej organizacji Jay – zagrany przez Paula Dano – sprawia wrażenie osoby potrafiącej przekonać każdego do wszystkiego i jeszcze wmówić, choć oczywiście byłoby wbrew jego zasadom. W tym wszystkim doskonale odnalazła się młodziutka Seo-hyeon Ahn, czyli Mija, nie ustępując bardziej dojrzałym koleżankom i kolegom z planu.

kadr z filmu okja - zdjęcie 3

Początkowo możemy nie kupować tak nietypowej, dużej świnki, ale z upływem czasu przyzwyczajamy się do jej obecności i nie da się jej nie polubić.  Na ekranie oglądamy przepiękne widoki przeplatane scenami akcji, które uczą i bawią. Myślę, że spisanie po seansie listy morałów wynikających z opowiedzianej historii zajęłoby dłuższą chwilę – nie dlatego, że trudno byłoby je wyłapać, ale dlatego, że tak zgrabnie ujęto ich tak wiele w jednej pełnometrażówce.

Bong przypomina, że w interesie wielkich korporacji jest tylko generowanie dochodu, liczy się tylko ich rachunek zysków i strat. Co się stanie, gdy nieobecna w wielkim świecie i skromna rozmiarem, lecz wielka charakaterem dziewczynka staje naprzeciw takiemu gigantowi?

Okja już 28 czerwca na Netflix.

  • kofeina

    Coś nie ten ze zdjęciami.

    • Konrad Kozłowski

      Chciało uciec, ale już opanowane.

    • natankraps

      Chyba nie do końca. Tekst pod zdjęciem aktywistów (ludziki w maskach) jest inaczej sformatowany niż pozostała część artykułu (mniejsza czcionka).

  • Rincewind

    Jak byłem mały to mnie wuj podpuścił żebym trzymał świnie za ogon przy uboju bo ucieknie. No i trzymałem :P A swoją drogą wiecie jak smaczny jest taki schaboszczak ze świeżego mięsa? Niebo w gębie! Mrożenie jednak niszczy mięso i smak.

    • Pamiętam jak pyszna była kiedyś wędlina – otwierało się lodówkę i już cała kuchnia pachniała. Dziadek był dyrektorem masarni ^^

    • Rincewind

      Prawdziwa wędlina a nie jakieś gówno cholera wie czym spulchnione.

    • Teraz to sklejki są z kilku kawałków – w najlepszym przypadku…

    • Rincewind

      Teraz można śmiało powiedzieć, że kto nigdy nie rozbierał ćwiartki ten nie zna smaku mięsa :P

    • Dziadek był masarzem, nie ja, ale smaki pamiętam ^^ Teraz już takich rarytasów już nie jem – w mieście trudno o dobre mięso, a w Szkocji gdzie mieszkam jest ono jeszcze gorsze niż w polsce. Dla przykładu: żeberka z kością tutaj to 70% kości, 25% mięsa i 5% tłuszczu – jak ochłapy dla psa, słowo daję. Kurczaki to już w ogóle plastik tuczony – nawet jak całego kupisz to sporą część wywalisz – szczególnie ten galaretowaty tłuszcz między mięsem, a skórą. O kupowaniu kawałków już nic nie wspomnę po za stwierdzeniem, że teraz albo nie potrafią już porcjować, albo to wina „cyklu produkcyjnego” gdzie liczy się ilość, a nie jakość – podejrzewam, że oba te czynniki równocześnie tu działają. No i rosół z tego blady i wodnisty.

    • Rincewind

      Kiedyś mięso było lepsze, bo „ulepszacze” były mniej skuteczne.

    • Konrad Kozłowski

      Nie spodziewałem się zejścia na takie tematy :P ale fakt, „kiedyś było lepiej”…

    • Habanerdo

      Polska daleko za murzynami w kwestii zdrowego i świadomego odżywiania i żaden film długo tego nie zmieni, choć z roku na rok coraz lepiej. Nie zmieni zdania ten, kto nigdy nie był dłużej, niż 1 mc na diecie roślinnej. Osobiście nigdy już mięsa i nabiału nie tknę, szkoda mojego zdrowia i cierpienia zwierząt.

    • zakrzewski

      Mam trawę w ogródku do przycięcia a za bardzo nie mam kiedy tego zrobić… może wpadniesz na kolację?

    • Habanerdo

      słabe…