Huawei Y7
1

Recenzja Huawei Y7 – a miało być tak pięknie…

Huaweiowi udało się zdobyć ogromną popularność na całym świecie i dorównuje już prawie pod względem sprzedaży Apple czy Samsungowi. Oczywiście z perspektywy wizerunkowej najważniejsze są modele z najwyższej półki, serie P oraz Mate. Jednak to smartfony z niskiej i średniej półki pozwalają firmom na więcej niż zadowalające zyski – w przypadku Chińczyków jest to linia Y. Dzisiaj macie okazję przyjrzeć się bliżej Huawei Y7, przystępnemu cenowo telefonowi z dual SIM

Dane techniczne Huawei Y7:

  • 5,5-calowy ekran IPS o rozdzielczości HD (267 ppi),
  • Qualcomm Snapdragon 435 (4 x ARM Cortex A53 1,4GHz i 4 x ARM Cortex A53 1,1GHz) z Adreno 505,
  • 2GB RAM,
  • 16GB pamięci wbudowanej (wolne ok. 8,02GB),
  • slot kart microSD do 128GB (slot hybrydowy),
  • Android 7.0 Nougat z EMUI 5.1,
  • LTE Cat. 4, WiFi 802.11b/g/n, 2.4GHz,
  • dual SIM standby,
  • GPS, Bluetooth,
  • złącze słuchawkowe 3,5mm,
  • port microUSB 2.0,
  • bateria 4000 mAh,
  • aparat 12 Mpix z PDAF i pojedynczą diodą doświetlającą,
  • kamerka 8 Mpix,
  • wymiary: 153,6 x 76,4 x 8,35 mm.
  • waga: 165 g.

Dostępne kolory: szary, srebrny, złoty.

Cena w oficjalnej polskiej dystrybucji: 799 złotych.

Obudowa

Huawei Y7

Nawet wśród tańszych modeli popularne stały się aluminiowe obudowy unibody, które zastąpiły plastikowe konstrukcje, oferujące swobodny dostęp do baterii. Huawei Y7 nie jest wyjątkiem. Całość została wykonana właśnie z metalu, ale nie zabrakło także plastikowych wstawek, które osłaniają anteny. Na pochwałę zasługuje jakość spasowania. Ta stoi na wysokim poziomie i kiedy weźmiemy telefon do ręki, trudno wyczuć, że obcujemy z urządzeniem za mniej niż 800 złotych. Za to punkt dla testowanego modelu.

Huawei Y7

Jeżeli chodzi o wygląd, to trudno napisać tu cokolwiek odkrywczego. Kolejny Huawei, kolejny raz widzimy doskonale znaną stylistykę. Szczerze mówiąc, mnie osobiście już się zdążyła znudzić, w dodatku producent nie postarał się nawet o zmniejszenie ramek wokół ekranu. Wiadome, że nie miałby od razu robić bezramkowca, jednak delikatna „dieta” nie zaszkodziłaby smartfonowi, wręcz przeciwnie. Minusy należą się również za wystający ponad obudowę obiektyw aparatu głównego oraz slot hybrydowy (drugie miejsce na microSD lub drugą kartę SIM). Rozumiem, że prawie wszyscy stosują to rozwiązanie, ale np. Samsung udowodnił, że można to też zrobić normalnie.

Huawei Y7

Mimo sporych rozmiarów oraz śliskich plecków, Y7 świetnie leży w dłoni i da się go obsługiwać jedną dłonią, ale dla wielu osób konieczne będzie wtedy włączenie specjalnego trybu obsługi, ograniczającego powierzchnię roboczą. Mnie osobiście ucieszyła obecność na pokładzie diody powiadomień. Nie zawsze spotykany dodatek, jednak Huawei zdecydował się na jej użycie, co moim zdaniem jest bardzo rozsądną decyzją.

Wyświetlacz

Ekran oferuje przekątna 5,5 cali. Został wykonany w technologii IPS TFT LCD i charakteryzuje się niezłą jakością wyświetlanego obrazu, jednak nie ma co się spodziewać po nim cudów. Kolory są całkiem żywe, choć nieco odbiegają od rzeczywistych, ale za to cieszą oczy, kąty widzenia pozostają szerokie, natomiast czernie wystarczająco głębokie – do oglądania filmów sprawdzi się w sam raz.

Huawei Y7

Znacznie więcej gorzkich słów da się napisać na temat samej rozdzielczości. Wyświetlacz dysponuje ledwie standardowym HD, czyli 1280 x 720 pikseli, co przekłada się tu na zagęszczenie pikseli na cal na poziomie 267 ppi. Aktualnie jest to wartość poniżej przeciętnej. Owszem, takie rezultaty osiągały starsze flagowce, ale z okolic 2012 roku, podczas gdy teraz nawet inne „średniaki” oferują już Full HD. Nie przeszkadza to bardzo w codziennym użytkowaniu, chyba że miało się już do czynienia z bardziej wyraźnym panelem.

Huawei Y7

Przeciętnie wypada poziom jasności minimalnej, zadowalająco natomiast maksymalnej, chociaż nie obraziłbym się, gdyby panel charakteryzował się nieco mniejszą podatnością na refleksy. W nocy natomiast niezastąpiony pozostaje filtr światła niebieskiego. Na koniec została kwestia czułości ekranu na dotyk. Tutaj jest przeciętnie i moim zdaniem Chińczycy powinni się bardziej przyłożyć do tego aspektu, ponieważ przy szybszym wprowadzaniu tekstu można zauważyć delikatne spowolnienia. Sporo osób nie dostrzeże tego problemu. ale warto o nim nadmienić.

Wydajność, działanie

Huawei Y7 jest napędzany przez Snapdragona 435. Składa się on z czterech rdzeni ARM Cortex A53 1,4GHz, kolejnych czterech takich samych, ale o zegarze maksymalnie 1,1GHz, a uzupełnia je układ graficzny Adreno 505. Do tego mamy 2GB RAM i 16GB pamięci wbudowanej. Połączenie do bólu standardowe, ale w tej cenie powinno być w zupełności wystarczające. Sprawdźmy, jak to wygląda w praktyce.

Huawei Y7

W grach smartfon się sprawdza bardzo dobrze. Całkiem wydajne SoC w połączeniu z ekranem o rozdzielczości HD zapewnia wystarczającą wydajność i bezproblemowo zagramy na Y7 w prawie wszytskie gry ze Sklepu Play. Jedynie te bardziej wymagające graficznie będą działały w niższych ustawieniach gragicznych. Na plus muszę uznać także brak poważnych problemów z nadmiernym nagrzewaniem się.

Wyniki benchmarków:
AnTuTu: 44894
Geekbench 4
Single-Core: 648
Multi-Core: 2899
CPU Prime Benchmark: 6697
3D Mark
Ice Storm Unlimited: 9989
Sling Shot Extreme: 350

Huawei Y7

Na co dzień przetestowany Huawei wypada już niestety gorzej. Wiecie, teoretycznie telefon powinien działać bez zająknięcia przez cały czas, ale w przypadku Y7 sytuacja nie wygląda zawsze tak kolorowo. Mógłbym napisać, że radzi sobie przyzwoicie, ale byłoby to spore niedomówienie. Na tle rywali przeciętnie wypada jego szybkość, aczkolwiek błyszczy samą płynnością. Na koniec został temat wstydliwy, czyli wielozadaniowość. Tryb pracy w dwóch oknach działa, tylko dlaczego urządzenie z ledwością utrzymuje w tle działające dwie, trzy aplikacje? Oby zostało to jeszcze naprawione w nadchodzących aktualizacjach.

Do dyspozycji dostajemy niewiele ponad 8GB z 16GB pamięci wbudowanej o przeciętnych osiągach. Wciąż zastanawiam się, co zajmuje aż tyle miejsce – nie ma co się oszukiwać, ale na aplikacje czy pliki nie zostaje tu zbyt wiele miejsca. Na szczęście oferuje wsparcie dla kart microSD. Gdyby nie to, że korzystanie z nich uniemożliwia wówczas używanie dual SIM, a aplikacje nie zawsze da się na nich zainstalować, to byłoby to świetnym rozwiązaniem.

Test pamięci wbudowanej AndroBench:
– sekwencyjny zapis danych – 121,66 MB/s,
– sekwencyjny odczyt danych – 62,66 MB/s,
– losowy zapis danych – 54,08 MB/s,
– losowy odczyt danych – 7,17 MB/s.

Oprogramowanie

Huawei Y7 działa pod kontrolą Androida 7.0 Nougat z nakładką EMUI 5.1, czyli mamy tu do czynienia z dokładnie tym samym połączeniem, co w ostatnio sprawdzonym P9 Lite Mini. Oprogramowanie wygląda naprawdę nieźle. Pod względem estetycznym jeszcze trochę brakuje mu do ideału, jednak w stosunku do jej starszych odsłon znacznie wyładniała. W dodatku oferuje wiele opcji personalizacji i motywów.

















Podobnie jak w przypadku innych modeli od tego producenta, również tu mamy dostępnych wiele funkcji. Możemy mieć informację o szybkości sieci, skorzystać ze skanera antywirusowego, włączyć sejf (dodatkowo chronione pliki) czy też blokować dostęp do wybranych aplikacji. Oprócz tego dostępny jest przycisk wiszący, dwuklik wybudzający telefon, tryb do obsługi jedną dłonią lub tryb prosty. Otrzymujemy nawet więcej, niż moglibyśmy oczekiwać.

Zaplecze komunikacyjne

Huawei Y7

Chiński smartfon został wyposażony w to, co niezbędne w nowoczesnym urządzeniu. Znajdziemy w nim LTE, Bluetooth, GPS, WiFi i w tym wszystkim zabrakło niestety modułu NFC, który jest o tyle ważny, że wykorzystuje się go do coraz popularniejszych płatności zbliżeniowych. Cóż, nie można mieć wszystkiego. Na otarcie łez pozostaje dual SIM standby.

Huawei Y7

W ustawieniach możemy ustawić, która karta ma odpowiadać za dane komórkowe, połączenia czy SMS-y – jednym słowem, standard. Jeżeli chodzi o działanie poszczególnych modułów, w gruncie rzeczy nic nie mogę im zarzucić. Y7 zawsze dysponował zasięgiem, oferował przyzwoitą jakość rozmów, aczkolwiek głośnik mógłby przekazywać nieco czystszy, nie tak bardzo przesterowany dźwięk. Jedyne „ale” dotyczy tego, że GPS potrzebuje chwili, zanim wskaże dokładnie naszą lokalizację. Potem już działa bezproblemowo, ale mniej cierpliwi z pewnością szybko dostrzegą tą cechę tego smartfona.

Jakość dźwięku

Huawei Y7

Na papierze pojedynczy głośnik multimedialny nie zapowiada niczego dobrego. Tymczasem Huawei Y7 stanowi świetne świadectwo tego, że jak się chce, to można nawet z niego wykrzesać całkiem sporo. Telefon potrafi grać głośno, a przy tym w jakości, którą mogę ocenić na szkolną, mocną „czwórkę”. Mnie to bardzo pozytywnie zaskoczyło. Moim zdaniem do oglądania filmów czy grania, sprawdzi się on w sam raz. Na słuchawkach także radzi sobie zadowalająco. Szkoda tylko, że moc na wyjściu nie jest zbyt duża.

Huawei Y7

Aparat

Producent zdecydował się na zastosowanie typowego dla siebie duetu: aparatu głównego 12 Mpix z pojedynczą diodą doświetlającą oraz kamerki 8 Mpix, w przypadku której ekran może doświetlić kadr (działa jak powinno). Do tego rozbudowana aplikacja. Muszę powiedzieć, że jest ona jednym z najbardziej kompletnych rozwiązań, z jakimi się zetknąłem na rynku mobilnym. W dodatku w prawie każdym urządzeniu oferuje pełny tryb manualny (mamy kontrolę nad wszystkimi opcjami, jak m.in. czas naświetlania) oraz kilka praktycznych, kolejnych. Gdyby te, co są, nie zaspokajały naszych potrzeb, w każdej chwili można pobrać kolejne. Na start otrzymujemy: Profesjonalne zdjęcie, Profesjonalne wideo, HDR, Tryb poklatkowy, Zwolnione tempo, Notatka audio, Skanowanie dokumentu oraz Panorama.

Huawei Y7

Huawei Y7 to pozytywne zaskoczenie pod względem aparatów. Nie spodziewałem się, że będzie oferować ponadprzeciętną, jak na na taniego „średniaka”, jakość, dzięki której może konkurować z wieloma droższymi konstrukcjami. Odnośnie ostrości czy rozpiętości tonalnej nie mam większych zastrzeżeń. Zawodzi poważnie odwzorowanie barw – użycie trybu HDR trochę to niweluje, ale z drugiej strony wydłuża odczuwalne czas zapisu zdjęcia i potrafi zbyt bardzo zwiększyć kontrast. Na szczęście tryb manualny pozwala tego uniknąć. Po zmroku sytuacja nie wygląda najgorzej. Telefon radzi sobie i przy odrobinie szczęścia oraz cierpliwości da się uzyskać przy nim zadowalające efekty – nieźle prezentuje się także wystarczająco mocna dioda doświetlająca. Gdyby jeszcze filmy Full HD wyglądały nieco lepiej, to w swoim segmencie cenowym byłby w czołówce w kategorii aparat.

Galeria zdjęć:












Bateria

Tutaj czas napisać kilka słów o jednym z największych atutów Huaweia, czyli jego akumulatorze. Zamontowane w nim ogniwo ma sporą pojemność, aż 4000 mAh, która przekłada się na bardzo dobre czasy pracy. Y7 okazał się być jednym z tych nielicznych, testowanych przeze mnie urządzeń, przy którym nie musiałem się obawiać, że nie wytrzyma do końca dnia intensywnej pracy. Przy moim użytkowaniu wytrzymywał na włączonym ekranie od 5,5-7,5 godziny przy LTE lub nawet do 9 przy WiFi. Mniej wymagające osoby spokojnie osiągną na nim wyniki rzędu kilku dni działania na jednym ładowaniu – przy synchronizacji danych i graniu osiągnie wynik rzędu dwóch dni.

Niestety telefon nie wspiera standardu szybkiego ładowania, wskutek czego cały proces zajmuje około 160 minut.





Podsumowanie

Na koniec mogę powiedzieć, że Huawei Y7 to porządny model, jednak brakuje mu prawdziwego wyróżnika, tego czegoś, co by spowodowało, że byłby wyjątkowy. W mojej opinii pozostaje on zbyt nijaki i do bólu poprawny, choć w pewnym sensie to pozostaje jego największym atutem. Działa przyzwoicie, można na nim pograć, robi ładne zdjęcia, długo działa na jednym ładowaniu, dysponuje dużym wyświetlaczem IPS, ma dual SIM i LTE – trudno mu wytknąć poważne minusy.

Na rynku zdecydowanie nie brakuje podobnych propozycji, również nastawionych na długi czas pracy i zapewnienie optymalnych podzespołów do codziennego użytkowania. Ogółem za 799 złotych jest to poprawny model. Uważam jednak, że poprawkom powinien zostać poddany ekran, nikt nie obraziłby się także na skaner linii papilarnych. Jeżeli jednak wymienione poniżej wady nie są dyskwalifikujące, powinniście być z Y7 zadowoleni. Alternatywnie można wybrać Xiaomi Redmi 4X (ekran 5″ HD, Snapdragon 435, 3GB RAM, akumulator 4100 mAh) czy Redmi Note 4 (ekran 5,5″ Full HD, Snapdragon 625, bateria 4100 mAh), LG X power 2 (wyświetlacz 5,5″ HD, Mediatek MT6750, ogniwo 4500 mAh z szybkim ładowaniem) albo Lenovo K6 Power (5″ Full HD, Snapdragon 430, akumulator 4000 mAh).

Plusy:

+ jakość wykonania

+ płynność działania

+ czas pracy

+ EMUI z wieloma funkcjami

+ dual SIM

+ jakość dźwięku

+ dioda powiadomień

+ niezłe aparaty

Minusy:

– ekran tylko HD i o przeciętnej czułości na dotyk

– brak NFC

– jedynie 8GB dostępnej przestrzeni

– slot hybrydowy

– przeciętna szybkość działania

– ograniczone możliwości wielozadaniowości

– brak skanera linii papilarnych (co nie każdy uzna za wadę)

  • Samuraj

    „Nawet wśród tańszych modeli popularne stały się aluminiowe obudowy unibody, które ustąpiły miejsce plastikowym konstrukcjom, oferującym swobodny dostęp do baterii”
    Czy to zdanie ma sens czy jednak 1 piwo w piątek to już za dużo i czegoś nie zrozumiałem ?