29

Huawei Mate 10 Lite – recenzja. To nie jest prawdziwy Mate

Huawei Mate 10 Pro to świetny telefon ze świetnymi osiągami. Miałem okazję przetestować Huawei Mate 10 Lite, który z chińskim flagowcem klasy premium nie ma niestety zbyt wiele wspólnego.

Zacznijmy od wyglądu. Sprzęt nie jest tak elegancki jak Mate 10 Pro, natomiast może się podobać, szczególnie w niebieskiej wersji kolorystycznej. Aluminiowa obudowa jest dobrze spasowana, choć nie zachwyca oryginalnością jeśli chodzi o kształt. Wszystko jest obłe, a co za tym idzie nudne i brakuje mi nadających elegancji szlifów. Ale z drugiej strony Mate 10 Lite nie udaje wyglądem klasy premium. Stawia na dobre spasowanie i do tego przyczepić się nie mogę.

Po prawej stronie przycisk głośności i przycisk power, po lewej tacka na kartę sim i kartę pamięci, choć można też skorzystać z hybrydowego dualsima. Na dole maskownica głośnika, port minijack 3,5 mm oraz złącze micro USB. Tak, wszyscy mają już USB-C, nowiutki Mate 10 Lite wciąż posługuje się starym rozwiązaniem.

Ekran to mierzący 5,9 cala IPS o rozdzielczości 1440 na 2560 pikseli, nie widziałem natomiast informacji o stopniu jego ochrony przed zarysowaniami. Jest jednak na nim fabryczna folia. Ekran to jeden z największych plusów Mate 10 Lite. Świeci nieźle jak na swoją półkę cenową, oferuje proporcje 18:9. Obraz jest szczegółowy, kolory dobrze odwzorowane, dobrze radzi też sobie w świetle słonecznym. Byłem zadowolony zarówno z jego rozmiaru jak i z jakości obrazu. W tej półce cenowej imponujące są też cienkie ramki i wspomniane proporcje wpisujące się w aktualny trend.

Mate 10 Lite ma cztery aparaty. Naprawdę. Dwa z tyłu i dwa z przodu. Mamy tu z tyłu 16 megapikseli wspierane modułem monochromatycznym 2 megapiksele i 13 megapikseli z przodu też wspierane modułem monochromatycznym 2 megapiksele. Z obu stron mamy więc tak popularny ostatnio tryb portretowy, który pozwala osiągnąć efekt bokeh. Niestety jego natężenia nie można regulować podczas robienia zdjęcia.

A jak same fotografie? W dobrym świetle jakość jest przyzwoita, ale do flagowców konkurencji wciąż daleko. Dwa aparaty wyglądają więc trochę jak slogan reklamowy, który ma skusić nieświadomego klienta.

Zdecydowanie gorzej jest w nocy, szum daje się we znaki, zanikają szczegóły, tylny aparat w trybie kamery miał często problemy ze złapaniem ostrości. Generalnie bym się nie czepiał, w końcu to telefon za 1500 złotych, ale chyba lepiej było poskąpić na ilości aparatów, a skupić się na ich jakości. Tu konkurencja w postaci Xiaomi w podobnym przedziale cenowym robi to zwyczajnie lepiej, a co najważniejsze daje lepszy jest efekt.

Fajnie, że dostajemy tryb profesjonalny, w którym pobawicie się takimi parametrami jak ISO, ekspozycja, sposób pomiaru światła, balans bieli czy autofocus. Cudów oczywiście nie osiągniecie, ale jest duża szansa na lepsze zdjęcia niż na automacie.

Sercem smartfona jest ośmiordzeniowy Kirin 659 wspierany przez układ graficzny Mali-T830. Cudów po takich podzespołach raczej się nie spodziewajcie i wyniki szału nie robią. Pograć się oczywiście da, choć raczej nie w bardziej wymagające tytuły. Smartfon ma 4 GB pamięci ram, podczas codziennej pracy działa więc dobrze, choć nie jest to poziom starszych flagowców. Dostajemy 64 GB pamięci wewnętrznej, którą rozbudujemy kartami microSD.

Bateria o pojemności 3340 mAh pozwala na więcej niż jeden dzień użytkowania, co nie jest wynikiem rewelacyjnym, ale i nie rozczarowującym.

Miłośnicy najnowszych Androidów będą rozczarowani, Mate 10 Lite dostał tylko Androida 7 i tylko EMUI 5.1.

Mate 10 Lite ma sprawnie działający czytnik linii papilarnych umieszczony na tylnej klapce, nie dostajemy natomiast modułu NFC, czego zrozumieć nie potrafię. Naprawdę, w 2017 roku?

Huawei Mate 10 Lite to generalnie udany smartfon, który ze względu na cenę i powiązanie z nazwą Mate ma spore szanse na sukces, szczególnie na naszym rynku. Natomiast muszę przyczepić się do nazewnictwa w kontekście możliwości. Nazwa Mate może zamydlić oczy i zasugerować klientowi, że dostaje markę premium za mniejsze pieniądze. Miłośników mobilnej fotografii natomiast skusić aż czterema obiektywami. Problem w tym, że nawet wyglądając nieźle, Mate 10 Lite nie ma osiągów sprzętu z wyższej półki, nie działa jak telefon z wyższej półki i nie ma NFC, bez którego ja nie wyobrażam sobie już dziś smartfona. A dwa obiektywy z przodu i dwa obiektywy z tyłu? No cóż, z ilością nie idzie niestety w parze jakość i zdjęcia są rozczarowujące. W tym segmencie cenowym skłaniałbym się raczej do Xiaomi Mi A1, w którym czysty Android po prostu robi lepszą robotę.


Zbieramy najlepsze promocje na Black Friday. Zajrzyj do naszego zestawienia!

  • MarkM

    Bardzo rzadko zabieram głos ale po tych bzdetach powyżej – muszę się odnieść.

    Tych kilka chaotycznie zebranych obiegowych opinii to jest recenzja???? – Panie Redaktor – obciach, amatorka, żenada itd.

    Skąd teza w tytule, że to flagowiec????? Gdzie Pan Redaktor takiego niusa wyczytał? Pan Redaktor malkontenci i wybrzydza, że telefonowi do flagowców daleko…. No daleko bo kosztuje 1500 a nie 3, 4 czy 5 tysięcy. Chyba nawet Huawei na to nie wpadło żeby Lite pozycjonować na flagowca. Braaawo.

    Tylko Android 7.0???? Jej…też mi wada. A ile prawdziwych flagowców na dzień dzisiejszy dostało Oreo? Sprawdzał Pan Redaktor. A doczytał Pan, że Huawei oficjalnie zapowiedział dla tego modelu Oreo? Nie doczytał? No da się zauważyć.

    Podsumowanie Pana Redaktora – pożal się Boże, chyba Panu coś oczy zmydliło intensywnie, sądząc po uparcie powtarzanych odniesieniach do tych nieszczęsnych flagowców. Strategia marketingowa powszechnie stosowana przez wszystkich producentów telefonów, by dywersyfikować flagowce na dwa lub kilka segmentów…. Spotkał się Pan Redaktor? Chyba nie, stąd to dziecięce naiwne zdumienie – no jak oni mogą mnie tak oszukiwać, o mało się nie dałem nabrać.

    Recenzja…. Nie no, pliz.

    • W tytule jest teza, że to nie jest flagowiec. Czytaj ze zrozumieniem.
      Jeśli seria telefonów premium posiada nazwę Mate, to korzystanie z niej w telefonach niezwiązanych z segmentem premium jest słabe. Szczególnie, że na innych rynkach nazwy są inne.

      Zapowiedzi Oreo jest cała masa, policz ile nie zostało dotrzymanych. To raz. Dwa na Mate 10 Pro masz zarówno A8, jak i nowsze EMUI, co jest kolejnym argumentem przemawiającym za tym, że stosowanie nazwy Mate w tym modelu jest słabe.

      Jeśli naprawdę uważasz, że wszystko z nazwą Mate w telefonie za 1,5k, z takim wykonaniem, z takimi aparatami i z taką wydajnością jest w porządku, to nie widzę sensu dalszej rozmowy. A potem iPhone XC, najlepiej z plastiku i wydajnością iP5.

      PS. teraz czekam na Samsunga Galaxy Note 8 Mini. Będzie mniejszy, nie będzie miał rysika, zapłacimy za niego 1-1,3k dostając wydajność serii J. Bo czemu nie, skoro Note w nazwie też nic nie znaczy.

    • MarkM

      Panie Redaktorze, nie przeszliśmy na ty :) Wyrażam szacunek tytułując pana przez grzeczność „Panem Redaktorem” i oczekuję tego samego…Ale.

      Zgoda, przygwoździł mnie Pan swoimi kontrargumentami, są głębokie i przemyślane, wykazują dogłębną znajomość rynku, zwłaszcza w zakresie pozycjonowania produktu. Można powiedzieć, dojrzałe jak powyższa „recenzja”. Prawdziwa dziennikarska dobra robota.

    • Próby tłumaczenia złośliwości…okeeeej.

      Myślę, że ważniejsze niż popisywanie się znajomością rynku, zwłaszcza w zakresie pozycjonowania produktu, jest poinformowanie czytelników i widzów o tym, że Mate 10 Lite nie ma z topową serią Mate od Huawei (oczywiście poza nazwą) nic wspólnego.

    • Kazik Skibinski

      Dawno takiego bełkotu nie czytałem i te ciągłe porównania do xiaomi miałem wątpliwa przyjemność mieć xiaomi i nigdy więcej tego g….na. A co mata 10lite mam go i jest super oczywiście w tym przedziale cenowym

    • Mario

      Mark załóż własny portal czytelnicy i flagowce będą się do ciebie (małe c) kleić. Redaktor jest spoko

    • Znasz netykietę?
      „w dyskusjach, zwłaszcza w Usenecie i na forach internetowych zwracamy się po nicku lub imieniu jeśli rozmówca wyraża na to zgodę. Nigdy samym nazwiskiem. Nie należy się obrażać, jeśli ktoś zwraca się do nas „per ty”, a nie w formie grzecznościowej, i nie należy się obawiać używania takiej bezpośredniej formy.”

      Pozdrawiam.

    • Marcin Pawlik

      Istnieją użytkownicy którzy nigdy nie skorzystali ani razu z NFC mając go, usb-C oznacza nic innego jak kolejna sterta ładowarek kabli i przejściówek. Dla mnie najbardziej brakuje mi w nim stabilizacji obrazu.

    • premislausg

      Prawda jest taka, że Samsung swoją serię J też nazywa Galaxy. Od S różni ją tylko jedna literka…

    • mkp

      Galaktyk w kosmosie też jest wiele, a Droga Mleczna nie jest jakąś wybitnie szczególną… ;)

    • damianglu

      Tak czy siak bez NFC to dla mnie podstawka pod kwiatek. I brak USB typu C. Nie kupił bym tego nigdy.

    • Płatności zbliżeniowe? Ja dopiero doceniłem technologię przy Android Pay i nie wyobrażam już sobie smartfona bez NFC – wcześniej sporadycznie parowałem tak słuchawki, ale raczej okazjonalnie.

    • Piotr GiboN

      Posiadam od tygodnia i jestem mega zadowolony. A redaktor jest opłacony i dużo przepłacony 😣

    • kostek

      A ja wyobrażam sobie smartfona bez NFC. Jestem gadżeciarzem, ale pragmatykiem – nie lubię wodotrysków, za które muszę płacić, a których nie używam. Dlatego uważam Huaweia’a Mate 10 Lite za bardzo dobry sprzęt. Sądzę, że redaktor nadużywa w swojej recenzji słowa „niestety” porównując go do flagowca z „PRO’ w nazwie, który siłą rzeczy należy do zgoła odmiennej półki cenowej…

  • uKi

    Bez sensu. To P8/P9/P10 lite też wprowadzają w błąd? A Samsungi Galaxy w wersji mini? A LG G4 S? Przecież nie od dziś producenci nazywają swoje produkty tak samo jak flagowce tylko dodają coś do nazwy. Dlatego właśnie ten Mate kosztuje 1500 a pro 3500. Mam wrażenie, że ostatnio SW idzie na ilość a nie jakość tekstow bo co druga głupia plotka/wpadka, która pojawia się na wykopie/reddicie zaraz trafia do Was i powstaje o niej obszerny artykul. Czekam na tekst o zatrzymaniu Dody.

    • Jesteś na Antywebie, nie SW.
      I to, że inni producenci tak robią, to według Ciebie jest usprawiedliwienie i nie mogę o tym powiedzieć? ok…

    • uKi

      A to przepraszam, mój błąd – do Antyweba nic nie mam.
      Nie, że nie możesz ale sytuacja wygląda tak od lat. Skąd nagle to zdziwienie i oburzenie na Huawei?

  • wujek marian

    Moim zdaniem bardzo słabym punktem tego smartfona jest również wyświetlacz. Ma fatalne kąty widzenia (jak w smartfonie za 400zł) i nierównomierne podświetlenie. Nawet nie ma co porównywać z np. Galaxy J7.

  • Co do tekstu, autor trochę przesadził. To czy telefon ma USB-C czy normalne to dla mnie bez różnicy. Ja posiadam P9 lite 2017 i do tej pory nie wiem jakie ma wejście. Może ktoś powie? Co do zdjęć mój ma 12 megapikseli i zdjęcia są dobre i nie narzekam, gdyż i tak używam lustrzanki. Bateria 3000 mAh wytrzymuje prawie dwie doby co bardzo jest pozytywne, przynajmniej nie muszę ładować telefonu co chwilę i zaskoczę autora tego tekstu w tej kwestii. Szybkie ładowanie?, dla mnie to nie jest najważniejsza kwestia, bo i tak telefon ładuje mi dwie godziny. NFC też posiadam, co dla mnie jest zdziwieniem, dobry patent dla osób nie noszących ze sobą karty płatniczej lub gdy terminal nie chce wczytać karty a nie ma się przy sobie gotówki . Tylko jest jeden minus tego, strasznie długo ściąga, bo tylko raz tak kupowałam i nigdy więcej. Dwie minuty mi ściagało w sklepie, a kolejka czeka na swoją kolej. Android jest ważny, ale nie najważniejszy. Ważnym elementem w telefonie jest głównie procesor. https://uploads.disquscdn.com/images/896def0b042b78ec88e68c3ae9b3497a152601187c9a47b2c9b6d78b5797d91e.jpg

    • Legion

      To coś musi być mocno nie tak z twoim telefonem, u mnie NFC działa od razu po przyłożeniu.

    • Przez etui to robię. Od razu pika gdy przyłożę. Tylko terminale coś długo mi ściągają w tym telefonie. Albo apikacja IPKO długo myśli.

    • Grzegorz Krycki

      Wygląda na microUSB. Jak przekręcisz o 180 stopni i nie wsadzisz tzn. że masz microUSB.

    • Dzięki za uwagę. Już wiem jakie to USB

  • Piotr

    Xiaomi lepsze?;) Ta nazwa to czysty marketing, i marna iluzja że jest to segment premium, chociaż jak ktoś jest świadomym użytkownikiem to i tak poczyta wcześniej o wersji „lite” zamiast brać w ciemno. Mimo tego szkoda, że bebechy nie są lepsze, liczyłem na więcej od Huawei. I brak NFC, kiedy powoli płatności telefonem upowszechniają się to coraz bardziej. Żal.

    • Nazir

      Powiem ci szczerze że śmieszą mnie te wojenki o NFC , ja nawet tego g*na nie używam dla bezpieczeństwa i aby baterii nie zarzynać szybciej.
      Do płacenia mam kartę mc i nie muszę się o nic martwić

    • Ta jasne. Tylko mało kto jeszcze płaci telefonem. Tak wygląda sytuacja u mnie w Trójmieście (Gdynia). Większość kartami płaci, lub gotówką . I słyszałam rozmowę w sklepie , że płatność telefonem to pokazanie, że ma się telefon z wyższej półki ( flagowce) i jest się bogatym i to samo się ma z Huawei. Może po części to prawda, bo jednak większość droższych modeli ma ten moduł, mój p9 lite 2017 jest warty od 800-1200 zł i ma. Lecz z niskiej półki cenowej, które by to miały jest naprawdę garstka. Większość ludzi nie jest bogata, które mogłyby by pozwolić na flagowca i zazwyczaj biorą niską półkę cenową, Samsungi, lub średnią półkę cenową na raty.

  • whomanista

    To niech autor napisze z czego powinna być okrojona wersja lite, aby było ok.

  • Nazir

    Jeszcze na taki AndroidOne bym się skusił ale nakładka EMUI to nie moja bajka

  • 15kuzzi

    Rozdzielczość matrycy to nie 1440 na 2560 a 1080 na 2160 .