19

Recenzja Civilization VI. Nie mogłem wymarzyć sobie lepszej Cywilizacji!

Civilization to jedna z tych serii gier, które zabrały mi ładny kawałek życia. Jestem podatny na syndrom jednej tury, więc do szóstki usiadłem z pewnym niepokojem. I słusznie, bo wsiąkłem.

Jeżeli czytujecie mnie od czasu do czasu, z pewnością wiecie o mojej niekrytej słabości do rozbudowanych strategii. Civilization, Europa Universalis, Football Manager – przy każdej z tych serii spędziłem kilkaset godzin. Ostatnie lata napawają jednak niepokojem. Nie chcę narzekać, że mam mniej czasu – a faktycznie mam. Po prostu z większością gier tego typu dzieje się coś niedobrego. Twórcy obniżają próg wejścia i upraszczają maksymalnie rozgrywkę. Wszystko po to, aby przyciągnąć większą liczbę graczy. O ile Europa Universalis i inne gry Paradox Interactive się temu oparły, o tyle już w Civ V dało się wyczuć pewne kompromisy. Z szóstką na szczęście jest  inaczej – co nie zmienia faktu, że do Grand Strategy Games od Paradox ciągle jej daleko (ale dla niektórych może to i lepiej).

Rozbudowana, głęboka i wciągająca mechanika

O co chodzi w grach z serii Civilization? Zawsze o to samo: wybieramy jedną z kilku dostępnych nacji i wcielamy się w jej przywódcę. Następnie prowadzimy ją od starożytności przez średniowiecze i nowożytność, a na dalekiej przyszłości skończywszy. W tym czasie zakładamy miasta i rozwijamy je, stawiając wewnątrz kolejne budowle. Szkolimy wojsko, modyfikujemy teren w obrębie naszych granic, wydobywamy surowce, a przede wszystkim opracowujemy kolejne technologie dające dostęp do nowych mechanizmów rozgrywki, konstrukcji, jednostek itp.

To oczywiście bardzo ogólny opis, bo mechanika rozgrywki sięga o wiele głębiej. Część budynków produkuje kulturę, kultura wpływa na nasze granice. Do tego dochodzi jeszcze kwestia religii. Pojawiają się cuda świata, a wszystko to dopełnia dyplomacja (swoją drogą, która w Civilization zawsze kulała). Słowem, zdecydowanie jest tutaj co robić. Co jednak najważniejsze, szerokie spektrum możliwości sprawia, że każda rozgrywka jest unikatowa i może być prowadzona w zupełnie inny sposób. To jest w tym wszystkim najpiękniejsze – niemal nieograniczona swoboda.

No dobrze, ale skupmy się na nowościach w Civilization VI. Właściwie największą jest zupełnie odmienione podejście do miast. Teraz nie zajmują one już jednego pola i w miarę upływu czasu rozrastają się. W ten sposób powstają dzielnice. Każda z nich pełni inną rolę i odpowiada za generowanie zysków, nauki lub kultury. Dzięki temu możemy o wiele łatwiej specjalizować nasze miasta. Co szczególnie istotne, obecność określonych dzielnic daje nam dostęp do wybranych budynków. Ekspansję trzeba zatem planować i to często już dobrych kilkadziesiąt tur wcześniej. Nadaje to całej zabawie nowego wymiaru.

Wraz z nowym modelem miast zmienił się też system modyfikowania otoczenia. Robotnicy nie są już jednostkami, które mogliśmy produkować kilka razy na całą rozgrywkę. Teraz każda jednostka tego typu może wyprodukować trzy ulepszenia po czym znika. Siłą rzeczy musimy zatem panować bardziej również nad tym aspektem. Koniec z trybem automatycznym, w którym 2-3 budowniczych skakało od miasta do miasta, robiąc co żywnie się im podoba.

A skoro o budowaniu mowa, lekko zmodyfikowano też mechanizm cudów świata. Od teraz musimy spełniać określone warunki, chcąc je wybudować. Przykład? Piramidy postawimy tylko na terenie pustynnym. To jak najbardziej logiczne rozwiązanie, które wymaga pewnej gimnastyki w sytuacji, gdy gracz chce oprzeć swój rozwój głównie na konstrukcjach tego typu.

Civilization VI to również dwa drzewka służące do opracowywania nowych technologii. Pierwsze z nich dobrze znamy i nie uległo jakimś większym zmianom. Pojawiła się tutaj jedynie możliwość przyśpieszania odkrycia technologii poprzez spełnianie określonych warunków – zdecydowanie warto to robić, bo bonus jest dwukrotny. Drugie jest mocno powiązane ze społeczeństwem i odnosi się do idei oraz ustrojów. Nasza cywilizacja rozwija się zatem dwutorowo i każda z tych płaszczyzn jest równie ważna. Kolejny element czyniący rozgrywkę bardziej rozbudowaną. Dla mnie super!

Mógłbym tak wymieniać naprawdę długo. Masa mniejszych nowości pojawiła się bowiem w modelu zarządzania wojskiem – teraz każda armia może mieć swoje wsparcie i zyskiwać dzięki temu na sile. Sporo niuansów dodano do dyplomacji. Przebudowano system zdobywania wielkich ludzi. Zmodyfikowano też warunki zwycięstwa. Teraz o wiele łatwiej jest walczyć kulturą lub religią zamiast skupiać się jedynie na budowaniu statku kosmicznego i ucieczce na inną planetę. Właściwie na każdym kroku spotykamy coś nowego i to dla fana gatunku (oraz tej serii) jest najfajniejsze.

Niektóre rzeczy w Civilization są niestety niezmienne. Mowa tutaj przede wszystkim o idiotycznej sztucznej inteligencji przeciwników. Na niskich poziomach wygrywanie jest banalnie proste. Na wyższych ewidentnie widać, że komputerowi przeciwnicy oszukują. To nie tylko rozczarowuje, ale wręcz wywołuje frustracje.

Problemem jest też potraktowanie po macoszemu niektórych rozwiązań. Zarządzanie religią ciągle wydaje mi się z zbyt płaskie. Dyplomacji w dalszym ciągu brakuje sporo do ideału, a prowadzenie wojen… Cóż, bywa obligatoryjne. Podejrzewam, że w miarę upływu czasu ulegnie to wszystko zmianie, bo Civilization to za każdym razem ogromna liczba dodatków DLC. Liczę, że w tym przypadku twórcy zapewnią nam o wiele ciekawsze atrakcje niż tylko paczki z nowymi nacjami. Widzę bowiem tutaj ogromne pole do rozwoju.

Jeszcze bardziej bajkowo

Oprawa graficzna nigdy nie odgrywała w Civilization kluczowej roli i trudno się temu dziwić. Znacznie ważniejszy jest bowiem… interfejs. I to właśnie na niego zwraca się uwagę w pierwszej kolejności. W Civilization VI kolejne okienka służące do zarządzania naszym państwem zaprojektowano w sposób przemyślany. Oczywiście w dalszym ciągu nie brakuje sytuacji, gdzie forma przerosła treść. Taką niech będzie chociażby ekran dyplomacji, gdzie 85 proc. ekranu zajmuje animowana postać przywódcy konkurencyjnej nacji. Ogólnie jednak nie widzę jednak większych powodów do narzekania.

Jeśli chodzi o oprawę całej reszty, w tej części twórcy jeszcze mocniej poszli w kierunku bajkowej stylistyki. Zapewne spotka się to z różnym przyjęciem. Gra straciła trochę na powadze i odeszła od realizmu. W zamian otrzymaliśmy jednak bardzo spójną stylistykę, która dobrze komponuje się z animowanymi sylwetkami przywódców, a przede wszystkim wygląda po prostu ładnie i cieszy wzrok. Myślę, że od strony wizualnej nowa Civilization nie powinna męczyć nawet po spędzeniu z nią kilkuset godzin. A już zdecydowanie narzekać nie będziemy na muzykę, którą znowu rewelacyjnie dopasowano do rozgrywki.

Pozycja obowiązkowa

Fanów Civilization nie muszę przekonywać do zakupu szóstki. Pewnie już gracie w nią od dobrych kilkunastu dni. Fani strategii, którzy jeszcze tego nie zrobili, niech jak najszybciej nadrobią zaległości. Jeżeli jednak nigdy nie gustowaliście w tego typu grach, nie przepadaliście za serią i w ogóle nie jest to Wasza bajka, Civilization VI na pewno niczego nie zmieni.

Dla mnie Civilization VI to strategia bliska ideału. Łudzę się, że aktualizacje poprawią działanie sztucznej inteligencji, a opcjonalne DLC uczynią rozgrywkę jeszcze głębszą i bardziej rozbudowaną. Wiem jednak, że nawet bez tego spędzę w tej grze przynajmniej kilkadziesiąt godzin.

Ocena: 9/10

Kup Civilization VI w redcoon.pl za 129 PLN. Kliknij!