39

50 procent więcej ransomware na Androida. Tylko w ciągu jednego roku

W związku z ogromną popularyzacją smartfonów, twórcy złośliwego oprogramowania nie próżnują i cały czas tworzą nowe zagrożenia, które atakują urządzenia mobilne. Tylko w ciągu jednego roku zanotowano 50 procent więcej przypadków zidentyfikowania niebezpiecznych ransomware, które skłaniają wielu użytkowników smartfonów do zapłacenie (czasami nawet bardzo wysokiego) okupu.

Raport na ten temat przygotowała firma ESET. Najwięcej przypadków wykrycia nowych ransomware przypadło na pierwszą połowę 2016 roku. Najczęściej użytkownicy byli atakowani przez zagrożenia blokujące dostęp do urządzenia, rzekomo w związku z nielegalnymi działaniami podjętymi na danym urządzeniu. Aby je odblokować, należało uiścić opłatę w formie „mandatu”, który zapewniał dalszy dostęp do sprzętu. Jak podaje ESET, wielu użytkowników mimo wszystko zdecydowało się na zapłacenie okupu – choć nie trzeba być geniuszem, żeby zauważyć, że pieniądze wcale nie trafią na konto służb, lecz cyberprzestępców.

Fakt, iż niektórzy użytkownicy smartfonów są skłonni zapłacić okup kusi cyberprzestępców, którzy konstruują coraz to nowe zagrożenia. Warto zauważyć, że najpierw celem były urządzenia we wschodniej Europie, po czym to się zmieniło i już ransomware o nazwie „Lockerpin” w 72 procentach zaatakowało sprzęty w Stanach Zjednoczonych.

ransomware

Nie tylko sprzęty z Androidem są na celowniku cyberprzestępców

Warto wskazać na to, że popularyzują się urządzenia wpisujące się w ideę Internet of Things. Do grona podłączonych do internetu urządzeń powoli wchodzą pralki, lodówki, telewizory i inne sprzęty gospodarstwa domowego. Z tego powodu Kaspersky w ostatnich dniach zaproponował na rynku Kaspersky OS, system operacyjny przeznaczony właśnie do zastosowania w IoT.

Najbardziej jaskrawym przypadkiem ukazującym skalę niebezpieczeństwa idącego wraz z popularyzacją IoT było odkrycie FLocker’a, który przeznaczony był na urządzenia wspierane przez Android TV. Zagrożenie blokowało dostęp do telewizora i żądało okupu w formie karty podarunkowej wartej 200 dolarów. Szybko okazało się jednak, że złośliwe oprogramowanie jest bardzo łatwe do zneutralizowania.

Ostatni głośny przypadek ataku na urządzenia IoT miał miejsce w jednym z austriackich hoteli. Okazało się, że cyberprzestępcy uzyskali dostęp do infrastruktury obsługującej elektroniczne zamki do pokoi. Do czasu uzyskania okupu przez atakujących, niemożliwe było korzystanie z tego systemu.

Jak się chronić przed ransomware?

Przede wszystkim, należy pamiętać o podstawowych zasadach bezpieczeństwa pracy z urządzeniem podłączonym do internetu. Nie należy instalować niczego spoza oficjalnych repozytoriów (chyba, że jesteśmy tego absolutnie pewni i doskonale wiemy, co robimy). Dodatkowo, nie warto klikać w linki do pobrania „niezwykle potrzebnych” programów, za pomocą których przeskanujemy smartfona pod kątem obecności wirusów. Zdrowy rozsądek po prostu wystarczy.