48

Radocha z grania w gry powróciła

Doskonale pamiętam dni, w które przez spędzałem całe godziny przed komputerem starając się dokończyć tylko jeszcze jedną misję, zanim będę mógł z pełną satysfakcją wyłączyć grę i wstać od biurka. Kiedy to było? Lata temu. Jakie tytuły? Dla część z Was to zapewne gry z "poprzedniej epoki".

Mowa o takich klasykach jak GTA Vice City, Mafia czy Max Payne i kolejne odsłony FIFY. Każda z nich potrafiła mnie przyciągnąć na wiele, wiele godzin i z ogromną ochotą powracałem do nich nawet po ukończeniu wątku fabularnego. Za pomocą kodów wczytywałem ulubione misje lub rozprawiałem się z przeciwnikami na różne sposoby sprawdzając czy i jakie błędy mogą się pojawić. Z czym jeszcze kojarzę ten okres? Kilkudziesięciominutową instalacją gier z (wielu) płyt CD, a później DVD. Zakup czytnika tych drugich też był nie lada wydarzeniem – ot nagle okazało się, że można na komputerze obejrzeć kupione filmy.

„Odporna” FIFA

Z czasem jednak zapał do grania malał. Wpływ na to miała rosnąca liczba obowiązków, ale wygospodarowanie wolnej dłuższej chwili w ciągu całego tygodnia nie byłaby zadaniem niemożliwym. Zauważyłem, że niezależnie od tematyki gry czy platformy już po kilkunastu minutach odczuwałem znużenie. Jedynym tytułem, którego nie dotknęła na „sytuacja” to… FIFA. Rozgrywka online czy na jednej kanapie wspólnie ze znajomymi okazała się na tyle uniwersalna, że każdego kolejnego roku decyduję się na zakup nowej odsłony i gram przez kolejne 12 miesięcy.

W międzyczasie czyniłem wiele podejść, które miały przywrócić mi frajdę z grania. Wybierałem wiele chwalonych gier, od FPS-ów przez zręcznościówki po strategie. Nic, kompletnie nic nie potrafiło przykuć moją uwagę na dłużej i zazwyczaj całość kończyła się pozostaniem przed ekranem, ale wyborem jednego z seriali czy filmów, by zapełnić kilkadziesiąt minut relaksu.

Nie muszę wygrywać

Przed kilkoma tygodniami, ni z tego ni z owego, zauważyłem że nie mogę doczekać się chwili, gdy będę mógł ponownie uruchomić Battlefronta. Tak, tę grę ze świata Star Wars, która doczekała się tak wielu nieprzychylnych (wręcz krytycznych) opinii. Nie przejmując się nimi kupiłem Battlefronta przed rokiem, lecz zainteresowanie grą przedstawione za pomocą wykresu byłoby od tamtego dnia równią pochyłą. Z okazji premiery filmu Rogue One postanowiłem dać jej jeszcze jedną szansę i wsiąkłem. Być może pod choinką znajdę wersję Ultimate ze wszystkimi dodatkami przygotowanymi przez DICE i będę mógł spróbować swych sił na kolejnych mapach.

Nie, nie jestem w tę grę dobry. Mam swoje momenty chwały, jak pamiętne zgładzenie 4 przeciwników pod rząd w ciągu kilku sekund (możecie się śmiać:), ale w statystykach (śmierć/zabici) staram się utrzymać stosunek 1:1. Udział w bitwach daje mi sporo radochy, nawet gdy przegrywamy, a przecież o to chodzi. Analogicznie sytuacja wygląda w przypadku Wolfeinstein: Enemy Teritory, który był hitem jeszcze kilka lat temu. Gdy najdzie mnie ochota znów z wielką przyjemnością dołączam do gry.

Gry z PlayStation bez PlayStation

Kilka dni temu postanowiłem wypróbować usługę PlayStation Now. Dzięki niej można zagrać w ponad 400 gier z PS3 nie posiadając konsoli PlayStation. Wystarczy komputer z Windowsem lub macOS, kontroler zgodny z aplikacją oraz dobre łącze. Omijana przeze mnie łukiem seria Uncharted uwiodła mnie już na samym początku i już ostrzę sobie zęby na PS4, na której zakup zdecyduje się pewnie zaraz po ukończeniu trzeciej części serii, by móc kontynuować przygodę z Drake’em.

Długa lista

Przeglądając zestawienia premier z ostatnich kilku lat doszukuję się kolejnych tytułów, w które ochoczo zagrałbym chociażby dzisiaj. Za całą lawinę odpowiada gwiezdnowojenny Battlefront, do którego powracam najczęściej, ale mam przeczucie, że jego miejsce dość szybko zajmie coś innego.

  • mlody

    PS Now dziala juz w Polsce?

    • Lol

      Watpie. Ogolem artykul stradznie napisany wiele jakis dziwnych bledow

    • Konrad Kozłowski

      Jeszcze nie…

    • Ted

      W takim razie po co pisać o czymś co w Polsce nie działa? Napaliłam się przez ten tekst na RDR a tu lipa :(

    • Konrad Kozłowski

      Gdybym nie mógł wspomnieć w żadnym tekście o usługach czy produktach, których oficjalnie w Polsce nie ma, to połowa istotnych wiadomości byłaby do pominięcia :)

    • Szymon Ulenberg

      Ok, to może słowo wyjaśnienia jak używasz
      ps now skoro nie działa w Polsce? ;)

    • ammarmar

      Albo niby dlaczego informacja o usłudze, z której i tak nie możemy skorzystać jest „istotna”?

    • Konrad Kozłowski

      Bo istotna jest świadomość o jej istnieniu i oferowanych funkcjach.

    • mongol13

      Mimo wszystko przydałaby się jednak jakaś informacja, nawet najbardziej skąpa, na samym końcu w stylu „niestety w Polsce póki co musimy obejść się smakiem”, bo w przeciwnym wypadku… no muszę poprzeć przedmówców- wychodzi na to, że PS+ nagle się u nas pojawiło i ludzie się napalają na coś, czego i tak nie dostaną. Takie nieumyślne wprowadzanie w błąd.

    • Szymon Ulenberg

      Czyli korzystasz z tej usługi poza Polską? Czy w jaki sposób, bo z tekstu jednoznacznie wynika że świetnie się bawisz korzystając właśnie z ps now ;)

    • ddd

      dobra nie przesadzaj takie coś się nazywa VPN i jest właśnie do takich przypadków

    • Szymon Ulenberg

      z czym przesadzam? Nie każdy musi wiedzieć wszystko, zainteresował mnie temat ps now, a z komentarzy dowiaduję się że to wzmianka która nie działa w Polsce. Czyli wystarczy VPN z kraju w którym działa PS Now żeby sobie pograć? A co z weryfikacją konta, polskie karty płatnicze przechodzą przy rejestracji czy system je odrzuca?

  • Tomek

    „Mowa o takich klasykach jak GTA Vice City, Mafia czy Max Payne i kolejne odsłony FIFY.”
    „Z czym jeszcze kojarzę ten okres? Kilkudziesięciominutową instalacją gier z (wielu) płyt CD, a później DVD.”

    Niesamowicie podkolorowałeś temat… W erze tych gier które wymieniłeś żadna z nich nie zajmowała więcej jak jedną płytkę CD czy DVD, nie słyszałem też aby jakieś gry z tej epoki instalowały się kilkadziesiąt minut.

    • Tomek

      I nie nadużywaj na przyszłość słowa „klasyk” gdyż z tych gier które wymieniłeś to może tylko Mafia mogłaby aspirować do miana klasyka.

    • Vezyr

      Może dla Ciebie instalacja tych gier na OBECNYM sprzęcie zajmuje tylko chwilę. Spróbuj to zrobić na starym 40-sto gigowym dysku podłączonym pod ATA, Pentiumem 4 1.4, 256 RAM i odtwarzaczem CD/DVD również podłączonym pod ATA. Co jak co, ale z czasem instalacji gier w tamtym okresie się zgadzam, no chyba że udało Ci się zbudować wtedy samochód z „Powrotu do Przyszłości” i przywieść ze sobą dysk SSD pod SATA lub M2 :)

    • Vir

      Mafia w wydaniu PL jest na 3 płytach CD.

    • Michał Wilkowiecki

      GTA VC jest klasykiem.
      Diablo 2 jest z tej epoki i doskonale pamietam ze z dodatkiem mieściło się na przynajmniej 4 płytach – płyta z grą, dysk instalacyjny, filmy i płyta z dodatkiem.

    • Konrad Kozłowski

      GTA Vice City – 2 CD, Mafia – 3 CD. FIFA od 2003 – 2CD, od 06 – DVD.

    • rz

      I tak, czasem zajmowało to 20-30 min

    • Powiadasz na 1 płycie?
      To chyba w prawdziwe klasyki nie grałeś./ Pierwsze z brzegu – Baldur’s Gate. 1998 – 5 CD. Nie wspominając o wolnych do bólu dyskach i napędach CD. Takie Stupid Invaders instalowało się ponad godzinę na Celeronie 800MHz, 1280MB RAM i dysku ATA 40GB.

  • Sławek

    „Dla część z Was to zapewne gry z „poprzedniej epoki”. Jakbyś wymienił Prince of Persia odpalany z dyskietki pod dos-em to rozumiem, ale Max Payne ? toć prawie świeżynka…:)

    • zakius

      Max Payne nawet chodził na moim trzecim kompie
      ale… meh, nie trawię takich gier, nawet jeśli historia jakaś jest

    • Konrad Kozłowski

      Wszystko zależy od punktu widzenia, ale w PoP też grałem :)

    • mongol13

      Oooo panie kochany, POP WW- do dziś gram <3 System walki bił i nadal bije na głowę wszystko, co wyszło, a moc soundtracku urywa dupę :)

  • NarQu

    Mnie ostatnia gra jaka wciągnęła to GTA V od razu po premierze. Od tamtej pory nie potrafię się wkręcić w żadną grę na dłużej niż 2 godziny. Od czasu do czasu gram jedynie w CS GO i gram tylko dlatego, że gra ze mną dwóch kumpli. Samemu pewnie bym nie grał.

    • Archi 13

      Ja mam to samo ale z Rainbow Six Siege:)

  • zakius

    „Mowa o takich klasykach jak GTA Vice City, Mafia czy Max Payne i kolejne odsłony FIFY”
    co ja czytam
    przecież to właśnie te gry, które pokierowały cały rynek ku upadkowi
    chociaż zaczęło się znacznie wcześniej, taki wolfenstein czy doom…
    w nowego NFSa fajnie pograć, nawet daje syndrom jeszcze jednej misji, ale nie czuję tego na tyle, żeby chciało się za rok wrócić jak do undergrounda
    ori, limbo, unravel? wciąga bardziej historia niż gameplay, co oczywiście zachęca do siedzenia, ale znów: wrócić ciężko, NIE CHCE SIĘ ponownie przechodzić znanej historii
    to nie mario, gdzie nawet znając poziomy na pamięć się grało w kółko, bo po prostu rozgrywka na poziomie samego klikania była wciągająca

    potrzeba nam dynamicznych platformówek, w które się chce grać dla samej gry, a nie naciąganych misji ze skopanym sterowaniem jak w GTA 3+
    oczywiście udane JRPGi również mile widziane, ale to raczej na handheldzie, dobrze zrobione slashery na padzie mogą dać takiego samego kopa jak platformówki
    tylko niech skończą z tymi shooterami, na zmianę tomb raider i doom, tragedia
    nawet tak wychwalany Wiedźmin odrzuca przez bardzo nudną rozgrywkę i kiepskie sterowanie
    chociaż oglądanie jak ktoś gra, zwłaszcza z talentem do narracji, jest bardzo przyjemne

    • kofeina

      Masz rację – jak tylko wyszedł Doom, a rok później druga część, to już było wiadomo, że rynek gier upadnie.

      I nigdy nie zrozumiem oglądania jak ktoś gra w grę na Twitchu czy gdzieś indziej, jeśli można zagrać w nią samemu. Owszem, jak byłem mały to oglądałem jak mój brat grał np. w Ishara 3, ale kurde, miałem 9 lat?

    • zakius

      bo jak mechanika rozgrywki jest tak skopana, jak w nowoczesnych (mmm, no nie tylko, jak mówiłem zaczęło się dawno temu, długo sztandarowym przykładem był Morrowind) to grać się nie da, ale czasem świat i historia są interesujące

      a to, że 90% nowych gier to shootery chyba tylko potwierdza, że wtedy się zaczęło

    • kofeina

      Obecne FPSy a pierwszy Doom różnią się znacznie.
      To, że nie lubisz tego typu gier nie oznacza, że rynek gier upadł. Jest całe mnóstwo innych gier.

      Powtarzam jeszcze raz – nie jesteś archetypem człowieka.

    • zakius

      obecne FPSy i doom różnią się, owszem
      są jeszcze gorsze od niego…

    • kofeina

      Niech zgadnę – zbyt szybko ginąłeś? ;)

    • Krzepki Harry

      Zakius, wpisz sobie do słownika:
      – uważam, że
      – moim zdaniem
      – według mnie
      – itp
      ;)
      Ja mam zupełnie odwrotnie, przechodzenie tego samego n razy tylko wkurza i z gry dla samego klikania przyjemności nie mam zbyt wiele. Mam w domu Wii U, pięknego Mario, więc nie mówię tylko o tym co myślę tylko czego doświadczam ;) Owszem, fajnie sobie poskakać, ale jak nie idzie, to do licha, włączam Luigiego i robi robotę za mnie – coś jak Twitch ;) Za to Splatoon na to samo Nintendo to miód malina! Rewelacyjny shooter, z absolutnie niepowtarzalną mechaniką rozrgywki jaką daje tylko kontroler Wii U :)
      Na pececie z kolei Overwatch, ponownie, świeże spojrzenie na FPSy, dla mnie gra niezwykle miodna (a chyba o to chodzi?), wciągająca zabawa, bardzo interesujące jednostki i stosunkowo prosta (choć tylko na pozór) rozgrywka.
      A zaczynałem od… hmm… chyba Populousa II, 23-24 lata lata temu :)
      Wróć, to na pececie! Przecież wcześniej było Chuckie Egg, Montezumas’s Revenge i inne tego rodzaju produkcje na małe Atari… ach, młodość, młodość…:D

    • sz

      „Chuckie Egg, Montezumas’s Revenge” ;)) – i koniecznie dodać trzeba River Ride oraz … a bodaj cię zapomniałem nazwę – gra bardzo podobna do River Ride, też leciało się nad rzeką ale rzut był izometryczny, samolot chyba dwupłatowy i dodatkowo można było bombardować budynki i lotniska- uwielbiałem ją. No ale to był wypas. Moja pierwsza gra na komputerze to jakiś koniec lat 70 – początek osiemdziesiątych – serwer HP z małym monochromatycznym ekranem i wbudowaną drukarką igłową. Zjeżdżało się na czas pomiędzy chorągiewkami linią która symbolizowała narciarza. Na końcu każdego zjazdu dostawałeś wydruk ze zrzutem twojego zjazdu(całą trasą) i czasem z dokładnością do setnej części sekundy. Wypas jak na tamte czasy ;) Ale tak tak to prawda już wtedy zaobserwowałem tę tendencję ciągnącą się po dziś dzień do celowego psucia rynku gier przez możnych tego świata. Rozrywka była uproszczona do minimum, grafika straszna(nie wspominam o odświeżaniu) sterowanie uproszczone do maksimum (dwa klawisze prawo lewo – toć to dla pokemnów ;)) a gra była za darmo. Ale cóż ciemny lud to kupował. ;)))))))))))))

    • Krzepki Harry

      Hm, z tym dwupłatowcem to obczaj czy nie chodzi przypadkiem o Blue Max ;)

      Rynek gier jest bardzo różnorodny, choć faktycznie największe studia produkujące gry AAA kombinują jak najwięcej wyciągnąć kasy, kiedyś miałem wrażenie że chodziło po prostu o zrobienie jak najlepszej gry. Jednak wciąż ukazuje się masa gier w starym dobrym stylu, mój starszy brat zagrywa się np w Factorio – oldskul pełną gębą, w każdym wymiarze, ;D

    • sz

      Tak! Dokładnie! Blue Max! Zaraz znajdę i wrzucam w emulator. Dziękuję ci dobry człowieku.;)

    • Krzepki Harry

      Prosię bardzo ;)

    • Sarkada

      Po prostu napisz, że najlepsze tytuły to były gry tekstowe i wystarczy. Już widzę, jak się zagrywasz w Mario od ponad 20 lat.

  • Generalnie masło maślane. Rozumiem, że to indywidualne przemyślenia, ale przynajmniej błędy mogłyby zostać poprawione. Rozumem, gdyby autor pisał dla samego siebie, ale Antyweb, to nie jest jakiś tam sobie mały blog, w którym jeden człowiek pisze co mu ślina na język przyniesie, a ten artykuł jest w stylu: „każą mi coś napisać, ale nie wiem co, więc napiszę cokolwiek z dupy, byleby było” – nie przeginajcie pały…

    • Krzepki Harry

      Hint: felieton.

  • Krzepki Harry

    Ja mam podobnie z Overwatch :)

  • musek

    W pełni autora rozumiem. :) Przechodziłem to samo, każda produkcja potrafiła mnie znudzić wciągu 15-20 minut, mimo że kiedyś przy grach spędzałem dużo czasu. Doszło do tego, że PS4 przez prawie 2 lata stało nieużywane. Jedyny wyjątek to 3 tygodnie gry w Shadow of Mordor, ale tutaj też zapał opadł i gra czeka na ukończenie na poziomie 88% już ponad rok.
    Aż tu nagle… Titanfall2. Dostałem w prezencie od Żony tę grę i nie mogę uwierzyć jak bardzo mnie wciągnęła. Mimo, że nie jest łatwo wygospodarować już dziś czasu na granie, to staram się chociaż te 30-60 minut raz na kilka dni na to przeznaczyć. Ale ograniczony czas ma też zalety. W połączeniu z poziomem Hard sprawia, że jedna produkcja wystarcza na bardzo długo. :)
    W SW Battlefront też bym chętnie zagrał, rozważam zakup wersji Ultimate. :)

    • Spark

      Widzę, że chyba nasze pokolenie obecnie ma te same problemy.

  • Zbyszek

    „… pamiętam dni, w które przez spędzałem całe godziny …”. Autorze popraw to, kurde aspirujecie do miana najlepszego portalu technologicznego, a nie stać was na korektora?

    • fgfd

      aspirować to sobie mogą…

    • Spark

      First donate – than debate.

  • Spark

    Mam dokładnie te same „objawy”. Ostanią grą która przyciągnęła mnie na długie godziny było Diablo 3. Reszta kompletnie bez echa. Zero frajdy. Czy to już SKS, czy może nie ma już grywalnych tytułów?

  • Kuba Gierach

    Drobne sprostowanie – nie ma aplikacji PS Now na maka.