Radka Kotarskiego zapewne wielu z was kojarzy. Twórca kanału Polimaty, założyciel sieci Life Tube, twórca programu w TVP, autor książek naukowo poradnikowych. Człowiek, który ma talent do biznesu a wszystko czego się dotyka okazuje się sukcesem.

Tym razem Radek zdecydował się pójść śladami Michała Szafrańskiego i samodzielnie wydać kolejną swoją książkę, założył przy okazji wydawnictwo, które wspiera niezależnych autorów. Każda sprzedana książka z jego wydawnictwa podobnie jak w przypadku Michała Szafrańskiego to jeden posiłek w akcji Pajacyk (dożywianie dzieci). Ostatnio na konto akcji wpadło z tej okazji ponad 160 000 PLN!

O ostaniej inicjatywie biznesowej rozmawiałem z Radkiem podczas wywiadu.

Człowiek zawsze w białej koszuli słuchający hiphopu

Książkę napisałeś dla pieniędzy czy dla sławy czy dlatego, że miałeś taką potrzebę?

Na całe szczęście mam na tyle komfortową sytuację, że nie muszę robić rzeczy dla pieniędzy. Powód napisania książki był prosty. Na polskim rynku nie było pozycji, która w ludzki i przystępny sposób tłumaczy szeroko zdobycze psychologii kognitywnej. To właśnie dzięki niej możemy uczyć się czegokolwiek chcemy w skuteczny sposób. Książka pokazuje, że niewielkie zmiany pozwolą nam na efektywną naukę. Motywuje mnie chęć zmiany starych przyzwyczajeń związanych z zapamiętywaniem u czytelników. I to się właśnie teraz dzieje!

Sukces sprzedażowy książki jest sukcesem marki Kotarski czy sukcesem autora książki?

Chciałbym wierzyć, że jest to ta druga ewentualność natomiast wiem, że główny sukces to nazwisko Kotarski. Biorąc pod uwagę, że książkę można kupić tylko w Internecie to nie da się jej przekartkować przed zakupem. Trzeba było zaufać temu, co mówię. Mam jednak nadzieję, że było jednak warto i na szczęście potwierdzają to opinie, którymi czytelnicy się dzielą.

O książce : Radek Kotarski wziął pod lupę setki naukowych artykułów i książek, a następnie przeprowadził na sobie serię eksperymentów, aby sprawdzić przeróżne metody uczenia się. Wszystko po to, aby wytypować skuteczne techniki, za pomocą których można w nowoczesny i przyjemny sposób zdobywać wiedzę. To one będą prawdziwymi wytrychami, którymi włamiemy się do naszych mózgów! W końcu przez całe życie mieliśmy i mamy jeszcze sporo do zapamiętania.

To ile sprzedało się książek do dziś?

Na pewno 30 tysięcy książek, natomiast zamówień jest tak dużo, że nie jesteśmy w stanie zliczyć na bieżąco sprzedaży.

Pobijesz Szafrańskiego?

Możliwe, ale to nie będzie zwycięstwo, które będzie mnie cieszyło. Michał jest niesamowitym człowiekiem, bardzo nam pomógł i był bardzo ważnym przykładem, że na tak masową skalę da się sprzedawać książki samodzielnie, poza dużymi wydawnictwami.

Ile trwa podpisywanie 30 tysięcy książek?

Około 5 dni. Jest to ciężka, fizyczna praca, chociaż wydaje się błaha. Miałem zakwasy od samego podawania książki.

To wydawnictwo, które stworzyłeś to na potrzeby chwili czy biznes z przyszłością?

Na początku było to z potrzeby chwili. Chodziło o to, aby wydać moją książkę. Jednak potem, kiedy znajomi o tym się dowiedzieli, to się przyłączyli. Mówiąc szczerze, nie ma obecnie dnia, aby się do mnie nie zgłaszali inni autorzy chętni do współpracy. Od pewnego momentu stało się więc dla mnie misją, aby rozbić obecny układ dystrybucji książek.

Wspomniałeś o perypetiach przy poprzedniej książce?

Tak, chociaż nie obwiniam za to do końca wydawcy, ale winię system, z którego korzystał. Od pierwszego dnia kiedy książka miała pojawić się w sklepach okazało się, że… jej nie ma. Widzowie codziennie pisali do mnie, że nie mogą znaleźć mojej książki nawet w największych salonach. Postanowiłem to sprawdzić. I co się okazało? Że owszem – moja książka jest w salonie – ale bardzo często w magazynie, bo nikt nie pokwapił się, aby wystawić ją na półkę. Nikt nie był w stanie wytłumaczyć dlaczego. Byłem bardzo niezadowolony z tego, że z wielkiego prestiżu sprzedaży książki np. w Empiku zrobiła się klapa związana z brakiem jej eksponowania. Nie wspominając już o tym, że moja książka o obalaniu mitów leżała czasami w sekcji kucharskiej. I tak sprzedała się bardzo dobrze, ale mogłem z wartościowym komunikatem dotrzeć do większej liczby osób. Niestety tradycyjny sposób dystrybucji nie jest kontrolowany ani przez autora, ani też do końca przez wydawcę. Nie chciałem brać udziału w takiej patologii.

Plany jeśli chodzi o wysyłkę i sprzedaż?

Przede wszystkim poradzić sobie z wysyłką dodruku, bo uczciwie mówiąc – nie byliśmy przygotowani na to co się stało (Wydawnictwo sprzedało ok. 50 tysięcy książek w kilka dni – przyp. red.). Wysyłaliśmy ok. 3-4 tysiące paczek dziennie, panie na poczcie chciały strajkować :). Nawet nie mieliśmy jeszcze czasu aby zająć się promocją książek. Od 20 września do 5 października odpowiedzieliśmy na 12,5 tysiąca zapytań na helpdesku. To pokazuje skalę zadań z jakim musieliśmy się zmierzyć w pierwszych dniach sprzedaży. Ale dużo się nauczyliśmy i jesteśmy teraz gotowi na o wiele więcej.

Czy w takimi piku ruchu taka młoda firma jak twoja może się wywrócić finansowo?

Nakład finansowy na obsłużenie tego ruchu był co prawda duży, ale z drugiej strony nie musieliśmy czekać 180 dni na płatność od dystrybutora. To pozwala zachować płynność. Natomiast problemów i niespodzianek było bardzo dużo – zaczynając od braku kartonów do pakowania i taśm, a kończąc na czasie potrzebnym na dodruk książki. Jedyną osobą która przewidziała, że tak może się stać był Michał Szafrański. Ja sam nie uwierzyłbym w takie szaleństwo.

To teraz będziesz autorem, youtuberem czy wydawcą?

Przez jakiś czas na pewno wydawcą. Tak naprawdę nie czuję się ani Youtuberem, ani prezenterem. Sam siebie określam jako popularyzatora wiedzy, a telewizja, Internet czy książki to tylko i aż środki do tego, aby docierać do odbiorców z ciekawym i wartościowym komunikatem. Ale nie ukrywam, że bycie wydawcą bardzo mnie satysfakcjonuje. Szczególnie, że realnie wpływamy na życie ludzi. My tak naprawdę nie sprzedajemy książek, a narzędzie które pomaga czytelnikom.

A czy nie są to zwykle poradniki – kategoria stara jak świat?

Są, ale mają inną formę, są bardziej przystępne, lepiej przygotowane, bardziej czytelne. Mam wrażenie, że wybiliśmy poradniki na zupełnie inny poziom.

Kim jest Kotarski, aby uczyć jak uczyć? Krytycy nie stawiają takich złośliwych pytań?

Nie uzurpuję sobie prawa do bycia autorytetem od wszystkiego. Moim zadaniem było wytłumaczyć pracę kogoś daleko mądrzejszego ode mnie. Zajmuję się zawodowo popularyzacją wiedzy, którą tworzy lub bada ktoś inny. Osoby takie jak ja są potrzebne, aby te zdobycze wiedzy z katedr uniwersyteckich i artykułów naukowych przenieść do życia czytelnika. Pracując nad tą książką współpracowałem z Katedrą Psychologii Kognitywnej na Uniwersytecie Stanowym w Kent. Miałem możliwość konsultowania z nimi moich wątpliwości i korygowania błędów. To jest topowa placówka badawcza, jeśli chodzi o psychologię uczenia się. Poza tym zauważ, że ta książka ma 17 stron bibliografii, gdzie pozycje wypisane są drobnym drukiem. Wszystko to musiałem przeczytać, a następnie opowiedzieć we własnym stylu.

Ile czasu zajęło ci napisanie tej książki?

No właśnie najwięcej zdecydowanie zajęły badania teoretyczne, które prowadzone były przez około 2 lata. Chodziło o to, aby mieć pełny obraz sytuacji. Dopiero po maksymalnym zgłębieniu tematu wpadłem na pomysł, aby wszystko sprawdzić w praktyce w trakcie półrocznej nauki szwedzkiego, zakończonej zdanym – na szczęście pomyślnie – egzaminem na Folkuniversitetet. Do tego dołożyłem kilkumiesięczne przygotowania do najtrudniejszego na świecie egzaminu na międzynarodowego sędziego piwnego BJCP. Chciałem sprawdzić te metody naprawdę szeroko. Samo pisanie zajęło niezbyt długo, około 2-3 miesięcy, ale już wiedziałem, co chciałem przekazać.

Na koniec aby ci co nie czytali dostali jakiś przedsmak tego co czeka ich w książce. Możesz krótko opisać, prostą metodę sztuczkę na szybką naukę?

Jasne, tych sposobów w książce jest kilkanaście i często zaprzeczają intuicyjnym metodom, których używaliśmy na co dzień. Jednak wbrew pozorom to nie jakieś tajne sztuczki, więc zapomnijmy o cudach typu uczenie we śnie. Jedną z moich ulubionych jest “metoda testu zderzeniowego”. Nazwałem ją tak, bo nawet cuda inżynierii, supersamochody, muszą przejść praktyczny sprawdzian przed wejściem na rynek. Sprawdzian natomiast po szkole kojarzy nam się z toporem i katem, w którego role wcielał się nauczyciel. A okazuje się, że siła sprawdzianów jest niezwykła. Sytuacja, w której próbujemy wydobyć z odmętów pamięci odpowiedź na jakieś pytanie powoduje, że zapamiętamy coś dużo lepiej – lub, jak wolą mówić psychologowie kognitywni – następuje utrwalenie śladu pamięciowego. Testy mają taką moc, że będą działały na naszą korzyść nawet wtedy, gdy… nie znamy prawidłowej odpowiedzi i nawet nie poznamy jej po teście. Poza tym, dzięki temu, że się nimi uczymy to bardzo często te same pytania pojawią się na egzaminie czy sprawdzianie w szkole. Nie trzeba się przy tym natrudzić i układać dla siebie testów, bo wystarczy usiąść chwilę i pomyśleć – co pamiętam na temat, który przyswajam. Czas start! To już świetny przykład sprawdzianu. Siła wydobywania czegoś z pamięci po raz kolejny da niesamowite rezultaty.

Radek. Bardzo dziękuję za rozmowę. Bardzo imponuje mi to co osiągnąłeś i jak to zrobiłeś. Gratuluję i trzymam kciuki za wydawnictwo. Przełamanie hegemonii Empiku i dużych wydawców przyda się całej branży.

Dziękuję, cała przyjemność po mojej stronie!

  • mirosławborubar

    Ja typa znam tylko z reklam

    • Warto poznać

    • ktoś

      Panie Grzegorzu gdyby tylko Pan wiedział kim był ów Radosław prowadząc firmę nordheim.. oj ile ludzi straciło przez niego oszczędności ;) Polecam wniknąć, bo skala dorastała połowie ambergoldu, a ukryło się pod polisami firm skandia i aegon, które wszelkie te praktyki ładnie przykryły swoim płaszczem

    • Damian Rozumek

      Mógłbyś coś więcej nt temat napisać? Bo w internecie wbrew temu co piszesz praktycznie nic o tym nie ma.

    • Włóczykij

      Wiesz co, sam zawinąłem się w te polisolokaty i Kotarski jako pośrednik mógł sam być trochę wkręcony i nie zdawać sobie sprawy, że te firmy głównie okradają ludzi zamiast pomnażać zainwestowane pieniądze.
      Mój posrednik sam podpisał takie inwestycje na 10 i 15 lat, bo też myślał, że to da zysk.

      Także jak on może zobaczył, że to szajs to się zwolnił. Oczywiście swoje zarobił, bo pośrednicy dobrą kasę zgarniają na tym.

    • ktoś

      Damianie i Włóczykiju – był prowadzącym i głównodowodzącym tym całym interesem, bardzo dobrze wiedział co robi, agenci których masowo rekrutował przez parę lat na pięknych rekrutacjach i szkoleniach w Krakowie robili gigantyczne obroty, prowizje od takich polis sięgały nawet 80% a były wypłacane firmie Pana Radosława z góry – to znaczy, że jak klient deklarował się na wpłatę 200 zł miesięcznie tj. 2400 rocznie to z tego Nordheim brał prowizje nawet po 80%, zadaniem agentów było wyrabiać kilka, kilkanaście takich polis miesięcznie, przy skali dziesiątek jak nie setek osób które pracowały w tej firmie możecie sobie wyobrazić o jakie pieniądze chodzi ;) Pierwszy dom i bmw z4 przyszły bardzo szybko podobno ;)

    • Włóczykij

      Rozumiem, to aż dziw bierze, że nikt go nie pozwał. W takim razie oczywiście o ile to wszystko prawda to jest to złodziej, bo inaczej nazwać go nie można.

    • gasiormichal

      Czego to dowodzi? I czemu służy ten komentarz?

    • Alot

      Prosta konstatacja rzeczywistego stanu rzeczy.
      Dasz wiarę, że mnóstwo ludzi nie wie klim jest ten człowiek, mało tego, ma w dupie kim jest.

    • uKi

      Ja wiem, ze ma kanal na yt i znam z reklam. Niestety w reklamach dziala na mnie jak plachta na byka…o dziwo znam kilka osob, ktore maja podobnie. Nie wiem czy to jego glos, moze raczej ton glosu – przelaczam w 2 sekundy.

  • Kuba

    Oglądałem kiedyś wszystkie odcinki Polimatów, do momentu kiedy na sadistic.pl poczytałem sobie „podobno” opinię jego kolegów z liceum w jednym z komentarzy. Wiadomo, ktoś mógł mu na siłę dosrać, ale później poznałem typa osobiście i jakby dużo z tego opisu się zgadza. Wrzucam screen z komentarzem, nie będę go hejtował na siłę, ale jeśli to co o nim rzeczywiście napisał gość z którym chodził do liceum, to grubo wątpię w jego samodzielność i zajebistość, bo swoje bardzo niemiłe doświadczenia z nim też mam na koncie. Po prostu do samodzielnego przeczytania:
    http://mistrzowie.org/uimages/services/mistrzowie/i18n/pl_PL/201609/1474836341_by_dominiklibich.jpg?1474836342

    • Radosław Kotarski

      Błagam, powiedz, że to żart, bo stracę wiarę w ludzkość. To co wkleiłeś to #pasta autorstwa jednego z Wykopowiczów, na którą zresztą sam się nabrałem (nie wiedziałem, że to taka forma „artystyczna”). Tekst lata po wykopie cały czas, zresztą w podobnej formie opisuje się w zmyślone historie inne, mniej lub bardziej rozpoznawalne postacie. Jeśli mnie faktycznie poznałeś to raczej nie powinieneś mieć wątpliwości, że kogokolwiek zamordowałem, jak sugeruje ta „pasta” :) Pozdrawiam!

    • Midgard

      Ej, ale mega śmieszna pasta :)

    • Roman Rarog

      To zawsze podziwiam w tym kraju. Jak wystajesz na milimetr poza przeciętnego polca i polaca to zaraz cię próbują skosić o głowę. Po prostu jakaś genetycznie przekazywana cechą narodowa – zamiast równać siebie w górę to wolimy innym nogi uciąć żeby byli na naszym poziomie. Może to wina powszechnej nieograniczonej demokracji – promuje to miernotę.

    • Alot

      Masz rację, to wina demokracji, że promuje się miernotę.
      Jednakowoż nie możemy zabronić Grzegorzowi promowania kolegów, nawet jeśli są miernotami.
      Jego podwórko, jego sprawa.

    • Pjoter Be

      Radek, ty szycha jesteś! Masz nawet swoje fan-fiction!
      Nawet nieźle się czyta, chociaż trochę popłynął ;-)

    • Marx

      Było ok do momentu mikroskopu w Castoramie… Komuś się sklepy pomyliły

    • Okej Tak

      Kolega nowy w internetach?

    • USA :)

      Ludzie mają naprawdę bujną fantazję :) Takiego bełkotu dawno nie czytałem :) Brakuje tam tylko jeszcze paru morderstw, gwałtów i tego że tak naprawdę Radek jest kosmitą :)
      Znam go osobiście i chociaż pewnie wielu to bardzo boli to niestety naprawdę fajny, grzeczny i miły facet :) Chociaż może rzeczywiście jest jednak kosmitą ? ;)

    • Czytaj wincej wykopu , wincej!

    • Romek

      Zdecydowanie więcej tam wartościowych treści niż na tym blogu.

    • Super. 10 minut życia stracone bezpowrotnie.
      Ale nie powiem, wciągające. Aż się zastanawiałam co będzie dalej!

  • Wielkie_Nieba

    Kolejny sukces selfpubluszera :) Ciekawe kiedy w ich ślady pójdą autorzy bestsellerowych powieści? :)

    • Raczej nie prędko bo nie mają tak dużej bazy potencjalnych klientów (subskrypcje yt, fb, instagram).

    • Wielkie_Nieba

      Hmmmm… Ci najlepsi chyba mają jakąś społeczność. Obecnie każdy ma Fanpage. Raczej wskazałbym na brak umiejętności sprzedażowych. Ale czas pokaże :)

    • Alot

      Yyyyyy.
      Ci najlepsi mają takie warunki w wydawnictwach, że im się zwyczajnie samodzielne użeranie ze wszystkim nie opłaca.

    • No właśnie z tą ich społecznością to chyba nie trafiłeś, poszukaj popularnych autorów na Facebooku i się przekonasz.

    • Wielkie_Nieba

      Niestety żadnego nie znam xD

    • no nie wiem – ci znani spokojnie mogliby sami wydawac

    • ammarmar

      Jakby sami wydawali, nie byliby znani.

    • Zależy oczywiście o kim mówimy, bo bestsellerowym autorem jest zarówno pani Lewandowska jak i Chodakowska, które bez problemu pewnie mogłyby wydawać same. Ale patrząc na social media popularnych u nas autorów fantastyki to Grzędowicz, Sapkowski, Pilipiuk i Piekara razem mają na Facebooku ok 50 tys fanów. I raczej nie wiele się na ich stronach dzieje. Po drugie myślę, że komentarz @ammarmar poniżej też jest dosyć trafny,

  • novos7

    Kolejny internetowa gwiazdeczka zaśmieca rynek czytelniczy swoimi wypocinami. Kiedy to się wreszcie skończy!?

    • stefan

      nigdy, bo idiotów jest więcej niż inteligentów. Dobrym przykładem jest czytelnictwo literatury naukowej na poziomie 2%.

    • Feniks06

      Oj nie bądź dla Siebie taki surowy. Po to są komentarze byś mógł pisać.

  • Zawsze miło popatrzeć, że nic się nie zmienia i ludzie ciągle są w stanie wyrzucić swoje dukaty wierząc w magię „stoliczku nakryj się”. :)

    • Gdybyś przeczytał, to wiedziałbyś, że to żadna magia. Bynajmniej. Nic i nikt nie nauczy się za Ciebie. Ta książka też. ;)

    • ammarmar

      Wszystkie książki w stylu „Poradnik kręcenia palcem w dupie” to makulatura. Kupują je tylko ludzie, którzy myślą, że jakakolwiek książka jest w stanie rozwiązać ich problemy.

    • Radosław Kotarski

      Zachęcam do przeczytania, a dopiero potem do wypowiedzenia się. Jeśli uznasz, że to jeden z poradników w stylu – jak wspomniano – „Poradnik kręcenia palcem w dupie” to chętnie oddam Ci pieniądze za zakup. Pozdrawiam.

    • Alot

      Są nazwiska, które zachęcają do czytania. Twoje do takich nie należy.
      I, przy całej sympatii, jeszcze długo nie będzie należało.

      Ot kolejny cewebryta, który wybił się na niewiadomoczym, postanowił napisać książkę.
      Takie dziwne czasy nastały, że teraz lepiej nie pisać książek, żeby nie trafić na półkę obok Cichopka albo Kotarskiej.

    • Anna Surawska

      Oj ból dupy wyczuwam :-D

      W książkach dotykających dziedzin nauki, w pierwszej kolejności liczy się bibliografia, podstawy naukowe, a dopiero w dalszej kolejności nazwisko autora. Radek nie ukrywa, że Ameryki nie odkrył, a jego książka to wiedza powszechnie dostępna, ale przełożona na taki język, aby zwykły Kowalsky mógł z tej wiedzy skorzystać. Tylko od Kowalskiego będzie zależało czy i jak wykorzysta wiedzę, zawartą w tej książce.

      Dalsza Twojego komentarza, jest tak niskich lotów, że aż trudno ją skomentować. Jak skończysz już podstawówkę i poznasz odrobinę życia, to może zrozumiesz, że każdy, nawet bez tytułów naukowych, może mieć do przedstawienia wiele interesujących zagadnień.

    • Alot

      Dokładnie tak. Każdy, nawet bez tytułów naukowych, może dziś napisać książkę, wydać ją i przekonywać, że jej zakup jest niezbędny.
      A ocena tych działań, należy do odbiorców.

      Jesteś ślepą wielbiocielką talentu Radka, więc wybaczam infantylizm spojrzenia na świat.

    • Anna Surawska

      Dzięki za szybką ocenę mojej osoby. Niestety szklana kula lub/oraz fusy mocno Cię zawiodły.

      Nie mam żadnej książki Radka, nie oglądam Polimatów, a konto w Millennium zamknęłam pomimo reklam z autorem książki. Nadal nie ukończyłeś podstawówki, więc wybaczam infantylizm spojrzenia na świat.

    • Nic dodać nic ująć. Uwielbiam Cię! :D

    • Alot

      Nie wątpię, że Ty siebie widzisz inaczej.
      Niemniej, dla mojej oceny Twojej osoby, Twoje zdanie jest bez znaczenia.

      Ale możesz być infantylna, tacy ludzie też są potrzebni.

    • Jakub Majer

      „Pomnij, że sąd laika – gdy mówi o dziele – O dziele mówi mało; o laiku: wiele.” To, że Cichopki i inne osoby piją wodę, to znaczy że tego też należy zaprzestać, aby nie być z nimi stawianym w jednym rzędzie? Ludzie pokroju autora „Włam się do mózgu” są moim zdaniem niezbędnym pomostem pomiędzy naukowcami i ekspertami w danej dziedzinie, a osobami które z ich wiedzy mogą korzystać, ale się na tym nie znają. W książce są ciekawe informacje, opisane w bardzo przystępny sposób. Gdyby nie tacy autorzy, te treści dalej byłyby ukryte w czeluściach publikacji naukowych, napisanych tak mdłym językiem, że czytać to może tylko osoba wyjątkowo interesująca się tematem, desperat albo autysta. Dla mnie jako dla nauczyciela książka nie wniosła zbyt wiele nowego, jednak napisana jest tak, że chętnie polecę ją każdemu, w przeciwieństwie do książek akademickich, które pomimo ciekawych treści, są zwyczajnie nudne. Każdy kto kupuje podobne tytuły z myślą „to odmieni moje życie” oszukuje sam siebie, każdy kto kupuje podobne książki z myślą „te informacje mogą mi pomóc w konkretnych sytuacjach” wyciągnie z tego bardzo wiele. Fakt że znaczna część takich poradników jest nic nie warta i opiera się na zwykłym motywacyjnym praniu mózgu, tutaj jednak jest zdecydowanie inaczej.
      Pozdrawiam

    • Krzepki Harry

      Aleś mu dowalił!
      I co, lepiej ci? :)

    • Ciekawe książki czytasz, że znasz takie tytuły.
      Ta pozycja nie rozwiązuje magicznie problemów. Po prostu pokazuje jak można sobie ułatwić naukę. Nie pominąć, nie zastąpić, nie zasnąć i obudzić się geniuszem. Ułatwić i usprawnić. Tylko tyle i aż tyle.

  • Niezadowolny klient

    Patologią to jest jego wydawnictwo. Ludzie czekają na Książki a oni nawet na maile nie odpisuję. 2 książki w do druku( o czym nie informowali przy składaniu zamówienia ale ok), ale trzacia książka jest dostępna i mija 3 tydzień a wysyłki nie ma.

    • Radosław Kotarski

      Hej, przykro mi, że masz takie doświadczenia, ponieważ codziennie wypruwamy sobie żyły, aby było inaczej. Uwierz mi, że mamy na koncie prawie 13 tys. odpowiedzi na maile czytelników, a sytuacja, w której po 3 tygodniach od zamówienia „Tajników paznokci” nie ma dalej wysyłki nie jest normalna – coś musiało pójść nie w porządku (najczęściej tak bywa z przekazaniem nam informacji o wpłacie od operatora płatności lub z zagubioną przesyłką). Podaj mi proszę swój numer zamówienia i chętnie pomożemy.

    • Niezadowolony klient

      Numer zamówienia #49323

    • Anna Maria Ewa Nieczyńska

      Mi odpowiedzieli na pytanie błyskawicznie, aż zdziwiona byłam. A dodruk rozumiem. Szafrański się spisał, to i na Kotarskiego liczę, skoro uczy się od Michała :)

  • Marecki

    Czy chociaż ktoś sprawdził merytorycznie treść tej książki? Mam ograniczone zaufanie do rewelacji serwowanych przez blogerów bez wykształcenia w danej dziedzinie.

    • Anna Surawska

      Poproś wydawcę o bibliografię zawartą w książce i sam oceń. Ewentualnie sprawdź ją w jakimś innym miejscu.

    • „Czy chociaż ktoś sprawdził merytorycznie treść tej książki? ”
      A może sam byś to zrobił???
      http://radek.altenberg.pl/ Książka ma kilkanaście stron bibliografii.

    • zz

      co ma wspólnego sprawdzenie merytoryczne książki z bibliografią

  • Adrian Nyszko

    Ciekawe co bylo dla niego większym wyzwaniem, napisanie książki czy rzekome nauczenie się szwedzkiego w rok w co nie mogę za nic w świecie uwierzyć

    • Matkowsky

      W pół roku. I tak, Radek naprawdę się tego języka nauczył.

    • Adrian Nyszko

      To musiałby być jednym z najwybitniejszych geniuszów w skali świata. Na taki wyczyn mało kogo stać na Ziemi nie mając styczności na codzień z językiem

    • I tu się mylisz. To, że czegoś się nie widziało, nie znaczy, że to coś nie istnieje. Nauka języka w pół roku to wyczyn, ale zdecydowanie dostępny szaremu człowiekowi, jeśli uczy się we właściwy sposób.
      Podejrzewam, że Radek był gotowy na takich niedowiarków i dlatego tak dobrze udokumentował to, co zrobił.

    • Adrian Nyszko

      Powiedz komuś albo nawet zapłać żeby po pół roku umiał kompletnie obcy język i mówił bez zająknięcia. Może i metody są (jak powtarzanie dialogów z filmów +napisy), ale nie, to nie jest jednak możliwe dla zwykłych śmiertelników w tak abstrakcyjnie krótkim czasie

    • Jeśli będziesz korzystał z tych metod, które opisane są w książce (chociaż dostępne są wszędzie, tylko w tej akurat są świetnie opisane), a nie tylko oglądał filmy z napisami, to owszem, jest to możliwe. I zrobił to np. Radek. Ale nie tylko on. To naprawdę niczyj problem, poza Tobą, że nie mieści Ci się to w głowie.

    • „napisanie książki czy rzekome nauczenie się szwedzkiego w rok w co nie mogę za nic w świecie uwierzyć”
      A teraz?
      https://www.youtube.com/watch?v=togQVvQy3bk

    • Adrian Nyszko

      Widziałem to wlasnie

  • Marian Paździoch syn Józefa

    Jedyne z czym mi się kojarzy ten koleś to gładka gadka z reklamy banku Millenium. A to widzę to kolejny spec od poradników „jak żyć”. Że też ludzie łykają te pierdoły…

    • Bo ludzka natura kocha szybkie, proste, tanie i niewysilające rozwiązania, natomiast nie lubi długiej, ciężkiej i samodzielnej pracy.

    • Alot

      Albo inaczej.
      Kluczową cechą gatunku ludzkiego jest lenistwo. Dzięki niemu, paradoksalnie, zaszliśmy tak daleko.
      Ale też w związku z tą cechą, jeśli jakaś osoba jest małoistotna dla naszego życia, nie tracimy czasu na szukanie informacji o niej.

      I choć fanatykom i fanom może się to wydawać dziwne, są ludzie, którzy nie czują potrzeby posiadania szczegółowych informacji na temat tego czy tamtego cewebryty. Stąd też prosta informacja, że kojarzą go wyłącznie z reklamy.

    • Uwielbiam jak grupa ludzi wypowiada się na temat czegoś, czego nie miała nawet w ręku.
      Radek w książce nie podaje sposobów rodem z Harrego Pottera. Podaje rzetelnie przebadane techniki, które nadal od stosującego wymagają samodzielnej pracy (chociaż nie tak długiej i tak ciężkiej jak się wszyscy przyzwyczaili) i, no cóż, nauki.

    • Alot

      Musisz wziąć gówno do ręki, żeby wiedzieć, że to gówno?
      Gratuluję, ze szczerego serca.

      Mnie wystarczą relacje innych w tej materii.

    • Ale widzisz, są równoeż relacje o tym, że to nie gówno. I z tego co wiem, one przeważają.
      Ale Ciebie zapewne boli co innego, ale to już nie moje zmartwienie.
      ¡Adiós!

  • Marecki

    „Pracując nad tą książką współpracowałem z Katedrą Psychologii Kognitywnej na Uniwersytecie Stanowym w Kent.” i wszystko jasne, zamiast konsultować z naukowcami w danej dziedzinie to z katedrą tego i owego…

    • Radosław Kotarski

      Komentarz roku. Wiesz, że w tej Katedrze (nie chodzi o duży kościół) pracują właśnie tzw. „naukowcy”? :)

  • Romek

    Panie redaktorze nic pan z tym nie zrobi, czy nazywanie czegoś publicznie patologią nie jest według pana oczernianiem? Do kogo były kierowane te słowa, po za tym nie możemy wierzyć na słowo jednej osobie prawda?

    Mimo wszystko padło stwierdzenie „patologia”, do kogo to było kierowane, czy to są jakieś oficjalne zarzuty w kierunku którejś z firm? No chyba tak, bo ktoś za taką patologię odpowiada, czy to znaczy, że nie wywiązuje się należycie ze swoich obowiązków?

    Czy to nie jest kompromitacja blogu? Gdzie są dowody na ową patologię, w jakiej firmie, czemu takie oskarżenia padają bez weryfikacji, bo wygląda na to, że zarzuty kierowane są pod adresem firmy empik. Dlaczego to nie jest wyjaśnione?

    • Alot

      Cóż. Autor poświęcił dwa lata na badania przygotowawcze do książki, ale wywiad był bez przygotowania więc nie zdążył się nauczyć na pamięć i mówił to co ślina przyniosła na język.

      To znamienne, przyjmując role w swoich programach mówi to co wyuczone, w akcji na żywo po prostu wyszło, że jest kmiotem bez ogłady.

    • Piotr Rywciu

      ….
      Aha

    • Slevin

      Po prostu nazwał rzeczy po imieniu :) To nie jest blog śledczy, Radek jak wspomniał w wywiadzie miał do czynienia z empik. Czy sam jadłeś kupę? Czy wystarczą Ci zapewnienia innych, że nie jest to nic przyjemnego?

    • Romek

      Przyznam się, że nie zadawałem sobie nigdy takich pytań o kupę czy jej smak. Zasadniczo napisałem ten komentarz w kontraście do ostatniego wpisu o wykopie z oczernianiem firmy, a tu proszę artykuł podobna sprawa, jest zarzut, nie ma wytłumaczenia???

  • Damian Rozumek

    Radek jeśli to czytasz to wiedz, że aktualnie pracuję nad najbardziej kompleksowym, przystępnym kursem online z zakresu web developingu. Mam wrażenie, że tworzę coś rewolucyjnego, jednak aktualnie zawiesiłem nad tym projektem pracę, ponieważ czekam na Twoją książkę :)
    Jestem świadom wielu rzeczy, które mają wpływ na zapamiętywanie, jednak chcę również zapoznać się z tym co masz do przekazania w swojej książce aby jeszcze lepiej dopracować mój kurs.

    Mam nadzieję, że dzięki temu będzie on czymś naprawdę unikatowym i rewolucyjnym na skalę światową. Zdziwiłbyś się ile jest dziedzin, gdzie wiedza do nauki nie jest właśnie przekazywana w przystępny sposób. To jest ogromne pole do popisu dla młodych i ambitnych osób.

    pozdrawiam

  • Tomek

    Jasne, człowiek sukcesu…. 2 miesiące opóźnienia. Książkę zamówiłem 3 tygodnie temu, a otrzymałem niedawno informację, że przyjdzie do mnie za miesiąc. Na moje to chciwość, a nie pomoc, jakby zrobił to przez normalne wydawnictwo, to może nie zarobiłby tyle, ale przynajmniej ludzie dostaliby swoje książki.