Polskie startupy to coś o czym zawsze piszę (i co obserwuję) z dużą przyjemnością, zawsze staram się dostrzec w nich pozytywne elementy i nie być pesymistą. Jak wiemy nasze startupy są różne, przechodziliśmy już fazy budowania digg-ów dzięki gotowym narzędziom, była też faza tworzenia serwisów agregujących filmy wideo, przewinęło się też trochę serwisów pseudo sieciowych.

Wydaje się, że teraz sytuacja się ustabilizowała i to co jest tworzone jest nieco lepsze jeśli chodzi o jakość i o pomysły. Poniżej chciałem przedstawić 3 nowe startupy z których każdy mnie czymś zadziwił lub zaciekawił.


Publikuj.net to serwis gdzie możemy publikować teksty na każdy temat, teksty można komentować, można stworzyć również prywatną stronę ze swoimi własnymi tekstami. Czyli co mamy kolejne dziennikarstwo obywatelskie, a może jest to raczej społecznościowe pisanie o czym chcemy?

Serwis wykonany jest bardzo siermiężnie przypomina nieco to co działo się w internecie jakieś 5 lat temu – jednak kiedy przyjrzymy się bliżej okazuje się, że znajdziemy trochę nowe technologi (czy jakkolwiek to nazwiemy) takiej jak ajax itp.

Bardzo ciekawy jestem jaką koncepcję na rozwój swojego dzieła mają autorzy, wprawdzie nie wiadomo kto stworzył ten serwis ani kiedy (no dobra kiedy, można sprawdzić poprzez przewinięcie do na przykład najstarszego artykułu) ale wiadomo jaka jest konkurencja jeśli chodzi o tego typu serwisy czyli : ithink.pl, wiadomosci24.pl, interia360.pl itp.

Kolejny Polski startup to Notki.com.pl – czyli miejsce gdzie możemy podzielić się swoimi myślami. Jest to chyba jeden z tego rodzaju serwisów, które stworzone były pod wpływem chwili i takich dla mnie wciąż zagadkowych sukcesów jakimi są serwisy twittero podobne.


Moja notka na notka.com.pl – tylko po co mam tam coś pisać?


W notkach każdy może opublikować swoją notkę, swoje notki można też zbierać pod jednym adresem i to właściwie wszystko. Można by powiedzieć, że jest to kolejna forma mini blogowania – ale moim zdaniem nawet do mini bloga nie da się tego wykorzystać.

Mamy więc fajny (dla kogoś) pomysł (chociaż nie tak nowy), mamy niezłe wykonanie tylko nie ma w nim za dużo sensu – jeśli ktoś by chciał zapytać autorów jak będą rozwiać ten serwis lub jak będą na nim zarabiać to nie jestem pewien czy byli by w stanie odpowiedzieć.


Ostatnim startupem o którym chciałem wspomnieć jest nakanapie.pl. I właściwie gdyby być złośliwym to na tym można by skończyć opis serwisu.

Wchodząc na stronę nakanapie.pl mamy ekran do logowania + nazwy zakładek. Nie ma ani słowa o tym czy serwis już działa czy nie, nie ma ani słowa o tym do czego serwis służy – generalnie nie ma nic.

I teraz pytanie – kto się zarejestruje w tego typu miejscu ? Rozumiem, że mogą trwać beta testy czegoś, że możemy przeprowadzać testy tylko na zamkniętej liczbie użytkowników – ale nie napisać o tym na stornie głównej ?

Takie nieporozumienia jak nakanapie.pl czasami nasuwają mi pewne bardzo krytyczne przemyślenia, których jednak nie będę przytaczał. Poczekam na to aż autorzy zauważą, że ich serwis jest tak kompletnie zamknięty, że nikomu nie będzie chciało się zgadywać co jest w środku

Co do samego serwisu to najdokładniejszy opis czy on jest (albo będzie) znajdziemy na strartups.pl

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://yashke.com kuba

    notki mi się podobają :). nakanapie jeszcze nie ruszyło a do startups chyba ktos inny ich dodał także krytyka niepotrzebna.

  • http://thion.jogger.pl Kamil Nicieja

    Właśnie, mogłeś poczekać z infem o nakanapie do startu, tak to tylko zniechecasz ludzi, piszac, ze jest nieprzemyslany.

  • http://startups.pl fiedzik

    jak Kuba dobrze zauważył serwis nakanapie.pl nie jest jeszcze w ogóle udostępniony dla użytkowników, informacje o nim zostały pozyskane z innego źródła.

    Może Grzegorz pojechałeś za mocno, z drugiej zaś strony czemu właściciele nie pokazują czym mam być serwis choćby opisując go w kilku zdaniach, przecież przy tak zaawansowanych pracach(start ma być za kilka dni), można już dziś tworzyć jakąś mgiełkę tajemnicy i zachęcić do odwiedzin.

    Patrząc na otwieranie zachodnich stron,często twórcom zależy na pokazaniu chociaż części czym będzie strona. W końcu z serwowania takich informacji żyje min.Techcrunch .

    Może warto by było uzupełnić te kilka słów na stronie głównej, przecież słowa opisu ze startupa, należą do ich twórców.

  • http://nakanapie.pl ida

    „Autorzy zauważyli”, co więcej: autorzy całkiem świadomie trzymają w zamknięciu serwis :-)
    „Kto zarejestruje się w tym miejscu?”
    Odpowiem: zaproszenie osobiście testerzy – testy trwają od początku czerwca.

    Rozumiem, że aktualnym trendem jest:
    - mówienie o pomyśle (konferencje, mniej lub bardziej intymne spotkania, aluzja w każdej dyskusji);
    - założenie mu osobnego bloga (równolegle do trzech osobistych blogów, które autor pomysłu bezwzględnie mieć powinien);
    - poproszenie znajomych o napisanie o pomyśle;
    - wysłanie informacji o pomyśle do wszystkich mniej lub bardziej istniejących w internecie osób, grup, instytucji;
    - zaproszenie ww na posiłek, którego głównym daniem jest pomysł;
    - przesłanie informacji prasowej do wszystkich centralnych i regionalnych czasopism;
    - upublicznienie zdjęć zespołu w trakcie pracy.
    Może zdjęcia powinny być pozowanymi aktami? Np na klawiaturze?

    Niestety, brak mi przekonanie do takiego PR’u. Czułabym się niezręcznie i niezdrowo wytwarzając wokół projektu aurę „tajemnicy i niespodzianki”; uważam, że jest to pierwszy krok do permanentnego rozczarowania potencjalnych odbiorców. Zdecydowanie preferuję metodę małych kroczków:
    - zamknięte testy;
    - ciche upublicznienie, by testerzy mogli zaprosić po klika osób;
    - sprawdzenie feedback’u, sprawdzenie, czy sprzęt wytrzymuje;
    - informacja – najpierw w mniej publicznych miejscach, dopiero po uzyskaniu reakcji, że puszczona wersja jest „tolerowalna” – informacja dla bardziej wymagającego grona (w którego poczet zaliczam m.in. autora bloga);
    - zebranie całego spektum negatywnych opinii, których uniknąć sie nie da (niefajna grafika/brakuje x,y,z/bez sensu jest … ;-)).

    Nie zdawałam sobie sprawę, jak czujnie rejestrowana jest każda aktywność na net-talk (bo stamtąd pewnie informacja).

    Z podziękowaniem za zainteresowanie i pozdrowieniami dla autora

    PS. Arturze, wybacz mi ten brak „zmysłu lanserskiego” ;-)