jeleń
120

Przedłużanie umowy, czyli jak to jest, że nowi klienci mają lepiej

Do niniejszego wpisu zainspirował mnie post na Facebooku Artura Kurasińskiego, który przy przedłużaniu rocznego abonamentu na cyfrowe wydanie Gazety Wyborczej, zauważył, że musi zapłacić więcej o 40% niż przy nowej aktywacji subskrypcji. Nic nowego, prawda? Znamy to z innych usług.

Podobnie jest w przypadku usług telekomunikacyjnych. Kiedy kończy nam się umowa, czy to na telefon czy internet i telewizję w kablówce, stajemy przed dylematem – rozwiązywać umowę, by otrzymać lepszą ofertę czy od razu zmieniać operatora i brać nową umowę na preferencyjnych warunkach. Często jest to kilkumiesięczne zwolnienie z opłat, na które nie możemy liczyć przy przedłużaniu.

Dlaczego tak się dzieje? Znamienne jest tu wyjaśnienie dziennikarza GW, Mateusza Szaniewskiego, który przekonuje, że przecież każdy chce sprzedawać usługę w pełnej cenie.

Cześć Artur, mamy w ofercie różne propozycje cenowe i różne pakiety. Pewnie, że mamy nadzieję i chcielibyśmy, żeby stali Czytelnicy decydowali się na płacenie pełnej ceny. Dlatego dostałeś tego maila. Ale gdybyś nie zareagował, to dostałbyś też np. zachętę do skorzystania ze stałej zniżki. Staramy się zachęcić do zostawania z nami na dłuższe okresy.

Ale jednocześnie każdy Czytelnik mający prenumeratę może korzystać z bieżących ofert na wyborcza.pl (np. to 40%), wtedy po prostu dokłada się zakupiony okres. Te promocje są widoczne i na serwisie i na fb. Pracujemy nad lepszym dopasowaniem tych maili i ofert dla aktualnych prenumeratorów, więc dzięki za zdopingowanie nas do tego.

Najważniejsza część wypowiedzi dotyczy jednak taktyki, jaką stosują firmy – Ale gdybyś nie zareagował, to dostałbyś też np. zachętę do skorzystania ze stałej zniżki. Dlaczego to tak działa? Jako stały klient musisz zareagować, by dostać zachętę i stałą zniżkę? Przecież ten klient już jest, płaci grzecznie co miesiąc, a jego utrzymanie jest tańsze niż zdobycie nowego, któremu trzeba często dać kilka miesięcy za darmo.

Wystarczy przecież symboliczne kilka procent, niech klient poczuje się doceniony, niech pochwali na fejsie operatora, że bez proszenia się czy wypowiadania umów i późniejszych negocjacji dostał tę zniżkę. Oczywiście wszyscy tego nie zrobią, ale w skali całej bazy abonentów znajdzie się ich kilkudziesięciu, jak nie kilkuset, którzy zachęcą tym samym nowych klientów. Czy to nie jest darmowa reklama, która zwróci się z nawiązką?

Najwidoczniej, ktoś tam w tych firmach nie dostrzega potencjału doceniania aktualnych klientów. Wręcz wygląda to jak oczekiwanie w stylu – odsiejmy najpierw tych, co nic nie mówią i płacą, a zajmijmy się tylko tymi opornymi. Otóż to nie jest dobra praktyka, aktualnie zostało mi dwa miesiące u mojego obecnego operatora domowego internetu mobilnego i torpedowany jestem telefonami z działu utrzymania, po tym, jak po pierwszej rozmowie wyraziłem niezadowolenie z proponowanej oferty. Zeszli obecnie już bardzo dużo z ceny, ale mnie pierwsza propozycja już zniechęciła i zdążyłem w tym czasie znaleźć lepszą.

Źródło inspiracji.

  • Marcin

    U operatorów też jest tak, że naprawdę fajna oferta będzie dopiero po złożeniu wypowiedzenia. Najlepiej poczekać aż do końca okresu z przedłużeniem, wówczas oferta może być znacznie ciekawsza niż dla nowych klientów. Przerabiałem to wielokrotnie. Przed wypowiedzeniem konsultanci mówią, że się nie da a po złożeniu wypowiedzenia nagle wszystko się da. Dział utrzymania klienta może więcej…

    • O tym piszę, można to ominąć i więcej ugrać

    • Feniks06

      Grzegorz zainspirowałeś mnie by się odnieść do artykułu i zjawiska, które próbujesz poruszyć.

      1. Niestety w pierwszej kolejności zabrakło mi odpowiedzi na pytanie dlaczego tak się dzieje. Rozumiem, że odpowiedzi nie znasz więc postaram się odrobinę Cię naprowadzić.
      2. Tak jak powiedział przedstawiciel GW… każdy chce sprzedawać usługę za pełną kwotę. Co za tym idzie pierwsza umowa jest w cenie promocyjnej – niższej od ceny regularnej. Zawierając pierwszą umowę otrzymał rabat 40% na coś co docelowo kosztuje o 40% więcej. Nie rozumiem zaskoczenia, że po upływie roku cena była już regularna. Tym bardziej, że przecież jak wół na stronie jest podana cena regularna i promocyjna. To tyle jeśli chodzi o kwestię zdziwienia Pana Kurasińskiego.
      3.”Ale gdybyś nie zareagował, to dostałbyś też np. zachętę do skorzystania ze stałej zniżki. Dlaczego to tak działa? Jako stały klient musisz zareagować, by dostać zachętę i stałą zniżkę?”

      Nie wiem, może ja coś źle zrozumiałem ale ja to widzę tak, że jeśli by nie zareagował to I TAK DOSTAŁBY zachętę. Więc nie rozumiem Twojego wniosku.

      4. „Przecież ten klient już jest, płaci grzecznie co miesiąc, a jego utrzymanie jest tańsze niż zdobycie nowego, któremu trzeba często dać kilka miesięcy za darmo.”

      Nie wiem… może to jakiś skrót myślowy ale w jednym zdaniu stawiasz na początku tezę, którą już na końcu zdania negujesz. Utrzymanie klienta jest tańsze między innymi dlatego, że jak zauważyłeś nie trzeba mu dawać dodatkowych rabatów. Gdyby klient utrzymaniowy otrzymywał te same rabaty co nowy klient to jego utrzymanie wcale by nie było tańsze od pozyskania nowego klienta. Oczywiście mówimy tu o uproszczonym modelu.

      5.”Wystarczy przecież symboliczne kilka procent, niech klient poczuje się doceniony, niech pochwali na fejsie operatora, że bez proszenia się czy wypowiadania umów i późniejszych negocjacji dostał tę zniżkę. ”

      Niestety to tak nie działa. Nieświadomy klient nie będzie wiedział czy tą zniżkę dostał czy nie. Jego interesuje ostateczna cena i albo ją akceptuje albo nie. Świadomy bądź roszczeniowy klient natomiast i tak będzie robił szum bo dostał 5-10% bez proszenia a nowi klienci mają 20% rabatu Olaboga hurr durr. Gdy klient jest niezadowolony napisze o tym na 4 forach i będzie to rozpowiadał na 6 kolejnych spotkaniach ze znajomymi. Gdy będzie zadowolony to może jakiś promil klientów puści to info dalej bo reszta wyjdzie z założenia, że taki już obowiązek usługodawcy by było ok.

      6. „Czy to nie jest darmowa reklama, która zwróci się z nawiązką?” Gdyby tak było to pewnie by tak robiono.

      7. „Najwidoczniej, ktoś tam w tych firmach nie dostrzega potencjału doceniania aktualnych klientów.”

      Branża branży nie równa ale jeśli już jesteśmy przy telekomach… oferty dla nowych i przedłużających umowy były różne. Raz faworyzowały jedną grupę, raz drugą grupę. Jedno jednak jest niezmienne… statystyczny klient przedłużeniowy zawsze uważał, że „nowi to mają lepiej” choć nie zawsze tak było. Ba… nie zawsze tak jest dzisiaj.

      Tym bardziej, że po rynku telekomów coraz bardziej widać, że coraz mniej liczy się dla firm to by klienta bezpośrednio utrzymać. Zmieniła się filozofia utrzymania klienta, jego lojalizacji. Teraz lojalizuje się poprzez pozyskanie. Szczególnie, że zarobku na kliencie mobile praktycznie już nie ma i z cenami w nieskończoność się nie da ciągnąć w dół. Tak więc klient utrzymaniowy dostanie dodatkowe rabaty, ale pod warunkiem, że oprócz utrzymania usługi dobierze jeszcze kolejną. I tak w kółko. Tak działa Smart Dom, tak działają rabaty Orange Open i te wszystkie duety, tercety i trójkąty. Z jednaj strony klient jest doceniany a z drugiej strony operator na tym korzystał lojalizując klienta. Różnica więc polega na tym, że teraz już nie jest jakimś wyczynem, że jesteś z nami kliencie 2-4-10 lat. Większą wartość niż staż stanowi w jakim stopniu Twoje gospodarstwo domowe korzysta z usług telekomu i tutaj telekom Cię wynagrodzi mój stały kliencie.

      Tym bardziej, że cóż miałby klient utrzymaniowy dostać? Wszystko jest już bez limitu za śmieszne pieniądze. Tak jak mówiłem z ceną się nie da dalej schodzić w dół na pojedynczym kontrakcie. Można dostać wyższy pakiet danych i to tyle. Nikt mu nie da znowu 1-2-6 miesięcy gratis bo ten koszt operator już poniósł ściągająć go do sieci. Wtedy przynajmniej częściowo sobie to zrekompensował aktywacją a teraz? Co operatorowi po tym, że teraz będziesz płącił 10 zł mniej a będziesz mógł rozmawiać 4 razy więcej? Twoim zadowoleniem pracowników sobie nie opłaci.

      Dobra… bo się mega rozpisałem i mógłbym tak jeszcze długo.

    • Pan Rafał (r4ph4ell)

      Właśnie spotkało mnie to w Play, teraz mam abonament nielimitowany w cenie 30zl, gdzie wcześniej miałem 70zl

    • Tomasz Słupicki

      I masz dalej drożej niż ludzie na kartę za 20zl

    • Sławomir Kubicz

      U mnie w nc+ nawet po wypowiedzeniu umowy nie zrobiło się lepiej.

    • Marcin Czajka

      W przypadku nc+ jest masakra, bo jak się nie ma dostępu do kablówki to wybór jest masakryczny – nc+, CP i naziemna.

  • Przemix

    Po co dawać zniżki tym co i tak nie uciekną?

    • W końcu uciekną, znajdą ciekawszą ofertę – ważne jest długoterminowe planowanie

    • Bozz

      Miałem okazję uciec od obecnego operatora kilkanaście jeśli nie kilkadziesiąt razy. Zwyczajnie mi się nie chce choć wiem, że mogłem w ten sposób sporo profitów stracić.

    • Marcin Czajka

      Znam takich co narzekają i nic nie robią, bo nawet nie mają świadomości, że mogą zachować numer u innego operatora. Mi za pół roku kończy się umowa w plusie, ale już teraz rzucę wypowiedzenie, bo zostałem storpedowany ofertami za dokładnie ta sama cenę, co dwa lata temu. Na pocieszenie dokładają mi większy pakiet, który nie jest mi ogóle potrzebny, bo główny ruch wychodzi z mojego tabletu. Oczywiście teksty, że chcieliby abym został im w sieci, itp. To ja im zamknąłem usta tekstem, że owszem w sieci zostanę, ale w plushu ;) To samo za pół ceny i bez zobowiązań.

    • puchatek2

      dobra riposta:)

    • Marcin Czajka

      I do dzisiaj nie dzwonili, bo nie mają z czym ;)

    • metzo

      Wydaje mi się, że najwyraźniej – wg ich wewnętrznych badań – odsetek ludzi oczekujących przy przedłużeniu konkretnego rabatu jest na tyle mały, że mogą to pomijać i wliczać w koszty. Nie znamy liczb. Nie wiemy. Ale gdyby tak właśnie było, że znaczna część klientów oczekuje tego co tu obecni użytkownicy to wyglądałoby to zupełnie inaczej.

    • Marcin Czajka

      Jest duża grupa ludzi nieobeznanych z realiami rynku i jedyne na co liczą to abonament bez podwyżki względem tego co mieli przez ostatnie dwa lata i telefon do stówki a najlepiej za symbolicznego zeta. To jak z aktualizacjami Androida. My tu narzekam jak to nas producenci olewają a masa ludzi nie wie, że są różne wersje androida, nie wie jaką mają i co to są aktualizacje.

    • mall

      Te wersje Androida to piękna rzecz ale dla deweloperów, marketingu producentów i geeków. Ja wyobrażam sobie sytuację gdy niekoniecznie ogarniający sprawy syn/córka mówi do swojej babci: chcesz androida kitkata czy marshmallowa na swoim smartfonie?

      Jeżeli to ma kogoś przekonać to TYLKO geeka, ale nie kogoś kto chce żeby telefon po prostu działał a na jego obsługę nie trzeba było poświęcać mnóstwo czasu.

    • Feniks06

      Marcin a dlaczego Twoim zdaniem mogłoby byc uzasadnione oczekiwanie że każda kolejna umowa będzie tańsza od poprzedniej?

    • Alot

      Widzisz.
      Długoterminowe planowanie jest zapewne ukierunkowane na to, by wszyscy płacili pełną cenę.
      Promocje i czasowe zniżki mają sprawić, że kupisz i polubisz.
      Poza tym, czy ktoś zabrania klientowi zakończyć umowę, wziąć nową i ‚przechytrzyć’ wydawcę?

      Moim zdaniem pretensje Kurasia są nieuprawnione, bo równie dobrze, podpisując umowę z telekomem w lipcu, mógby mieć pretensje, że nie dostał oferty na nowego Ajfona.

    • Marcin Czajka

      Pewnie, że można tak zrobić. Ale człowiek płacący przez długi czas abonament za usługę chciałby w końcu mieć wygodnie i tanio w zamian za lojalność a nie kombinować przy każdej umowie, żeby nie dać się wydymać. Jak widać wygoda kosztuje.

    • Alot

      Jak się jest abonentem usługi, to chcenie należy wyrażać:
      – przed podpisaniem umowy,
      – w dowolnym momencie jej trwania*,
      – w momencie jej wypowiedzenia*.
      * – mając na uwadze konsekwencje, prawne i finansowe, które z tego chcenia wynikają.

      Trzeba też mieć świadomość, że umowa, jako taka, ma charakter dwustronny, więc chcenie abonenta musi się spotkać z aprobatą dostawcy usługi abonamentowej.
      Na tyle, by zechciał złożyć podpis pod umową.

    • Marecki

      Tak samo jak w przypadku klientów banków. CI nowi mają często lepsze oferty niz ci zasiedzieli. Mechanizm jest prosty. Jak ktos jest długo klientem czy to banku czy telekomu to prawdopodobieństwo że zmieni jest niewielkie.

    • zakius

      oj zmiana banku to znacznie więcej problemów

    • Marcin Czajka

      Więcej, bo zmienia się numer rachunku, ale gdyby rachunki były ruchome, to nie przypadku banków zmiany byłyby na porządku dziennym. Niemniej i to nie jest przeszkodą. Ja już z 10 razy rachunek zmieniłem. Najsmutniejsze jest to, że jak się złoży wypowiedzenie, to nawet nikt nie zadzwoni, żeby wynegocjować lepsze warunki, tylko zamykają i koniec. Tak jest obecnie np w Inteligo.

    • zakius

      mi 2x znieśli wszystkie opłaty na rok, w różnych bankach
      zawsze coś

    • metzo

      Ale oni nie mają z czego schodzić. ;) Wszystko tam jest za free. Chyba, że z opłaty „Bankomatów bez granic”. Przymierzam się do tego by jednak zlikwidowali mi tę opłatę ze względu na długi staż.

    • Marcin Czajka

      Bankomaty bez granic to coś co istnieje już tylko dla tych, którzy tego nie wyłączyli po zmianach cennika. Żaden nowy klient czy ten, który tego nie ma aktywnego już nie włączy. Wpłatomatów na lekarstwo a i te nie zawsze działają. W związku z tym konto Inteligo mogłem sobie zostawić tylko jako awaryjne, ale nie zamierzam pamiętać o używaniu karty aby za nią nie płacić. Kiedyś jak składało się wypowiedzenie, to sami dzwonili, żeby sobie to konto zostawić i zlikwidować kartę, żeby nie było opłat. Taki układ by mi pasował, bo wpłacać i wypłacać można blikiem. No ale cóż, odzewu brak, więc od 18-tego konto będzie zamknięte. Nie będę płakał.

    • metzo

      Okej, u mnie to było tak – zadzwoniłem na infolinię jakieś 2 lata temu w celu ponownej aktywacji Bankomatów bez Granic (już po czasie, kiedy wycofali tę usługę), Pani mnie poinformowała, że nie dysponują już tą usługą więc ja zakomunikowałem, że będę musiał zrezygnować z konta w Inteligo, gdyż „mi się to nie kalkuluje”. Pani wówczas poinformowała mnie, że może złożyć w moim imieniu taki wniosek (o uruchomienie tej usługi) i „zobaczymy czy przejdzie”. I przeszedł.
      Pewnie już dawno bym zmienił te konto na coś innego chociażby z tego powodu, że co miesiąc płacę za tę usługę 4zł a gdzie indziej pewnie miałbym to za darmo. Jednak stabilność działania, prostota interfejsu www, brak wprowadzanych udziwnień (por. mBank) czy genialna apka mobilna IKO + jakieś takie większe poczucie bezpieczeństwa z uwagi na to, że to największy bank w kraju skutecznie mnie trzyma przy Inteligo. Jestem po prostu zadowolonym klientem. Aha, i od początku nie wprowadzili żadnych opłat czy zmiany warunków (np. minimalnych wydatków kartą, max liczby darmowych przelewów, etc) co w innych bankach jest powszechne (przykłady z brzegu: mBank czy WBK). „Bankomaty bez granic” traktuję jako usługę dodatkową, płatną, której mi kiedyś brakowało.

    • Marcin Czajka

      Nie wiem o czym Ty do mnie piszesz. Tak mogę Ci w skrócie odpowiedzieć. A rozszerzając, to ja właśnie pozostałem przy mBanku i nie czuje tych ograniczeń ani udziwnien o których piszesz. Mam konto rozszerzone z darmowymi bankomatami, nie mam żadnych ograniczeń ani jakichś opłat. Jedyne ograniczenie to płatna wypłata poniżej 100 zł, ale nie widzę powodu, żeby wypłacać mniej niż 100. Poza tym zawsze mogę wypłacić bezpłatnie 50 zł za pomocą blika. Wpłatomatów mam po 2-3 w jednym markecie i nie muszę biegać po oddziałach, żeby wpłacić nadmiar gotówki. Aplikacja IKO jest czytelniejsza, ale już serwis www niekoniecznie. Tym bardziej, że może podzielić los serwisu PKO i stać się jednym z gorszych. Generalnie Inteligo to moje pierwsze konto i mam do niego mały sentyment, ale nie do końca idzie w dobra stronę.

    • Marek Gowor

      W Inteligo kartę można zastrzec i nie wyrabiać nowej. Wtedy opłata za konto wynosi okrągłe zero złotych. Mam już tak parę lat, szkoda zamykać, bo awaryjne konto się przydaje, a nie kosztuje. EDIT: kartę zastrzegasz z poziomu www, nikogo o nic nie prosisz.

    • Marcin Czajka

      Było minęło, proces zamknięcia ruszył. I tak mnie to trochę już wkurzało. Do dzisiaj nie rozwiązali problemu starych doładowań zdefiniowanych, które UWAGA przeniosły się z systemu transakcyjnego PKO BP jak miałem tam konto. Co ciekawsze widoczne są tylko w aplikacji IKO czyli tam gdzie ich najbardziej potrzebuję, ale nie da się ich usunąć ani edytować. Niby nic wielkiego, ale te kontakty już zmieniły numery i nie mogę doładować im konta korzystając z gotowca. Jak chcę dodać doładowanie o tej samej nazwie z nowym numerem w serwisie transakcyjnym w którym tych doładowań nie widać, wyskakuje mi komunikat, że już istnieją takie kontakty. Robiłem reklamację, ale do dzisiaj nie została sprawa rozwiązana. Tak więc jak będę chciał coś awaryjnego to raczej poszukam innego rozwiązania.

    • YY

      uciekną do konkurencji

  • jj

    Nie dalo sie napisac na podstawie telekomow tylko na podstawie tego paszkwila jakim jest gw?

    • Praktyka jest powszechna, niezależnie od medium

    • aa

      dla pisiej hołoty wszystko co demaskuje rozkradanie Polski przez pisi nierzad totalny to paszkwil. bijcie w kaczora otwór pisiury

    • Bulitl

      Jebnij ty sie w ten pusty łeb. Dobrze, że poprzednia władza była taka pro obywatelska i uczciwa a teraz wychodzą afery jedna za drugą.

    • Piotr T

      Znaczy jak poprzedni kradli to obecni mają usprawiedliwienie do jeszcze większych kradzieży? Jebnij ty sie w ten pusty łeb.

    • Marcin Czajka

      Headshot ;)

    • Bulitl

      Jakbyś poparł to jeszcze jakimiś dowodami.

    • Marcin Czajka

      Misiewicz, Jaki, itp. Kolesiostwo, nepotyzm, itp. To też jest kradzież. Pomimo tego, że inaczej wygląda.

    • Mm

      Kolego, co ma do tego poprzednia władza?
      Tematem jest nielojalnosc wobec lojalnych klientów, ewentualnie GW z tytułu przykładu.

    • pan Roman

      Szukałem i znalazłem wypowiedź pisowskiego, korwinowskiego lub kukizowskiego debila, ktory zamiast do meritum artykułu nawiąże do Gazety Wyborczej.

  • Michał Kleszczewski

    wydaje mi się, że ze standaru trochę wyłamuje się nju, tam więcej dostaje stały klient, ale to chyba wyjątek potwierdzający regułe

    • Adrian Nyszko

      Gdyby nie te im dłużej tym lepiej to nawet nie spojrzalbym na ich oferte, bo tak to po roku leżakowania karty sensowna ilość gb jest w opcji internetowej

    • Tak, tam mają bonusy za lojalność, dość konkretne

    • zakius

      marketingowe, a nie konkretne
      w telefonii komórkowej dosłownie wszyscy operatorzy oferują znacznie więcej, niż da się wykorzystać
      teraz dla klienta ważniejsza jest walka ceną, niż kolejne gigabajty czy jeszcze-bardziej-nielimitowane-rozmowy

    • Marcin Czajka

      Nie każdy klient zamyka się w 5GB. Był okres, że dziennie mi tyle szło.

    • zakius

      ale to trzeba się postarać
      pakiety do telefonów są stanowczo za małe by zastąpić stacjonarny, a do typowego użytku telefonicznego 1GB starczy
      powiedzmy te 5 w wypadku dokumentacji każdej wyprawy do łazienki…

    • Marcin Czajka

      Ha ha ha ha. 1 GB to w czasach Galaxy S2 mi wystarczał.

    • zakius

      może coś ci przecieka
      ja używam sieci BARDZO intensywnie i w 1.5 się zawsze zamykam

    • Marcin Czajka

      3.5 leci na luzie. Ale ja mam automatyczne aktualizacje, upload zdjęć do chmury, itp. I nie zamierzam z tego rezygnować. Nie po to mi smartfon, żeby dane włączać i wyłączać.

    • zakius

      no ja też mam, ale co to zmienia?

    • Marcin Czajka

      A to, że 1 GB to mi na tydzień starczy. I nie zamierzam się zastanawiać czy mam przeciek czy nie, bo ani pakietu mi nie brakuje ani drenażu baterii nie czuje.

    • Też tak myślałem:) Ważne aby mieć alternatywę, czyli na przykład telefon u jednego opa, a internet domowy u drugiego i czasem tak wychodzi jak poniżej:)

      https://uploads.disquscdn.com/images/e2903098c3761d48aa1f540ff4d9f4423df8c998e477aa2d8345a9c38401ea3a.png

    • zakius

      no trudno żebym miał telefon w UPC
      a na telefonie mam prawie 27GB, 39zł
      doładowuję co drugi miesiąc i w żaden sposób nie ograniczam się z używaniem telefonu

    • Marcin Czajka

      Ale Ty jesteś zamknięty w swoich rozważaniach (żeby nie użyć gorszego słowa). Zauważ, że jest masa osób, która załatwia masę spraw mobilnie. Bo a) są często poza domem, b) do domu wracają odpoczywać a nie siedzieć przed monitorem aby skorzystać z neta stacjonarnego, c) korzystają z internetu cały czas, niezależnie od miejsca.

    • zakius

      a wiesz, że ja używam go bardzo dużo poza domem?
      ludzie marnują transfer na zupełnie zbędne rzeczy, często sami nawet nie wiedzą na co
      ja nawet jak mi się zdarzy udostępnić neta do tabletu bo stacjonarny świruje, obejrzeć kilka rzeczy poza domem czy coś najwyżej dobijam do tych 2
      nie mam pojęcia jak zużyć więcej nie robiąc dzianych rzeczy i nie zmieniając ustawień systemu na niekorzyść użytkownika

    • Marcin Czajka

      Wiesz, android aktualizuje aplikacje. W lumiach nie ma co aktualizować.

    • zakius

      wiesz, oba systemy aktualizują i oba robią to po wifi
      naprawdę łatwiej raz na tydzień wrócić do domu, niż wymuszać aktualizację po komórkowej

    • Marcin Czajka

      Wymuszać? To dzieje się automatycznie. Po co mam oszczędzać pakiet i sprawdzać ręcznie? Ktoś mi pieniądze zwróci za niewykorzystane GB? Czy zapłacę mniej biorąc pakiet z mniejszą ilością? Nie, bo dzisiaj standardem jest 3,5,6,10 GB.

    • zakius

      no właśnie, po co wymuszać?
      zostawiasz go samemu sobie i tyle

    • Robert M

      Ja go w ogóle nie rozumiem. Ja aktualizuję zwykle przez wi fi, chyba, że coś małego, 20, 30 MB, a i tak zwykle schodzi mi z 5GB miesięcznie. Nie wiem do czego on używa tego netu i co ogląda, że z trudem dobija do 2GB.

  • Adrian Nyszko

    Pasuje obrazek do tematu, bo to chyba jelonek. Jeszcze łoś albo baran tu też by pasował

    • Zastanawiałem się jeszcze nad łosiem

    • Marecki

      Łosie to mają teraz iść do odstrzału dzięki nowej dyrektywie ministra pogromcy korników

    • Adrian Nyszko

      Ja sie dziwie ze nikt nie odstrzelił jeszcze takiego pożal sie boże ministra

    • Marcin Czajka

      Łosie i dziki muszą być odstrzelone. Ja nie będę dodatkowo ubezpieczał samochodu i zdrowia od przygód z dzika zwierzyną. Chcesz dużej populacji? Idź pod sejm kwestować o ogrodzenie wszystkich dróg.

    • Marecki

      Wystarczy zachowac prędkość dostosowana do warunków i po sprawie ale widze że Marcin Czajka to taki Kononowicz. Może jeszcze wyciąc drzewa bo sa przyczyna wypadków itp itp

    • Marcin Czajka

      Wiesz co? Weź się Marecki o łosia stuknij. Miałem przypadek gdy jechałem 40 km/h i wyskoczyła mi mała sarenka która się pasła w przydrożnych zaroślach. Skończyło się na dwóch uszkodzonych reflaktorach, atrapie i roztrzaskanym zderzaku. Koszt kolizji 1300 zł. Mała sarenka, mała prędkość. Nie znasz życia, to wsadź głębiej nos w monitor albo idź karmić te swoje zwierzątka.

    • Robert M

      Nie wystarczy, czasem zwyczajnie nie wystarczy. Zresztą moja jedyna kolizyjna przygoda z sarną, polegała na tym, że sarna wybiegła z zarośli i dosłownie wbiegła w samochód.

  • Sebastian

    Nie trzeba być profesorem, żeby wiedzieć dlaczego tak się dzieje. Duża część przeciętnych osób często nie zwraca uwagi na warunki przedłużenia umów, biorą to samo. Dopiero przy podpisywaniu nowej umowy dowiadują się gdzie jest taniej.
    Mogę się założyć, że zdecydowana większość czytelników i autorów Antyweba po kupnie mieszkania dalej płaciliby rachunki za prąd czy gaz tam gdzie poprzedni właściciel miał umowę. Jednak po wybudowaniu nowego domu już by sprawdzali oferty, gdzie najkorzystniej. Proste :-)

    • Może niech w końcu wszyscy zaczną zwracać uwagę i się coś zmieni

    • Marx

      tyle ze prad i gaz wszedzie kosztuje tyle samo…

  • Michał Spiechowicz

    Lata pracowałem w jednym z telekomów. Tam na poziomie kierownika regionalnego, ba nawet dyrektora sprzedaży zarządzającego 1/5 terytorium kraju, nie liczy się klient, nie liczy się zysk ze stałego klienta. Co się liczy? Wykres w excelu, pokazujący wzrosty… Dochodzi do absurdow, że każdy ma w dupie klienta placego abo na x usług łącznie na kilka stów, ale nowy klient, podpisujący nowa lojalke na 20, czy 30 zł, o panie to już inna historia….

    • To jest właśnie niezrozumiałe

    • Zefiryn

      To jest logiczne, jeżeli rozliczany jesteś lub chociaż premia zależy od ilości nowo pozyskanych klientów.

    • Rozumiem mechanizm, ale efekt już nie bardzo

    • Marcin Czajka

      Właśnie efekt nie bardzo. Ale tak jest wszędzie. Ale nie zastanawiają się dlaczego klienci uciekają, tylko w ich miejsce starają się pozyskać tych od konkurencji.

    • Sebastian

      No właśnie nie wszędzie. Ja zmieniłem dostawcę prądu i moje opłaty spadły o około 30 zł w rachunku za 2 miesiące.

    • Sebastian

      Nie do tego wątku odpowiedź :-(

    • Z kogo na kogo zmieniłeś ?

  • pireneje

    Płacić za prenumeratę GW….. I jeszcze przedłużać….. Hahahaha

    • Medium nie ma tu znaczenia

    • a

      pisia hołota czyta w śmieci, gazeta wolska, od rzeczy.

    • Alot

      Niezwykle chamski komentarz. Niepotrzebny w dyskusji.
      Chyba pomyliłeś media.

  • Marek Gowor

    Naturalne dla ludzi jest to, że nie chce im się bez przerwy gonić za promocjami i tracić na to czas. Na tym bazują firmy usługowe. Poza tym, dokąd pójdziesz? Jest paru handlarzy i możesz ganiać bez przerwy między nimi. Ja póki co jadę na prepaidach i zmieniam kiedy jest coś korzystniejszego, ale już mi się nie chce.

    • Ale to cały czas mówisz z pozycji klienta. Ja staram się pokazać tej drugiej stronie, ile na tym tracą

    • Marek Gowor

      Ja wiem, czy tracą? Uważam, że większości klientów się po prostu nie chce, dlatego usługodawcy mają zyski. Ktoś tam przchodzi gdzieś, ale większość w ogóle nie wie, ile za co płaci.

    • Marcin Czajka

      Wiedzą, wiedzą, tylko wizja nowego urządzenia w dłoni wielu osobom mydli oczy na tydzień. Ale umowa jest na 112 tygodni.

    • MoiraAtropos

      Co tracą? Wychodzisz z mylnego założenia, że każdy jest dobrze obeznany ze wszystkimi ofertami dostępnymi na rynku telekomów i skacze od jednego operatora do drugiego, w poszukiwaniu najkorzystniejszej umowy, w związku z czym operator musi walczyć o stałego klienta, a to przecież nieprawda. Wielu klientów przedłuża umowy z automatu, trzymając się starych cen, ucieszą się jak dostaną z 10 zł rabatu. Myślisz, że telekomom opłaca się dawać stałemu klientowi lepszą ofertę, jeśli klient siedzi w sieci od 10 lat i wiadomo, że i tak będzie jak ten jeleń przepłacał, bo go nie obchodzi/nie wie, że na rynku są lepsze oferty? Oczywiście, że nie. Przykład z życia wzięty: moja matka jeszcze do ubiegłego roku jechała na abonamencie za 80 zł, w którym miała jakieś 200 minut, do tego dodatkowo płatny pakiet rozmów „w rodzinie” (bodajże za 10 zł) – nie miała pojęcia, że można inaczej. Operatorowi NIE OPŁACAŁO się uświadamiać jej, że może dostać znacznie korzystniejszą ofertę, bo od lat przedłużała umowę na takich samych warunkach. Na ich nieszczęście jej wyrodna córka ją w końcu uświadomiła, i teraz płaci 30 zł za no limit ;)

    • GLOCK

      to popatrz z drugiej strony! czy jak podpisywałes umowę/subskrypcję po raz pierwszy nie korzystałes z oferty dla nowych klientów?? i teraz przy przedłużaniu znowu chcesz ofertę dla nowych klientów??

      nie stoje w obronie firm ale jeśli chcecie być rzetelni to przedstawmy dwa końce tego kija. jesli firma A sprzedaje swoją usługe warta powiedzmy 100pln. to chce za nia 100pln. ok, zgada sie dla pozyskania klienta na czasowe ograniczenie sobie zysku celem pozyskania ale w zamysle ma ze klient zadowolony z nią zostanie i w perspetywie czasu strata z początku współpracy zostanie zniwelowana.

      dlaczego nie zrobicie artykułu o netflixie. przecież jego klienci to też jelenie!!! nowi maja lepiej! dostają m-c za free!

    • Marcin Czajka

      „dlaczego nie zrobicie artykułu o netflixie. przecież jego klienci to też jelenie!!! nowi maja lepiej! dostają m-c za free!”
      To jednak trochę kiepskie porównanie. Netflix daje miesiąc za free, żebyś mógł sprawdzić czy odpowiada Ci ich oferta a jak Ci się spodoba to płacisz tyle ile każą. GW daje Ci ofertę dla nowych klientów bez okresu próbnego a Ty stwierdzasz, że paywall może być w tej cenie jaką dostałeś. W cenie na przedłużenie oferta Ci już nie odpowiada, bo uważasz, że jest za droga. Co w tym dziwnego, że chcesz płacić tyle samo za to samo? Microsoft lepiej to rozwiązał, bo abo na Office 365 kosztuje nowego tyle samo co dotychczasowego i vice versa. Mogę odnowić swoje konto pakietem dla nowych.

  • szcz

    Nie pierwszy raz się o tym przekonuję. Przykład z dziś. Moja żona miała konto w banku BPH. Potem BPH połączył się z PKO SA i konto żony przeszło pod PKO SA. Dziś żona chciała zapłacić jakiś rachunek. Poszła do banku PKO SA, bo konto odbiorcy jest w PKO SA, żona też ma konto w PKO SA. I co się okazuje? Chcąc zrobić przelew w kasie ze swojego konta w tym banku na konto odbiorcy w tym samym banku trzeba wyłożyć 6zł. Na pytanie czemu tak drogo, pani odpowiedziała, że przeniosła się pani z BPH i dlatego tak drogo. Natomiast wpłacając w kasie gotówkę na konto z rachunku kosztowało 4zł. W końcu żona poszła na pocztę i tam zapłaciła 2zł. Z ciekawości poszła do jeszcze jakiegoś banku i tam się okazało, że gdyby miała u nich konto i zleciła przelew w kasie z tego konta na konto z rachunku (to w PKO SA), to zapłaciłaby 70groszy.

    • Zdzisław Dyrman

      No a gdyby założyła sobie porządne konto internetowe to zrobiła by ten przelew za darmo w 3 min bez wychodzenia z domu. Trzeba uczyć sie korzystać ze współczesnych zdobyczy techniki, nawet moi rodzice ktorzy już dawno przekroczyli sześćdziesiątke od kilku lat nie chodzą robić przelewów na pocztę bo robią to przez internet.

    • @marcin

      Ja nawet nie znam nikogo kto by robił przelew w banku. Ja osobiście też nigdy tego nie robiłem.

    • szcz

      Oczywiście, że ma e-bankowość. Ale tak jakoś wyszło.

    • Marcin Czajka

      Tak jakoś wyszło? Chyba na zasadzie – ma dostęp do e-bankowości, ale boi się korzystać i sprawdza tam tylko stan konta. Przelew w banku? Nigdy nie korzystałem i nie dziwię się opłatom. Tacy ludzie tworzą zbędne kolejki.

    • Damian R

      BPH został wchłonięty przez Allior Bank, a nie PKO

    • Robert M

      Nie całkiem, część poszła już wcześniej do PekaoSA. W 2006.

    • Alf/red/

      Nie ma takiego banku PKO SA. Jest Pekao SA albo PKO BP SA. Żaden z nich nie przejął BPH-u. Przelewy zlecane w kasie zwykle kosztują kilka zł. Czemu żona tułała się po bankach, internetu nie ma czy jak?

    • Grzegorz Krycki

      Może nie umie, mąż nie nauczył

  • Marek Haliniak

    Efekt dziurawego wiadra

  • fytysyty

    Ale odpowiedź jest prosta. Usługodawcy praktycznie nie zarabiają na nowych umowach. Promocja na start, dostarczenie sprzętu, prowizja dla sprzedawcy sprawiają, że firmy zarabiają na kliencie tak na prawdę dopiero po przedłużeniu umowy.

  • Kejoz

    Odpowiedź na pytanie „Dlaczego?” jest bardzo prosta, zwłaszcza w kontekście telekomów. Brak połączenia zarządzających z rzeczywistością. Ładują dużo pieniędzy w reklamę, dodatkowo „tracą” na preferencyjnych warunkach dla każdego nowego, bo to liczy się w wynikach. Tort jest już podzielony wiec wyjadanie okruszków po konkurencji stało się fetyszem menadżerów. To co byłoby zmianą zasad gry, czyli olanie nowych a skupienie się na starych i wabienie nowych przez doskonałe warunki dla stałego klienta, wykracza poza wyobraźnię polskich „biznesmanów”.

    • Marcin Czajka

      Kiedyś tak było, więc wystarczyłoby gdyby sobie przypomnieli jak zarabiali konkretna kasę. Teraz konkretna kasę zarabia świta wojewódzkich, basiek i innych celebrytów.

    • Feniks06

      Tylko kiedyś abonament ok 80 zł za numer i 200 minut to był standard. Teraz masz 30 zł i no limit. Czujesz różnice?

    • Feniks06

      Chcesz mi powiedzieć że jakiekolwiek klient zdecydowałby sie na przejście do innego operatora mając obietnice że już za dwa lata będzie miał profity z tego przejścia? Mega optymista z Ciebie

    • Kejoz

      Nie, ja niczego tobie nie mówię. Jeżeli tort jest podzielony, to nie ma sensu walczyć o okruchy. Lepiej skupić się na swoim kawałku, żeby nikt go mam nie skubał.

    • Feniks06

      Czy nie ma sensu? To już jest dyskusyjne. Szczególnie gdy mówimy o specyfice rynku telekomów. Generalnie zamysł konkurencji rynkowej zdaje się temu przeczyć. Nikomu nie zależy na utrzymaniu status quo – może poza tymi którzy prognozują znaczące spadki. Zawsze liderzy rozpychają się rękami by być na topie. A tego nie da się zrobić nie walcząc o nowego klienta.
      W przypadku branży telekomów nowy klient jest rozumiany dwojako… jako typowo nowy klient albo jako dotychczasowy klient, który zakupuje kolejną nową usługę. I tutaj operatorzy kładą nacisk bo tylko to może długofalowo zapewnić możliwość dalszego rozwoju. Poczytaj komentarze… jak często pojawia się argument, że klienci chcą mieć taniej i taniej. Zejść z ceną w nieskończoność się nie da. Jedynym rozwiązaniem jest praca na skali, która umożliwi jeszcze w pewnym stopniu obniżenie ceny usług bądź chociaż utrzymanie ich na obecnym poziomie. Skupiając się na dotychczasowej bazie klientów gwarantujesz sobie to, że Twoje przychody nie tylko nie będą się zwiększać a nawet wręcz przeciwnie będą spadać. Bo żeby zadowolić klienta będziesz musiał spełnić jego żądania i dawać mu to samo albo i więcej za mniej. Do tego zawsze jakąś Twoją część bazy podbierze konkurencja niezależnie od tego jakie podejmiesz działania ofertowe. To jest wręcz prosta droga do samobójstwa rynkowego. Pracownicy żadnego telekomu też nie chcą zarabiać coraz mniej bo nie po to pracuje ktoś 10 czy więcej lat w danej firmie by za 5 lat zarabiać mniej niż zarabiał 5 lat temu. Dla firmy jest to również istotne bo naraża się na stratę doświadczonej kadry a co za tym idzie na obniżenie jakości co może doprowadzić do pogłębiania się zapaści. No i kolejna sprawa… akcjonariusze. Kto będzie chciał akcje firmy, która obierze politykę redukowania dochodów?

      Druga sprawa jest taka, że branża telekomów zarabia również na rozmowach przychodzących. To oznacza, że im większą bazę klientów posiadasz, tym więcej konkurencja odpala Ci kasy za MTR. To znaczy, że nie tylko Ty się bogacisz ale jeszcze konkurencja biednieje. Warunkiem jest tylko to by klienci konkurencji jak najczęściej dzwonili do Ciebie a Twoi klienci jak najrzadziej mieli potrzebę dzwonić do innych sieci. To też bardzo ważny argument za tym by poszerzać portfel swoich klientów.

    • Kejoz

      To jest jedna strona medalu. Telekomy ganiając za wzrostami zbudowały grono bardzo nieufnych, niezadowolonych z obsługi, nielojalnych konsumentów których wabić można tylko i wyłącznie ceną. To że ludzie są zorientowani jedynie na koszt miesięczny umowy nie wzięło się z powietrza. o czym sam piszesz. Korekta cen usług już jest widoczna, abonamenty wyraźnie zdrożały. Całkowicie negujesz fakt istnienia marketingu szeptanego (w klasycznym tego słowa znaczeniu), jeżeli Mirek będzie zadowolony z tego jak traktuje go operator, to Mietek też będzie chciał być dobrze traktowany. I nie chodzi mi o dobre traktowanie tylko i wyłącznie ceną.

    • Feniks06

      Tak, to jest ta druga strona medalu. Zakładam, że większość komentujących zna tylko tą stronę kliencką więc chciałem pokazać co się dzieje po drugiej stronie drzwi. Tym bardziej, że sam autor artykułu widzę szuka odpowiedzi, której nie może znaleźć. Stwierdziłem, że może kogoś ta druga strona medalu po prostu zaciekawi.

      Może nie precyzyjnie się wyraziłem ale nie neguje całkowicie marketingu szeptanego. Raczej chodzi mi o to, że jego wpływ -przynajmniej w tej branży, którą znam – nie jest tak duży jak zwykło się sądzić. Oczywiście mówię o wpływ pozytywny bo ten negatywny jest już bardziej dotkliwy. Niezadowolony klient jak już wspominałem w którejś wypowiedzi poświęci czas i energię by obsmarować operatora w sieci i na 5 najbliższych spotkaniach towarzyskich. Niestety albo stety klient zadowolony w większości nie poświęca tyle energii o ile w ogóle by nieść dobrą nowinę. Przyczyny są różne… głównie brak czasu i chęci. Może dlatego, że emocje związane z zadowoleniem nie są tak silne jak z niezadowoleniem. Owszem operatorzy dostrzegają potencjał dobrego polecenia i bardzo często standard obsługi zawiera również zwrotkę o tym by przekazać klientowi, że jeśli jest zadowolony to żeby polecił salon/firmę bliskim i znajomym. Odzwierciedla to również tzw. oferta konwergentna. Klienci, którzy nie są solo w firmie ale ściągają swoją rodzinę, dobierają kolejne usługi otrzymują lepsze warunki niż „single”. To jest na zasadzie… kliencie jesteś zadowolony? Poleć nas innym? Dzięki temu, że Twoja żona, dzieci, mama, tata będą na Twojej fakturze dostaniesz usługi o wiele taniej.

      Ja tak jak mówię, nie chcę mówić, że operatorzy są krystalicznie czyści i nie kombinują. Chcę tylko pokazać drugą stronę medalu.

  • Adramel

    Dla zarządu liczą się tylko pozyskani nowi klienci. Liczy się rozwój i wzrost. „Liczba nowych klientów zwiększyła się o tyle ile tyle co stanowi wzrost z porównaniu z tym czy innym okresem”. Utrzymanie „starych” to stagnacja i krok w tył. Liczy się tylko rozwój.

    • Marcin Czajka

      Pozyskanie 100k, strata 150k. Spadek przychodu z klienta z 50 na 30 zł. Tak to rozwój. Szczególnie T-mobile dobrze czuje rynek ;)

  • Daniel Stawicki

    Przecież w przypadku telefoni to nie jest teraz problem. Po prostu co dla lata nowy operator i tyle. Ale swoją drogą też mnie denerwuje że rozmawiają ze mną jak z debilem i nie traktują poważnie. Przedstawiają mi ofertę, sprawdzam konkurencję i jak widzę że jest lepiej to składam zamówienie i tyle. Ae nie potem oddzwaniają czemu, a może jednak Pan zostanie z 13 umową na telefon bo jest super zamiast odrazu potraktować mnie poważnie.

    • Feniks06

      To się nazywa proces negocjacyjnych. Liczysz że druga strona będzie działać w oparciu o Twoje interesy?

  • Diabell

    Jeśli przy przedłużeniu umowy chcesz dostać lepsze warunki, musisz wypowiedzieć zaklęcie: „CHCĘ WYPOWIEDZIEĆ UMOWĘ” i staną się czary! Przekierują waszą sprawę do działu retencji, a ten wyposażony w szeroki wachlarz uprawnień, może sprawić, że oferta będzie o wiele lepsza od proponowanej na początku. Skąd to wiem? Pracowałem kiedyś w branży ;-)

    • Alf/red/

      Tak jest od lat i w różnych branżach. Ewentualnie można brać nowe umowy w dwie osoby na zmianę (raz mąż, raz żona). Dodatkowo nie należy wierzyć wycenom (tu wskazuję polisy OC/AC) z internetu, ale dzwonić (albo poczekać aż sami zadzwonią) i „negocjować”.

    • Marek Gowor

      Też w to kiedyś wierzyłem. Ale potem zerwałem parę umów i jedyne, co usłyszałem, to ‚ok’. I tak dobrze, że nie ‚to wyp*laj’ ;)

    • Diabell

      Nie we wszystkich firmach, próbując tej metody, dostaniemy mega bonusy, ale próbować warto.

    • Marcin Czajka

      Wierz mi sporo się zmieniło od tego gdy pracowałeś w branży :) Nawet ostatnie pół roku pokazało, że wszędzie są cięcia i zmniejszanie możliwości upustu są na porządku dziennym. Raz uda się urwać 400 zł na pakiecie OC+AC i zapłacić mniej niż rok temu przed podwyżkami a raz rozmowa kończy się tym, że konsultant poleca inną ofertę jak powie się mu, że znalazło się tańszą. Wszystko zależy też od tego ile jest czasu na negocjacje. Jak robi się to odpowiednio wcześniej to idzie coś ugrać, jak na ostatnią chwilę to przeważnie negocjacje kończą się zanim się rozpoczęły. Negocjacje w przypadku pakietu o którym pisałem wcześniej trwały około 3 dni. Ale od samego początku wiadome było, że nie będzie łatwo. Kiedyś jak przysyłali ofertę przedłużenia to dzwonili tego samego dnia lub nazajutrz po odebraniu oferty. Teraz negocjacje zaczęły się po tym jak sam do nich zadzwoniłem czekając 4 dni na kontakt. Jak rezygnowałem z Play dwa lata temu, to nawet słowo nie padło, żeby mnie zostawić u siebie. Ot symbol współczesnych czasów.

  • cin1977

    Nigdy nie przedłużam umowy ot, tak. Miesiąc przed końcem składam wypowiedzenie i… czekam. Po tygodniu – dwóch „bombardowania” telefonami od operatora zwykle osiągam co chcę. Zawsze działa.